Co z tym ogonem??? Syndrom „zimnego ogona”

Witajcie,

U Was też tak gorąco? Czy w weekend byliście nad wodą? My podczas niedzielnych odwiedzin u szczeniaków co prawda nie byliśmy nad wodą ale nie powstrzymało to, Chili od odkrycia basenu dla dzieci. Chili nie potrafi się powstrzymać jak widzi wodę- nie ważne ile tej wody jest. Jak widać Mojo także wziął udział w niecnym czynie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Chili od tych wodnych szaleństw (4 h w basenie), nie skończyła z syndromem… zimnego ogona.

IMG_6799

W kręgu właścicieli psów myśliwskich, psów dowodnych mówi się o tym syndromie i jest im znany, a co ciekawe wielu lekarzy weterynarii nie spotkało się z tą jednostką. Geneza choroby ewentualnie przypadłości nie jest poznana. Na dziś dzień wiadomo jedynie, iż często u psów dowodnych dochodzi do prosto mówiąc ‚porażenia’ ogona, co wiąże się z miejscowym zapaleniem mięśni i najprawdopodobniej nerwów. Najczęściej syndrom pojawia się u psów przy dużej różnicy temperatur ( gorąco na zewnątrz, zimna woda) lub np zimą podczas zabaw w wysokim śniegu, w upalne dni tarzanie się w zimnej chłodnej mokrej trawie.

Objawy choroby są bardzo charakterystyczne gdyż dochodzi do silnego porażenia ogona co objawia się tym, iż zwierzę nie chce poruszać ogonem, ogon na ogół zwisa w dół. Pies dotknięty syndromem nie chce nim poruszać, jest osowiały i często miewa problemy ze znalezieniem odpowiedniej pozycji do leżenia czy siedzenia.

Dochodzi do ostrej miopatii objawiającej się bólem podstawy ogona, co może wywołać trudność przy siadaniu lub kładzeniu się. Sam ogon wydaje się być odłączony od reszty ciała, stąd zagraniczni lekarze weterynarii przyrównują go do ugotowanego makaronu (wet noodle), natomiast sam zespół określają terminem: dead tail (martwy ogon). Wiadomo iż sprawia to duży dyskomfort i ból. Na ogół sprawność ogona wraca od kilku do kilkunastu dni (nawet trzech tygodni) i raczej nie wymaga leczenia, w skrajnych przypadkach konieczna jest wizyta u lekarza weterynarii.

W przypadku Chili, ból jest bardzo duży, biedna Chila piszczy a czasami nawet zawodzi z bólu. Mamy za sobą nieprzespaną noc i wizytę u weterynarza. Chila dostała zastrzyk przeciwbólowy, tabletki przeciwbólowe na kolejne dni oraz nasada ogona została rozgrzana laserem. W zaleceniach jest także rozgrzewanie nasady ogona co kilka godzin. Mam nadzieję, że syndrom zimnego ogona Chiluni szybko minie.

Co ciekawe Mojo taki syndrom miał dwa razy. Za każdym razem po kąpielach w zimnej wodzie. Od tego momentu zabraniam mu wchodzić do wody przy bardzo dużym ryzyku róznicy temperatur. U Mojo porażenie ogona nie było, aż tak bolesne, przechodziło po trzech dniach. Chili być może przez to, że totalnie wyliniała i nie ma chroniącego jej podszerstka skończyła swoją wodną zabawę z takim nieprzyjemnym efektem.

A czy Wy macie doświadczenia z syndromem zimnego ogona? (Nie mylić z syndromem końskiego ogona).

Pozdrawiam Was trzymajcie kciuki za powrót Chili do zdrowia i oby ją bardzo nie bolało.

Edyta

Ps, Mówi się, że jest to ostry skurcz mięsni. Nie chcę myśleć jak wygląda szok termiczny u człowieka płynącego w morzu, rzece w jeziorze… skoro ogon wydaje się odłączony od reszty ciała… jak wyraźne zdaje się być ryzyko utonięcia w przypadku owego skurczu. Uważajcie na siebie.

Szczeniak w stanie INSTANT kwarantanna czy socjalizacja?

Witajcie,

O szczeniętach i to jak zacząć z nimi koegzystować napisałam tutaj na tym blogu chyba najwięcej artykułów. Jest to zdecydowanie największy Wasz dylemat na grupach dyskusyjnych zaraz po pytaniu „Jaką hodowlę polecacie”… Szczenię dość szybko zazwyczaj adaptuje się w nowym domu i rodzi się pytanie co z takim maluchem można robić. Sprawę komplikuje w dodatku kwarantanna- która mimo, że obowiązkowa- jako obowiązkowa przez niektórych nie jest traktowana. Bez komentarza nie może pozostać również fakt, że tydzień 4-16 są to najbardziej newralgiczne tygodnie w życiu szczeniaka, a w wielu publikacjach stawia się wręcz tylko na jeden tydzień i  celuje się w tydzień 8. 

1688746_orig

Zarówno kwarantanna jak i socjalizacja powinny być bardzo ważnymi pojęciami dla każdego właściciela psa. Na jednej ze stron natknęłam się na taki wpis „Niestety oba terminy niejako się wykluczają, ponieważ występują w tym samym okresie życia szczeniaka.  Wpis ten ma odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze ? kwarantanna czy socjalizacja?”. Moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne. Jedno nie wyklucza drugiego. Pamiętać należy, że szczenie to nie jest produkt instant, a co za tym idzie jego socjalizacja TRWA CAŁE ŻYCIE. PSA SOCJALIZUJEMY CALE ŻYCIE. Owszem z logicznego nawet założenia najwięcej bodźców pies poznaje jako psi dzidziuś i jest to oczywiste, ponieważ młody pies w naszym domu uczy się najzwyczajniej w świecie życia. Nie jest jednak prawdą, że przestrzeganie kwarantanny sprawi że wychowamy w domu dzikusa. A pojawiają się i tego typu komentarze.

Kwarantanna to okres ochronny szczeniaka, który zazwyczaj trwa do drugiego tygodnia po trzecim szczepieniu. Według wskazań weterynarzy pies nie powinien w tym czasie uczęszczać do miejsc, gdzie bywają inne zwierzęta. Odporność poszczepienna przychodzi z czasem,  więc zakłada się, że w okresie tzw. kwarantanny szczenię jest zdecydowanie bardziej podatne na choroby takie jak chociażby nosówka czy niezwykle groźna parwowiroza. Szczenię trafia do nowego domu najczęściej po pierwszym z serii dwóch lub trzech szczepień przeciwko chorobom zakaźnym. Oczywiste jest, że do czasu przyjęcia ostatniego z nich, a także kilku dni po nim, narażone jest na niebezpieczeństwo zarażenia chorobą zakaźną. Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu. Po uwzględnieniu terminu ostatniego szczepienia i okresu ochronnego po nim wychodzi na to, że szczeniak nie powinien opuszczać domu do ukończenia 11-14 tygodnia życia

Zacznijmy od początku czyli zacznijmy od szczepień oraz wyjaśnienia kilku pojęć.

Odporność przeciwzakaźna jest jednym z podstawowych mechanizmów umożliwiających organizmowi funkcjonowanie w warunkach środowiska naturalnego.

Podstawowe zadania układu odpornościowego w zakresie ochrony przed chorobami zakaźnymi

* rozpoznanie czynnika infekcyjnego jako obcego ustrojowi
* uruchomienie szybkiej i skutecznej reakcji obronnej
* przekazanie informacji o rozpoznanych antygenach komórkom potomnym

Prof. dr. hab. n. med. Janusz Marcinkiewicz jest immunologiem, z wykształcenia lekarzem, kierownikiem Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej:

Przede wszystkim musimy wytłumaczyć, że przed chorobotwórczymi drobnoustrojami chroni skutecznie układ immunologiczny (odpornościowy), ale tylko wtedy, gdy nabył tę właściwość poprzez wcześniejszy kontakt z danym zarazkiem. Powinniśmy jasno wytłumaczyć, dlaczego szczepienia są najlepszą drogą do nabycia odporności na infekcje bakteryjne i wirusowe, a szczepionka jest preparatem biologicznym zawierającym unieczynniony lub znacznie osłabiony wirus, bakterię lub ich istotne fragmenty. Warto również uświadomić, że szczepienia są formą profilaktyki zdrowotnej, czyli zachowania dobrego zdrowia, a antybiotyki jedynie próbą leczenia, czyli już naprawiania szkód wywołanych chorobą, co więcej, w przypadku zakażeń wirusowych – próbą nieskuteczną.

Odporność dzielimy na nieswoistą

* bardzo szybka, nie wymaga wstępnej aktywacji
* receptory rozpoznające antygen są niezmienne
* są dziedziczone z pokolenia na pokolenie
* celem ataku nie są własne struktury organizmu
* nie pozostawia trwałej pamięci immunologicznej
* rozwija się niezależnie od odporności swoistej

Odporność dzielimy również na swoistą

* rozwija się powoli, wymaga kontaktu z antygenem
* receptory rozpoznające antygen wykształcają się na nowo w każdej pierwotnej reakcji immunologicznej
* nie są dziedziczone
* może dojść do autoagresji
* pozostawia trwałą pamięć immunologiczną
* do rozwinięcia prawie zawsze wymaga odporności nieswoistej

Inaczej mówiąc odporność nieswoista czyli naturalna, wrodzona. 

