ZROBIŁAM TEST- Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!



ZROBIŁAM TEST- JESTES CIEKAWY WYNIKÓW? KONIECZNIE PRZECZYTAJ…

Tekst będzie składał się z dwóch części bo dotyczyć będzie dwóch zagadnień. Zapraszam się do części pierwszej.

Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!

W zeszłym tygodniu zrobiłam test. Na trzy grupy o goldenach znajdujące się na facebooku wrzuciłam bardzo krótki filmik mojej zabawy z Chili…

Zdumiały mnie niektóre komentarze. I nie to, że ludzie nie mają prawa do wyrażania własnej opinii- mają jak najbardziej i powinni z niego korzystać, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to brak kultury, bardzo szybka ocena sytuacji i osób oraz kompletna nieznajomość tematu- jakże podstawowego w wychowaniu psa…

Przykro mi, jeśli nie znasz znaczenia zabawy w przeciąganie oraz tzw. ostrych zabaw, to w Twojej psiej relacji prędzej czy później może pojawić się problem…

Pomijając fakt, że ludzie w internecie nie szczypią się za bardzo i nie mają hamulców przed nazywaniem innych użytkowników głupcami (o kulturze w sieci chyba też napiszę felieton), to zawsze zaskakuje mnie to że inni wiedzą na pewno lepiej jaka jest nasza intencja działania i gotowi są od zaraz udzielać nam surowych osądów jakbym wzbudzała w swoim psie agresję. Wiedzą to,  nie znając psa, nie znając naszej relacji, po zaledwie 17 sekundach filmiku…

https://www.facebook.com/goldenmajko/videos/605499713120974/

A teraz do teorii…

Szkoleniowcy, hodowcy, nawet lekarze weterynarii od dziesięcioleci wkładają do głowy właścicielom psów aby nigdy pod żadnym pozorem nie bawili się z nimi w przeciąganie oraz w tzw. „ostre zabawy”. Ma to jakoby grozić wyzwoleniem i utrwaleniem zachowań dominacyjnych i agresji u psa.

Rozumowanie takie bierze się z pomylenia zachowań łowieckich jakie występują w tej zabawie, z zachowaniami agonistycznymi (rozwiązywaniem konfliktów), jakie w niej nie występują.

Zabawy w przeciąganie jeśli tylko odbywają się według jasnych ustalonych reguł są znakomitym sposobem na rozładowanie energii. Tych reguł musisz psa nauczyć. ( i teraz powracając do mojego filmiku- moje psy doskonale znają te reguły!) Podobnie jak kontrolowane „ostre” zabawy tak i one są swego rodzaju barometrem wskazującym na ile panujesz nad zachowaniem swojego psa, zwłaszcza w jaki sposób robi on użytek ze swoich zębów. Zabawa nie wywołuje u psa zachowań drapieżnika- bo one już w NIM TKWIĄ- TYLKO DAJE IM UJŚCIE.

Oczywiście, że zabawa w przeciąganie jak każda intensywna zabawa może być potencjalnie groźna, jeśli nie obowiązują w niej żadne reguły ani zwyczajny zdrowy rozsądek. Nie należy jednak wylewać dziecka z kąpielą. Dlaczego pozbawiać właściciela i psa świetnej zabawy która w dodatku jest sposobem na ujście energii i zaciśnienie więzi? JEJ ZALETY to przede wszystkim ZWIĘKSZENIE KONCENTRACJI U PSA I JEGO PEWNOŚCI SIEBIE ORAZ URUCHAMIANIE JEGO GŁĘBOKO ZAKORZENIONYCH INSTYNKTÓW. Ponadto właściciel jest skojarzony z silnym wzmocnieniem pozytywny.   Jeśli czytasz mojego bloga wiesz jak ważne jest to wzmocnienie.

Korzyści jakie przynosi zabawa w przeciąganie to zmniejszenie ryzyka wystąpień zaburzeń zachowania, które mają źródło w bezczynności i niedostatku bodźców. Dla właściciela ta forma aktywności jest bardzo wygodna, bo w w krótszym czasie bez  ruszania się z miejsca daje to wszystko co długi spacer (co nie znaczy że może go zastąpić). Jest także dobrą nagrodą przy szkoleniu w zakresie posłuszeństwa.

Argument że przeciąganie zrobi z psa dominanta jest wyjątkowo słaby, a pomysł że psy czy wilki rozstrzygają między sobą kwestie dominacji i podporzadkowania poprzez chwytanie dwóch końcow linii czy zabawki i przeciąganie jej w swoją stronę brzmi śmiesznie. Ma sens? Myślę że ma!

W zabawie tej pies i właściciel nie występują przeciwko sobie a raczej współpracują „przeciwko” zabawce. Zazywczaj jeśli pozwolisz psu wygrać podczas takiej zabawy to znaczy że dasz mu zabawkę, przyniesie ją z powrotem i będzie chciał zacząć przeciąganie od nowa, a nie ucieknie ze zdobyczą. Uczy się, że tylko właściciel dysponuje niezwykłą umiejętnością- powoduje że zabawka stawia opór, żyje i zachowuje się jak prawdziwa zdobycz. W ten sposób właściciel zyskuje wspaniały środek motywujący jakim jest wzmocnienie.

Jeśli czasem zdarza się że pies chwyta zabawkę i z nią ucieka to znaczy, że  jest to skutek popełnionych przez właściciela prostych błędów taktycznych. Gdy pies przejąwszy kontrolę nad zabawką zwiewa, trzeba go przechytrzyć a nie przegonić. Tam gdzie decydują szybkość i zwinność- pies zawsze wygra.

Kiedy Twój pies nauczy się że zabawka żyje i stawia opór tylko wtedy gdy jest w rękach właściciela, uciekanie z nią nie przyjdzie mu do głowy.

Doktor Peter Borchelt i doktor Linda Goodloe przeprowadzili badania porównujące zachowania psów, z którymi właściciele bawią się w przeciąganie, z  tymi, które tej zabawy nie znaja. Nie wykazali żadnego związku między zabawą a wzrostem agresji.  Jeśli ktokolwiek przedstawi dobrze udokumentowane badania że jest inaczej z pewnością wezmę je od uwagę, a tymczasem wzbudzanie agresji podczas tej zabawy jest tylko domniemaniem.

Wydaje się że ta zabawa jest groźna, bo groźnie wygląda, a pies zachowuje się podczas niej jak prawdziwy drapieżnik. Najwyraźniej niektórym trudno się pogodzić z faktem że jest drapieżnkiem.

Trzeba pamiętać że pies bawiący się w przeciąganie nie walczy z właścicielem, on współpracuje z nim aby „zabić” zdobycz. „Zabijanie” w zabawie w przeciąganie jest intensywnym i przyjemnym przeżyciem, które pies kojarzy z właścicielem. Podkreślam jednak,  że niezbędne jest by taka zabawa była podporządkowana ścisłym regułom:

  • Na komendę pies puszcza zabawkę
  • Zabawa zaczyna się zawsze z inicjatywy właściciela
  • Jest przeplatana ćwiczeniami posłuszeństwa
  • Nie ma tolerancji dla wypadków.

Dziękuję, że dotarłeś aż tutaj. Teraz pomyślisz, ale przecież filmik nie był o przeciąganiu… Tak filmik nie był, ale „ostre” zabawy oraz przeciąganie zaliczane są do tego samego typu zabaw przez najlepszych behawiorystów. O ostrych zabawach napiszę w kolejnej części, dlatego śledź mojego bloga i mój fanpage…

Na zakończenie, mogłabym „obrazić” się na świat po niestosownych komentarzach niektórych nielicznych osób z forum. Ale to nikomu nie przyniosłoby nauki. W zamian wybrałam wyciągnięcie lekcji po tym  jak zauważyłam ze w temacie niektórym brakuje ewidentnie gruntownej wiedzy. Zmotywowało mnie to więc do napisania tego wpisu.

Jednakże, jeśli uważasz inaczej i nie zgadzasz się z przytoczonymi powyżej argumentami, chętnie poznam Twoje które mają sens. Jednakże jedyne czego wymagam, to kultury- jej brak nie będzie tolerowany. Myślę, że wszyscy jesteśmy dorośli. Zdecyduj więc z jaką intencją się wypowiadasz.

 

Pozdrawiam,

Edyta
www.goldenmajko.pl

na podstawie „Pies i Człowiek” Jean Donaldson

 

18 punktów po których będziesz mógł wymieść konkurencję z rynku…




Życie potrafi zaskakiwać każdego dnia. Jaką lekcję dzisiaj wyciągnęłam po 19 latach zainteresowania kynologią?

