Dylematy o psie czyli jak to u mnie było i jaki z tego morał?

Goldeny… nie wyobrażam sobie bez nich życia…

Zaczyna się, jak zawsze… od marzeń z dzieciństwa.  Od kiedy pamiętam chciałam mieć psa. 

majko

– Dzień dobry są szczeniaki? A po ile?

– Dzień dobry, po ile są szczeniaki?

– Dzień dobry, wyczytałem na stronie że macie Państwo szczeniaki, po ile są?

– Za ile sprzedajecie Państwo Szczeniaki?

– Dzień dobry są szczeniaki? Nie? A kiedy będą?

Tak zaczyna się duża część rozmów z niektórymi ludźmi. Jednakże po wielu latach doświadczenia, ten typ pytania działa na mnie następująco. Albo odpowiadam, że są nie na sprzedaż, albo że nie ma (nawet jeśli są), a na ostatnie pytanie odpowiadam ” To nie jest towar na półce, kiedy będzie wtedy będzie”. 

Mieszkaliśmy w bloku, a w związku z tym, że moi rodzice dużo pracowali aby żyło nam się dobrze i aby niczego mi nie brakowało-  obiecano mi że pies będzie, ale wtedy jak przeprowadzimy się do domu. Obawiali się pewnie, że  cały obowiązek spadłby na nich. Wychodzenie, karmienie,  wychowanie. Nie mieli na to czasu. Pracowali więc aby spełnić moje marzenie, a ja czekałam…  Ponieważ moi rodzice zawsze dotrzymują słowa- z chwilą  kiedy  zmieniliśmy mieszkanie w bloku na dom-  tydzień później przyjechał do nas Majko…

Ale powróćmy  jeszcze do pragnienia posiadania psa. Ponieważ rodzice  chcieli abym od samego początku poczuwała się do odpowiedzialności posiadania psa-musiałam na niego i poczekać i zapracować. Był rok 1999 więc miałam zaledwie 12 lat.  Mama wyznaczyła mi budżet na zakup psa i mogłam albo zmieścić się w tym budżecie albo  zarobić pieniądze (bądź odłożyć) i kupić psa spoza budżetu wyznaczonego przez rodziców. Pojawił się problem. Chciałam Golden Retrievera, a on kosztował więcej niż  „dawała” mi mama na zakup psa.  Teraz z perspektywy czasu, muszę przyznać, że ten jeden raz- na pewno miałam tzw. farta. Choć  z drugiej strony możliwe jest , że wizualizacja mojego marzenia była tak silna ( wszystko jest stanem umysłu), że  nie czekając długo… udało się 🙂 Zdobyłam pieniążki- brakującą kwotę na zakup ulubionego psa. 

W 1999 roku Golden Retriever z rodowodem kosztował 1500 zł. Mało tego, całą logistykę  tzw. „zakupy” psa, rodzice złożyli na moje barki. Musiałam więc, znaleźć hodowlę i porozmawiać z hodowcą (12 letnia- dziewczynka) oraz przekonać ją, że mój wymarzony pies będzie miał u mnie jak w niebie.  Były to czasy kiedy powszechne nie były komórki, ani internet, a zamiast e-maili pisało się listy!  Nie mogło się więc nie udać 🙂 

i dlatego dzisiaj, kiedy ktoś dzwoni do mnie i pyta tylko o cenę w pierwszej kolejności ( po latach już wiem, kto zapyta tylko o cenę, a kto porozmawia dłużej!), bo cena jest dla niego kluczowa (i wiem też że jeśli usłyszy moją cenę to odpuści- co jest dobre bo to i naturalna selekcja!) bo nie stać go na Goldena, bo ma ochotę przyoszczędzić-  to mi przykro. Przykro mi, że dla wielu ludzi cena jest jedynym kryterium. Nie wiedzą wiele o rasie- wychodzi to w czasie rozmowy- nie są zainteresowani niczym innym aby tylko był mały piesek, mały szczeniaczek w „dobrej cenie”. W końcu ” Cena czyni cuda”. Stąd też nigdy nie zrozumiem, że ktoś myśli o kupnie psa (a pies to wydatek, stały, comiesięczny rzędu kilkuset złotych) i nie jest w stanie tego przeanalizować- nie jest w stanie dołożyć kilka stów do psa z rodowodem ( teraz i pseudohodowle sprzedają w cenach wyższych niż hodowle FCI)- bo nie ma- nie zrozumiem, bo skoro ja jako 12 latka w 1999 roku mogłam, to tym bardziej można w 2017. A jeśli już go nie stać, to dlaczego nie adpotuje Goldena? 

Więcej niż połowę swojego życia przeżyłam z psem.  
Majko, mój pierwszy ukochany Golden Retriever.  
Towarzyszył mi prawie przez 10 lat.  
Spędziłam z nim całe dzieciństwo.  
Przegrałam walkę z jego chorobą i musiałam dać mu odejść. ​

Majko zmarł 14 sierpnia 2009 roku. Jaką lekcję wyciągnęłam z tego? Pies to ogromna odpowiedzialność- tego nauczyli mnie rodzice i to wyniosłam z domu. Ponieważ, na początku tej historii wspomniałam, że moi rodzice zawsze dotrzymują słowa, za nim Majko do nas przyjechał usłyszałam słowa, których nigdy nie zapomnę: „Wiemy, że zawsze chciałaś mieć Psa. Dbaj o niego więc i ucz go pilnie aby nie sprawiał kłopotów, ale żebyś mogła być  z niego dumna. Musisz go wyprowadzać i karmić bo to Twój pies. Jeśli go zaniedbasz, no cóż oddamy go komuś, kto będzie się lepiej nim opiekował, jeśli Ty nie dasz rady”. Przypomnę tylko, że miałam 12 lat! To było wychowanie i niezależnie od tego jak srogo to brzmiało- działało. I działa do dzisiaj. Pies to członek rodziny.  Od zawsze i na zawsze. Cokolwiek by się nie działo- pamiętaj, że masz obowiązek (i radość) w postaci Psa. 

Dlatego z obawą słucham o rodzicach, którzy kupują psa dla dziecka. Nie wszyscy rodzice są na tyle odpowiedzialni jak moi rodzice. Nie każde dziecko zaś pragnie psa i będzie o niego tak dbało i rozumiało zasady odpowiedzialności jak ja rozumiałam. Stąd obawa. Stąd też obawy wielu hodowców. Niektórzy bardzo niechętnie sprzedają szczenięta do domów z dziećmi. Sami przerabialiśmy sytuację, w której musieliśmy odebrać psa od rodziny, bo żona została sama z dwójką dzieci w Polsce, a mąż pracował za granicami- kobieta nie była w stanie opiekować się jeszcze dodatkowo psem. Cóż życie pisze różne scenariusze. Pies został odebrany i znaleziono mu wspaniały kochający dom. Ta historia skończyła się szczęśliwie, nie wszystkie jednak tak się kończą.
 
W Goldenie urzeka mnie przede wszystkim temperament. I to on zawsze będzie na pierwszym miejscu. Psy żyją z nami, nie obok nas. Zawsze chciałam mieć w domu typowego angielskiego lorda. Złotego. I jest… Mojo, prosto z New Milton. 

 

goldenmajko
W mojej dorosłości najpierw był On, On czyli Mojo (w dzieciństwie też był On- Majko). Przyjechał do mnie  na wariata.  I nie, żeby to było nieprzemyślane- bo było tysiąckrotnie. Na wariata, dlatego że były to wariackie czasy. Byłam na studiach i mieszkałam w mieszkaniu studenckim. Mojo więc rozpoczął swoją młodość w bardzo ciekawy i intensywny sposób. Co ciekawa, tu historia zatoczyła koło, ponieważ na Mojo, także zarobiłam pieniądze sobie sama. A jak 🙂 Można w wieku 12 to i można w wieku 22 🙂 Od  2016 roku do naszego domu dołaczyła  Chili.  Ach Chili,  jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli- czyli tak jak sobie założyliśmy- będzie założycielką naszej hodowli. Chili i Mojo, taki będzie układ idealny. Goldeny  miałam przyjemność obserwować w całej Europie. Mieszkając w Belgii i przez chwilę w Anglii. Oglądając Goldeny na europejskich ringach, wiem i mam wyobrażenie jaki w 100% powinien być golden.
Moje takie są. Ale  moje Goldeny do mojego domu dołączają po zdecydowanej i przemyślanej chęci zaangażowania się w kolejnego domownika.
A jak wygląda to u Ciebie?
Zastanów się więc, jak bardzo chcesz mieć psa, czy jest to marzenie czy słomiany zapał. Na każde marzenie trzeba pracować aby się spełniło. Życzę Ci powodzenia w spełnianiu Twoich marzeń.Pozdrawiam Cię serdecznie,
Edyta

PS. Dziękuję, że poświęciłeś swój czas na przeczytanie tego wpisu. Dopinguj mnie do pracy, będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz 🙂

Mamy szczeniaka i co dalej? cz.1 socjalizacja

W końcu nadchodzi ten dzień- odbieramy psiaka z hodowli. Wracamy do domu, mijają dni i okazuje się że po początkowej radości pojawiają się pytania, co dalej. Jak go wychować, jak sobie poradzić aby wyrósł na fajnego, zrównoważonego wychowanego, ogarniętego członka rodziny z którym nie będziemy się wstydzili ani nigdzie wyjść ani wziąć udział w jakiegoś typu evencie.