Elementy odporności nieswoistej zapobiegające wtargnięciu patogenów do organizmu

  • bariery mechaniczne (skóra, błony śluzowe układu pokarmowego, oddechowego, moczowo-płciowego)
  • bariery czynnościowe (perystaltyka jelit, aparat rzęskowy dróg oddechowych, wydzielanie śluzu przez nabłonek, kaszel, kichanie)
  • bariery chemiczne (kwasy tłuszczowe na powierzchni skóry, enzymy – lizozym, pepsyna, kwas solny żołądka, peptydy o działaniu antybakteryjnym – kryptydyna jelitowa)
  • bariery mikrobiologiczne (fizjologiczna flora bakteryjna)
  • przeciwciała IgM wytwarzane przez limfocyty B1 (obecne w wydzielinie śluzowo-surowiczej nabłonka)

Elementy odporności nieswoistej działające po przerwaniu ciągłości zewnętrznych barier ochronnych: makrofagi, komórki NK (naturalne komórki cytotoksyczne), układ dopełniacza, granulocyty obojętnochłonne (neutrofile), komórki dendryczne. A więc jak widzimy cała masę „żołnierzy” jest gotowa walczyć w obronie zdrowia naszego pupila. Przejdźmy zatem do drugiego typu odporności (O odporności dużo więcej będę pisać w następnym artykule).

Elementy odporności swoistej: działanie ukierunkowane na antygeny charakterystyczne dla poszczególnych gatunków drobnoustrojów. 

  • Limfocyty T
  • Limfocyty B
  • Przeciwciała (immunoglobuliny)

Pamięć immunologiczna jest to skłonność organizmu do przyspieszonej i bardziej efektywnej odpowiedzi immunologicznej podczas ponownego kontaktu z antygenem, nawet po wielu latach od pierwszego kontaktu.

Szczeniak w stanie instant! 

Bez wątpienia pierwsze dni pobytu szczenięcia w naszym domu to czas najważniejszy dla kształtowania jego osobowości i relacji z otoczeniem. Jednak nie zapominajmy, że kluczowy jest też moment socjalizacji w hodowli. Najczęściej odbieramy szczenię od hodowcy, gdy ma ono 7-8 tygodni. To optymalny czas dla nawiązania bliskich relacji z domownikami, ale także okres, gdy układ odpornościowy malucha nie jest jeszcze w pełni sprawny. Uwaga, w niektórych publikacjach mówi się, że 8 tydzień jest najbardziej newralgicznym tygodniem w życiu psa.

Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu.

Przeglądając artykuły w internecie nt. socjalizacji i kwarantanny natrafiam na sformułowania „W ten sposób szczeniak wyrasta z okresu najlepszego dla socjalizacji i oswajania się ze światem, praktycznie całkowicie nie poznając bodźców, z którymi będzie musiał radzić sobie potem przez kilkanaście lat. W efekcie może wyrosnąć na osobnika w najlepszym razie lękliwego, w najgorszym reagującego agresją na rzeczy, które zrównoważony pies traktuje bez emocji.” I szczerze odpowiem, że owszem jest to jeden z najlepszych etapów do socjalizacji psa, która trwa przez całe jego życie bo szczeniak to nie produkt instant, ale bzdurą jest, że szczeniak którego właściciel będzie przestrzegał kwarantanny i nie będzie prowadzał go na smyczy po osiedlu będzie totalnym dzikusem- co wynika z cytowanej opinii powyżej. Dlaczego?

Ponieważ o ile osobiście nie pokusiłabym się na spacerowanie ze szczeniakiem po osiedlu na smyczy, bez smyczy czy też na jego własnych nogach, o tyle z takim szczeniakiem spokojnie można spacerować po mieście na rękach lub w sportowej torbie, tak aby mógł oglądać świat. Przebywanie w ogrodzie, na balkonie, na domowym ogródku w apartamencie na parterze, jazda samochodem, autobusem czy tramwajem w tym wieku będzie jak najbardziej wskazana, a wręcz obowiązkowa. Mieszkając już w większym miasteczku na jakimkolwiek osiedlu jesteś w stanie dostarczyć szczeniakówi odpowiednich bodźców nie narażając go przy tym na utratę zdrowia czy życia. Podczas tego rodzaju spacerów mały pies może oswajać się z hałasem oraz obecnością obcych ludzi. Im więcej tego rodzaju doświadczeń będzie jego udziałem, tym większa szansa, że jako dorosły będzie reagował otwartością i zainteresowaniem na nowe zjawiska i osoby. Wystarczy odrobina wyobraźni. A jeśli nie wiesz jak, poczytaj inne artykuły z cyklu o socjalizacji, podajemy tam kilka przykładów.

Możemy również zaprosić świat do siebie – organizując spotkania w naszym domu. Ważne jest przy tym, by goście nie wchodzili do naszego mieszkania w butach, gdyż na ich podeszwach mogą przynieść niechciane zarazki. Nie wolno też pozwolić szczenięciu oblizywać, zwłaszcza podeszw butów, w których chodzimy po ulicy. Zapraszając gości możemy zadbać o to, by maluch poznał różnych ludzi – w szczególności dorosłych, postawnych mężczyzn, małe dzieci (zwłaszcza takich raczkujących), młodzież i osoby starsze.

Większe ryzyko zachorowanie niesie za sobą spotkanie z innym psem. Jeśli jednak jest on dorosły, zaszczepiony i zdrowy, ryzyko jest kontrolowane. Korzyści z takiego spotkania trudno przecenić. Szczenię w okresie podatności na socjalizację musi nauczyć się psiego języka. My właściciele nie jesteśmy w stanie zaspokoić tej potrzeby. Warto zatem zaprosić do siebie znajomych z dorosłym, zrównoważonym i zdrowym psem lub odwiedzić ich ogrodzony ogród do którego nie mają wstępu zwierzęta bezdomne lub zaniedbane.

Wielu właścicieli szczeniąt czeka ze szkoleniem na zakończenie kwarantanny. Warto jednak pamiętać, że mały pies uczy się każdego dnia. Jeśli zajęcia przedszkola dla szczeniąt odbywają się w pomieszczeniu, ryzyko zarażenia chorobą zakaźną jest ograniczone. Chociaż wciąż istnieje i trzeba sobie z niego zdawać sprawę. Wszyscy uczestnicy zajęć są jednak w tej samej sytuacji – w trakcie kwarantanny. Uważać jednak należy, ponieważ to że my jesteśmy ostrożni, Ty jesteś ostrożny nie oznacza, że maluch, który przyszedł na zajęcia ma tak samo ostrożnego właściciela. Co chwila słyszy się o szczeniaczkach umierających na parwowirozę.

Dla maluchów kontakty z innymi szczeniakami to cenne doświadczenie. Uczą się grzecznej zabawy, psiego języka, uczą się też od siebie nawzajem, jak zrozumieć polecenia człowieka. Szczenię w wieku 9-12 tygodni przyswaja sobie nowe polecenia w tempie, które jest zaskakujące dla większości właścicieli. By nauczyć malca siadania wystarczy dosłownie kilka mądrze przeprowadzonych ćwiczeń. W ciągu jednego wieczoru można nauczyć go kilku komend, które zapamięta na całe życie.

Rozsądny właściciel podczas kwarantanny nie będzie pozwalał szczenięciu chodzić po ogólnie dostępnym podłożu. Będzie unikał kontaktów z psami, których sytuacja zdrowotno-szczepienna nie jest mu dokładnie znana. Powinien dbać o to, by maluch nie miał kontaktu z obuwiem używanym na zewnątrz. Jednocześnie jednak zadba o socjalizację swojego pupila. Jej brak naraża go na spędzenie kilkunastu lat z nieszczęśliwym, zestresowanym osobnikiem, którego zachowanie może być uciążliwe i nieprzewidywalne w skutkach.

Jeśli tylko wszystko zrobimy z rozsądkiem i będziemy pamiętać o ryzyku jakie niesie ze sobą okres międzyszczepienny oraz zdamy sobie sprawę z tego, że pies socjalizuje się owszem najefektywniej do 14-16 tygodnia życia, jednak jego socjalizacja trwa przez całe życie (np. pies zawsze może przestraszyć się czegoś tak bardzo że będzie pamiętał to do końca życia i będzie niepewny danej sytuacji w każdym wieku) to nie powinniśmy mieć problemów. Pamiętajmy, że za dużo bodźców też nie jest dobre dla takiego malucha, a efekt może być wręcz odwrotny. Obserwuj swojego szczeniaka i zwracaj uwagę czy dany trening to już maksimum jego możliwości na tą chwilę, czy jeszcze nie.
Teraz w obecnych czasach konsumpcjonizmu kiedy wszystko dostarczane nam jest w ekspresowym tempie często zapomina się o tym aspekcie, że wychowanie psa to nie tylko pierwsze 16 tygodnii jego życia. Ten trening to życie. Masz zatem kilka solidnych konsekwentnych lat przed sobą, dopilnuj więc z głową tej dyscypliny. Szczeniak to nie produkt w stanie instant. 
Pozdrawiam,
Edyta

 

 

 

 

 

 

Układ odpornościowy

Witajcie,
Za nim przejdę do artykuły nt. kwarantanny i szczepień, który pojawi się w drugiej kolejności, należałoby omówić co to w zasadzie jest układ immunologiczny. Układ odpornościowy lub limfatyczny, to system organizmu odpowiedzialny za zwalczanie infekcji wirusów, bakterii, pierwotniaków, a także zwalczanie obcych tkanek i nowotworów. 
Immunologia-okładka-1

W skład układu odpornościowego wchodzą:

Umożliwiają one działanie mechanizmów mających na celu ochronę organizmu przed chorobami, poprzez identyfikację i likwidowanie patogenów i komórek nowotworowych. Wykrywane są różnorakie odmiany czynników chorobotwórczych, od wirusów po robaki pasożytnicze, więc układ odpornościowy musi rozróżniać zdrowe komórki i tkanki organizmu, w celu jego prawidłowego funkcjonowania. Wykrywanie patogenów jest skomplikowane, gdyż dzięki ewolucji przystosowują się, zmieniając swoje zachowanie.