Jak mówi mój mentor Kamila Rowińska :

„Nigdy nie chciałam uczestniczyć w dyskusjach typu: „jesteś lepsza/y niż…”, „zajdziesz wyżej, dalej…”, „… zazdrościsz mi…”, bo to dyskusje, które prowadzą donikąd. Gdy otoczenie mówiło: „ten lub tamten się już skończył lub wypalił”, podchodziłam do tego z rezerwą. Nie wiedziałam, jaki jest plan tej osoby, poza tym ja sama nie wiem, kim ja będę za 10 lat. Nie rżnę zatem kozaka, bo i po co?” [1]

Co jakiś czas słyszę, jak początkujący w hodowli wypowiadają się o ludziach z 10-letnim; 20-letnim  i dłuższym stażem. Tych, którzy zbudowali szanujące się hodowle, działające prężnie od kilkunastu lat dające wiele wartości.

Mówiąc krótko – co drugi, który dopiero wchodzi do tego świata zrobiłby wszystko lepiej, szybciej i ma swoich starszych oraz bardziej doświadczonych kolegów za idiotów 🙂

Gdy zaczynałam to przyglądałam się pracy osób, które są na tym „rynku” dłużej. Miałam dużo pokory i szacunku do ich osiągnięć. Nadal ją mam.

Czas się zwijać…

Osobiście czytam wszystkie wiadomości kierowane do mnie. Wiele z nich jest naprawdę zdumiewających i mocno inspirujących, bo piszecie wiele wspaniałych rzeczy. Szczególnie wtedy kiedy, doceniacie, że jest ktoś kto stara się przekazać Wam wiedzę. Dostaję dużo telefonów od Was na temat waszych problemów z psami. Mimo że nie jestem wykwalifikowanym szkoleniowcem staram się przekazać Wam jak najlepiej umiem tą wiedzę, którą zdobyłam do tej pory oraz to co wyczytałam w książkach lub dowiedziałam się od znanych mi inspirujących hodowców.

Jednak dzisiaj na fanpage dostałam wiadomość od mężczyzny, która właśnie startuje w tym świecie. Świecie hodowli, kynologii. Nie będę przytaczać całej wiadomości, jednak można ją z powodzeniem skrócić do: „Pani sobie robi mną reklamę i zazdrości mi mojego psa (…) Mój pies osiągnie jeszcze dużo, bo jest młody a Pani pies jest stary (…) ”. Co brzmi mniej więcej tak „zbieraj zabawki, zaraz Cię wywiozę z tej piaskownicy”.

Znów zacytuję Rowińską „Szkoda, że nie mogę pokazać Ci, jak wyglądała moja mina, kiedy to przeczytałam 🙂 Mnie samej, nawet by przez myśl nie przeszło, aby tak napisać do kogokolwiek, ale…przecież ludzie są różni.”

Powiesz: „nie przejmuj się i rób dalej swoje”. I tak też można do tego podejść.

Niepokoi mnie jednak to, że ktokolwiek w ogóle hodowlę postrzega w taki właśnie sposób.

I nie mam tutaj na myśli tego, że konkurencja jest zła, bo wyznaję zasadę, że dla każdego znajdzie się miejsce. Przykre jest natomiast to, że ktoś chce robić coś, aby innych niszczyć, zamiast budować realną wartość i skupić się na pomaganiu innym.”

Pomyślałam więc, że podam Ci, szanowny Panie, instrukcję jak przygotować się do tego abyś mógł być (jak to nazwałeś) reklamą dla innych i aby inni faktycznie mieli Ci czego zazdrościć. Jak wymieść konkurencję z rynku…

Wszak misją moją jest wspierać innych w zdobywaniu wiedzy na temat tej rasy. Do stworzenia poniższych podpunktów posłużyłam się moim ulubionym artykułem Kamili Rowińskiej (z której argumentacją w tej kwestii  w 100% się zgadzam- Kamila co prawda opowiada o innej branży- ale dotyka tego samego problemu).

Pomijając kwestię, że chcesz budować swój wizerunek z intencją, która nie wróży nic dobrego na dłuższą metę …

  • To nie jest takie proste! Nie wystarczy tylko zarejestrować psa jako reproduktora, „wyklikać reklamę na fejsie” i liczyć zyski.
  • To, że Twoje ego ledwie mieści się na FB, to za mało.
  • To, że masz duże plany i myślisz w wielkich kategoriach, to jeszcze nie wystarczy, aby odnieść sukces.
  • To, że budujesz swój wizerunek, motywując się tym, aby kogoś “wywieźć i ośmieszyć” to na dłuższą metę fatalny napęd Twoich działań. [1]

Tak naprawdę uważam, że to pomoc innym powinna być Twoją główną motywacją i pasją, która będzie Cię napędzać.

Zacznijmy jednak od początku, abyś wiedział, przez jakie kroki przyjdzie Ci przejść, zanim Twój wizerunek zacznie się liczyć w ‘branży’. [1]

  1. ODNIEŚ SUKCES w pierwszym projekcie, który sobie zaplanujesz.

Wbrew pozorom to najłatwiejsze. Masz entuzjazm początkującego, większość osób chce Ci pomóc, a koszty masz niewielkie. Kiedy odrobinę zaczniesz wystawać “ponad stół” Twoje otoczenie będzie Ci gratulowało. Ale mowa jest o takim sukcesie prawdziwym. Z rzetelnymi liczbami i konkretnymi wynikami, oparty na faktach, a nie odczuciach. Prawdziwe tytuły, championaty, wygrane prestiżowe wystawy!  Ukończone szkolenia, posiadane dyplomy, realna praca z psem… Nie wystarczy tylko to, że dla Ciebie jest on najpiękniejszy na świecie (bo to jest oczywiste!).  

2. Uwzględnij fakt, że koszty Twojej działalności hodowlanej to nie tylko pełna micha dla psa.

  • To koszty badań lekarskich, certyfikatów zdrowotnych (regularnie)
  • To koszty wystaw- jeśli więcej niż podstawowe trzy na hodowlankę ( a zakładam, że chcesz odnieść sukces?) to wydasz na to kupę kasy, spędzisz mnóstwo czasu na halach na ringach i w samochodzie: kiedy chcesz być włścicielem szanowanego reproduktora tym bardziej!
  • To energia przeznaczona na wychowanie i pielęgnacje psa
  • To koszty reproduktora/ lub koszty wizyt u szczeniąt aby sprawdzić i zweryfikować warunki hodowlane w końcu podpisujesz się pod tym imieniem i nazwiskiem!
  • To koszty utrzymania szczeniaków, ich odpowiedniego zywienia, socjalizacji, opieki weterynaryjnej, mleka, karmy, zabawek, mat, ręczników, podkładów, preparatów, to Twoje nieprzespane noce kiedy nikt nie płaci Ci dniówki, a potencjalni nabywcy pytają „czy można negocjować”. Czy można negocjować twoją pracę która odbywa się 24h/h przez dwa miesiące non stop? Twój strach, ból, cierpienie kiedy coś pójdzie nie tak?
  • To tylko drobny procent tego ile kosztuje prowadzenie hodowli

I jeszcze jedno, chyba najważniejsze – przygotuj się na działanie NON STOP! Będą nieprzespane noce, nerwy i stres.

To nie tak, że kiedy zakłada się hodowlę, to  możesz sobie wstać o godzinie 10, potem śniadanko i leniwym krokiem do szczeniaczków.

3. Zbuduj silny zespół.

Zadbaj o to, aby ludzie przy Tobie się rozwijali  i realizowali się w hodowli.

Nie będzie łatwo, ale dzięki temu stworzysz grupę ludzi, z którymi będzie Ci się wyśmienicie współpracowało i pomogą Ci w realizacji coraz wyższych celów. [1]

4. Wprowadź optymalizację swoich działań

Rób więcej w krótszym czasie. Postaw na efektywność. Już nie jesteś sam na okręcie, ale ponosisz współodpowiedzialność za osoby zaproszone do zespołu.

Liczą się wyłącznie efektywne działania, które popchną Twój wizerunek ku lepszemu. Inaczej wylądujesz na mieliźnie i skończą się marzenia o podboju świata kynologii. [1]

5. Utrzymaj zainteresowanie Twoimi psami

Gdy minie pierwszy zachwyt, zadbaj o to, aby ‘cykl życia’ Twojego psa  był możliwie jak najdłuższy. Żeby tak się stało, właściciele powinni być wręcz zachwyceni tym, co oferujesz w swojej hodowli, a i Tobie również musi to sprawiać prawdziwą frajdę i radość. Dzięki temu będziesz w stanie dawać jeszcze więcej wartości.