DSC_5970

To prawda, że dużo zależy od pracy hodowcy- charakter dziedziczy się u psów bardzo mocno, dlatego ważne jest wybranie do skojarzenia psów o stabilnej psychice typowej dla danej rasy. Jednak  to ile czasu hodowca poświęci szczeniętom, czy je odpowiednio do wieku i w miejscu narodzin zsocjalizuje, czu i w jaki sposób będzie wspomagał ich rozwój od [pierwszych dni. Jeśli szczenię socjalizacyjnie mocno zaniedbane nie miało kontaktu z ludźmi- na pewno będzie nam trudniej. Ale nawet jeśli dostaniemy doskonale odchowane szczenię przebojowe i fajnie zsocjalizowane- nie ominie nas praca nad jego dalszym rozwojem.

16-08-2014 (30)

Większość problemów w dorosłym życiu psa wynika z zaniedbań w jego życiu szczenięcym. Bardzo ważne jest zaznajamianie szczeniaka ze wszystkim tym co jest mu nieznane: odgłosy miasta, samochody, tramwaje, autobusy, klakson samochodu, dźwięk silnika samolotu, płacz i smiech dzieci, dźwięki z pobliskiej budowy, przejeżdżający pociąg, odgłosy burzy, relacje z ludźmi, relacje ze zwierzętami.

Pierwsze dni szczeniaka w naszym domu- jeśli trafi do nas jeszcze w okresie kwarantanny po szczepieniach, przyzwyczajanie do nietypowych dźwięków zacznijmy już w domu: odgłosy domowych sprzętów np. odkurzacza, pralki, zmywarki, blendera, mikser, upadające sztućce, miska metalowa, rozkłądanie parasolki, upadające klucze, klaskanie, głośna muzyka. Im więcej bodźców zapewnimy psu w tym okresie, wyrabiając przy tym pozytywne skojarzenia, tym mniej sytuacji zaskoczy go w przyszłości wywołując niepokój czy lęk.

Najłatwiejszą drogą by skojarzenia były faktycznie pozytywne, będzie nagradzanie malucha jedzeniem lub zabawą. Jeżeli możemy już bezpiecznie wyprowadzać naszego pupila na spacery- również zabierajmy ze sobą psie przysmaki.

Przy całym naszym zaangażowaniu w pokazanie psu nowości nie zapominajmy o tym, że nasze szczenię potrzebuje odpoczynku. Młody piesek powinien dużo spać. Mówi, się że szczeniak kiedy śpi to rośnie. Wprowadzenie zbyt wielu nowych bodźców na raz może przynieść całkiem odwrotny efekt i zamiast przyzwyczajać psa do danej sytuacji możemy wywołać w nim strach. Starajmy się zachować zdrowy rozsądek i dać psu czas na oderagowanie. Jeśli widzimy że dana sytuacja przerasta psa- nie zostawiajmy go samego sobie. Odwróćmy jego uwagę. Przekierujmy zainteresowanie na siebie lub zajmijmy zabawą.

 Była to pierwsza część wpisu nt. socjalizacji.
Jeśli chciałbyś podzielić się swoimi doświadczeniami, zostaw komenatrz.

Pozdrawiam Cię,

Edyta

 

 

 

 

Herpeswirus w kontekście hodowli psów rasowych

Herpeswiroza psów (CH, Canine Herpesvirosis) to choroba występująca na całym świecie, wywoływana jest przez herpeswirus psów typu 1 (CHV-1). Jest szczególnie niebezpieczna dla nowo narodzonych szczeniąt, wraz z wiekiem wrażliwość na chorobę zmniejsza się. Wirus jest wrażliwy na wysoką temperaturę oraz rutynowe środki dezynfekcyjne, szybko ulegając inaktywacji. Na zakażenie wrażliwe są tylko psowate. [1]

 

http://www.dreamstime.com/royalty-free-stock-photo-herpes-virus-structure-image27182865

Psy dorosłe – pod warunkiem ze nie są to samice w ciąży – przechodzą infekcję herpeswirusem bardzo łagodnie. Jedyne objawy jakie można wówczas zaobserwować to lekki, surowiczy wysięk z nosa i z worków spojówkowych, ewentualnie przemijające zapalenie gardła. Natomiast dużo gorzej przedstawia się sprawa gdy mamy do czynienia z infekcją u suki ciężarnej. Infekcja w trakcie ciąży może spowodować albo obumarcie i resorpcje zarodków albo obumarcie i wydalenie obumarłych płodów, czyli ronienia. Czasami niektóre szczenięta mogą urodzić się żywe, ale zwykle i tak giną w ciągu kilku dni po porodzie. Niestety, nie ma żadnych komercyjnych testów którymi moglibyśmy potwierdzić podejrzenie herpeswirozy u suki lub szczeniąt. Leczenie chorych szczeniąt jest wyłącznie objawowe i zazwyczaj nie przynosi żadnej poprawy. [2]

Źródła i drogi zakażenia

  • Do infekcji dochodzi najczęściej przez bezpośredni kontakt z zakażonymi zwierzętami, które wydalają zarazek z wydzieliną z pochwy lub z nosa i gardła przez 2-3 tygodnie od ostrej fazy zarażenia.
  • Noworodki zarażają się podczas porodu przez kontakt z wydzieliną z dróg rodnych, ale możliwe jest również zakażenie już w macicy.
  • W obrębie miotu infekcja szerzy się drogą aerogenną i przez przewód pokarmowy w wyniku kontaktu z zakażonym rodzeństwem lub dorosłymi psami.
  • Pośrednie przenoszenie wirusa jest praktycznie bez znaczenia z powodu krótkiego czasu przeżycia zarazka poza organizmem.
  • Najbardziej wrażliwe na zakażenie są suki w ostatnich 3 tygodniach ciąży oraz szczenięta w pierwszych 3 tygodniach życia.
  • Bardzo niebezpieczne jest zakażenie  utajone, gdyż w czasie immunosupresji wirus może się namnażać, a zwierzę będące nosicielem staje się źródłem infekcji. [1]

Wirus nie jest przenoszony przez ludzi, zakażenie następuje drogą bezpośrednią – a wiec szerzy sie od jednego psa do drugiego lub też drogą śródmaciczną – poprzez łożysko. Z herpeswirusem jest trochę problematyczna sprawa. Jest to wirus, który ma tendencje do tzw. zakażeń latentnych.w skrócie, że wirus przyczaja się, ukrywa się w organizmie gospodarza tak głęboko, że nawet sam gospodarz go nie widzi i nie może w związku z tym z nim walczyć. A wirus sobie siedzi schowany w niedostrzegalnej formie prowirusa w tkance nerwowej. I czeka. Jeśli nadejdzie dogodny moment immunosupresji, tj. znacznego spadku odporności, wtedy wychodzi z ukrycia i buszuje po organizmie wywołując objawy kliniczne. Takim własnie momentem może być – ale nie musi – ciąża u suki. [2]

Patogeneza i objawy kliniczne

Po zakażeniu wirus namnaża się najpierw w jamie nosowej i migdałkach, a następnie po 3-4 dniach wraz z limfocytami dociera do narządów limfatycznych. Okres inkubacji choroby wynosi około 7 dni, a przebieg infekcji zależy od stanu odporności oraz wieku zwierzaka. Bardzo istotna jest również temperatura ciała, ponieważ herpeswirus uwielbia namnażać się w temperaturze nieco niższej niż temperatura ciała dorosłego psa – z tej przyczyny atakuje nowonarodzone szczenięta (niska temperatura ciała, nie w pełni sprawna termoregulacja, niekompletny rozwój układu immunologicznego). Jeszcze prościej jest mu zaatakować szczenięta zaniedbane, niedogrzane, niedożywione, z hipoglikemią. W takich warunkach zarazek może namnażać się bardzo gwałtownie, a infekcja przybiera postać uogólnioną.

Szczenięta do 3 tygodnia życia:

  • nagłe padnięcia bez objawów zwiastunowych; 
  • osłabienie; 
  • wyciek z nosa; 
  • niechęć do ssania; 
  • wybroczyny; 
  • wymioty; 
  • luźny, żółto-zielony kał, niekiedy z domieszką krwi; 
  • bladość błon śluzowych (niedokrwistość); 
  • szczenięta piszczą i są niespokojne; 
  • śmiertelność dochodzi do 80-100% i dochodzi do niej w ciągu 24-48 godzin; 
  • zwierzęta, które przeżyły mogą wykazywać uszkodzenia móżdżku, nerek oraz utratę wzroku. 

Starsze szczenięta:

  • zwierzęta mogą już zareagować gorączką co ogranicza namnażanie wirusa; 
  • brak apetytu; 
  • żółtawa biegunka; 
  • bolesność powłok brzusznych; 
  • większość zwierząt przeżywa, ale rozwija się wspomniane wcześniej zakażenie latentne; 
  • mogą wystąpić powikłania w formie zaburzeń koordynacji, głuchoty lub ślepoty 

 

U zwierząt dorosłych, nie ciężarnych

U zwierząt dorosłych, nie ciężarnych, zakażenie ogranicza się do miejscowej infekcji dróg rodnych (owrzodzenia i wybroczyny na zewnętrznych narządach płciowych) lub oddechowych (lekkie zapalenie błony śluzowej nosa i gardła), najczęściej jednak nie daje objawów klinicznych i przechodzi w zakażenie latentne.