Zestawienie elementów układu immunologicznego
Wrodzony układ odpornościowy Adaptacyjny układ odpornościowy
Odpowiedź nieswoista (wrodzona) Swoista odpowiedź na patogeny i antygeny
Ekspozycja prowadzi do natychmiastowej odpowiedzi Brak natychmiastowej odpowiedzi na ekspozycję
Elementy odporności komórkowej i humoralnej Elementy odporności komórkowej i humoralnej
Brak pamięci immunologicznej Ekspozycja prowadzi do powstania pamięci immunologicznej

 

Pamięć immunoloiczna

Skłonność organizmu do przyspieszonej i bardziej efektywnej odpowiedzi immunologicznej podczas ponownego kontaktu z antygenem, nawet po wielu latach od pierwszego kontaktu.

Hipotezy tłumaczące długotrwałość pamięci immunologicznej

limfocyty pamięci są długowieczne
antygen wywołujący odpowiedź pierwotną pozostaje przez długi okres związany na powierzchni komórek dendrytycznych – nieustannie stymulując rozpoznające go limfocyty
limfocyty pamięci są nieustannie pobudzane przez antygeny reagujące krzyżowo

Limfocyty B pamięci

powstają w trakcie pierwotnej odpowiedzi immunologicznej
są liczniejsze od limfocytów B dziewiczych
ich receptory immunoglobulinowe mają większe powinowactwo do antygenu
mają więcej cząsteczek MHC klasy II
łatwiej ulegają aktywacji
dłużej żyją
Picture1

Powstawanie limfocytów B pamięci

Limfocyty T pamięci

powstają w trakcie pierwotnej odpowiedzi immunologicznej
ich receptory immunoglobulinowe mają takie samo powinowactwo do antygenu jak receptory dziewiczych limfocytów T
charakteryzują się zwiększoną ekspresją cząsteczek powierzchniowych biorących udział w adhezji do komórek prezentujących antygen
•łatwiej ulegają aktywacji
•szybciej proliferują
•wydzielają więcej cytokin
Picture2
Powstawanie limfocytów T pamięci

Istotą odporności zbiorowiskowej jest zmniejszenie się szans zachorowania osobnika nieuodpornionego wraz ze wzrostem ilości osobników uodpornionych w danej populacji

  • pojęcie to ma zastosowanie jedynie do chorób szerzących się drogą zakażenia jednych osobników przez innych
  • próg odporności zbiorowiskowej – odsetek istot uodpornionych w populacji, po osiągnięciu którego liczba nowych zakażonych zaczyna się zmniejsza.

Odpowiedź odpornościowa nieswoista – oparta jest na mechanizmach wcześnie powstałych w filogenezie i istniejących u wszystkich organizmów wielokomórkowych. Ten typ odpowiedzi stanowi pierwszą linię obrony organizmów przed patogenami. Za nieswoistą obronę odpowiadają czynniki komórkowe, takie jak monocytymakrofagigranulocyty oraz inne, bliżej niezwiązane z układem odpornościowymkomórki, np. nabłonkowe. Zidentyfikowano także szereg nieswoiście działających białek: układ dopełniaczadefenzynylaktoferynękatepsynę itp.

Mechanizmy odporności nieswoistej mogą działać praktycznie natychmiast po kontakcie z antygenem i często wystarczają do eliminacji patogenu. Niemniej jednak ich działanie nie jest tak precyzyjne jak w przypadku mechanizmów swoistych i nie zawsze daje możliwość usunięcia obcych antygenów. Ponadto odporność nieswoista nie może wytworzyć pamięci immunologicznej.

Należy jednak zdawać sobie sprawę z faktu, iż mechanizmy nieswoiste umożliwiają „rozruch” mechanizmów swoistych.

Do najważniejszych procesów należą:

Odporność swoistaukład swoistej odpowiedzi immunologicznej – typ odporności zależny od rozpoznawania antygenów przez przeciwciała i receptory rozpoznające antygen limfocytów T i limfocytów B. Na wytworzenie tego typu odporności potrzebne jest kilka dni, lecz mechanizmy raz uruchomione skutecznie zwalczają patogeny. Proces jest swoisty, czyli działa na konkretny czynnik patogenny.

Podział odporności swoistej:

  • bierna:
    • naturalna (przeciwciała matczyne)
    • sztuczna (surowice ozdrowieńców)
  • czynna:
    • naturalna (przechorowanie)
    • sztuczna (szczepienie)

Mechanizmy odpowiedzi swoistej (nabytej):

  • odporność komórkowa – warunkowana przez komórki (limfocyty T), polegająca na bezpośrednim atakowaniu patogenów przez limfocyty
  • odporność humoralna – warunkowana przez przeciwciała, polegająca na wytwarzaniu przez limfocyty przeciwciał, których zadaniem jest niszczenie komórek patogennych

Limfocyty T: pochodzą z komórek macierzystych szpiku kostnego. W drodze do tkanki limfatycznej dojrzewają w grasicy. Tam dochodzi do różnicowania się limfocytów, stają się one immunologicznie kompetentne – zdolne do odpowiedzi immunologicznej. Reagują one na specyficzne antygeny na powierzchni komórek zaatakowanych przez patogeny. Rozróżnia się trzy główne klasy limfocytów T:

  • cytotoksyczne – rozpoznają i niszczą komórki z obcym antygenem
  • pomocnicze – uwalniają związki aktywujące odpowiedź immunologiczną lub ją wzmacniającą)
  • supresyjne – hamują odpowiedź immunologiczną, uwalniają cytokiny hamujące aktywność innych limfocytów T i B.

Jak wyjaśnić nabywanie odporności przez układ odpornościowy?

Układ odpornościowy można porównać do przemysłu zbrojeniowego. Ponieważ nie wiadomo, co nas zaatakuje, mamy przygotowane tysiące różnych matryc (limfocytów, komórek układu immunologicznego) zdolnych do wyprodukowania różnych nabojów (przeciwciał) dopasowanych do określonego przeciwnika (zarazka). W ciągu życia wykorzystamy z tego arsenału maksymalnie tylko 1%. Organizm rodzi się ze wszystkimi rodzajami matryc, czyli limfocytów. Są one nietrwałe, krótko żyjące, ale uzupełniane w ciągu całego życia przez szpik kostny. Żeby organizm był zabezpieczony przed infekcją, musi jednak dojść do kontaktu z danym drobnoustrojem, np. gronkowcem. Jeśli do tego nie dojdzie, matryca dla gronkowca zaniknie jako niepotrzebna. Natomiast w przeciwnym wypadku matryca (tzn. limfocyty rozpoznające gronkowce) się powieli. Dzięki temu po kontakcie z bakterią organizm dysponuje ogromną liczbą tzw. limfocytów pamięci immunologicznej. I jeśli z gronkowcem spotka się ponownie, to ilość wyprodukowanych przez te limfocyty naboi (przeciwciał) wystarczy mu do obrony, ale co równie ważne – ta produkcja zostanie bardzo szybko uruchomiona. Edukacja układu odpornościowego polega więc na kontakcie ze światem zewnętrznym. 

Dla  bezpieczeństwa kluczowa jest odporność na zakażenia bakteryjne i wirusowe, co zapewnia nabycie wielu limfocytów pamięci. Pytanie – jak je nabyć? Można na dwa sposoby – zachorować lub się zaszczepić, czyli przyjąć bakterię, wirusa czy toksynę w wersji spreparowanej, niechorobotwórczej.

Opisując sytuację na przykładzie szczepień u ludzi można zacytować słowa Prof. dr. hab. n. med. Janusz Marcinkiewicza

Jak to więc – boimy się szczepionki, a nie boimy się dzikiego wirusa, który może spowodować ciężkie zachorowanie, powikłania, a nawet śmierć? W przypadku niektórych chorób czekanie na działanie natury wiąże się z ogromnym ryzykiem. Wybór szczepionki jako drogi zabezpieczania przed chorobą jest słuszny z wielu względów. Przeciwciała można porównać do naboi, które precyzyjnie trafiają przeciwnika (bakterię lub wirusa), ale w różne elementy ich struktury. Każdy drobnoustrój ma swoją „piętę achillesową”. Najlepiej więc dysponować nabojami celowanymi – takimi przeciwciałami, które są najskuteczniejsze, na przykład likwidując toksynę produkowaną przez bakterię, albo w przypadku wirusów, blokując białko odpowiedzialne za jego przyczepianie się do naszych komórek. Efekt taki zapewnia odpowiednio spreparowana szczepionka, która zawiera tylko istotne fragmenty wirusa lub bakterii, lub same toksoidy.

Kontakt z tak złożoną strukturą antygenową jak bakteria sprawia, że układ immunologiczny zareaguje produkcją setek przeciwciał, zarówno istotnych, jak i nieistotnych w jej eliminacji. Ponadto, w niektórych przypadkach zakażeń bakteryjnych nie dochodzi do naturalnej produkcji przeciwciał przeciwko toksynom bakteryjnym. 

Podsumowując:

Układ immunologiczny składa się z bilionów komórek odpornościowych, które znajdują się we krwi, limfie i wszystkich psich narządach. Ta potężna armia stale broni go przed docierającymi z zewnątrz szkodliwymi czynnikami (takimi jak np. wirusy, bakterie, toksyny itp.)

Różne narządy i tkanki ciała odgrywają różne role w obronie organizmu.

Na powierzchni, wielokrotnie większej od powierzchni psiego ciała, miliardy komórek odpornościowych walczą o każdy milimetr jelit. Już w stanie zdrowia psa – czyli równowagi organizmu – jest to trudny do wyobrażenia rząd wielkości, a co dopiero w czasie np. zjedzenia nieczystości.