Zachwycić ludzi pięknym zdjęciem w sieci, to potrafi prawie każdy. Zachwycać ludzi dając im wymarzone dla nich pod względem temperamentu szczenięta, to potrafią nieliczni. Sam jesteś tego przykładem- wszak jesteś właścicielem szczeniaka po moim psie (i jego pięknej matce!). 

6. Znajdź przyjemność w mówieniu tego samego po raz tysięczny

Na swojej kynologicznej drodze spotkasz wiele osób, dla których ta niezwykła podróż dopiero się rozpoczyna. Dla nich jest to PIERWSZY raz i wiele tematów będzie wałkowanych bez końca.  Jeśli nie kochasz ludzi i psów oraz tego co robisz, nie poradzisz sobie z tym i bardzo szybko przyjdzie tzw. wypalenie.

7. POWTÓRZ sukces lub pogódź się z niepowodzeniem.

To, że Twój pierwszy pies, czy suka okazała się sukcesem, nie oznacza, że kolejny również nim będzie.

Bądź przygotowany na to, że istnieje spora szansa, iż okaże się inaczej. Bywa, że zdrowie psa wysiada albo certyfikaty są nie takie albo szczenięta rodzą się z chorobą genetyczną. Trudno, takie rzeczy się dzieją i nawet najlepszym nie wszystko wychodzi. Czy będziesz potrafił z godnością ustąpić i wycofać swoje zwierzę z hodowli dla dobra innych? Wyciągnij wnioski i pamiętaj, aby pod żadnym pozorem nie powielać starych błędów.

8. Przygotuj się na wrogów Twojego sukcesu.

Wszyscy kochają Cię, gdy jesteś w drodze do swojego pierwszego miotu. Jednak, kiedy już to zarobisz, to dla niektórych staniesz się piep…..ną konkurencją, która dorobiła się na „układach”.

Wiem, że teraz może Ci się to wydawać mocno podkoloryzowane, jednak rzeczywistość potrafi być naprawdę brutalna. I nawet jeśli tak jak ja przeznaczasz pieniądze na cele adopcji psów, to i tak licz się z tym, że spotkasz sporo osób, którym Twój sukces się nie spodoba i zrobią wiele, aby nadszarpnąć Twoją reputację, zaszkodzić Ci lub spróbują Cię zwyczajnie sciągnąć w dół.

9. Wytrzymaj hejt i fakt, że ludzie interpretują każde Twoje słowo dowolnie, w zależności od potrzeb i intencji.

Bez względu na to, co powiesz, znajda się tacy, którzy będą szukali dziury w całym.

Jak Cię ktoś spyta pod zdjęciem potomka Twojego psa „z jakiej pochodzi hodowli” ,a Ty odpowiesz i okaże się, że jest to znana hodowla/ utytułowani rodzice – powiedzą, że się się reklamujesz. Jeśli nie powiesz, uznają, że zadzierasz nosa.

Jeśli ktoś będzie Cię obrażał na Twoim fanpage’u i go zablokujesz, to nagle okaże się, że nie masz do siebie dystansu. Jeśli pozwolisz mu pisać, inni powiedzą, że pozwalasz robić bałagan we własnej piaskownicy.

Im większa będzie Twoja rozpoznawalność, tym surowiej będą Cię oceniać. Przywyknij, że gdy na Twoim profilu pojawi się zdjęcie z Twoim psem, usłyszysz, że „nawet Twoje psy są na sprzedaż”.

Nie dogodzisz wszystkim.

10. Przygotuj się na to, że niektórzy skorzystają bezprawnie z Twojego wizerunku dla osiągnięcia własnych celów.

Chociażby aby zrobić gównoburzę wobec Twojej osoby na forum  internetowym. Przywyknij.

11. Pracuj pomimo tego, co przykrego Cię spotka i pozostań równie entuzjastyczną i pomocną osobą dla swoich, co na początku.

W życiu dzieją się różne rzeczy i nie zawsze będą one pozytywne. Niezależnie od tego, co się stanie, bądź nadal  osobą na którą można liczyć. [1]

12. Poszukaj otoczenia, gdzie Ty również się rozwijasz.

Nie ma nic gorszego niż bycie non stop „najmądrzejszym w pokoju”. Otaczaj się zatem ludźmi, którzy osiągnęli więcej od Ciebie, aby czerpać z ich doświadczenia i wiedzy. Przekonasz się wtedy, że jeszcze mało wiesz, a jednocześnie zyskasz zupełnie nowe kierunki rozwoju. [1]

13. Wspieraj w działaniach tych, którzy dopiero zaczynają.

Prawdziwą miarą Twojego sukcesu nie są sukcesy, które Ty osiągasz, ale te, które osiągają osoby korzystające z Twoich usług i doświadczenia.

Pamiętaj, że Ty też kiedyś zaczynałeś, dlatego powinieneś być wyrozumiały dla początkujących i zaoferować pomoc w rozwijaniu się. Nie ma nic piękniejszego niż obraz szczęśliwego właściciela psa, który dzięki Tobie oraz swojemu zaangażowaniu był w stanie rozwinąć swoją relację z psem. [1]

14. Naucz się rozstawać z ludźmi,

Nie zawsze jest tak, że ci, których lubimy, mogą nam rzeczywiście pomóc w budowaniu naszej hodowli.  Dla dobra Twojego wizerunku  nie możesz pozwolić, aby nadal byli w Twojej drużynie. Tak, wiem, że to nie brzmi najlepiej. Nie każę jednak zrywać Ci z nimi całkowicie kontaktu, ale ograniczyć współpracę pod względem hodowlanym.

Bądź przygotowany na to, że zaraz po tym, gdy już to zrobisz, większość osób, które obserwuje Twoje działania, stwierdzi, że Ci odbiło. Mimo że nie mają zielonego pojęcia, czym podyktowana była tak trudna decyzja. [1]

15. Inwestuj w swoją wiedzę

 Jeśli chcesz się rozwijać, to nie da się obejść bez śledzenia historii rasy, rodowodów, psów, skojarzeń, czytania o chorobach i o wychowaniu psów w ogóle. Wiele z nich może realnie pomóc Ci w budowaniu Twojego wizerunku.

Podejmuj przy tym mądre decyzje. [1]

16. Pilnuj, aby woda sodowa nie uderzyła Ci do głowy.

Dziś jesteś zdrowy, silny i być może jest tak, że stać Cię na naprawdę wiele. Jednak, co będzie jutro? Tego nie wie nikt. Równie dobrze Twoja hodowla może przestać istnieć bo Twoje psy zachorują na parwowirozę.

Dlatego nie graj gwiazdy, która wszystko wie, bo w kluczowym momencie Twojego życia może się okazać, że nie będziesz mieć wokół siebie bliskich osób, które SZCZERZE pogratulują sukcesu. Natomiast w gorszych chwilach nikt nie poda pomocnej dłoni. [1]

17. Dbaj o ludzi i relacje.

Dotrzymuj słowa i danych innym ludziom obietnic. Pamiętaj o tych, którzy pomogli Ci dojść do miejsca, w którym obecnie jesteś. Szczególnie, jeśli ich wsparcie już nie jest Ci do niczego potrzebne, to mimo wszystko pamiętaj o nich.

I nie mów przypadkiem, że Ty wszystko sam i tylko sam. Hodowla nie kończy się na skasowaniu pieniędzy za sprzedanego szczeniaka, a bycie właścicielem repa nie kończy się na kasowaniu pieniędzy za krycie. Krycie musi być skuteczne, muszą urodzić się szczeniaki, powinieneś wtedy pomóc hodowcy znaleźć dla nich jak najlepsze domy a potem pielęgnować kontakt z właścicielami szczeniąt. Ale najpierw… najpierw ktoś musi przyjechać do Ciebie na krycie… A to nie jest tak, że skoro na fejsie pod zdjęciem Twojego pięknego psa pojawi się 30 komentarzy i 200 lajków to właściciele suk będą walić do Ciebie drzwiami i oknami…
Trzeba mieć jeszcze co zaoferować poza ładnym obrazkiem… I umieć oddzielić ziarno od plew. Umieć powiedzieć nie, mimo wizji rzekomego zarobku!

18. Wciąż się rozwijaj i twórz nowe wizje.

Musisz wiedzieć, że w hodowli liczy się to, aby stale się rozwijać i kreować nowe rozwiązania. Ty również nie poprzestawaj na jednym sukcesie, ale staraj się z tego czerpać garściami.