U suk ciężarnych

U suk ciężarnych przebieg zakażenia zależy od okresu ciąży. Zakażenie w jej końcowym okresie może skutkować uogólnieniem infekcji i dotarciem wirusa do dróg rodnych i łożyska, co kończy się śmiercią i resorpcją płodów, ronieniami, rodzeniem szczeniąt niezdolnych do życia. Zaburzenia te dotyczą samic, które zetknęły się z CHV-1 w końcowym okresie ciąży po raz pierwszy, natomiast suki serododatnie najczęściej rodzą zdrowe potomstwo, a ich siara zawiera z reguły przeciwciała chroniące miot przed zachorowaniem.

Rozpoznanie

  • wywiad; 
  • badanie kliniczne; 
  • badanie sekcyjne; 
  • badanie wirusologiczne; 
  • badanie serologiczne (miano przeciwciał w surowicy). 

Herpeswiroza powinna być brana pod uwagę w każdym przypadku zachorowań nowo narodzonych szczeniąt, przebiegających z wysoką śmiertelnością i dla ochrony w przyszłości należy wykonać badania w kierunku tej choroby.

Zwalczanie

Nie istnieje leczenie przyczynowe choroby, a ze względu na gwałtowny przebieg leczenie objawowe również nie zwiększa szans przeżycia. Jedyne co możemy zrobić to zapewnić szczeniętom optymalne warunki utrzymania oraz stymulować odporność nieswoistą. Pomocna może być iniekcja surowicy ozdrowieńców (najlepiej suki, która niedawno straciła potomstwo z powodu herpeswirozy), ale tylko wtedy, jeśli zostanie podana przed uogólnieniem zakażenia. 
Dostępna jest szczepionka, którą podaje się samicy w okresie cieczki lub kilka dni po kryciu, a następnie w końcowym okresie ciąży. Zabezpiecza to szczenięta przed chorobą w pierwszych dniach życia.

Wszystkie zwierzęta u których przed okresem krycia wystąpiły objawy chorób układu oddechowego lub rozrodczego nasuwające podejrzenie herpeswirozy należy badać w tym kierunku (wymazy z nosa i zewnętrznych narządów rodnych). [1]

Herpeswirus dość łatwo przenosi się z jednego psa na drugiego – oczywiście pod warunkiem że jeden z nich aktywnie wydala wirus z wydzielinami (łzami, wydzieliną z nosa, wydzieliną z pochwy, wydzieliną z napletka). Tak wiec krycie  nie jest jedyną drogą zakażania się innych psów. Natomiast pies/suka zakażony/a  latentnie (a wiec taki u którego wirus śpi sobie w formie prowirusa) nie zaraża!

LECZENIE
Nawet już po wystąpieniu pierwszych objawów u szczeniąt , hodowca może podjąć działania zmniejszające śmiertelność noworodków , przede wszystkim zapewniając im odpowiednią temperaturę otoczenia .
-Ważne jest osuszenie i ogrzanie noworodków dostępnymi metodami ( wytarcie do sucha , a następnie okrycie szczeniąt lub umieszczenie w cieplarni dla noworodków , w inkubatorze , pod lampą podczerwoną , czy na macie grzejnej ).Zabiegi te utrzymać temperaturę ciała szczeniąt powyżej 37 stopni C oraz ograniczyć ryzyko wystąpienia hipotermi spowodowanej parowaniem płynu owodniowego i wylizywaniem szczeniąt przez sukę .Ogrzewanie szczeniąt zwiększa ich przeżywalność , ograniczając namnażanie wirusa oraz pobudzając ich odporność niespecyficzną .
-W przypadku wystąpienia hipotermii , umieszczenie szczenięcia na 3 godziny w inkubatorze ( temp 38,7 st C, wilgotność 80% zyskuje się przez wstawienie naczynia z wodą ) pozwala ograniczyć ryzyko paraliżu jelit oraz odrzucenia przez matkę.
Zawsze w razie konieczności podawania pokarmu przez sondę przełykową , szczenie należy koniecznie ogrzać przed karmieniem .
-Podanie szczeniętom dootrzewniowo surowicy pochodzącej od uodpornionej matki ( np. suki która niedawno straciła miot ) jest zazwyczaj działaniem zbyt póżnym aby możliwe było uzyskanie zadowalających efektów.Natomiast wydaje się uzasadnione wykonanie iniekcji tuż po porodzie .
-W hodowlach gdzie stwierdzono CHV-1 , całkowite wyeliminowanie wirusa jest praktycznie niemożliwe. Szczyt wydzielania wirusa przypada na 4 tydzień po porodzie . Zaleca się zatem odizolowanie w tym okresie zainfekowanych suk oraz ich szczeniąt , od seronegatywnych suk będących w ciąży.
W zakażonych hodowlach, u szczeniąt pochodzących od seropozytywnych matek śmiertelność jest niższa ( przeciwciała o słabym działaniu przekazane wraz z siarą ) niż u szczeniąt urodzonych przez suki seronegatywne .Dlatego działaniami ochronnymi należy objąć przede wszystkim mioty uzyskane od suk zainfekowanych w ostatnim czasie

ZAPOBIEGANIE 
Wirus herpes jest wrażliwy na większość czynników fizycznych ( temp powyżej 37 stopni , promieniowanie UV ) i chemicznych ( enzymatyczne substancje dezynekujące , czwartorzędowe związki amonowe , fenole naturalne i syntetyczne , pochodne formaldehydów ). Jest jednak odporny a niskie temperatury( np, nasienie mrożone ).

Od niedana stało się możliwe szczepienie suk w ciąży przy wykorzystaniu inaktywowanej szczepionki ( dostępna na rynku europejskim od 03 roku Eurican Herpes 205 ). Szczepionka indukuje produkcję przeciwciał anty-CHV-1 ciężarnej suki , przy czym szczyt poziomu przypada na moment porodu ( wysiłek ).Szczenięta zostają zabezpieczone przez przeciwciała pobrane z siarą .

Producent szczepionki Eurican Herpes 205 podaje następujący program szczapień;

1) Pierwsze szczepienie: w okresie cieczki albo 7-10 dni po prawdopodobnej dacie krycia
2) Drugie szczepienie:     1 di 2 tygodni przed spodziewaną datą porodu
3) Szczepienie przypominające: przy każdej ciąży, zgodnie z powyższym programem. [2]

 

jeśli ktoś jest zainteresowany zgłębieniem tematu polecam z całego serca wspaniały artykuł na stronie poniżej:

http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-zdrowie_choroby_plciowe_herpes.html

 

 

 

[1] https://www.vetopedia.pl/article747-1-Herpeswiroza_psow.html

[2] http://www.klubpudla.twojhosting.pl/?p=2919

Terapia z psem

15032156_1100716993384773_3712518099888331884_n

 

Dogoterapia, zwana także kynoterapią to terapia wspomagająca z udziałem specjalnie wyszkolonego psa.

Możemy wyróżnić trzy rodzaje zajęć terapeutycznych:

AAA (Animal Assisted Activity)– aktywność z udziałem zwierząt

AAT (Animal Assisted Therapy)– terapia z udziałem zwierząt

AAE (Animal Assisted Education)– edukacja z udziałem zwierząt

 

AAA ma za zadanie nieść radość, skłonić uczesników terapii do aktywności fizycznej. Takie zajęcia mogą nie mieć ustalonego scenariusza, a osoby je przeprowadzające nie muszą robić szczegółowych notatek z przebiegu zajęć. Zajęcia odbywają się w szkołach, świetlicach, ośrodkach opiekuńczych, domach prywatnych i szpitalach. Spróbuję przybliżyć AAA na przykładzie jednej z placówek, którą odwiedzają psy.

Stowarzyszenie „Zwierzęta Ludziom” na prośbę fundacji „Nasze Dzieci” przeprowadza zajęcia AAA na oddziale onkologii Centrum Zdrowia Dziecka. Na te zajęcia z chęcią chodza instruktorzy i wolontariusze. Nie są to łatwe zajęcia, zarówno dla ludzi ( z oczywistych powodów) jak i dla psów- w salach jest bardzo ciepło i panuje specyficzny zapach. Dlatego, psów chodzi kilka, a czas trwania jest indywidualnie dobierany do ich możliwości.

Co dają takie zajęcia?

Po co wpuszczać psa do szpitala? Pies nie uleczy magicznie dzieci. Nie sprawi że choroba zniknie, a włosy odrosną. Ale jego obecność prowokuje uśmiechy, radość, chwilę oderwania od szpitalnej rzeczywistości. Psy nie sprawia różnicy czy stoimy prosto z uśmiechem czy leżymy z nieodłączoną rurką od kroplówki u boku. Czy damy radę rzucić daleko piłeczkę czy odbić blisko balonik. Niektóre głaszczą psa, inne mogą pooglądać wykonywane przez niego sztuczki. Ale dla wszystkich jest to dużą porcja śmiechu i zabawy.