Idźmy dalej – wątroba, nerki odpowiedzialne są za filtrowanie toksyn i odpadów z krwi.

Skóra jest pierwszą linią obrony przed bakteriami i innymi zagrożeniami pochodzącymi ze środowiska.

Krew przenosi przeciwciała, tlen i substancje odżywcze do miejsc, gdzie są one potrzebne, aby walczyć przeciwko inwazji.

Po wyczerpującej walce śledziona staje się swoistym filtrem – pomagającym odbudowywać czerwone krwinki oraz wyłapuje bakterie i wirusy z krwi. Mało tego, odkryto, że śledziona magazynuje również białe krwinki, które odpowiedzialne są za usuwanie z organizmu martwych tkanek

I wreszcie układ limfatyczny – zwalcza infekcje wywołane przez mikroorganizmy oraz oczyszcza krew z drobnoustrojów chorobotwórczych.

 

Pozdrawiam,

Edyta

Z cyklu „Pies na szlaku i moje zaczarowane miejsce”

Z cyklu „Pies na szlaku i moje zaczarowane miejsce”

20046510_504485436555736_8223382800192305291_n

Należę do osób które same wyrabiają sobie zdanie na dany temat.

Samotnia. Jedno z najstarszych schronisk w Karkonoszach. Samotnia schronisko PTTK im. Waldemara Siemaszki.

Od kiedy pamiętam zawsze chciałam tam pojechać. Najpierw jako 12latka oglądałam zdjęcia Magdy Siemaszko i jej Goldenow „ze schroniska Samotnia”. Nawet dzisiaj na ścianie w schronisku wisi jej zdjęcie z Dutch. Przypominają mi się wtedy czasy mojego początku zakochania w tej rasie psów. Lata 2000 kiedy to jeszcze mój ukochany Majko miał zaledwie kilkanaście miesięcy.

20106527_504485553222391_6428365799132645578_n

Nie wiem ile osób wie ale legendarna już strona goldenretriever.pl to właśnie strona stworzona przez Magdalenę Siemaszko (córkę Waldemara i Sylwii). Strona na której ja stawiałam pierwsze kroki. W roku 2000 poza tą stroną i książkami nie było nic innego. Nie sposób było nie znać strony z zielonym tłem oraz nie sposób było nie być subskrybentem listy dyskusyjnej także moderowanej przez Magdę.

Magdy nigdy osobiście nie poznalam natomiast choćby ze względu na to że moje początki w kynologii opierałam na jej twórczości powoduje we mnie niesamowite wspomnienie.

Uwielbiam miejsca z duszą. Miejsca urocze i pięknie położone. Odludne. Schronisko takie jest- kiedy zaczyna się zmrok. Położone nad Małym Stawem robi niesamowite wrażenie. Kto był ten wie i może podziela też moje zdanie?

20108398_504485483222398_7904952350859499351_n

Niedzielny poranek w sercu Karkonoszy i wyjście na szlak o godzinie 8 w samym centrum gór. Coś niesamowitego. Brak tłoku ludzi który robi się na szlakach po godzinie 12. Przepiękna pogoda i pasmo gór z wrażeniem jak na Maderze. Tak samo zielone.

Miałam ta przyjemność w swoim życiu podróżować w różne miejsca od Azorów po Szkocję na Tajlandii skończywszy (jak do tej pory :)). Jednak Samotnia to jest to moje miejsce w górach i tak blisko niemalże na wyciągnięcie ręki. Zamykam oczy i widzę ten staw i to schronisko a w oddali uśmiech Śnieżki. Coś pięknego. Sami zobaczcie.

20139808_504485389889074_572589560956384635_n

O Samotni można pisać dużo choć lepiej tam przybyć samemu. Położona jest tak malowniczo że widok ten mi dalej marzy się. Niestety jest mocno oblegana i rezerwacja noclegu wymaga pewnej logistyki. Cena jak to w schronisku wszak płacisz za możliwość obcowania z naturą w prawie najczystszej postaci. W tym schronisku przyjmują psy. Wtedy nocleg obowiązkowy w pokoju dwuosobowym. Opłata za psa 20zl.

20228290_504485579889055_1236951804589650170_n

Najlepiej jak trafi się okno z widokiem na staw. I bezchmurne niebo usłane dywanem gwiazd. Brak świateł miejskich i cisza dookoła powoduje że wspomnienie nabiera ogromnej mocy. Chcę się tam wrócić.

20031649_504920226512257_5259901525859722190_n

Psy w Karkonowskim Parku Krajobrazowy muszą być na smyczy. Wstęp bezpłatny dla psa. Jednodniowy bilet dla turysty do parku to 6zl.

Jeśli podobał Ci się wpis daj znać na dole 🙂
Edyta

 

Kilka przykładów socjalizacji psa

Socjalizacja, socjalizacja, jeszcze raz socjalizacja. Zwariować można, niech ktoś w końcu poda jakieś przykłady!

Tych odpowiedzi już udzielałam na fanpage ale myślę że warto powtórzyć jeszcze raz 🙂

Socjalizować można na wiele sposobów. Małego szczeniaka przyzwyczajamy do różnych odgłosów: do burzy, do spadających kluczy, do odgłosów talerzy, sztućców uderzających o garnki, do odkurzacza, suszarki, blendera, wiertarki, młotka.

IMG_2394

Do różnych zapachów, do różnych podłoży: folia, dywan, mata, karton, materac, i wszystko co nam wpadnie pod rękę, deski, ziemia, trawa, sztuczna trawa, panele, kafle, kratka co kolwiek spotkamy na swojej drodze.

Do różnych przedmiotów jak i ludzi. Człowiek w czapce czy kapeluszu to już inny człowiek niż bez. Lekko ubrany, grubo ubrany, ubrany w jakieś futra, szalki, kożuchy, rolki, buty narciarskie, w kask, z kijkami bez kijków, do roweru, do pędzla, do grzebienia, do ubrań, do przedmiotów, wszystko co tylko wzbudza zainteresowanie.

Zachęcamy szczeniaka głosem i czekamy na reakcję. Bez jakiś dziwnych gwałtownych ruchów co mogą wystraszyć.
Wszystko mówimy zawsze spokojnym głosem, jeśli pies się boi, wskakuje nam na ręce czy coś, to nie robimy z życia i sytuacji dramatu. Nie całujemy nie pieścimy (nie umacniamy lęku) tak samo z odgłosami burzy itp. Ja mówię „nic się nie dzieje”. Młoda suka jeszcze za dużo grzmotów w swoim życiu nie słyszała, huku z pistoletu startowego się nie boi, ale burza ją tak dziwnie intryguje ale też trochę jest niepewna. Wychodzę wtedy na balkon, na taras, do ogrodu z nią. Wołam ją, zazwyczaj przychodzi. Robię to co zawsze. Albo stoję z nią albo od czasu do czasu jest głaskana. Jak tylko zaczyna się bać to przestaję ją głaskać i uspokajam ją głosem. Bawię się z nią. Wszystko jest do przejścia.

Czy używasz jedzenia, aby zachęcić psa do powrotu? To bardzo częste, moim zdaniem, jest to błąd. Udowadnia to nie poziom komfortu u psa, ale siłę przyciągania jedzenia. Oczywiście używamy jedzenia w treningu, ale tylko do nagradzania, a nie do przekupywania!

W okresie kwarantanny można szczylka wsadzić do sportowej torby i spacerować po okolicy, po osiedlu, przejechać się tak autobusem, zabrać do knajpy lub do pubu. My młodą Chilę zabraliśmy na gokarty jak miała 9 tygodni. Spała w samochodzie przy uchylonych szybach. Najpierw sprawdziłam jaka jest jej rekacja na odgłosy (nie wzruszona była) potem położyła się spać. A my poszliśmy na jedną rundkę 10 min. W sumie na gokartach socjalizacja trwała 30 minut.

Szczeniaka oczywiście zapoznajemy z ludźmi, z dziećmi. Jeśli pies się wystraszy, wycofać się ale wrócić aby mógł znów zmierzyć się z wyzwaniem. Pies kiedy widzi w nas oparcie (uczy się od nas) widzi że jesteśmy pewni reaguje także inaczej. Jeśli my jesteśmy nie pewni to jak pewny ma być pies?  Jako przykład, przemyśl te rady, za którymi kryją się najlepsze intencje, ale też niebezpieczne zalecenia, aby „Dotykać jego nóg i uszu bardzo często, dzięki czemu się przyzwyczai do dotyku”, oraz aby „Bawić się szczeniaka/psa jedzeniem, gdy je” Jeśli nie upewnisz się, czy szczenię odczuwa przyjemność z tych interakcji i z ich wyniku, takie zachowania mogą uczulić je na dotyk i na zbliżanie się do jego jedzenia. Wszystko należy robić z głową i tylko wtedy kiedy szczenie odniesie sukces w wyzwaniu.

Czy Twój pies ma drogę ucieczki? Czy może odejść od motocyklu, strasznego kapelusza lub innego psa? Czy pies cały czas próbuje uciekać, czy jest niechętny do tego, aby ponownie zmierzyć się z wyzwaniem? (Jeśli tak, prawdopodobnie jest to dla niego za trudne!)Czy pies wraca do wyzwania z własnej woli? (To dobra rzecz, ponieważ oznacza, że wyzwanie jest na takim poziomie, że jest nim zainteresowany!

Laura VanArendonk Baugh mówi, że pies  musi nauczyć się przebywania w towarzystwie innych psów. Pies, który reaguje przesadnie emocjonalnie, jest psem zbyt podekscytowanym, by trzeźwo myśleć, przetwarzać informacje i zachowywać wiedzę na później. W skrócie, taki pies nie będzie się uczyć i udział w szkoleniu grupowym będzie stratą czasu i pieniędzy.