Jeśli w swoich działaniach znajdziesz czas na coś więcej niż hodowla i utrzymasz się w tym środowisku w czołówce minimum na 10 lat, to kłaniam Ci się bardzo nisko.

Kiedy już przejdziesz przez te punkty z sukcesem, to ja ucieszę się z Twojej drogi i gorąco Ci jej pogratuluję!

Najprawdopodobniej o tych osobach, które dziś chcesz „wymieść”, pomyślisz wtedy z wdzięcznością i chętnie z nimi przez telefon porozmawiasz, czy kawę wypijesz. U wielu z nich znajdziesz zrozumienie oraz wsparcie. [1]

Nawet jeśli sposób bycia i pracy każdego z nich nie będzie Ci bliski, to docenisz ich wytrwałość w dążeniu do celu. Zrozumiesz wreszcie, że ogromna miłość do innych, chęć pomagania i tytaniczna praca doprowadziła ich do tego miejsca, w którym są obecnie.

Gadanie jest tanie, a ostatecznie jednak liczą się efekty! [1]

Dlatego bierz się do pracy i pamiętaj, aby czytać mojego bloga. Jestem przekonana, że to pomoże Ci popchnąć Twoje działania hodowlane do przodu i mocno zainspiruje Cię do działania. [1]

Nie marnuj swojego czasu na latanie za mną po forach internetowych i szkalowanie mojego imienia ponieważ po 19 latach bycia w tym środowisku tego typu dziecinne działania motywują mnie do działania jeszcze bardziej.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Edyta, właścicielka przecudownego utytułowanego przepięknego Mojo- ojca Twojego psa 😉

[1] https://rowinskabusinesscoaching.com/rowinska-pakuj-sie/

 

20 podpowiedzi na pytanie „Po co Ci drugi pies?”

Witajcie,

Dzisiaj pora na felieton. Znalezione w sieci i od razu porwało moje serce, pomyślałam. W końcu nie tak dawno (hmmm…. 1,5 roku temu) sama odpowiadałam na podobne pytania.

„Bardzo chcę przygarnąć drugiego pieska. Mamy juz z mężem zarezerwowanego szczeniaka, odbiór za dwa tygodnie, a każdy z mojego otoczenia pyta: po co ci drugi? A ja się zapowietrzam… No bo po co? Jeden nie wystarczy? Marzyłaś o psie, a nie o dwóch.  Dla mnie to pytanie w stylu, po co ci drugie dziecko… Jak odpowiadać na takie pytanie? Przez to negatywne nastawienie zewsząd i ja zaczynam wątpić, choć od roku myślę nad tym zakupem i byłam pewna, że chcę”

Poza oczywistymi, dla każdego własnymi i prywatnymi powodami dla których decydujemy się na drugiego psa, podam Ci 20 powodów dla których potrzebny Ci drugi pies.

  1. Bo psy to zwierzęta stadne (społeczne)
  2. Bo lepiej w parze/grupie
  3. Bo taki mamy kaprys/ bo mogę
  4. Łatwiej wybiegać dwa psy
  5. Każdy lubi towarzystwo- pies także 😀
  6. Dwa psy to dwa razy więcej futra do kochania
  7. Czterech nie mogę to będę miała dwa
  8. A po co nam dwie ręce? J
  9. Bo to już krok do trzeciego 😉
  10. Nie musisz odpowiadać na to pytanie
  11. 2 to minimum
  12. Żeby poduszka była równo ugnieciona
  13. Masz taki wybór w życiu i korzystasz ze swojego prawa do spełniania marzeń
  14. Bo nieszczęścia chodzą parami
  15. Żeby każdy miał swojego psa
  16. Lubicie parzyste liczby
  17. Co dwie głowy to nie jedna
  18. Prawdziwych przyjaciół nigdy za wielu
  19. Dla rodzinnych zdjęć
  20. Bo mam za dużo miejsca w łóżku

 

Generalnie sama też odpowiadałam na tego typu pytania. Każdemu. Rodzicom, znajomym, kolegom w pracy, przyjaciołom, rodzinie. To naturalne że ludzie pytają. Także korzystają ze swojego prawa lub są ciekawscy. Ty odpowiadasz wedle własnego sumienia. Jednak kiedy zdarza się sytuacja, że Twój rozmówca na siłę próbuje Ci udowodnić, że to nie dla Ciebie, po pierwsze rozważ czy faktycznie nie ma racji? A jak nie ma, no to pora się zastanowić  czy przypadkiem nie zostały tutaj przekroczone pewne granice? Na forum które mnie natchnęło na powyższy wpis, część osób odpowiadało „Dziwne że ludzie zawsze wiedzą co jest dla nas lepsze, najlepsze”….

Z tymi przemyśleniami pozdrawiam Ciebie,

Edyta

 

Mądre inaczej ale i tak kochane: jak pies się uczy?




Australian Shepherd dog jumping for a ball

Wielu szkoleniowców zajmujących się psami jest w tyle nie o kilka, ale przynajmniej o pięćdziesiąt lat. Po części można to tłumaczyć przemożnym wpływem jaki na właścicieli psów wywierały i ciągle jeszcze wywierają produkcje Disneya. To za ich sprawą skłonni jesteśmy uwierzyć, że każdy pies ma duży pofałdowany, całkiem ludzki mózg i z natury chce sprawiać człowiekowi przyjemność.

Tymczasem mózg psa jest nieduży i gładki, a sam pies szuka szefa. I co z tego? Czy to powód, żeby mniej lubić te zwierzęta? Inna przyczyna, dla której czysty behawioryzm tak opornie przyjmuje się na szkoleniu, to stosunkowo niezła skuteczność dotychczas stosowanych metod, mimo wszystkich ich minusów. Efektywność ta bierze się jednak przede wszystkim stąd, że pies należy do gatunku dość łatwo poddającego się szkoleniu. Inaczej stało się w przypadku ssaków morskich, gdzie szkoleniowcy zmuszeni byli do wykorzystywania nowocześniejszych technik szkoleniowcy, a to dlatego, że zwierzęta te nie tolerują przemocy, która jest nieodłącznym składnikiem dawnych praktyk, do dziś stosowanych w szkoleniu psów.

Kolejny powód to precyzja metod badawczych i języka behawioryzmu; z tego powodu przeciętnemu właścicielowi niełatwo jest przenieść tą wiedzę- uzyskaną eksperymentalnie i w kontrolowanych warunkach- na praktyczne szkolenie swojego basseta, by przychodził na komendę. Dlatego pewnie tak łatwo wdajemy się w rozważania o „dominacji u psów” utrudniającej naukę.

uczenie-sie-20-728

Warunkowanie instrumentalne (sprawcze) jest, dokładnie rzecz ujmując, utrwalaniem zachowań operacyjnych.

Warunkowanie to wzmacnianie, a zachowania operacyjne to typ zachowań, na przykład siadanie, ściąganie prania ze sznura czy gryzienie ludzi. Zachowania operacyjne dzięki wzmocnieniu stają się mocniejsze, tak jak mięśnie stają się silniejsze dzięki fizycznemu treningowi.

Gdy pies siada na jakąś komendę, jest to pojedynczy przykład zachowania operacyjnego- siadania.

Taki pojedynczy przykład zachowania nazywamy odpowiedzią. Pojedyncza odpowiedź plus wzmocnienie albo komenda plus odpowiedź plus wzmocnienie nazywa się próbą. Parokrotne ( zwykle od 5 do 10 x) powtórzenie próby to seria, a kilkakrotnie powtórzone serie składają się na sesję.

Wzmacnianie zachowania operacyjnego prowadzi do jego utrwalenia; na skutek wzmacniania odpowiedzi rośnie prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Jeśli pies dostaje ciasteczko za każdym razem gdy usiądzie, zachowanie operacyjne „siadanie” utrwala się i staje się coraz bardziej prawdopodobne.

Nie ma niczego takiego, jak nagłe objawienie, w wyniku którego pies w jednym momencie pojmuje, że właściciel oczekuje od niego żeby usiadł. I tu właśnie dochodzimy do tego, co jest tak istotne w behawiorystycznej koncepcji zachowania. U danego psa siadanie może być utrwalone silnie, słabo lub wcale. Szkolenie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia określonego zachowania, a nie „dodaje rozumu”.