AAT i AAE

To zajęcia z udziałem rehabilitanta, terapeuty, lekarza pedagoga. Zajęcia są planowane, mają określony scenariusz i cel. Wyniki zajęć są mierzone, obserwuje się i zapisuje postępy pacjenta. Cele terapeutyczne zajęć z psem to m.in. rozwijanie funkcji poznawczych, rozwój motoryki dużej i małej, słownictwa, koncentracji, pamięci orientacji przestrzennej czy poczucia równowagi. Ważne jest także podnoszenie kompetencji w zakresie sfery emocjonalno-społecznej, m.in. podnoszenie poczucia własnej wartości, rozwijanie umiejętności wypowiadania swoich potrzeb czy uczuć, współdziałania w grupie. A wszystko to chcemy osiągnąć w przyjaznej atmosferze z dużą dawką uśmiechu i radości.

Ciekawiej jest uczyć się liczenia gdzie trzeba policzyć psie ciastka. A jak damy jedno psu to ile mu zostanie? Ile pies ma łap? A ile my mamy nóg? Każdy sukces pies nagradza entuzjastycznym merdaniem albo wykonaniem sztuczki.

Na zajęciach rehabilitacji, zwłaszcza na dłuższych turnusach, dzieci czasem tracą chęć do wykonywania ćwiczeń. Już nie mają ochoty kolejny raz wyciągać lewej ręki do drabinki po prawej stronie. A gdy po lewej stronie jest pudełko z ciasteczkami a merdający pies czeka po prawej- ręka sama się wyciąga 🙂 ćwiczenie zrobione, a mały pacjent często nawet się nie zorientuje że wykonał cały program.

Podczas zajęć z psem dzieci uczą się systematyczności, odpowiedzialności (psu trzeba zawsze nalać wodę do miski) współdziałania w grupie, cierpliwości, empatii. Widzą swoją siłę sprawczą (powiedziałem kółko pies się obrócił).

Bardzo ważnym celem przeprowadzania zajęć dogoterapii jest także uwrażliwianie pacjentów (najczęściej dzieci) na potrzeby psa. Dzieci dowiadują się że pies jest istotą żywą, która tak samo jak ludzie odczuwa radość i smutek, ból i głod czy pragnienie. Nie lubi hałasu i głaskania prosto po głowie. Taka nauka jest bardzo ważna, nie od dziś wiadomo, że ma większą wrażliwość na potrzeby ludzi. Pacjent ma okazję nawiązać więź ze zwierzęciem. Podczas pracy z dziećmi dotkniętymi autyzmem zaobserwowałąm że uczestnicy zajęć niejednokrotnie nawiązywali więź z kotem czy psem lepiej niż z terapeutą – człowiekiem.

Pies nie ocenia, nie wymaga, nie wyśmiewa. Jest cierpliwy i nigdy się nie skrzywi, gdy coś pójdzie nie tak. Motywuje do wykonywania ćwiczeń, wydłużaniu czasu trwania aktywności. Praca z psem jest ciekawą i godną polecenia terapią wspomagającą tradycyjne formy terapii.

Opracowanie Małgorzata Kędziorek Instruktor Dogoterapii Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom Instruktor Szkolenia Psów ZKwP

Pies 1 (361) 2016

Pies na wiosnę

Tekst pochodzi w całości z magazynu PIES 1 (361) 2016.

Dermacentor_reticulatus_M_070825

Kiedy nadchodzą cieplejsze dni, niemal wszystkich właścicieli psów aż kusi, żeby przebywać ze swoim pupilem dłużej na powietrzu. Często wyjeżdżamy z miast, aby pies mógł swobodnie pobiegać na otwartej przestrzeni. pamiętajmy, jednak że z reguły wiosną zwiększa się liczba zarażeń.

Warto zwrócić uwagę, że niektóre ektopasożyty i endopasożyty stają się szczególnym zagrożeniem dla psa, nasilającym się właśnie wiosną (co nie znaczy, że schorzenia te nie występują w innych porach roku). O ile wiedza właścicieli z zakresu ektopasożytów i jak i zapobiegać jest względnie duża, o tyle rola endopasożytów jest czesto umniejszana, dlatego warto przypomnieć o nich.

 

Choroby odkleszczowe

Babeszejoza

Choroba krwi wywoływana przez pierwotniaki z rodzaji Babesia. Pierwotniaki te dostają się do krwioobiegu zwierzęcia wraz ze śliną kleszcza, a następnie namnażają się wewnątrz krwinek czerwonych, powodując ich lizę- rozpad, a wskutek tego rozwija się ciężka anemia. Układ immunologiczny stara sie walczyć z inwazją w związku z czym powstają zlepy erytrocytów (krwinek czerwonych), które następnie dostają się do nerek i powodują strukturalne uszkodzenie nefronów- bardzo cienkich kanalików i ich czopowanie. Nastepnie dochodzi do niedotlenienia wszystkich narządów z powodu anemii i zaburzeń w mikrokrążeniu, a także uszkadza się miąższ nerek i inncyh narządów miąższowych. Na tym tle u pacjenta najczęściej rozwija się niewydolność nerek, która przy ciężkim przebiegu choroby może doprowadzić do zgonu. Objawem uszkodzenia krwinek czerwonych oraz nerek może być różnego stopnia krwiomocz (ciemniejsze aż do czarnego).

PAMIĘTAJMY, ŻE PRZECHOROWANIE BABESZJOZY NIE OZNACZA WYKSZTAŁCENIA NA NIĄ ODPORNOŚCI !!!!! PIES MOŻE ZACHOROWAĆ PONOWNIE !!!!!

Leczenie pacjentów chorych na babeszjozę przebiega dwuetapowo. Pierwszym celem terapii jest eliminacja pasożytów z organizmu chorego osobnika, natomiast drugim – zapewnienie lub przywrócenie prawidłowej funkcji układów i narządów oraz terapia niedokrwistości.

Skuteczność leczenia uzależniona jest od prawidłowego rozpoznania choroby – dlatego tak ważne jest umiejętne wykonanie rozmazu krwi, oraz pobranie krwi na tzw. profil podstawowy , który określa najważniejsze parametry morfologiczno-biochemiczne krwi.

W pierwszym etapie choroby, podaje się leki p/pierwotniacze. Gdy rozwija się leukopenia – czyli spadek białych ciałek krwi, a tym samym odporności, wskazane jest osłonowe podanie antybiotyków. Należy również pamiętać o lekach przeciwgorączkowych, podawaniu witamin z grupy B, preparatów ochronnych dla wątroby oraz takich które wymuszają diurezę. Aby zmniejszyć toksyczność leków, ich podanie powinno być poprzedzone nawodnieniem pacjenta – czyli podaniem kroplówki. Czasami konieczna bywa również transfuzja krwi.

Borelioza

Kolejna jednostka chorobowa przenoszona przez kleszcze, która zagraża psom szczególnie na wiosnę. Powodowana jest przez krętki Borrelia burgdoferi sp. Skutkiem zarażenia może być uszkodzenie stawów, nerek, mózgu. Objawami są zaczerwienienie i swędzenie skóry wokół miejsca ugryzienia, oraz kulawizny występujące na skutek zapalenia stawów.

Anaplazma 

Wywoływana przez dwa rodzaje mikroorganizmów: Anaplasma phagocytophilium która atakuje granulocyty krwi, oraz Anaplasma platys, która atakuje płytki krwi. Objawy są niespecyficzne takie jak gorączka, apatia, brak apetytu, bolesność mięśni, problemy w chodzeniu i kulawizny. Wystepują także zaburzenia ze strony układu pokarmowego: biegunki, wymioty, oraz zaburzenia oddechowe, duszność kaszel. U niektórych zwierząt mogą wystąpić zaburzenia krzepnięcia krwi, które objawiają się jako spontaniczne krwawienie z nosa, czy krwawy mocz. Objawy pojawiają się w 1-2 tygodnie od kontaktu z zakażonym kleszczem, dlatego warto zwrócić uwage i być czujnym.

Europejskie odkleszczowe zapalenie mózgu

Choroba wirusowa. Wśród typowych objawów występuje dwufazowa gorączka i objawy neurologiczne: światłowstręt, nadwrażliwość na dźwięki, zaburzenia równowagi, bóle kostno-stawowe, porażenie kończyn, silne bóle i zawroty głowy. Jest to jednostka chorobowa występująca dość rzadko.

Hepatozoonoza

Choroba powodowana przez pierwotniaki, które mogą atakować kości, wątrobę, naczynia włosowate mięśnia sercowego. Do zakażenia dochodzi głównie poprzez zjedzenie kleszcza przez próbujące wydobyć go ze skóry psy.

 Erlichioza monocytarna

Przyczyną erlichiozy monocytarnej są gramujemne bakterie. Jednym z głównych objawów choroby jest zaburzenie krzepnięcia krwi, początkowo widoczne, jako krwotok z nozdrzy psa. Postępująca choroba jest śmiertelnym zagrożeniem .

PROFILAKTYKA

Jest najskuteczniejszą walką z kleszczami. Polega na zapobiegawczym stosowaniu odpowiednich preparatów. N rynku obecne są środki, które mają za zadanie odstraszyć jak i zabić niebezpieczne kleszcze. Do stosowania są płyny „spot on” wylewane w kroplach na kark psa, areozole, obroże przeciw kleszczom i pchłom. Pojawiły się też tabletki doustne- chroniące psy nawet do 3 miesięcy.