Uważam, że każdy pies powinien umieć, nabyć podstawowe umiejętności. Każdy pies powinien mieć swoją kontrolną komendę. U nas jest to „siad”. Uważam, że pies wykonuje dobrze swoją kontrolną komendę kiedy mogę założyć się kłądąc na stole 200 zł, że taki pies wykona ją w każdej sytuacji za pierwszym powtórzeniem. Właściciele, którymi kierują naprawdę dobre intencje i przekonanie, że właściwie „socjalizują” swoje psy, stawiają je (oraz innych ludzi i psy) w nieprzyjemnych sytuacjach – a czasami nawet w niebezpieczeństwie. Gdzie najczęściej mają miejsce takie zdarzenia? Często uczęszczane trasy spacerowe, rowerowe, psie parki, festiwale i imprezy zwierzęce, wydarzenia społeczne.

Laura VanArendonk Baugh radzi aby dopasować plan treningu do aktualnego zestawu umiejętności Twojego psa. Czy brał udział w jakimś publicznym wydarzeniu? Jeśli nie, zaczynanie od ulicznego targowiska, na nowym asfaltowym podłożu, przy kilkudziesięciu sprzedawcach jedzenia, innych (prawdopodobnie też zestresowanych) psach, muzyce i odgłosach ryków silników z wystawy samochodowej obok, prawdopodobnie nie jest najlepszym pomysłem na miejsce do socjalizacji. Może zaczniesz od grilla u sąsiada, gdzie będziesz mógł zapoznać psa z mniejszą ilością ludzi i odstawić go do domu po tym, jak miło spędził czas? Jak tylko zdecydujesz, gdzie się wybieracie, oceń umiejętności swojego psa. Jakie komendy wykonuje obecnie bardzo płynnie? Siad?

Prawda jest taka, że tak długo, jak pies jest w stanie dobrze wykonać komendę kontolną, sytuacja go nie przerasta i mieści się w granicach jego wytrzymałości. Kiedy wykonanie komendy zaczyna tracić na jakości – np. prosisz psa o „siad”, a on robi to powoli, lub robi to odwracając wzrok od Ciebie zamiast, jak zazwyczaj, patrząc na Ciebie, lub prezentuje jeszcze inny wariant, którego się raczej nie spodziewasz – bądź ostrożny. Twój pies właśnie mierzy się z dużym wyzwaniem. Może to oznaczać, że jest to czas na to, aby się wycofać lub zmienić taktykę.

Wybierz cele, które chcesz realizować. Czy chciałbyś, aby Twoje szczenię spokojnie leżało, gdy mijają je rowery?   A może chcesz, aby Twój nieśmiały pies poczuł się bardziej komfortowo przy mijaniu lub witaniu się z obcymi ludźmi na chodniku? Czy Twój pies widział mężczyzn i kobiety ubranych w dziwaczne stroje?

Co z innymi psami, kotami, końmi, deskorolkami, motocyklami i innymi rzeczami, których na co dzień nie spotka się w Twoim domu? Czy Twój pies będzie się do nich zbliżać, czy tylko je obserwować?

W nowym otoczeniu zacznij od wykonania przez psa komendy kontrolnej, spróbuj wyegzekwować inne komendy i sowicie psa nagradzaj. Chcesz, aby pies myślał, że nowe miejsca są świetne i można w nich dobrze zarobić! Zacznij obserwować swojego psa, czy zaczyna się czymś interesować, albo chce coś poznać. Idź za nim, werbalnie, łagodnie go do tego zachęcając i nagradzaj właściwe zachowania głaskaniem lub smakołykami (pamiętaj, że nie każdy pies lubi głaskanie

Gdy Twój pies wita się z obcą osobą lub obwąchuje rower, wiedz, kiedy przestać. Zawołaj go, zanim stanie się zbyt podekscytowany i zacznie szaleć, albo zanim jego pewność siebie zniknie i stwierdzi, że znalazł się w sytuacji, która go przerasta. Zatrzymaj się w punkcie kulminacyjnym tego doświadczenia! Zawołaj go (nie ciągnij) i nagródź przyjście do Ciebie. Jeśli nie masz jeszcze dobrego przywołania, rzuć mu kilka smakołyków i podprowadź do siebie.

Część artykułu na podstawie http://prosteszkoleniepsa.weebly.com/4-nie-socjalizuj-swojego-psa.html

* Laura VanArendonk Baugh, Laura od dziecka interesowała się pracą ze zwierzętami. Zajęła się profesjonalnym szkoleniem psów w 1999 roku, a w 2008 roku została certyfikowanym trenerem w akademii Karen Pryor. Interesuje się szczególnie pracą z psami, które mają problemy z kontrolą swoich emocji, o czym napisała też książkę, Fired Up, Frantic, and Freaked Out Training Crazy Dogs from Over the Top to Under Control.

Mam nadzieję, że wpis był pomocny i choć odrobinę rozjaśnił Ci kwestię socjalizacji. Zapraszam też do innych artykułów na ten temat, które znajdziesz w kategorii „szczenięta” oraz „praca z psem”.
Pozdrawiam Cię i proszę o Twój komentarz,

Edyta

Nienawiść do psów

Wszystko-jest-trucizną-i-nic-nią-nie-jest-2

Polska. Kraj pełen wartości chrześcijańskich, nie tylko w stosunku do ludzi ale i dla zwierząt.

Brzmi jak żart. Dla mnie na pewno. O co więc chodzi? Chodzi o podkładanie na ulicach i w parkach lub w innych miejscach jedzenia z trutką na szczury, nafaszerowanych gwoździami albo z pokruszonym szkłem. We Wrocławiu, gdzie mieszkamy, takie incydenty zdarzają się regularnie, siejąc postrach wśród psiarzy. I wiem, że problem dotyczy nie tylko Wrocławia.

Jak mówi Marcin Wierzba z Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego, prywatnie właściciel pięciu psów – Kiedyś sam o mało nie straciłem swojego border coolie, po tym jak zjadł chleb z trutką. To było w okolicach ulicy Nowowiejskiej. Poszliśmy na wieczorny spacer, mój pies zjadł chleb z ulicy. Na drugi dzień krew leciała mu ze wszystkich możliwych otworów ciała. Ledwo uszedł z życiem. 10 dni spędził w szpitalu. Miał uszkodzoną wątrobę. To była trutka na szczury. W zatrutym chlebie znalazłem kulki, które były identyczne jak te, które leżą w piwnicach – mówi Wierzba. Dodaje także, że to nie pierwszy razy, gdy trutki w pożywieniu są porozrzucane po całym mieście. – Oczywiście można psu założyć kaganiec, ale jak pies coś wywęszy i połknie, to już nie ma odwrotu. Marcin Wierzba przypomina również, że prawo nie zabrania wyprowadzania psów, zaś szantażowanie właścicieli (tak jak to ma miejsce w przypadku ulicy Deszczowej) śmiercią psa jest karalne i wynika z ustawy o ochronie zwierząt.

Liczba informacji o takich incydentach w Polsce jest przerażająca. Zdarzają się też trutki wyłożone nawet na wybiegach dla psów. Miejscu, które przecież specjalnie przeznaczone jest dla zwierząt, i w dodatku jest ogrodzone.

Zastanawiam się ile trzeba mieć w sobie nienawiści aby skazywać niczemu nie winne psy na bolesną śmierć. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści, żeby w poniższy sposób w ogóle móc się wypowiadać. 

Capture

W Polsce przewiduje się kary nawet do 3 lat więzienia za znęcanie się nad zwierzętami. Media za każdym razem podają informację, że „sprawą zajmuje się policja”, ale nigdy z tego „zajmowania się” nic nie wynikło.

Norbert Ziemnicki z wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami przyznaje, że przypadki podkładania trutek na szczury w jedzeniu dla psów są częste. – Zdaję sobie sprawę, że nie każdy właściciel sprząta po swoim psie, jednak to nie oznacza, że zwierzę trzeba od razu wybić – oburza się inspektor TOZ-u. – Ekstremalnymi przypadkami są gwoździe oraz szpilki w kiełbasie i mięsie. Rok temu we Wrocławiu mieliśmy taki przypadek zgłoszony. Niestety, ludzie często alarmują nas, że w mieście rozkładane jest zatrute jedzenie. Weterynarze z Krzyków i Ołbina stwierdzają, że i owszem, trafiają do nich psy z objawami biegunki, jednak po dwóch czy trzech dniach ciężko stwierdzić, czy pies zjadł trutkę na szczury czy po prostu zepsute jedzenie. Tomasz Tarkowski, lekarz z przychodni weterynaryjnej przy ulicy Krzyckiej przyznaje, że do tej pory przypadków zatruć trutką na szczury nie miał. – Pies niekoniecznie zje mięso, w którym są widoczne kulki trutki. Jeżeli się już tak zdarzy, a trutka będzie w śladowych ilościach, to nic poważniejszego psu nie grozi. Jednak w przypadku spożycia znacznej ilości trutki, w ilości: garść mięsa i garść ziaren trutki, nie ma niestety odwrotu. Taka trutka niszczy wątrobę i nerki, a pies umiera – przestrzega. Lekarz weterynarii Sylwia Dżugaj, z przychodni weterynaryjnej EVETA (tuż przy Parku Św. Edyty Stein na Ołbinie), przyznaje, że słyszała od klientów o kilku zatrutych psach w okolicach Parku Tołpy, jednak osobiście nie może takiego faktu potwierdzić.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/krzyki/a/nasza-cierpliwosc-sie-skonczyla-psy-beda-padac,10592833/

Mało tego, jeżeli trutka znalazła się na trawniku np. w płynie, to po spacerze może dojść do zatrucia, po tym jak pies obliże sobie łapki. Zatrute zwierzę bardzo cierpi, ponieważ może dojść do krwotoku np. z dziąseł czy oczu. Jeżeli pomoc nie przyjdzie na czas, zwierzę kona w męczarniach.