Tak samo z Twoim bicepsem- on ani nie wiem ani nie rozumie że podnoszenie ciężarków ma na celu jego rozbudowanie, tylko po prostu powiększa się dzięki treningowi. Ale fakt, że pies funkcjonuje na zasadzie akcja- reakcja nie czyni go w żadnym stopniu „gorszym”. Takie postrzeganie psa pozwala natomiast zrozumieć, w jaki sposób uczy się, skądinąd wielu zachowań ludzie  uczą się tak samo. Warunkowanie instrumentalne jest sposobem na skuteczne porozumiewanie się obu gatunków. Pozwala też uniknąć bodźców zniechęcających, powszechnie stosowanych aby zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia oczekiwanej reakcji. Bodźce zniechęcające motywują psa poprzez sygnalizowanie, że czeka go ból. Ich stosowanie w szkoleniu ma długą tradycję i poparte jest bogatą argumentacją…

Jeśli podobał Ci się artykuł, udostępnij go lub napisz mi o tym w komentarzu.

Pozdrawiam Edyta

 

Pseudohodowla czy już hodowla? Kontrowersyjnie.




Witajcie serdecznie,

Poczyniłam właśnie być może mocno kontrowersyjny artykuł… ale poczułam, że warto po kilkunastu latach obecności w świecie kynologicznym opisać swoje odczucia i wnioski? A więc zaczynamy….

Na różnych forach, grupach czy portalach społecznościowych cały czas przewijają się wątki dotyczące szeroko pojętej hodowli i pseudohodowli, szczeniąt z rodowodem i tych bez, Wydawać się może, temat rzeka… Niekończąca się historia. Wyjaśnijmy więc jak rzecz się ma okiem kynologa zrzeszonego w ZKWP od 17 lat.

Pseudohodowle…

Do 1 stycznia 2012 roku (wejścia w życie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt[3]) polskie prawo nie regulowało procederu ich prowadzenia[4]. Od tego dnia rozmnażanie psów i kotów w celach handlowych jest zabronione[5] (zakaz ten nie dotyczy zarejestrowanych hodowli[6]). Ponadto zabrania się wprowadzania do obrotu psów i kotów na targowiskach, targach i giełdach[7] oraz prowadzenia takich miejsc z ich sprzedażą[8]. Złamanie tych zakazów jest karalne. Sąd może orzec przepadek narzędzi lub przedmiotów służących do popełnienia tego czynu oraz przedmiotów z niego pochodzących, jak również może orzec przepadek zwierzęcia. Można także orzec nawiązkę w wysokości do 1000 zł na cel związany z ochroną zwierząt[9]. Znowelizowana ustawa również zakazuje[10] pod karą aresztu lub grzywny[11] nabywania psów i kotów w tych miejscach. Wszystkie ww. czyny są wykroczeniem.

Najszybciej znaleziona definicja pseudohodowli mówi o tym, że są prowadzone bez ograniczeń bądź zobowiązań, możliwie najniższym kosztem, a zdrowie i życie zwierząt jest podporządkowane interesom ekonomicznym i ma znaczenie drugorzędne. Wynika to z faktu, że funkcjonują one w większości przypadków w wyłączeniu z systemu rejestracji i kontroli hodowlanej. W największym uproszczeniu są to hodowle rozmnażające zwierzęta dla zysku z daleko od humanitarnych warunkami odchowu i pobytu tych zwierząt oraz mianem tym określane są także nielegalne hodowle. 

281274_2058899285791_1643934075_2018871_4894075_n

W związku z obowiązującym w Polsce prawem, wystarczy w zasadzie zapisać się do *stowarzyszenia Burka i Kocurka (nazwa przypadkowa- wymyślona na poczet artykułu), być jego członkiem np. opłacając jakąś składkę członkowską i już można prowadzić hodowlę legalnie. Można sobie w domu wydrukować rodowód na domowej drukarce, bez żadnej ogólnej ewidencji (zapisując np. numery porządkowe w zeszycie), rodowód stworzony w jakiś edytorze tekstowym typu Excel i wpisać tam przodków szczeniaka. Mowa oczywiście o hodowli, która nie naraża życia swoich zwierząt (a nie należy do ZKWP).

Tak to wygląda w praktyce niestety. I niestety z przykrością muszę stwierdzić, że tego typu działanie jest w Polsce całkiem legalne.

Ale „Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem…”

Rozmawiałam ostatnio ze znajomą (hodowca ZKWP), do której zadzwoniła pewna Pani, szukająca reproduktora dla swojej suczki (ZKWP). Po krótkiej rozmowie, w której wyszło, że suczka ma zrobione podstawowe badania wymagane przez ZKWP- na  życzliwą sugestię o tym, że warto zrobić inne badania nie tylko ze względu na fakt o zdrowie suki i szczeniąt, ale także aby nie mieć sobie nic do zarzucenia- rozmnażanie zwierząt zdrowych, przebadanych na możliwie większą ilość chorób niż tylko wymagane minimum. Niestety, właścicielka suczki stwierdziła, że jej hodowca (ZKWP) nie widzi potrzeby żadnych innych badań więc ona mimo wszystko i tak ich nie będzie robić- ponieważ hodowca ma dla niej największy autorytet. Niestety w tym przypadku żadna argumentacja nie wydawała się przekonać tej Pani, która szczenięta odchowa pod szyldem ZKWP (także legalnie!)

Czy ta historia Cię zaskakuje?

Dlaczego hodowcy sami pod sobą kopią wielką dziurę- do której lada moment wpadną?

Oczywiście powiesz mi, że wszystko zależy od naszych wartości jako ludzi, od priorytetów. Dla jednych to dobro zwierząt dla innych kasa.

3512112_droga-zycia

Jakie jest wyjście?

Takie jak zawsze, skupić się na sobie i na tym co robi się samemu. Świata w pojedynkę nie zbawisz. Niestety, taki jest fakt. Chyba, że już dzisiaj Twoim celem jest być przywódcą grupy społecznej i chcesz ruszyć za sobą tłumy… Oby tylko w szczytnym celu. Problem jest taki, że i tak będą jednostki, które wyłamią się każdej zasadzie.

Co więcej, coraz częściej zastanawiam się jak szybko zabraknie argumentów przeciwko tzw. pseudohodowlom. Dlaczego się zastanawiam? Bo widzę, co się dzieje i nie jestem ignorantem. W hodowlach tych co raz częściej są zwierzęta z rodowodami ZKWP, co raz częściej zdarza się, że hodowle te mają tak samo gruntownie przebadane zwierzęta jak te ze ZKWP. Więc skoro to najczęściej argument badań jest na pierwszym miejscu- a jak to mówią „licho nie śpi”- może zdarzyć się, że ten argument wkrótce zostanie wytrącony z ręki.

Wiele też mówi się i słyszy o wielu hodowlach zrzeszonych w ZKWP…. nie koniecznie pochlebnie. (Napiszesz mi być może w komentarzu, dlaczego niepochlebnie wyrażam się o organizacji do której należę? Dlatego, że nie zamierzam udawać, że to się nie dzieje).

Ceny szczeniąt w obu przypadkach mocno porównywalne. Jaka jest więc różnica i granica?

A granica jest bardzo cienka. Zgodnie z tym powiedzeniem „Panna młoda” to nie to samo co „młoda panna”.

W związku z tym, kiedy do czynienia mamy z hodowlą dla której socjalizacja szczeniąt, warunki odchowu, zdrowie i badania są priorytetem i są niczego sobie, a zwierzęta rodowodowe ZKWP i ogólnikowo rzecz ujmując różnicą jest zrzeszenie do którego się przynależy… To czy dalej można mówić o pseudohodowli? O pseuduchach? W świetle prawa nie, a w świetle terminologii? w świetle własnego sumienia?

 I żeby nie pozostawiać za bardzo wolnej interpretacji tego tekstu, konkluzja moja jest taka

* nie każda hodowla ZKWP to hodowla przez duże „H”

* nie każda niezrzeszona w ZKWP hodowla to faktycznie pseudohodowla– i byłabym za zmianą nazewnictwa ogólno przyjętej terminologii- granica jest jednak cienka, a prawo jasno definiuje pseudohodowców

* TO CZŁONKOWIE I ICH WARTOŚCI TWORZĄ STOWARZYSZENIE DO KTÓREGO SIĘ NALEŻY (nie stowarzyszenie tworzy członków- jak można przeczytać powyżej) w związku z tym, za nim zaczniesz być hodowcą, za nim kupisz szczeniaka zastanów się po której stronie chcesz być… po której stronie swojego sumienia i swoich wartości, rzecz jasna! 

droga

 * rodowód to nie tylko papier- to całokształt pochodzenia Twojego psa, w związku z tym jakiego psa wolisz mieć? tego z faktycznie udokumentowanym pochodzeniem czy tym bezwartościowym świstkiem ze zwykłej drukarki, napisanym na kolanie w poczekalni u dentysty.