Na rynku pojawił się ostatnio nowy środek przeciwko kleszczom, w formie tabletek – Bravecto.  Jak działają i czym różnią się od standardowych preparatów przekiwkleszczowych?

Produkt  zawiera nowość na rynku, innowacyjną substancję czynną – fluralaner, substancję czynna należącą do izoksazolin. Producent podaje, że przeprowadzone zostały badania, które udowadniają, że kleszcze ( Demacentor : reticulatus,variabilis, Ixodes ricinus, Rhipicephalus sanguineus) i pchły ( Ctenocephalides felis ) nie posiadają oporności na tę nową substancję czynną. Badania również dowodzą blisko 100% skuteczności działania tabletki przez okres 12 tyg od podania*.

* w przebiegu badań klinicznych u 1,6% psów wystąpiły objawy niepożądane- którymi były łagodnie wyrażone i przejściowe objawy żołądkowo-jelitowe takie jak biegunka, wymioty, brak apetytu i ślinienie się.

* wykazano bezpieczeństwo w okresie ciąży i laktacji, nie zaleca się podawania psom poniżej 2kg, oraz młodszym niż 8 tyg.

[http://myhovawart.com/warto-wiedziec/kleszcze-choroby-odkleszczowe-psow-zapobiegac-leczyc-zwracac-szczegolna-uwage-wywiad-dr-marta-nowak/]

Dirofilarioza

Choroba, której wektorem są komary. Patogenem jest Dirofilaria repens, ktróra dostaje się do ogranizmu wraz ze śliną komarów. Komar oprócz przenoszenia tego nicienia, bierze udział również w cyklu rozwojowym- bezpośrednio. Larwy pasożyta po przedostaniu się do organizmu zwierzęcia wędrują do tkanki podskórnej gdzie się otorbiają.

Zapobieganie jest analogiczne jak te przeciw kleszczom.

 

lek. wet. Kamil Kędziorek

 

Na Uniwersytecie przyrodniczym we Wrocławiu można wykonać test na tą chorobę. Potwierdzający lub negujący jej obecność.

Jakie kroki podjąć kiedy znajdziemy wbitego w psią skórę kleszcza? Czy samodzielne usuwanie go jest bezpieczne i w jaki sposób należy to zrobić?

  • Po pierwsze nie stosujemy żadnych środków chemicznych, nie smarujemy kleszcza masłem, alkoholem ani innymi substancjami ponieważ zwiększają one ryzyko wydalenia patogenów do krwi żywiciela.
  • Opitego kleszcza lub takiego który rozpoczął dopiero wkręcanie w skórę, ujmujemy pęsetą lub palcami (należy założyć rękawiczki ochronne) i delikatnie wykręcamy.
  • Ważne jest to aby kleszcza usunąć w całości.
  • Miejsce po kleszczu można zdezynfekować.
  • Zawsze po usunięciu tego pasożyta z uwagą obserwujemy psa przez kilka dni.

Kupno szczeniaka- z rodowodem czy bez i co to w ogóle znaczy?

Witajcie,

Dzwonicie do mnie i w trakcie rozmowy najczęściej wychodzi, że jesteście skonsternowani określeniem rodowód. Wiele osób szukających rasowego szczeniaka wie, że powinien mieć on rodowód, natomiast nie do końca wiecie:

-skąd się bierze

-jak go uzyskać

-jak zwierzę go otrzymuje, czy każde?

-po co on jest

– że jest tylko dla psów na wystawy

– a że są z rodowodem i za 300 zł i za 2500 zł…

i wiele, wiele innych. Dlatego od początku 😉

Istnieje wiele mitów dotyczących rodowodu dla psa, a sprawa ta jest jednoznacznie uregulowana przez prawo.

IMG_5095

 

Jak wygląda psi rodowód? Kto może go wydać? Warunki otrzymania rodowodu
źródło: http://www.royal-canin.pl/blog/psi-rodowod/

Warunkiem uzyskania rodowodu dla psa jest posiadanie jego metryki oraz zgłoszenie się z nią do oddziału Związku Kynologicznego, gdzie uiszczając niewielką opłatę otrzymamy wspomniany dokument. Pies nie musi (ani wcześniej ani później) uczestniczyć w wystawach oraz spełniać żadnych dodatkowych wymagań, co więcej – może posiadać wady dyskwalifikujące go jako psa hodowlanego i wystawowego.

Metrykę urodzenia psa powinniśmy otrzymać wraz ze szczenięciem, o ile kupujemy psa z hodowli zrzeszonej w Związku Kynologicznym w Polsce. Pamiętajmy że, jeśli chcemy kupić psa rasowego, to zgodnie z polskim prawem musimy to zrobić w hodowli zarejestrowanej we wspomnianej powyżej organizacji. Należy również pamiętać, że zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt sprzedaż i kupno psa poza miejscem hodowli jest zabronione.

Metryka uprawniająca nas do otrzymania rodowodu dla psa przyznawana jest wszystkim szczeniętom po przeglądzie miotu, który przeprowadza komisja powołana przez przewodniczącego oddziałowej komisji hodowlanej lub kierownika sekcji danej rasy w Związku Kynologicznym (nie zawsze w jej skład wchodzi sędzia kynologiczny!). Droga do uzyskania rodowodu dla psa jest więc następująca:

– rasowa suka, która posiada w rodowodzie adnotację „Suka hodowlana” rodzi szczenięta, których ojcem jest rasowy pies, który w rodowodzie posiada adnotację „Reproduktor”;

– komisja ze Związku Kynologicznego zaproszona przez hodowcę, bada zaszczepione i oznakowane (zatatuowane lub zachipowane) szczenięta i po przeglądzie miotu Związek Kynologiczny wydaje każdemu metrykę.

– kupujemy szczenię z metryką i udajemy się z nią do Związku Kynologicznego w Polsce, który wydaje/wyrabia na podstawie metryki psi rodowód. Otrzymamy go po około 3 miesiącach od momentu złożenia wniosku.

Jeśli okaże się, że rozród psów w hodowli przebiega niezgodnie z Regulaminem Hodowli Psów Rasowych, a hodowca nie dbał wystarczająco o sukę lub szczenięta, to nie otrzymają one metryki ze Związku Kynologicznego. Metrykę powinniśmy otrzymać razem z umową kupna przy zakupie szczenięcia.

Dalej o kynologii…

Czym jest kynologia? To wiedza zajmująca się całokształtem zagadnień związanych z psem rasowym (jedna z definicji).
Powiązana jest z biologią psa (genetyką, fizjologią, anatomią, behawioryzmem), weterynarią i medycyną (kynoterapią). Oczywiście mówimy o wiedzy ogólnej.

A właśnie … Czy każdy pies rasowy jest rodowodowy? Czy może rodowodowy jest rasowy? Czy ze skojarzenia psów rasowych z rodowodami urodzą się szczenięta rasowe rodowodowe? I o co chodzi z tym rodowodem?
Rodowód wyrabiany jest na podstawie metryki. Dostajesz ją od hodowcy przy odbiorze szczeniaka. Metryka wystawiana jest po przeglądzie miotu szczeniąt. Przegląd to pierwszy moment potwierdzenia, że szczeniak jest rasowy. Odbywa się zwykle w hodowli, po 6 tygodniu życia maluchów. Osoba, do tego upoważniona (z ZKwP), robiąca taki przegląd, ma obowiązek sprawdzić: czy rodzice szczeniąt mają uprawnienia hodowlane, sprawdza kartę krycia, w której potwierdzone jest krycie – podpisami właścicieli psa i suki. Ogląda wszystkie szczenięta, sprawdza czy nie mają jakiś wad np. w budowie lub zgryzie, czy pieski maja dwa jądra. Szczenięta oceniane są pod względem odchowania, czy są zdrowe i zaszczepione pierwszymi szczepionkami, odrobaczone. Czy mają cechy rasy. Po przeglądzie spisywany jest protokół i na jego podstawie Oddział ZKwP wystawia metryki, dla każdego szczenięcia oddzielną. Metryka zawiera dane rodziców, dane hodowcy i miejsce na dane przyszłego właściciela.
Tak więc, odbierając rodowód możesz mieć pewność, że osoba dokonująca przeglądu miotu, znająca się na psach danej rasy, oglądała szczenięta w hodowli. Potwierdziła ich rasowość czyli cechy typowe dla rasy, dla wzorca rasy. Sprawdziła dokumenty psów – rodziców potwierdzające ich rasowość. Zawartość rodowodów, zgodność zapisów tam zamieszczonych z przepisami obowiązującymi w kontekście hodowli. Potwierdzenie krycia czyli skojarzenia opisanego tam psa z opisaną tam suką, w postaci karty krycia. To wszystko jest dowodem na zgodność krycia z przepisami określonymi Regulaminem Hodowli Psów Rasowych.
„Regulamin Hodowli Psów Rasowych” dokładnie określa jakie stawiane są wymogi, dla suk i psów oddzielnie, aby uzyskać prawa hodowlane.

Więc wracając do początku i odpowiadając na podstawowe pytania…

-skąd się bierze- bierze się po rodzicach którzy mają uprawienia hodowlane, czyli odbyli odpowiednią ilość wystaw na których osiągnęli konkretne rezultaty, przez co są zgodni z wzorcem rasy, mają badania dopuszczające je do rozrodu i charakteryzują się odpowiednim dla danej rasy temperamentem.