Można zapisać się do lokalnych grup psiarzy na facebooku. Najczęściej tam pojawiają się pierwsze informacje. Można zakładać psu kaganiec, można chodzić po okolicy i nerwowo wypatrywać trutek, ale nie jesteśmy przecież w stanie wszystkiego upilnować. Należy reagować i zgłaszać jakiekolwiek przypadki próby zatruć psów na policję, a jeśli już nie chcemy tego robić czy tak trudno takie jedzenie po prostu wyrzucić do śmietnika, gdzie żadne zwierzę się do tego nie dobierze? 

To naprawdę nic nie kosztuje, a można uratować czyjegoś psiego przyjaciela. Uważajmy na swoje psiaki. Jeśli widziałeś, że Twój pies zjadł coś na spacerze i zaczyna z nim dziać się coś niedobrego- szybko reaguj! Warto również wyćwiczyć z psem komendę „nie” i stosować ją zawsze, gdy pies podbiega do czegoś podejrzanego na ulicy. 

Przykro czytać jaka postawa króluje wśród Polaków. Czym się kierują uważając, że można bezkarnie bez szkody dla kogokolwiek truć zwierzęta. Od zwierząt się zaczyna, potem przychodzi kolej na zatrucie ludzi. Zwierzę jak i człowiek zasługuje na to aby żyć. Brak mi słów na zachowanie i postawę, a przede wszystkim tłumaczenia i postępowanie trucicieli. 

4

3

Pozdrawiam Was i życzę spokojnych spacerów.

Edyta

Pasożyty psów- Nicienie

Ostatnio, opublikowałam dwa artykuły na temat psich pasożytów takich jak pierwotniaki i przywry. Wszystkie wymienione to pasożyty wewnętrzne. Trzecią grupą takich pasożytów są Nicienie, o których na pewno uczyliście się na lekcjach biologii w szkole.

bez tytułu

* Dirofilarioza skórna i sercowa.

Dorosłe nicienie z rodzaju Dirofilaria pasożytują w tkance łącznej lub w układzie sercowo- naczyniowym. Larwy nicieni, zwane mikrofilariami pasożytują we krwi skąd mogą zostać pobrane przez komary, które przenoszą pasożyta. W ciele komara larwy dojrzewają, a następnie podczas picia krwi wraz ze śliną komara mogą zostać przekazane kolejnemu psu. Larwy D. immitis wędrują do tętnic płucnych oraz serca gdzie dojrzewają i zaczynają się rozmnażać „rodząc” mikrofilarie. Natomiast larwy D. repens wędrują do powięzi łącznotkankowych znajdujących się pod skórą i między mięśniami. Tam dojrzewają i także zaczynają się rozmnażać. W polsce problem stanowi D.repens, która występuje u 25-50% psów co zostało stwierdzone na podstawie mikroskopowych badań krwi.

Nieliczne przypadki dirofilariozy sercowej stwierdzone na terenie naszego kraju w ciągu ostatnich lat były przypadkami zawleczonymi a nie rodzimymi. D. immitis jest powszechna w krajach południowej Europy.

Objawy tej chorowy odmiany sercowej mogą rozwijać się miesiącami. Zwykle zaczynają się od kaszlu, następnie pojawia się dzuszność i omdlenia po wysiłku, a także szmery sercowe. W przebiegu dirofilariozy skórnej można zaobserwować podskórne, zimne i niebolesne guzki, które zawierają dorosłe nicienie.

Rozpoznanie zarażenia opiera się na badaniach mikroskopowych krwi, która powinna być pobrana od psów w godzinach popołudniowych lub wieczornych. W rozmazach krwi poszukuje się mikrofilarii. W celu różnicowania gatunków nicieni należy wykonać badanie wykorzystujące techniki biologii molekularnej czyli metodę PCR. Dirofilarioza jest także zaraźliwa dla człowieka. Należy pamiętać że nie zarazimy się bezpośrednio od naszego psa, nawet jeśli on jest zakażony.

* Angiostrongyloza

Chorobę wywołują nicienie A.vasorum. Dorosłe pasożyty umiejscawiają się w tętnicach płucnych oraz prawej komorze serca. Żywicielami ostatecznymi s,ą psy oraz psowate. Żywicielami pośrednimi są lądowe ślimaki, a wśród nich znany ślimak winniczek oraz liczne ślimaki bezskorupowe jak pomrów wielki. Psy zarażają się nicieniem poprzez zjedzenie żywiciela pośredniego w którym znajduje się inwazyjna larwa pasożyta. larwa w przewodzie pokarmowym przebija ścianę jelita, a następnie wraz z krwią wędruje do węzłów chłonnych gdzie linieje. Po kilku dniach przemieszcza się do tętnicy płucnej i dojrzewa płciowo.

Dorosłe samice produkują jaja, które z krwią dostają się do naczyć włosowatych płuc. W płucach z jaj wykluwają się larwy. larwy wraz ze ślizem z dróg oddechowych są odksztuszane, połykane oraz wydalane z kałem do środowiska. Larwy obecne w kale wnikają do ciała ślimaka. przypuszcza się że mogą w nim żyć nawet kilka lat. U zarażonych psów można obserwować kaszel, duszność, omdlenia i przyspieszenie pracy serca. Rozpoznanie zarażenia opiera się na badaniu plwociny psów lub kału, w któym mogą znajdować się larwy pasożyta. Można także wykonać badanie krwi na obecność antygenów pasożyta.

* Kapilarioza ukłądu oddechowego

Za chorobę odpowiedzialny jest nicień Capillaria aerophila powszechnie występujący u lisów, ale także stwierdzany u psó i kotów. Dorosłe nicienie umiejscawione są w płucach i oskrzelach, gdzie produkują jaja, któe odksztuszane ze śluzem i plwociną, połykane i wydalane z kałem. Jaja w środowisku zewnętrznym stają się inwazyjne po około dwóch miesiącach. Z połkniętego jaja uwalniana jest w jelitach larwa, która przebija ścianę jelita, wraz z krwią wędruje do płuc i tam dojrzewa. Przy intensywnej inwazji obserwuje się zapalenie płuc i/lub oskrzeli, wyniszczenie, niedokrwistość, kaszel, duszności. Rozpoznanie zarażenia polega na wykonaniu badań kału i poszukiwaniu charakterystycznych jaj.

* Kapilarioza dróg moczowych

Psy i psowate zarażają się nicieniem przez zjedzenie żywiciela pośredniego którym zwykle są dżdżownice zawierające inwazyjne larwy pasożyta. U zarażonych psów obserwuje się częste oddawanie moczu, ból przy oddawaniu moczu, krwiomocz. Rozpoznanie opiera się na badaniu mikroskopowym osadu moczu.

compost_worm

* Włośnica

Dobrze znana choroba ludzi i zwierząt mięsożernych, wszystkożernych a nawet roślinożernych. Larwy pasożyta umiejscawiają się głownie w tkance mięsniowej, która w postaci surowej jest źródłem zarażenia. Do zarażenia dochodzi poprzez zjedzenie mięsa z larwami włośni. W początkowej fazie zarażenia u psa może pojawić się gorączka oraz biegunka. Z czasem otorbione larwy w mięsniach ulegają zwapnieniu, wówczas pojawiają się bóle mięsniowe i sztywnośc mięśni oraz problem z motoryką. Mięso dopuszczone do sprzedaży jest przebadane na obecność włośni. Większy problem stanowią dzikie zwierzęta lub ich tkanki, które nie były badane w kierunku włośnicy. Dlatego nie zaleca się podawania psom surowego mięsa, szczególnie nieznanego pochodzenia.

[Lek.Wet. Dawid Jańczak. Instytut zdrowia publicznego- państwowy zakład higieny, zakłąd parazytologii]

Źródło: Pies 1 (365) 2017.

Pan Psi Nos

O pomoc w temacie, poprosiłam Kamilę Kurlapską. Kamila jest właścicielką firmy „Szczęśliwy Koniec Smyczy”.

DODATKOWE INFORMACJE KONTAKTOWE
biuro@szczesliwykoniecsmyczy.pl
http://www.szczesliwykoniecsmyczy.pl

 

19642698_498632870474326_7886474049528236960_n

          Można z powodzeniem stwierdzić, że u większości gatunków, dominuje jeden ze zmysłów. Dla przykładu – ludzie, naczelne, małpy i ptaki są typowymi wzrokowcami i świat odbierają przede wszystkim obrazami. Zwierzęta nocne, takie jak nietoperze czy ryjówki, posługują się głównie słuchem, jako metodą analizy otoczenia. Coś mniej spotykanego, jak rozgwiazdy czy meduzy, wrażliwe głównie są na dotyk.

            A pies? Można domniemać, że to głównie słuch – reakcja na nasz głos, tonacje, fobie i nadwrażliwości na różne dźwięki. Jednak to nie to. Wzrok? Przecież nie jeden pies uczy się schematów, właśnie przez obserwowanie chociażby swojego przewodnika – reaguje na widok smyczy w ręku, analizuje naszą mowę ciała i same sygnały uspokajające w psim świecie, to przede wszystkim analiza postawy drugiego psa. Niemniej, nadal to nie to… I zapewne dla jednych to oczywiste, a dla niektórych zaskakujące – pies buduje swój świat… nosem.