* jakkolwiek by tego nie kalkulować to w dalszym ciągu FCI oraz ZKWP mają przewagę merytoryczną i organizacyjną nad wszelkimi innymi kynologicznymi tworami i w dalszym ciągu tylko rodowody podlegające pod FCI są jedynymi honorowanymi na Świecie. FCI jest jedną z największych organizacji kynologicznych na Świecie zrzeszająca setki tysięcy członków. 

 * po przez co raz bardziej świadome działania hodowców z innych zrzeszeń kynologicznych niż ZKWP, hodowcy zrzeszeni w ZKWP jaki i sam ZKWP powinien podjąć kroki aby w świecie w którym rządzi konsumpcjonizm, a cena czyni cuda, kupno psa z rodowodem ZKWP było nobilitacją? i przywilejem… lub takowy dawało, w końcu zmiany należy zaczynać od siebie…

zmiana-zawodu_1

 

  1.  Marcin Masłowski: Producenci rodowodów. Agora SA, 2009-10-09. [dostęp 2016-01-27].
  2. Opolskie koty do adopcji: Stop pseudohodowcom.
  3. Ustawa z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2011 r. Nr 230, poz. 1373).
  4. Pseudohodowla.
  5. Art. 10a ust. 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U. z 2017 r. poz. 1840, z późn. zm.); dalej: „ustawa o ochronie zwierząt”.
  6.  Art. 10a ust. 6 ustawy o ochronie zwierząt.
  7.  Art. 10a ust. 1 pkt 1 ustawy o ochronie zwierząt.
  8.  Art. 10a ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie zwierząt.
  9.  Art. 37 ust. 1, 3 i 4 ustawy o ochronie zwierząt.
  10.  Art. 10b ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt.
  11.  Art. 37e ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt.
  12. Sprzedawali psy z chlewa
  13.  tvn24: Nieludzka hodowla psów

Szczekanie




Witajcie serdecznie,

Cały czas nadrabiam zaległości. Dzisiaj dla Was przygotowałam niezmiernie ciekawy wpis na temat szczekania u psów. Wpis ten powinien zainteresować każdego posiadacza psa.

Psy szczekają z najrozmaitszych powodów.

dog-486553_640

1) Szczekanie ostrzegawcze ma dwojakie znaczenie: zawiadamia inne zwierzęta w sforze, że zbliża się obce zwierzę lub w pobliżu dzieje się coś niepokojącego, a także ostrzega intruza że został zauważony. Psy szczekają znacznie więcej niż ich przodkowie- wilki, którym zdarza się tylko sporadycznie.

W procesie udomowienia szczekanie było cechą wzmacnianą przez selekcję: nie wiemy czy samo szczekanie zostało uznane przez ludzi za cechę przydatną, na które była nastawiona selekcja.  Skłonność do ostrzegawczego szczekania zależy w jakiejś mierze od rasy psa, a w pewnym stopniu jest cechą osobniczą. Jeśli jesteś właścicielem mało pobudliwego nowofundlanda, być może będziesz chciał nauczyć go szczekania, natomiast w przypadku owczarka niemieckiego czy miniaturowego sznaucera z pewnością podejmiesz starania, aby był on trochę mniej hałaśliwy.

2) Szczekanie napominające jest u psa sposobem na zwrócenie uwagi właściciela i zasygnalizowanie mu, że czegoś od niego chce. Z początku pies nie jest pewien jego skuteczności, działa na zasadzie „Zobaczę, czy to da jakiś rezultat”. Typowe „żądania” psa to otworzenie drzwi, podanie czegoś z talerza, zaproszenie do zabawy, wypuszczenie z klatki. Szczekanie tego rodzaju staje się uciążliwe, jeśli przynosi oczekiwany skutek; ponieważ pies uczy się, że właściciel zrobi to, czego od niego żąda, szczeka coraz częściej. Dlaczego miałby się wyrzekać skutecznej strategii?

3) Szczekanie odstraszające występuje u psów, które przestraszyły się czegoś lub kogoś w otoczeniu. Jest psim sposobem zakomunikowania „Wynoś się- nie podchodź ani kroku bliżej” Trzeba je traktować bardziej serio od szczekania ostrzegawczego: pies, który czuje się zagrożony, może zareagować agresją, jeżeli próba odstraszenia szczekaniem nie przyniesie efektu.

jak_oduczyc_psa_szczekania_na_wszystko_i_wszystkich

4) Szczekanie z nudów rozwija się wtedy, gdy pies ma zbyt mało ruchu, spacerów, ćwiczeń stymulacji. Jest to zachowanie zbliżone do biegania w kółko, gonienia za własnym ogonem czy samookaleczania. Szczekanie z nudów najczęściej występuje u psów łańcuchowych i na stałe trzymanych w kojcach.

OPANOWANIE NADMIERNEJ SZCZEKLIWOŚCI

Niezależnie od ćwiczeń, mających na celu ograniczenie szczekania, konieczne jest rozpoznanie i wyeliminowanie jego źródła, czyli na przykład niedostatku spacerów i ćwiczeń lub niedoboru bodźców niezbędnych dla dostatecznej stymulacji mentalnej. W przypadku szczekania odstraszającego, spowodowanego samotnością czy nudą, podstawową i niezbędną czynnością jest zlokalizowanie przyczyny.

Jeśli podobał Ci się wpis, zostaw komentarz. 

Jeśli chciałbyś abym napisała jak wyeliminować jeden z powodów szczekania daj znać w komentarzu. 

Pozdrawiam, 

Edyta

Adoptuj, nie kupuj! Goldeny z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea

„Jest twoim przyjacielem, wspólnikiem, obrońcą, jest Twoim psem. Ty jesteś jego życiem, jego miłością, jego przywódcą. On będzie Twój, wierny i szczery, do ostatniego tchnienia. Musisz okazać się godny takiego oddania – jesteś mu to winien.

Goldeny adoptowane wirtualnie z Fundacji Pomocy goldenom Aurea

Od listopada 2015 adoptujemy podopiecznych z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea- wirtualnie. Robimy to wpłacając poszczególne kwoty  comiesięcznie na konto fundacji.  Co z tego mamy? Satysfakcję, że pomagamy. Dlaczego pomagamy? ponieważ kochamy Goldeny, ponieważ nie będziemy biedniejsi od tej dobroci, ponieważ  nie mamy miejsca u siebie w domu aby przyjąć takiego pieska- więc robimy to inaczej.Najlepiej jak umiemy. I Ty możesz pomóc? Nie wiesz jak? Przeczytaj tutaj
Jak działa fundacja?

  • staramy się przyjmować pod opiekę każdego goldena w potrzebie,
  • psa, który staje się naszym podopiecznym, umieszczamy w domu tymczasowym, gdzie mieszka do czasu adopcji,
  • określamy jego potrzeby, obserwujemy zachowania, często uczymy życia z ludźmi, życia w mieście, staramy się też rozwiązywać problemy z zachowaniem psa – jednym słowem robimy wszystko, aby pies czuł się bezpiecznie i dobrze oraz był jak najlepiej przygotowany do adopcji,
  • każdy pies ma zapewnioną najlepszą opiekę, mieszka w domowych warunkach, zbiera pozytywne doświadczenia, jest karmiony dobrej jakości karmą, jest też troszkę rozpieszczany – jest po prostu traktowany jak domownik i własny pies,
  • każdy pies ma zapewnioną profilaktykę weterynaryjną: szczepienia, odrobaczenie, zabezpieczenie przez pasożytami skóry,
  • zdrowie naszych podopiecznych jest dla nas bardzo ważne: każdy z nich przechodzi podstawowe badanie u lekarza weterynarii oraz ma wykonane badanie krwi, często jednak to nie wystarczy i wykonujemy dodatkowe, specjalistyczne badania, mające na celu jak najdokładniejsze zdiagnozowanie psa,
  • finansujemy niezbędne leczenie, zabiegi, operacje, rehabilitację,
  • każdy pies znajdujący się pod naszą opieką jest chipowany i zarejestrowany w krajowych i międzynarodowych bazach,
  • naszych podopiecznych sterylizujemy (suki) i kastrujemy (psy) – zyskujemy pewność, że nie będą rozmnażane oraz unikną potencjalnych chorób,
  • przygotowanym do adopcji psom, znajdujemy cudownych opiekunów i domy na resztę życia,
  • w miarę możliwości staramy się pomóc w finansowaniu kosztownego leczenia lub zabiegów goldenów, które mają właścicieli.

Adoptowany przez nas Erni, Gaga, Bąbel i  Fado- znalazły już nowe domy na stałe.

W obecnej chwili adoptujemy Gibsa. 