-jak go uzyskać- trzeba udać się do Związku Kynologicznego w Polsce, zarejestrować się  (opłata) i zgłosić metrykę do wydania rodowodu (opłata)

-jak zwierzę go otrzymuje, czy każde? TAK KAŻDE SZCZENIE W MIOCIE OTRZYMUJE RODOWÓD

-po co on jest- jest przede wszystkim potwierdzeniem, że posiadasz RASOWEGO psa czyli zgodnego z wzorcem i cechami rasy, o odpowiedniej psychice, po rodzicach z uprawnieniami hodowlanymi, najczęściej z odpowiednimi badaniami. Rodowód jest potwierdzeniem pochodzenia psa. Jest jak akt urodzenia u ludzi. Najważniejszy dokument dotyczący pochodzenia.

– że jest tylko dla psów na wystawy- FAŁSZ, wszystkie szczeniaki w miocie dostają metrykę ( po złożeniu w związku- rodowód). W metryce ewentualnie zapisać można adnotacje dotyczące czy szczeniak ma wady, czy ich nie ma i czy nadaje się z tego powodu do hodowli.

– a że są z rodowodem i za 300 zł i za 2500 zł… Jeśli trafiłeś do hodowli która podejrzanie tanio sprzedaje szczenięta do innych na rynku, Sprawdź czy jest zarejestrowana w regionalnym oddziale Związku Kynologicznego w Polsce na stronie www.zkwp.pl Być może trafiłeś do PSEUDOHODOWLI, które też wydają sobie „rodowody” ale nie mają one żadnej wartości rynkowej. Jedyne rodowody akceptowane na całym świecie w Polsce wydaje www.zkwp.pl który należy do FCI (www.fci.be). Co więcej, ostatnio pseudohodowle sprzedają szczenięta w cenach TAKICH SAMYCH jak szczenięta z hodowli ZKWP. Jeśli masz wątpliwości należy zawsze zadzwonić do oddziału ZKWP i sprawdzić czy dany przydomek jest tam zarejestrowany i hodowla i hodowca opłaca składki. 

Jeśli podobał Ci się wpis, koniecznie daj znać w komentarzu. To dla mnie ważne- inaczej brak mi motywacji do pracy.
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Edyta

Golden Retriever zimą- ogólnie o bezpieczeństwie!

Witajcie,

Jest sobota wieczór, poczułam, że dzisiejszy wpis jest konieczny. Dzisiejszy wpis jest spowodowany tragicznymi wydarzeniami jakie miały miejsce w Poznaniu nad rzeką Wartą. Ciężko mi o tym pisać, ponieważ temat dotyczy mnie pośrednio… Temat jest bardzo ciężko dla mnie, ale bardziej dla właściciela psiaka i jego hodowcy- jednak jeśli to pozwoli aby nieszczęścia uniknęło jakieś psie życie – przeczytajcie proszę koniecznie.

1384149_886259451408494_8965624050522306610_n

Od zawsze jestem zwolennikiem psiej dyscypliny. Moje psy, zawsze były bardzo dobrze wychowane. Do tego stopnia, że bez wstydu można było zabrać je w miejsce publiczne, restauracja, hotel, w gości. Goście też z chęcią przychodzą do nas- między innymi dlatego, że mam tak wspaniale wychowanego psa.

Wychowanie psa jest ważne. Pies musi być prowadzony w konsekwentny solidny sposób inaczej może zdarzyć się dramat. Dramat też może się zdarzyć jeśli nie będziemy przwidywać pewnych kwestii.  Psy wpadają pod samochody, psy zjadają zatrute jedzenie, psy zjadają ze stołu jedzenie, które dla nich jest szkodliwe, psy, które mają problemy ze swoją psychiką, biorą udział w agresywnych bójkach itd…

W Poznaniu w czwartek zdarzył się dramat… Synek, mojego Mojo utopił się.

Bruno miał skończone 2 lata, przed sobą co najmniej 8 lat życia… Niestety jego, życie skończyło się za szybko. Za bardzo tragicznie. Bruno nie miał szans.

Bruno urodził się pod poznaniem, był synkiem mojego Mojo. Bruno miał fantastycznego właściciela i bardzo kochający dom. Miał też, kochającego hodowcę.

Bruno w czwartkowy poranek poszedł ze swoim panem na spacer nad Wartę. Warta była zamarznięta- a na jej tafli lodowej spacerowały kaczki. Bruno pobiegł za kaczkami na lód…

Niestety, Bruno nie miał szczęścia. Lód załamał się. Bruno wpadł do wody. Tafla lodu przykryła go, a nurt rzeki porwał w głąb pod lód. Reszty możecie domyśleć się sami… Przyjechała straż jednakże bezskutecznie.

Wielki dramat właściciela. Ogromny żal mój i hodowcy.

Czy można takim sytuacjom zapobiec?

Tak…

Pamiętajcie, za psa trzeba przewidywać.

Idziesz w sylwestra na spacer- spodziewaj się wystrzałów i faktu, że Twój pies się przestraszy i ucieknie- wystarczy zapiąć smycz…

Przewiduj… naucz psa komendy „stop”. U nas taką komendą jest siad…

Kilka dni temu, Mojo prawie wpadł pod samochód na przejściu dla pieszych- Mojo często chodzi bez smyczy- celem wybiegania. Mojo zobaczył psa na drugim końcu polany i wyrwał do przodu… 10 metrów od przejścia. Wprost pod nadjeżdżający samochód. Było popołudnie. Ciemno. Przejście średnio oświetlone. Kierowca niemiałby szans zareagować. Na szczęście nas ratuje komenda SIAD… Dlaczego siad jest tak ważne? Bo siad to stop. Pies jest niegrzeczny, chcesz odwrócić jego uwagę? Pies gdzieś biegnie? Pies skacze na ludzi? Wydaj mu komendę siad.

Nas „siad” uratowało… Siad jest prawie bezwarunkowe. Siad słyszane powoduje że pies automatycznie stawia tyłek na ziemi. Jest hamulcem. Jest bardzo proste i skuteczne. Jest ratunkiem.

Czy siad uratowałoby Bruna? Nie wiem… Golden ma silną chęć pogoni za ptactwem…

Pamiętajcie, że zimą psom pękają opuszki od zimnej powierzchni. Smarujcie im zatem opuszki kremem do rąk, witaminą A lub wazeliną. Pilnujcie swoich psów.

Pamiętajcie:

1) przewidujcie
2) nauczcie swojego psa komendy „stop”
3) nie pozwalajcie psu wbiegać na lód zimą, i na rozgrzany asfalt latem
4) bądźcie konsekwentni
5) nauczcie swoje psy posłuszeństwa

 

Golden Retriever- reakcja na strzał.

Witam Cię bardzo serdecznie,

Długo nas nie było, z racji wielu intensywnych zajęć prywatnych i służbowych. Jednakże z okazji Sylwestrowych szaleństw, przyszedł mi do głowy – być może- ciekawy temat- być może- komuś on pomoże. Sprawa nurtująca prawie wszystkich właścicieli psów w okolicach nadchodzącego Sylwestra. Jest ona bardzo frapująca i spędzająca sen z powiek. W poniższym krótkim artykule powiem, wam co zrobić aby nauczyć psa – pozytywnej reakcji na strzał.

fajerwerki_home

 

Wybuch, huk, strzał, dla wielu psów czynnik bardzo stresowy. Jedne psy nie reagują na tego typu hałasy wcale, inne jak tylko usłyszą gdzieś daleko w oddali dźwięk przypominający strzał, boją się, z podkulonym ogonem wracają do domu ze spaceru, zaczynają się trząść, intensywnie oddychają lub wchodzą pod łóżko i wiele wiele innych.

Jak tego uniknąć?

Niestety, nie mam rozwiązania dla wszystkich- zwłaszcza dla dorosłych już  psów. Jeśli Twój dorosły pies boi się tego typu huku- cóż, nie dam Ci recepty co z tym zrobić aby wyeliminować to całkowicie. Jednakże postaram się pomóc Ci lub dać Ci kilka wskazówek jeśli zamierzasz przygotować do tego szczeniaka.

Pamiętaj, pozytywna reakcja na strzał (huk) u Twojego psa- powinna być jednym z ważniejszych aspektów, o które powinieneś zadbać.

Jeśli masz  w domu szczeniaka, lub też planujesz rozważny zakup psa. Polecam abyś od razu też zaopatrzył się w pistolet hukowy (startowy- jak na zawodach lekkoatletycznych) np. kaliber 22. Ja mam taki pistolet- szkoliłam dzięki niemu swojego pierwszego oraz drugiego psa.

Jak wygląda szkolenie? przede wszytskim zacząć należy jak najwcześniej. Pierwsze strzały można robić już kiedy pies ma 4- 5 miesięcy. Możesz zacząć w terenie który szczeniak doskonale zna. W przypadku kiedy masz swój ogródek, możesz wykorzystać go do tego typu szkolenia- jednak wypada uprzedzić sąsiadów że może być głośno. Nie rób więcej niż 1-2 strzały na dzień. Nie ćwicz częsciej jak 2 razy w tygodniu. Jak do tego przygotować psa?