            Większość teraz powie „No tak! Przecież on ciągle wącha na spacerach!”, inni z kolei dopowiedzą „Ale my tez ciągle wąchamy”. Owszem – smród otoczenia, zapach obiadu, czy perfum osoby stojącej przed nami. I, co ważniejsze, my bardzo często robimy to mimowolnie. Aby zapach doszedł z podświadomości, do świadomości…musi być szczególny, intensywny lub dla nas znaczący. Inaczej, nawet nie zwrócimy większej uwagi, że w ciągu dnia, coś „wpadło nam do nosa”.

            Zapachy dla psa są o wiele bardziej ważne. Ważne i szczegółowe. Sama struktura mózgu u psa, już pokazuje jak wielka różnica jest między „ludzkim wąchaniem”, a psim. Oczywiście w obu przypadkach, mamy masę neuronów, tzw. opuszki węchowe. Czym się różnią? Ludzkie ważą ok.1.5g i wyglądają, jak małe bazie na gałązce. U psa ich waga jest 4 razy większa i wynosi ok 6g – a ich wielkość powoduje, że pień na którym są osadzone, jest niewidoczny. Co daje nam wynik dość miażdżący – centrum analizy zapachów u naszego psiego przyjaciela, jest 40 razy większy. Różnica kolosalna, prawda? O czym to świadczy? Że pies nie tylko czuje mocniej, ale i więcej, i dokładniej. Spośród puli zapachów, potrafi wyciągać pojedyncze wonie. Każdy zapach jest analizowany, zapamiętywany i kodowany w głowie psa. Wyższa fizyka kwantowa!

            Oprócz mózgu, oczywiście różnice znajdują się też w samym nosie. Cała struktura, budowa i warstwy nochala u naszego psa maja znaczenie. Czy wiedzieliście, że pies potrafi poruszać pojedynczymi nozdrzami, tak aby odnaleźć kierunek zapachu? Teraz już wiecie. A wiecie dlaczego pies tak głośno „wącha”? Ponieważ najpierw wydmuchuje powietrze nosem, przez co zapachy leżące na ziemi/liściach/szafce unoszą się do góry…by nagle je wciągnąć i przeanalizować. Każdy po kolei.

            Po co to wszystko? Ten cały wykład o wąchaniu? Ponieważ wielu z nas zapomina o podstawowych potrzebach naszego psa. Pomijając tutaj potrzeby fizjologiczne, dochodzi nam jeszcze gryzienie/żucie, kontakty z innymi psami, ale właśnie… węszenie. Skoro już wiemy, jak bardzo szczególny jest to zmysł dla naszego psa, dlaczego mu to odbieramy? Zapewne wielu z Was spotkało na swojej drodze spacerowicza z psem na króciutkiej smyczy, szarpanym do nogi. Taki spacer dla psa jest jałowy. Samo maszerowanie przed siebie budzi większą frustracje, niż zamknięcie w domu. Brak możliwości sprawdzenia i powąchania otoczenia, uniemożliwia…relaksacje. Czyli generalnie to, czego oczekujemy od psa w czasie spaceru.

            Relaksacje? Ano… Pomyślcie. Jeżeli analiza zapachów u psa jest tak złożona – roztrzepywanie zapachów, wyłapywanie każdego pojedynczego i analiza, kodowanie, poszukiwanie źródła, to zapewne jest tez bardzo męcząca. I teraz pytanie: Czy dziecko zostawione na kilka godzin na placu zabaw, przyjdzie samo do domu i powie „Mamo, jestem zmęczony”?. Nie wydaje mi się. A co się dzieje z tym samym dzieckiem, kiedy myśli nad grą interaktywną lub odrabia pracę domową? Sytuacja kolosalnie się zmienia. Zatem, dlaczego rzucamy naszemu psu piłkę, bez celu? Dlaczego uważamy, że jak wypuścimy go na podwórko, to się wybiega?

            Do czego dążę? Do relaksacji i wyciszania Twojego psa. Do zapewnienia mu jego podstawowych potrzeb. Nie ma tutaj miejsca na wymówki,że nie masz na to czasu. To jest prostsze niż Ci się wydaje. Słyszałeś kiedyś o warsztatach węchowych dla psa? Nie nie, to nic wielce ambitnego. To tylko Twoja kreatywność i radość Twojego psa. A jeśli Ci powiem, że miska ze śniadaniem, może posłużyć na prawie 30-40 minutową zabawę dla Twojego psa, po której pies położy się i zaśnie – zachęci Cię to? Uwierz, że tak absorbująca praca umysłowa, zmęczy a przy tym wyciszy Ci psa bardziej, niż te bezsensowne chodzenie z psem na krótkiej smyczy, „bo ciągnie”.

            Na czym polega cała magia? Zmuś psa do szukania… Możesz zacząć od chowania smakołyków po kątach domu, ale to szybko okaże się za mało. Spróbuj schować smakołyk w pojemnik po jajku i przykryj gazetą. To nic, że będzie rozrywał i narobi bałaganu! Patrz, jak Twój pies pracuje nosem i kombinuje, jak do tego dotrzeć! Udało mu się? Znaczy, trzeba podnieś poprzeczkę. A cała gama pomysłów, zależy już od Twojej wyobraźni. Chcesz przykładowych pomysłów?

–                    znana już mata węchowa (gumowa wycieraczka z zaplecionymi bawełnianymi/polarowymi paskami)

–                    miska/wanienka z piłeczkami

–                    miska z wodą i plastikowymi miseczkami

–                    miseczki/pojemniki wiszące na sznurku

–                    dywaniki/kawałki materiałów które można zawiną w naleśnik

–                    pognieciony papier/gazeta

 

Smakołyki chowasz do/w/na/pod – a pies? Pies najpierw szuka nosem, potem kombinuje, jak to zjeść. Plusy?

–                    potrzeba zdobywania pożywienia,

–                    potrzeba węszenia

–                    potrzeba pracy umysłowej i wyzwaniowej

–                    potrzeba zadowolenia przewodnika

–                    budowa pewności siebie

–                    relaksacja i wyciszenie psa (znaczne obniżenie poziomu kortyzolu)

–                    budowanie relacji z przewodnikiem

–                    satysfakcja i spełnienie przewodnika 🙂

 

Jeśli podobał Ci się artykuł bardzo proszę zostaw komentarz.

Pozdrawiam,

Edyta

przewrotnie „Nie strasz psa Twoim dzieckiem”

To dorośli wszystko psują, bo dzieciaki mają świetne podejście do psów. 

Dwie dziewczynki  jeźdźą na rolkach, wczesna wiosna. Mijam ich z Mojo i słyszę pytanie, czy mogą go pogłaskać.

rolki-dobre-sa

Zdjęcie źródło [http://www.clark.com.pl/sport/pozytywny-wplyw-jazdy-na-rolkach-na-cialo.html]

– Jasne – mówię. – Tylko ostrożnie.  Wyciągnijcie rękę w taki sposób – pokazuję – i pozwólcie mu powąchać.

Mojo wącha ostrożnie, a dziewczynki są równie przejęte jak on. Daję im ciasteczko, którymi mogą poczęstować psa. Jedena wyciąga rękę zbyt szybko, a druga strofuje cichym głosem: „uważaj, nie słyszałaś, jak pani mówiła?” Pytają o jego imię.

Dzieciaki mają świetne podejście do psów. W większości są ostrożne, delikatne i słuchają uważnie tego, co mówię. Dlatego wolę, gdy są bez rodziców, kiedy mają poznać mojego psa.

Dorośli wszystko psują.

UWAŻAJ, BO CIĘ UGRYZIE!

Mojo ignoruje przechodniów. Bardziej interesują go zapachy na pobliskim trawniku. Ale najwyraźniej nawet wtedy wygląda morderczo. Nagminnie spotykam się z tym, że na nasz widok opiekun odciąga dziecko na drugi koniec chodnika, jakbym co najmniej prowadziła tygrysa, który trzyma w łapach granaty. I słyszę standardowy, nerwowy komentarz: uważaj, bo cię ugryzie!

– Nie ugryzie – mówię wtedy do dziecka, na przekór dorosłemu.

Dobijają mnie te wszystkie matki przerażone moim psem, który nawet ich nie zauważył. Nie poświęcają nawet chwili, by wyjaśnić dziecku, że należy uważać, ale generalnie psy są w porządku. Boją się stracić choćby minutę na wytłumaczenie, że najpierw trzeba spytać właściciela o zgodę na pogłaskanie. Zamiast tego zdarza się, że dziecko jest chowane za plecy szarpnięciem za bluzę.

To trochę tak, jakby wmawiać dziecku, że w każdym przechodniu drzemie potencjalny morderca.

Jaki przekaz dostaje dziecko nieustannie odciągane od wszystkiego, co ma cztery łapy? Psy powinny być pozamykane gdzieś z dala od ludzi. Są niebezpieczne i nieprzewidywalne i zabijają jak się na nie tylko spojrzy. Oczywiście. A przejście koło nich i nie daj co, dotknięcie pogłaskanie grozi tyfusem lub amputacją ręki.

„Inna kategoria to rodzice, którzy puszczają dzieciaki samopas.  Tacy rodzice zupełnie nie reagują na to, co się wokół dzieje. Jakby dzięki posiadaniu dziecka byli uprzywilejowaną grupą w społeczeństwie. Przecież to ja odpowiadam za psa i – w tym momencie – za bezpieczeństwo ich pociechy. Oni są na spacerze, więc należy im się chwila relaksu, prawda? A niech pies spróbuje choćby warknąć – wtedy wina leży po stronie właściciela, a w ogóle jeśli ma się agresywne zwierzę, to powinno się je uśpić.”

Zdarzają się też rodzice głupi na jeszcze inny sposób – wtykający ręce przez siatki ogrodzeń i głaszczący cudze psy, bo przecież na pewno nic się nie stanie. I zachęcający do tego dzieci. Przecież ten pies tak słodko patrzy…

Na palcach jednej ręki mogę policzyć rodziców, którzy podeszli i spytali, czy dziecko może pogłaskać psa. Jeśli jest spokojne, zawsze się zgadzam. Czasem słyszę też, że mama zagaduje dziecko w wózku – spójrz, jaki ładny piesek.