Choroba Chili




Witajcie,

Kto śledzi naszego fanpage na facebooku ==> www.facebook.pl/goldenmajko

ten wie niestety, że ostatnio mamy nie zbyt mile przygody. Kolejny raz w ciągu 5 tyg niestety weterynarz… Najpierw zaczął Mojo starciem z dzikiem w czerwcu ledwo się chłopak wygoił to Chila dostała zimny ogon… Ledwo ogon się naprawił to popsuł się żołądek. Tyle tylko że Chila napędzila nam mega stracha. Dzisiaj i wczoraj (10 i 11 sierpnia) spędziłam ponad 13h łącznie w klinice weterynaryjnej. Litry kroplowek podanej glukozy zastrzyków dozylnych przeciwzapalnych, przeciwwymiotnych, rozkurczowych i chemioterapeutyków, rtg, usg, badania krwi, badania na parwowiroza. Na szczęście negatywna … Jeszcze do dzisiaj do południa pies bardzo słaby. Tak słaby że strach na poważnie zaczął zaglądać mi w oczy. Niestety 12 sierpnia Chili wcale nie czuła się lepiej. Brak poprawy.

Chila niestety dalej nie ma apetytu. Stan zapalny jelit opanowany, natomiast żoładek dalej pozostaje problemem. To już trzecia doba leczenia. Udało się ustalić, że to nie wirusowe a bakteryjne podłoże (przynajmniej tak mówi wet).

Przy okazji zastanawiam się co ewentualnie może być. Moje oba psy jedzą to samo, chodzą na spacerach razem. Jeden chory drugi zdrowy.

Pomyślałam, może to rośliny trujące w ogrodzie? Jednak, jak otworzyłam ten artykuł, stwierdziłam, że ogród powinnam zrównać w pień, i zostawić same kamienie i trawę.

Chila na szczęscie nie je roślin ogrodowych poza bratkami, a jak mówi jej hodowca- wszystko wyszłoby na wynikach wątroby- więc porzuciłam opcje zatrucia rośliną z ogrodu.

W każdym razie, bardzo BARDZO ważna lektura! Poczytajcie, a się… przerazicie!
Lista jest ogromna! ==> http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-zdrowie_profilaktyka_szkodliwe.html

13 sierpnia spanikowana brakiem poprawy zmieniłam klinikę weterynaryjną, zjechałam cały Wrocław z jednego końca na drugi aby w końcu dotrzeć do innego lekarza. Zmiana leczenia i oczekiwanie…

15 sierpnia Zmiana leczenia pomogla!!! Chila wraca do zdrowia. Czeka nas kontynuacja leczenia przynajmniej do końca tyg a potem zobaczymy jak wyniki. Chila je pije chodzi na spacery ma apetyt i generalnie poprawa jest olbrzymia. Kamień z serca! Było mnóstwo strachu.

16 sierpnia 

W obliczu ostatnich wydarzeń, troszkę Was zaniedbałam. Jednakże, głowa jest ciągle pełna pomysłów i przemyśleń także, nie martwcie się wszystko nadrobimy!

Wiadomość z pierwszej chwili, Chilunia czuje się już zdecydowanie lepiej. Kontrola stanu nerek nastąpi w piątek, jednakże ten okropny wynik ostrego zapalenia który zdiagnozowano w niedzielę (w czwartek jeszcze wszystkie parametry biochemiczne organów były bardzo dobre), w poniedziałek był już o połowę niższy.

Dla tych, którzy nie wiedzą. Za nerki odpowadają m.in takie parametry jak stęzenie mocznika i kreatyniny.

U psa kreatynina w parametrzach normy to 0,8-1,7 md/dl, mocznika zaś od 20-50 mg/dl.

W niedzielę wieczorem nasza Chili miała mocznik powyżej 300, kreatyninę 3,19.

Po podaniu leków i kroplówki (0,75 l płynu Ringera) wynik w poniedziałek rano to kreatynina 2,1 mg/dl, mocznik zaś spadł do 141,1 mg/dl. Ulga ogromna, ale nie całkowita.

Kontynuacja leczenia to antybiotyki plus leki ograniczające zapalenie błony śluzowej. Wszystko domięsniowo i podskórnie. Nie podajemy jej doustnie leków aby ominąć i tak słaby żołądek.
Zresztą, po uprzednich wymiotach podanie doustne byłoby wielce ryzykowne.

Przez cały ten tydzień Chilunia dostaje kroplówki plus swoje lekarstwa.

W piątek będziemy znów badać krew i w zależności od tego zastosowane będą kolejne kroki- oby nie konieczne się okazały.

Trzustka, wątroba, poziom cukru już wszystko w normie.

Apetyt dopisuje, jednak dieta musi być zachowana. Ponieważ Chila nam baaaaardzo schudła (nie przyjmowała żadnego pokarmu przez 5 dni) wylądowała na specjalistycznej weterynaryjnej karmie aby odciążyć żołądek jednak dostarczyć jej skłądników niezbędnych do powrotu do zdrowia.

Dostaje także tzw. nutri drinki czyli RC Convalescence- który podawany jest psom po operacjach, anorektykom i psom niedożywionym.

Mojo jest bardzo zdziwiony dlaczego jego koleżanka, je tak czesto w obecnej chwili- a on biedny nie. Wyczekuje więc, aż Chila zostawi resztę jedzenia w misce i czyści po niej na błysk zastawę z której młoda spożywała pokarm. Jednym słowem mam w domu psa zabidzonego wychudzonego i drugiego który nie dość że jego kupa futra dodaje mu conajmniej 5 kg to jeszcze ucztuje on ponad normę ze względu na obecną sytuację zdrowotną w rodzinę. Mojo narzekać nie może… 😉

Pozdrawiamy Was.

Edyta

Zmysły u psa część 1.

Zmysł to konkretna zdolność psa do przyjmowania, odczuwania i analizowania bodźców, jakie stale odbiera jego organizm.

Analizy bodźców dokonywane są w samym receptorze, ciałkach czuciowych i centralnym układzie nerwowym, a zwłaszcza korze mózgu. W tym złożonym układzie tkanek są zlokalizowane specjalistyczne komórki zmysłowe, które odbierają pobudzenia za pomocą swoich wypustek. Analiza odebranych wrażeń bodźców dokonuje się także we właściwym, wyspecjalizowanym, specyficznym centralnym ośrodku nerwowym (odpowiednio- mózgu i rdzeniu kręgowym), z którymi receptor łączy się dośrodkowymi włóknami nerwowymi.

Receptory

Dostarczają informacje o środowisku zewnętrznym i wewnętrznym, co po analizie wywołuje określone reakcje organizmu psa. Receptor to czuła tkanka, wrażliwa na bodźce, które powodują powstawanie impulsów nerwowych. W pełni ukształtowane i kompletne narządy zmysłów odpowiadają za możliwość odbierania impulsów z zewnątrz i wewnątrz psiego organizmu. W zależności od miejsca pochodzenia bodźców rozróżnia się ekstroreceptory i interoreceptory. Niektórzy autorzy uważają, że u ludzi wszystkie wrażenia powstające w eksteroreceptorach, docierają do ich świadomości. Sądzimy, że podobny sposób należy analizować większość reakcji obserwując zachowanie się psa.

Wiele osób myli i nie odróżnia różnic behawioru psa wynikających z reakcji zależnych od zmysłów, a reakcji instynktownych; inaczej mówiąc – od reakcji zmysłowych, a zachowania instynktownego u psa.

 

Instynkt

To złożone, wrodzone, odruchowe stany zachowania się psów, dotyczące stereotypów motorycznych, a przeważnie związane są z popędami. Zachowania instynktowne stale są takie same, przybierają określone formy, typowe dla gatunku pies i stanowią specyficzne reakcje na bodziec środowiskowy. Instynkt decyduje o przetrwaniu osobnika. Reakcje instynktowne odnoszą się do czynności życiowych, a mianowicie: szukanie i zdobywanie pokarmu, obrona, uczieczka, rozród, macierzyństwo, odpoczynek, sen i inne. Poszczególne aktywności instynktowne ujawniają się wraz z wiekiem, sezonowo (np. rozrodcze), lub w określonych okolicznościach (obrona, sen), agresja czy ucieczka. Zawsze składają się z dwóch etapów- fazy przygotowawczej (np. poszukiwanie, wysyłanie sygnałów- „zaloty” dla zwabienia samca) i fazy niejako następczej – „automatycznej”, inaczej fazy spełniającej (ssanie pokarmu od matki z wyszukanego sutka). Mamy tu do czynienia ze skoordynowanymi czynnościami, które wykształciły się w ciągu życia gatunku pies i wielkiej liczby generacji dziedziczących zespół odruchów warunkowych (w rozwoju filogenetycznym). Zachowania instynktowne w określonych warunkach mogą ulegać zmianom.