Pies powinien mieć opanowaną komendę siad. Posadź psa do siadu, pokaż mu jakiś jego ulubiony smakołyk, a druga osoba niech strzeli z pistoletu hukowego. Skup psa na sobie. Normalne jest, że szczeniaka zainteresuje huk- jednakże nie panikuj- jeśli piesek będzie czuł się niepewnie, zawołaj go do siebie, skup na sobie jego uwagę (pies zapomina o huku który był chwilę temu) np. poprzez zabawę i podaj mu smakołyk. Kolejny strzał zrób w momencie kiedy bawisz się z psem, a za dobrą reakcję nagródź psa.

Goldeny szybko się uczą, Twój pies pozytywnie powinien reagować na strzał już po kilku dniach. Ćwicz w różnych miejscach, zacznij od tych znanych, poćwicz w lesie, pamiętaj aby broni nie kierować w stronę psa ani ludzi, ani innych zwierząt, Strzelaj zawsze w powietrze. 

Nagradzaj psa za dobrą reakcję. Szczeniak nie wie co to huk, nie powinien negatywnie reagować na strzał. Jeśli po pierwszych próbach zobaczysz że maluch boi się huku, nagradzaj go ale najpierw zwróć jego uwagę na sobie, zacznij się bawić, w zasadzie baw się kiedy ktoś inny strzela, pies odwróci uwagę, wydaj jakąs komendę aby skupić psią uwagę na sobie i nagródź psa. Pamiętaj, że to Ty musisz wywołać w Twoim psie nawyk aby nie reagować na strzał.

Pies który bierze udział w konkursie myśliwskim, nie może wykazać cienia paniki na strzał. Musi być czujny- taki będzie- bo przewodnik na takim konkursie jest schowany -więc pies, go szuka wzrokiem, wyczekuje go. Jednak nie ma u takiego psa negatywnej reakcji na strzał.

Dobrze wyszkolony pies nie będzie reagował na salwę wystrzelonych pocisków z dubeltówki ani nawet na sztuczne ognie w Sylwestra. Ale to od Ciebie zależy- jak pozwolisz mu skojarzyć ten odgłos.

Pamiętaj aby nigdy nie reagować w momencie kiedy pies się czegoś  boi, np. pies przestraszył się wystrzału (lub czegokolwiek), nie reaguj zatem w ten sposób „ojejku, przestraszyłeś się? biedny piesek, chodź tutaj zaraz Cię pogłaskam i już nie będziesz się bał”, dlaczego? ponieważ w ten sposób umacniasz w psie negatywne zachowanie… Pies przestraszył się, ale dostał od Ciebie słowną nagrodę- politowanie- miły głos- dla psa znaczy :DOBRZE. Jednak w efekcie, znaczy bardzo źle.

Co więc należy zrobić?

Należy nie reagować… albo odwrócić psią uwagę czymś innym, patykiem, komendą, smakołykiem, czymkolwiek…

W ostateczności, możesz powiedzieć normalnym głosem „Nic się nie dzieje, czego się boisz? Idziemy dalej.”

W spokojny stonowany ALE STANOWCZY SPOSÓB. Tak należy postępować w każdym przypadku.

Nigdy nie wychodź z psem w Sylwestra koło godziny zero. A już broń Boże nie wychodź z psem w sylwestra bez smyczy-niezależnie o której porze. Jeśli wiesz, że Twój pies źle reaguje na fajerwerki… oszczędź mu ile się da tego trudu zniesienia ciężkiej sytuacji…

Jeśli natomiast masz już dorosłego psa, co mogę Ci polecić- ale wcale nie musi działać.

Włącz psu telewizor/ radio które dość głośno będzie grało.

Przebywaj z psem w pomieszczeniu, które w Twoim domu jest najmniej narażone na efekty salwy fajerwerków- jednak  tak aby spędzał ten czas miło- możesz wyjątkowo pozwolić mu być w Twoim łózku, ale pamiętaj, nie rozczulaj się nad psem- lepiej będzie jeśli skupisz jego uwagę na czymkolwiek.

Są też psy, które tak panicznie boją się wszelkiego rodzaju huku że nie skupią swojej uwagi na niczym innym. Pozostaje chyba wtedy tylko tabletka od weterynarza, jednak jestem przeciwnikiem tego typu związków farmakologicznych…

Lepiej wcześniej nauczyć psa pozytywnej reakcji na strzał niż pchać w niego później preparaty, które chyba bądź co bądź nie do końca działają….

 

 

 

Pies Terapeuta – jak zacząć?

Na wstępie dodam, że tekst jak żywo mamy dzięki uprzejmości Małgorzaty Drożdż-

właścicielki hodowli Delayla.

Pytanie wydaje się wręcz banalne bo jak inaczej zacząć jak nie od siebie;)

Polecam na początek podkształcić się merytorycznie. Wybrać się na kurs teoretyczny , który rozjaśni nam czym tak naprawdę Dogoterapia jest, jakie przed nami będzie stawiać wymagania. Mamy też na rynku dość sporo literatury tematycznej i różnych pomocy dydaktycznych. Warto też wziąć udział w zajęciach z Dogoterapii jako wolontariusz lub obserwator.

Gdy już zapoznamy się z tematem , poczujemy ,że to jest faktycznie to czym chcemy się zajmować , że posiadamy odpowiednie wykształcenie kierunkowe i odpowiednie przygotowanie w tematyce Dogoterapii, że podejdziemy do sprawy racjonalnie mając zawsze na względzie dobro uczestników biorących udział w zajęciach zarówno tych dwunożnych i czterołapnych;) Nie może być tak ,że podczas zajęć cała praca spada na barki Psa Terapeuty a dzieciom biorącym udział w zajęciach wolno wszystko. Nasz pies jest naszym partnerem, współpracownikiem. Musimy mu zapewnić bezpieczeństwo i tak poprowadzić zajęcia aby czuł się podczas nich dobrze i komfortowo.

To tak pokrótce bo to  temat rzeka jest …..

Gdy już ogarniemy cześć ludzką należy zająć się psem. Jeżeli mamy już psiaka trzeba sprawdzić czy nadaje się do tego rodzaju pracy. I tu mamy lekkie ułatwienie choć golden goldenowi nie równy  ale większość blondynów uwielbia towarzystwo ludzkie , zabawę. Nie mówiąc już o jedzeniu i głaskaniu. Szybko się uczą , łatwo się motywują do działania. Uwielbiają aport i wodę – można poprowadzić zajęcia plenerowe. Lubią być w centrum uwagi a swoją aparycją wiecznie uśmiechniętym pyskiem i rozmachanym ogonem ujmują już na początku przełamując nie jedną barierę. Nie wykazują agresji. Są czytelne dla przewodnika i raczej dobrze radzą sobie ze stresem. Jeżeli wydaje Wam się ,że Wasz pies poradzi sobie wybieramy się z nim na kurs praktyczny zdobywamy tytuł Psa Terapeuty i podbijamy świat;) dbając o siebie nawzajem i ciągle doszkalając się i szukając nowych rozwiązań. Tworzymy team . Pamiętajcie o tym!!!

W sytuacji gdy nie mamy psa po prostu rozpoczynamy poszukiwanie dobrej, sprawdzonej hodowli. Zarejestrowanej w ZK gdzie sunie hodowlane są przebadane, a para hodowlana rozmyślnie dobierana. Takiej co ma czas , możliwości, chęci, odpowiednie warunki, odpowiednią wiedzę by zająć się szczeniaczkami tak by wyrosły na zdrowe, ciekawe świata, otwarte maluszki. Dobry hodowca będzie miał czas by z wami porozmawiać, rozwiać wątpliwości i odpowiedzieć na nurtujące pytania. A przede wszystkim pomoże w doborze maluszka.

Dobry start ma znaczenie ale dużo zależy też od nas przez pierwsze miesiące życia naszego szczeniaczka , wiedząc już gdzie będziemy wspólnie pracować, np. szkoła, gabinet rehabilitacyjny , dom starców oswajamy go z tym miejscem i rzeczami , które na co dzień będą mu towarzyszyć. Dobrze by było , żeby naszemu psu czasem towarzyszył inny Pies Terapeuta dając wsparcie i zarazem ucząc poprawnych reakcji i w miarę możliwości dobrze jest wprowadzać psa na zajęcia takie sesje 5 min nim sam zacznie stawiać pierwsze łapki w temacie;) Dbamy o socjalizację i dobre wychowanie naszego psa i z tak przygotowanym pupilem wybieramy się na kurs praktyczny i podchodzimy do egzaminu na Psa Terapeutę .

Życzę powodzenia. Gosia Drożdż.

Jak przygotować się na przybycie szczeniaka do naszego domu?

4820027_orig

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie tego jak przygotować się na przybycie nowego członka rodziny- naszego wymarzonego Golden Retrievera. 

Na wstępie pragnę poinformować, że poniższy tekst powstał kilka lat temu dzięki współpracy mojej z Karoliną Suwak-Horak właścicielką hodowli Love Gold (Wrocław) oraz Anną Kubacką właścicielką hodowli Hrabstwo Goldenów (Kobylnica k. Poznania)

Odbierając szczeniaczka z hodowli należy pamiętać, że hodowca w przekazie: powierza Państwu małego Goldena Retrievera z radością i nadzieją. Radością, gdyż wierzy, że będą Państwo się nim należycie opiekować i otoczą go ogromną miłością. Nadzieją, że szczeniaczkowi i Państwu będzie bardzo dobrze żyło się razem,  przez wiele, wiele lat, że Państwo będą dumni.