Widzicie różnicę? To raptem parę zdań, a zbudowany dzięki nim przekaz jest niesamowicie pozytywny.

„Nie twierdzę, że każdy musi lubić psy. Ale żyjąc obok siebie musimy się jakoś nawzajem znosić. Kiedy idziesz z dzieckiem nie mówisz mu, że nie cierpisz tej wrednej sąsiadki. Wpajanie mu strachu przed psami to koszmarnie zła droga na skróty. Nikt na niej nie zyskuje. Nam najwyżej zepsujesz humor na maksymalnie pół minuty. Twoje dziecko traci dużo więcej.”

Jeśli podobało Ci się zostaw komentarz. Natchnienia szukałam na www.partyzantka.com.pl

FCI – Federation Cynologique Internationale czyli Międzynarodowa Federacja Kynologiczna

Międzynarodowa Federacja Kynologiczna – to organizacja kynologiczna o międzynarodowym zasięgu, z główną siedzibą w belgijskim mieście Thuin. Celem FCI jest zachęcanie do hodowli psów rasowych zdrowych pod względem fizycznym i psychicznym, które będą wykazywały cechy budowy anatomicznej oraz cechy charakteru typowe dla swojej rasy i zgodne z określonymi wzorcami. Hodowle powinny być tak prowadzone, by zapewnić najwyższy poziom opieki nad zwierzętami hodowlanymi oraz szczeniętami przychodzącymi na świat w danych hodowlach. 

4e8dfd43afe6adaf907c8b94725c8264
FCI www.fci.be  5 marca 1968 roku na mocy wydanego Dekretu Królewskiego organizacja ta uzyskała osobowość prawną.

FCI jasno i wyraźnie odnosi się również do problematyki zdrowia psów rasowych, a więc chorób i wad dziedziczonych z rodziców na potomstwo. Zaleca wprowadzanie jawnych badań i testów, które mają za zadanie wykrycie schorzeń występujących w danych rasach, oraz zaleca wykluczanie z hodowli zwierząt obarczonych schorzeniami dziedzicznymi, tak by ograniczać i eliminować dane schorzenie z populacji konkretnych ras.

Kraje założycielskie:

  • Niemcy (das für Deutsche Kartell und Hundewesen w Delegierten Die Kommission);

  • Austria (Kynologenverband Österreichischer);

  • Belgia (Société Royale Saint-Hubert);

  • Francja (Société Centrale Canine de France);

  • Holandia (Raad van Beheer op Kynologisch Gebied w Nederland).

Do FCI nie przynależą USA (American Kennel Club), Kanada (Canadian Kennel Club) i Wielka Brytania (The Kennel Club), jednak na mocy wspólnych porozumień zachowana zostaje współpraca pomiędzy tymi organizacjami, a FCI, która obejmuje m.in.

  • wzajemne uznawanie wydawanych przez te organizacje rodowodów;

  • możliwość uzyskiwania tytułu Championa Międzynarodowego FCI dla psów właścicieli zrzeszonych w AKC, CKC i CK;

  • możliwość uzyskania tytułów Championa przyznawanego przez AKC, CKC i CK dla psów właścicieli zrzeszonych w FCI;

  • wzajemne uznawanie sędziów i możliwość ich sędziowana na wystawach organizowanych przez ww. organizacje;

  • wspólna piecza nad standardami uznanych przez te organizacje ras (wymiana informacji, uaktualnień standardów itd.).

Władze Komitetu Generalnego:

Prezydent FCI – Rafael de Santiago (Puerto Rico)

vice-Prezydent FCI – Gerard Jipping (Holandia)

Skarbnik – Carla Molinari (Portugalia)

Członkowie wybrani przez Walne Zgromadzenie:

Tamas Jakkiel (Węgry);

Miguel-Angel Martínez (Argentyna);

Kari Jarvinen (Finlandia);

Przedstawiciele Sekcji FCI:

Sekcja Europejska Jorgen Hindse (Dania);

Sekcja Ameryk i Karaibów Jose Luis Payro (Meksyk);

Sekcja Azji i Pacyfiku Augusto Benedicto Santos III (Filipiny).

Dyrektor Wykonawczy – Yves De Clercq (Belgia).

Aktualnie FCI jest największą tego rodzaju organizacją działającą na Świecie. W jej skład wchodzi 91 państw, a w tym:

  • 72 kraje członkowskie;

  • 12 krajów zrzeszonych;

  • 7 krajów działających na zasadach partnerów kontraktowych.

    Pod względem zasięgu terytorialnego FCI podzielona jest na 5 sekcji:

  • Europa;

  • Ameryka i Karaiby;

  • Azja i Pacyfik;

  • Bliski Wschód;

  • Afryka.

    W szeregi FCI może wchodzić tylko jedna organizacja kynologiczna reprezentująca dany kraj. Wszystkie zrzeszone kraje na mocy wspólnego porozumienia stosują się do przepisów i regulaminów ogłoszonych przez FCI. Do siedziby głównej przekazywana jest pełna dokumentacja rodowodowa, a szkolenie sędziów odbywa się wg przyjętego przez FCI schematu.

    Polska do FCI przystapiła w 1939 roku, II wojna Światowa przerwała to uczeestnictwo, później Związek Kynologiczny w Polsce dołączył do FCI w 1957 roku.
    ZWKP jest jedyną organizacją w Polsce należącą do FCI (www.fci.be) i jako jedyny wystawia rodowody honorowane na całym Świecie!

    FCI aktualnie uznaje 343 rasy, a każda z nich ma określony konkretnym numerem wzorzec oraz kraj pochodzenia.

    Wg systematyki FCI wyróżniamy 10 grup FCI:

  • I grupa FCI  Owczarki i inne psy pasterskie z wyłączeniem szwajcarskich psów do bydła 

  • II grupa FCI Pinczery i sznaucery, molosy, psy górskie i szwajcarskie psy do bydła 

  • III grupa FCI  Teriery 

  • IV grupa FCI  Jamniki 

  • V grupa FCI  Szpice i psy w typie pierwotnym 

  • VI grupa FCI  Psy gończe i posokowce 

  • VII grupa FCI  Wyżły (psy wystawiające zwierzynę) 

  • VIII grupa FCI  Płochacze, psy aportujące i dowodne 

  • IX grupa FCI  Psy ozdobne i do towarzystwa 

  • X grupa FCI  Charty

    GOLDEN RETRIEVERY NALEŻĄ DO VIII GRUPY FCI (przy zgłoszeniach na wystawy, należy zwrócić uwagę czy na wystawie będzie oceniania ta grupa psów: w przypadku wystaw międzynarodowych oceniane są wszystkie grupy.)

    Raz do roku pod patronatem FCI organizowane są najważniejsze dla każdego miłośnika psów wystawy o randze:

  • Wystawa Światowa; na tej wystawie może zostać przyznany tytuł Zwycięzca Świata, Młodzieżowy Zwycięzca Świata i opcjonalnie Zwycięzca Świata Weteranów. Na specjalnych zgromadzeniach krajów członkowskich na drodze głosowania ze zgłoszonych kandydatur wyłaniany jest kraj, który w danym roku zorganizuje tą wystawę (kandydować mogą wszystkie kraje zrzeszone w FCI)

  • Wystawa Europejska; na tej wystawie może zostać przyznany tytuł Zwycięzca Europy, Młodzieżowy Zwycięzca Europy i opcjonalnie Zwycięzca Europy Weteranów. Na specjalnych zgromadzeniach krajów członkowskich na drodze głosowania ze zgłoszonych kandydatur wyłaniany jest kraj, który w danym roku zorganizuje tą wystawę (kandydować mogą wszystkie kraje sekcji Europejskiej zrzeszone w FCI)

  • Wystawa Azji i Pacyfiku; na tej wystawie może zostać przyznany tytuł Zwycięzca Azji i Pacyfiku, Młodzieżowy Zwycięzca Azji i Pacyfiku i opcjonalnie Zwycięzca Azji i Pacyfiku Weteranów. Na specjalnych zgromadzeniach krajów członkowskich na drodze głosowania ze zgłoszonych kandydatur wyłaniany jest kraj, który w danym roku zorganizuje tą wystawę (kandydować mogą wszystkie kraje sekcji Azji i Pacyfiku zrzeszone w FCI);

  • Wystawa Ameryk i Karaibów; na tej wystawie może zostać przyznany tytuł Zwycięzca Ameryk i Karaibów, Młodzieżowy Zwycięzca Ameryk i Karaibów i opcjonalnie Zwycięzca Ameryk i Karaibów Weteranów. Na specjalnych zgromadzeniach krajów członkowskich na drodze głosowania ze zgłoszonych kandydatur wyłaniany jest kraj, który w danym roku zorganizuje tą wystawę (kandydować mogą wszystkie kraje sekcji Ameryk i Karaibów zrzeszone w FCI).

     

Dodatkowo każdy hodowca zrzeszony w związku należącym do FCI ma prawo wystąpić z wnioskiem do FCI o zatwierdzenie swojego przydomka hodowlanego w tej organizacji, dzięki temu taki przydomek jest chroniony. Hodowca ma pewność, że nikt inny z jakiegokolwiek kraju członkowskiego, zrzeszonego, czy działającego na zasadach partnerstwa kontraktowego w FCI nie zarejestruje już tak samo brzmiącego przydomka i tym samym jego przydomek staje się w tej organizacji jedyny i niepowtarzalny.

Kto ma ochotę na więcej, zapraszam na [http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-kynologia_fci.html]