14055195_1258641600836942_5678593056479269865_n

Do niedawna wyróżniono pięć zmysłów:

  • węchu
  • wzroku
  • słuchu
  • smaku (zmysł chemiczny)
  • dotyku

dodatkowo wyodrębniono i jako zmysły traktuje się także:

  • zmysł zachowania równowagi (występujący łącznie z orientacją przestrzenną i czuciem drgania podłoża)
  • zmysł kinestetyczny- kinestezji
  • zmysł temperatury (zdolnośc czucia ciepła, zimna, bólu)
  • zmysł czucia zmian ciśnienia atmosferycznego
  • zmysł odczuwania zmian pola elektrycznego i magnetycznego

Wszystkie narządy zmysłów mają określoną (większą lub mniejszą), możliwość reagowania u poszczegulnych psich osobników, co daje się określić fizycznymi metodami policzalnymi (np. podać zakres i długość fal przy ocenie zmysłu słuchu i wzroku).

 

Część pierwsza tego wpisu powstała na podstawie informacji z magazynu PIES 1 (361)

Pozdrawiam,
Edyta

Obalamy mity na temat ras psów.

 

Obalamy mity na temat ras psów? No to obalamy… do dzieła! 

Ile to razy słyszysz, że Alaskan malamut męczy się w bloku.  Mają gęsty podszerstek, którego w lecie się pozbywają.  Z pewnością pola i lasy są im milsze niż miejskie osiedla, ale to nie mieszkanie w bloku jest przyczyną największej udręki, lecz brak ruchu i wysiłku – zwłaszcza w zespole, czyli w zaprzęgu. Malamut jest zatem dobrym towarzyszem dla wysportowanego właściciela, który poświęci wolny czas na uprawianie sporu ze swoim pupilem. Jeśli właściciel nie zadba o rozrywkę dla psa, malamut zapewni ją sobie sam. Przeskoczy przez najwyższy płot lub się pod nim podkopie, zerwie się ze smyczy. Jeżeli jednak będzie dużo biegał, takie pomysły nie będą przychodziły mu do głowy.

Kolejny hit, to słowa typu Rottweiler jest bardzo agresywny. Samo określenie rasy agresywnej wydaje się być bardzo nieścisłe. Na jakiej podstawie bowiem kwalifikujemy psa jako niebezpiecznego. Czy bierzemy pod uwagę jego wielkość i siłę, czy też wrodzone skłonności? Jeśli jako kryterium przyjmiemy siłę i wielkość psa, to lista potencjalnie agresywnych ras powinna być znacznie dłuższa. A więc to drugie!To duży, masywny pies, wyhodowany do obrony, co oznacza, że w sytuacji zagrożenia musi być zdolny do agresji wobec napastnika. I choć może być bardzo niebezpieczny, od innych psów obronnych różni się jednak tzw. wysokim progiem reakcji, czyli dość trudno wyprowadzić go z równowagi. Skąd się zatem biorą doniesienia o pogryzieniach? Cóż, źle wychowany rottweiler jest dużo większym zagrożeniem niż pekińczyk. Jeśli więc kupimy takiego psa, powinniśmy w ośrodku szkolenia nauczyć go manier. Dobrze wychowany rottweiler będzie wspaniałym, oddanym i zrównoważonym przyjacielem. Należy pamiętać, że większość doniesień o atakach tych psów na ludzi, to najczęściej ataki mieszańców, a nie psów rasowych. O tym, że charakter jest dziedziczony, podobnie jak wielkość czy kolor futra, wiemy już od dawna. Także skłonność do zachowań agresywnych, o czym świadczą badania swego czasu przeprowadzone na szczurach. Stosując odpowiednią selekcję możemy wyhodować osobniki o większej agresywności, tak samo jak takie, które są z natury bardzo łagodne.Pragę jednak zwrócić uwagę na to, że generalnie cały czas  mówimy o wrodzonych skłonnościach do zachowań agresywnych, a nie o samych zachowaniach agresywnych. Decyzja o zakupie psa zawsze powinna być przemyślana. Przy wyborze rasy, nie kierujmy się wyłącznie wyglądem, ale również jej predyspozycjami psychicznymi. Nigdy też nie kupujmy zwierząt od bazarowych handlarzy. Warto również trochę sobie o wychowaniu szczeniaków poczytać. Pies to naprawdę wspaniały przyjaciel człowieka, ale w niewłaściwych rękach może stać się niebezpieczną bronią!

Rottweiler

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rottweiler#/media/File:Rottweiler.jpg

Jamnik to typowy kanapowiec  Nieprawda! Pamiętajmy, że jamnik to pies myśliwski! Pies myśliwski to pies temperamentny. Niezależnie więc od tego, gdzie mieszkają, muszą mieć zapewniony co najmniej jeden dłuuuugi spacer dziennie. Na konkursach myśliwskich startują w konkurencji NOROWCE. Etymologia nazwy związana jest z jego zbliżoną do borsuków budową oraz wykorzystywaniem tej rasy do polowania na zwierzęta ryjące nory.Jamniki to bardzo radosne, ruchliwe psy znane ze skłonności do ścigania małych zwierząt i ptaków. Cechuje je upór i nieustępliwość, co utrudnia ich tresurę. Szczekają wyjątkowo głośno, dlatego mają predyspozycję do bycia dobrym psem stróżującym. Znane są ze swojego przywiązania i lojalności w stosunku do właściciela. Są towarzyskie, jednak obcych traktują z rezerwą i nieufnością. 

Labrador jest przyjaznym psem rodzinnym.  Labrador pies z rekalmy…, w której idealna rodzina ma dom na przedmieściu, urocze dzieci i labradora, Czy prawdziwy labrador może być taki? Może, ale pamiętajmy, że pies to nie nakręcana zabawka i będziemy musieli włożyć sporo wysiłku w jego wychowanie. Labrador to bowiem szalenie energiczny pies myśliwski. Nie wychowany będzie przysparzał kłopotów.  Nie wolno więc poddać się urokowi szczenięcia i na wszystko mu pozwalać. Najlepiej zacząć wychowywać go jak najwcześniej – nie powinno to być zresztą trudne, gdyż labradory są bardzo pojętne i szybko się uczą. I jeszcze jedno: uwielbiają wodę 🙂

Pudle to głupie maskotki. Ależ skąd! Stanley Coren, kanadyjski behawiorysta, który sporządził ranking ras pod kątem inteligencji użytkowej i posłuszeństwa, umieścił pudla na drugim miejscu, za border collie, a przed owczarkiem niemieckim i golden retriverem. Pudle to naprawdę bardzo mili towarzysze. Bardzo szybko się uczą, nie mają instynktów myśliwskich czy obronnych. ch sierść wymaga co prawda regularnej pielęgnacji, ale absolutnie nie trzeba ich strzyc w pompony na ogonie. Wystarczy, jeśli pies będzie schludny i wyczesany.

Sporo osób uważa, że małe pieski są łagodne i nigdy nikogo nie ugryzą. Jednakże, na spacerach częściej musimy odganiać się od małych psów, niż od dużych. W tych maleńkich ciałkach jest tyle złości i zajadliwości, a wpływ na to zapewne mają właściciele, którzy nie reagują na nieodpowiednie zachowanie psa, ponieważ jest mały? Wiele osób zapomina, że znany wszystkim yorkshire terrier to pies, którego zadaniem było tępienie myszy i szczurów w domach biednych rzemieślników i robotników.

Chory pies z suchym nosem… Niestety nie ma to żadnego logicznego oraz racjonalnego wytłumaczenia. Mokry i zimny nos nie jest wyznacznikiem zdrowia, zaś gorący i suchy wcale nie oznacza choroby. Ciepły nos nie oznacza podwyższonej temeratury ciała- temperaturę mierzy się termometrem, a nie ciepłotą nosa. 

Z czarnym podniebieniem to diabeł wcielony. Jest to oczywiście totalny mit niepoparty żadnymi badaniami bowiem agresja nie zależy od tego. Kolor podniebienia zależy od poziomu pigmentacji. Tylko i wyłacznie. 

Nie karm psa surowym mięsem- będziesz miał w domu zabójcę. Mówiłąm to już w innych punktach, ale powtórzę też tutaj- to nie kwestia karmienia czyni psa agresywnym, a jego wychowanie. To włąściciele są odpowiedzialni za zachowanie swoich psów.