Ale za nim przejdziemy do sedna sprawy, zawsze zachęcam do- przeczytania chociaż jednej książki na temat rasy- i uważam to za niezbędne minimum. Książki tratują zazwyczaj przelotnie o wszystkim co ważne- pozwalają nam nabrać wyobraźni na temat tego co nas czeka.  

Co musimy nabyć przed sprowadzeniem szczeniaczka do domu?

1) kocyk do spania (najlepiej 2), polecamy tzw. dry bed (wchłania mocz, działa antybakteryjnie, szybko schnie, jest ciepły – rozmiar 100×150 można podzielić na 2 części i posłuży nam bardzo długo jako legowisko dla psiaka).  

2) podkłady higieniczne (dostępne w aptekach i sklepach rehabilitacyjnych) do nauki siusiania lub kuwetę. Obok legowiska (najlepiej jak na chwilę obecną gdy sunia jest mała) niech stoją miski z jedzeniem i mata (jak najbardziej chłonne

3) obrożę(w żadnym wypadku elektryczną, kolczatkę, czy tzw. obrożę antyszczekową!!)

4) smycz (nie taką rozciąganą typu flexi na np.8 metrów dopóki psiak nie nauczy się chodzić przy nodze i nie ciągnąć nas na smyczy). Polecana smycz na 1,5-2m maksymalnie (taka smycz też jest wymagana na szkoleniach), którą przepina się na 2-3 długości; Łatwiej nam też będzie na początku trzymać i manewrować taką smyczą jak np. piesek nas pociągnie niż smyczą rozwiniętą na 6 czy 8 metrów. Nie kupujmy szczeniaczkowi szelek, gdyż jak nas pociągnie możemy mu uszkodzić stawy łokciowe, tak samo uzdy, gdyż pies, który jeszcze nie potrafi chodzić przy nodze  może sobie na niej podczas pociągnięcia uszkodzić kręgosłup (głównie górny odcinek).

Należy pamiętać, że szelki może nosić dopiero dorosły pies a nie szczeniak. Trzeba jednak pamiętać, że najlepiej prawidłowego chodzenia przy nodze może na nauczyć przy pomocy tradycyjnej obroży i smyczy.  

5) 2 miseczki (jedna na wodę, druga na jedzenie). Proszę zaopatrzyć się w dwie duże miski, ponieważ maluchy szybko rosną i niepotrzebne jest kupować rzeczy dla szczeniaka. Maluchy już w wieku 6 tygodni potrafią jeść z dużej miski.  

6) karmę

Polecam polewanie karmy różnego rodzaju olejami np. lnianym, winogronowym poprawia to wygląd sierści i skóry, – polewam olejem i posypuję zmielonym siemieniem lnianym – zalewam zaparzonym siemieniem lnianym (uwaga, podawać tylko jedną łyżkę stołową- za dużo powoduje rozwolnienie), – raz, dwa razy w tygodniu dodaję żółtko, – owoce np. jabłka, gruszki, banany – warzywa gotowane w każdej postaci 😉 – takie rzeczy na początku można podawać szczeniakowi ale w bardzo małe ilości inaczej dostanie rewolucji żołądkowej.    

7) pojemnik na karmę – karma nie może stać w otwartym worku i wysychać.  Ja zakupiłam wiadra z przykrywką. Worek 14kg mieści się w dwóch wiaderkach. Takie wiadro można kupić w zoologicznym sklepie internetowym lub często jako gratis do zakupu dużej ilości karmy, lub ewentualnie na wystawie można zakupić takie pudło.

 8) witaminy – VetoSkin – a także witaminy na stawy dla szczeniąt.  

9) smakołyki – trzeba uważać, ponieważ większość jest dla starszych psów a nie dla szczeniąt – najlepiej naturalne,

Nie wolno kupować rzeczy wędzonych, szczególnie uszu! Są one zakazane dla szczeniaka.

10)  żwacze – w sytuacji gdy maluch będzie podjadał różne „śmieci” np. pety, odchody itp. najtaniej przez internet

11) szampon – Ja używam szamponu firmy PetSilk (dostępny na stronie internetowej), szampon jest dość drogi, ale rozcieńcza się go w dużej ilości wody, najlepiej nawilżający- Green Tea  

12) zabawki dla szczeniaczka, polecamy: –pleciony sznurek – kula smakula i pochodne tej zabawki – zabawki kong – są one wykonane ze strasznie mocnego i odpornego na gryzienie materiału, są droższe od podobnych zabawek wykonanych z innego materiału jednak taki Kong starczy nam na długi czas gdyż nasz piesek go nie przegryzie, a zabawki z innego materiału dość szybko zniszczy, szczególnie w okresie ząbkowania; (przykładowy link)

Uwaga do zabawy na tzw. przeciąganie, nie używamy dużo siły – można uszkodzić szczeniakowi zgryz!

13) szczotkę do czesania sierści,

14) obcinaczka do paznokci 

15) szara taśma – najlepszym sposobem na pozbycie sierści z ubrań i innych rzeczy jest użycie odkurzacza bądź zwykłej szerokiej szarej taśmy – sprawdzone i tanie 🙂

przykład taśmy o jaką mi chodzi http://allegro.pl/tasma-pakowa-klejaca-48×50-karton-brazowa-szara-i4534702141.html

16) legowisko – najlepiej XXL.  Legowisko można przykryć narzutą na łóżko,  która jest ze śliskiego materiału. Dzięki temu gdy szczeniak linieje, bądź wylatuje z sierści piasek to mogę to w łatwy sposób wytrzepać i mam porządek. Przykrycie legowiska jakąś narzutą spowoduje, że mały szczeniaczek, gdy będzie miał ochotę coś podgryźć to przynajmniej nie uszkodzi swojego nowo kupionego łóżeczka. Pamiętajmy: – może zdarzyć się, że piesek nasiusia na legowisko lub zwymiotuje (chociaż psiaki z reguły mocno unikają zabrudzenia swojego posłania)

17) identyfikator – należy pamiętać o wyrobieniu identyfikatora dla psiaka (np. Zgubiłem się! zadzwoń 555 555 555) i zaczepić go na obroży i szelkach

18) środek do czyszczenia uszu  – no właśnie co z tym środkiem?! Ja jestem zwolennikiem, nie czyszczenia uszu u psa- zdrowe ucho u psa będzie czyściło się samo, ewentualnie wystarczy je wyczyścić zbitą/ zwartą ligniną. Używanie do uszu różnego rodzaju środków- powoduje naruszenie naturalnej flory bakteryjnej w uchu i może prowadzić do podrażnień lub infekcji. 

UWAGA!!!

1) należy pamiętać, że do pierwszego roku życia szczeniaczek powinien unikać w miarę możliwości chodzenia po schodach ani na długie spacery bądź intensywne biegi – może to grozić dysplazją!

2) nie wolno także do 1-1,5 roku spuszczać psiaka ze smyczy w niebezpiecznych miejscach (np. w pobliżu samochodów, pociągów itp.) ponieważ maluchy potrafią naglę się czegoś wystraszyć i uciec lub zacznie gonić zająca i wpadnie pod auto itp. Jak już będziemy pewni, że psiak jest na tyle posłuszny to dopiero w miejscach bezpiecznych można po trochu próbować go sprawdzać.

3) jeśli maluch coś zbroi to można go skarcić tylko i wyłącznie gdy złapiemy go na gorącym uczynku, a nie po fakcie. Nie należy go w żadnym przypadku bić. Swoje niezadowolenie możemy okazać karcąc go słownie. Należy wymyślić jeden wyraz, który będzie oznaczał nasze niezadowolenie. Nie może to być wyraz, który używamy na co dzień np. FE – oczywiście z odpowiednim akcentem słownym.

W podróż po szczeniaczka zabierzmy ze sobą:

  1) podkład lub ręcznik- coś na czym będziemy trzymać maluszka w samochodzie aby nam nie pobrudził ubrania czy kanapy;

2) wodę mineralną niegazowaną do picia dla psiaka;

3) obroże i smycz;

4) lekki posiłek (gdy podróż trwa ponad 4 godziny).

Szczeniaczka jedna z osób podczas podróży powinna trzymać na kolanach. Należy głaskać maleństwo i je uspokajać. Nie przewozimy szczeniaczka w bagażniku! Nawet jeżeli mamy auto typu kombi! Szczeniaczek po oddzieleniu od matki i rodzeństwa będzie zaskoczone, zagubione, będzie czuć się samotne, a  nawet oszołomione podróżą i nowymi osobami. Zatem jako właściciele musimy zadbać przede wszystkim o komfort podróży naszego pupila, a swój zostawić na drugim planie. Nie karmy obficie psiaka podczas podróży gdyż może wywołać to u niego mdłości, podobnie jak wystawianie psiaka za okno czy wyglądanie przez okno przez cały czas podróży. Powinniśmy robić przerwy co 1,5-2 godziny. Podczas przerwy pamiętajmy o trzymaniu szczeniaczka na smyczy, dajmy mu napić się wody oraz pozwólmy załatwić swoje potrzeby fizjologiczne.

 Serdecznie dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że informacje są dla Państwa przydatne.