Szczekanie




Witajcie serdecznie,

Cały czas nadrabiam zaległości. Dzisiaj dla Was przygotowałam niezmiernie ciekawy wpis na temat szczekania u psów. Wpis ten powinien zainteresować każdego posiadacza psa.

Psy szczekają z najrozmaitszych powodów.

dog-486553_640

1) Szczekanie ostrzegawcze ma dwojakie znaczenie: zawiadamia inne zwierzęta w sforze, że zbliża się obce zwierzę lub w pobliżu dzieje się coś niepokojącego, a także ostrzega intruza że został zauważony. Psy szczekają znacznie więcej niż ich przodkowie- wilki, którym zdarza się tylko sporadycznie.

W procesie udomowienia szczekanie było cechą wzmacnianą przez selekcję: nie wiemy czy samo szczekanie zostało uznane przez ludzi za cechę przydatną, na które była nastawiona selekcja.  Skłonność do ostrzegawczego szczekania zależy w jakiejś mierze od rasy psa, a w pewnym stopniu jest cechą osobniczą. Jeśli jesteś właścicielem mało pobudliwego nowofundlanda, być może będziesz chciał nauczyć go szczekania, natomiast w przypadku owczarka niemieckiego czy miniaturowego sznaucera z pewnością podejmiesz starania, aby był on trochę mniej hałaśliwy.

2) Szczekanie napominające jest u psa sposobem na zwrócenie uwagi właściciela i zasygnalizowanie mu, że czegoś od niego chce. Z początku pies nie jest pewien jego skuteczności, działa na zasadzie „Zobaczę, czy to da jakiś rezultat”. Typowe „żądania” psa to otworzenie drzwi, podanie czegoś z talerza, zaproszenie do zabawy, wypuszczenie z klatki. Szczekanie tego rodzaju staje się uciążliwe, jeśli przynosi oczekiwany skutek; ponieważ pies uczy się, że właściciel zrobi to, czego od niego żąda, szczeka coraz częściej. Dlaczego miałby się wyrzekać skutecznej strategii?

3) Szczekanie odstraszające występuje u psów, które przestraszyły się czegoś lub kogoś w otoczeniu. Jest psim sposobem zakomunikowania „Wynoś się- nie podchodź ani kroku bliżej” Trzeba je traktować bardziej serio od szczekania ostrzegawczego: pies, który czuje się zagrożony, może zareagować agresją, jeżeli próba odstraszenia szczekaniem nie przyniesie efektu.

jak_oduczyc_psa_szczekania_na_wszystko_i_wszystkich

4) Szczekanie z nudów rozwija się wtedy, gdy pies ma zbyt mało ruchu, spacerów, ćwiczeń stymulacji. Jest to zachowanie zbliżone do biegania w kółko, gonienia za własnym ogonem czy samookaleczania. Szczekanie z nudów najczęściej występuje u psów łańcuchowych i na stałe trzymanych w kojcach.

OPANOWANIE NADMIERNEJ SZCZEKLIWOŚCI

Niezależnie od ćwiczeń, mających na celu ograniczenie szczekania, konieczne jest rozpoznanie i wyeliminowanie jego źródła, czyli na przykład niedostatku spacerów i ćwiczeń lub niedoboru bodźców niezbędnych dla dostatecznej stymulacji mentalnej. W przypadku szczekania odstraszającego, spowodowanego samotnością czy nudą, podstawową i niezbędną czynnością jest zlokalizowanie przyczyny.

Jeśli podobał Ci się wpis, zostaw komentarz. 

Jeśli chciałbyś abym napisała jak wyeliminować jeden z powodów szczekania daj znać w komentarzu. 

Pozdrawiam, 

Edyta

Adoptuj, nie kupuj! Goldeny z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea



„Jest twoim przyjacielem, wspólnikiem, obrońcą, jest Twoim psem. Ty jesteś jego życiem, jego miłością, jego przywódcą. On będzie Twój, wierny i szczery, do ostatniego tchnienia. Musisz okazać się godny takiego oddania – jesteś mu to winien.

Goldeny adoptowane wirtualnie z Fundacji Pomocy goldenom Aurea

cropped-22048181_1459855054122111_3872899858865571889_o

Od listopada 2015 adoptujemy podopiecznych z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea- wirtualnie. Robimy to wpłacając poszczególne kwoty  comiesięcznie na konto fundacji.  Co z tego mamy? Satysfakcję, że pomagamy. Dlaczego pomagamy? ponieważ kochamy Goldeny, ponieważ nie będziemy biedniejsi od tej dobroci, ponieważ  nie mamy miejsca u siebie w domu aby przyjąć takiego pieska- więc robimy to inaczej.Najlepiej jak umiemy. I Ty możesz pomóc? Nie wiesz jak? Przeczytaj tutaj
Jak działa fundacja?

  • staramy się przyjmować pod opiekę każdego goldena w potrzebie,
  • psa, który staje się naszym podopiecznym, umieszczamy w domu tymczasowym, gdzie mieszka do czasu adopcji,
  • określamy jego potrzeby, obserwujemy zachowania, często uczymy życia z ludźmi, życia w mieście, staramy się też rozwiązywać problemy z zachowaniem psa – jednym słowem robimy wszystko, aby pies czuł się bezpiecznie i dobrze oraz był jak najlepiej przygotowany do adopcji,
  • każdy pies ma zapewnioną najlepszą opiekę, mieszka w domowych warunkach, zbiera pozytywne doświadczenia, jest karmiony dobrej jakości karmą, jest też troszkę rozpieszczany – jest po prostu traktowany jak domownik i własny pies,
  • każdy pies ma zapewnioną profilaktykę weterynaryjną: szczepienia, odrobaczenie, zabezpieczenie przez pasożytami skóry,
  • zdrowie naszych podopiecznych jest dla nas bardzo ważne: każdy z nich przechodzi podstawowe badanie u lekarza weterynarii oraz ma wykonane badanie krwi, często jednak to nie wystarczy i wykonujemy dodatkowe, specjalistyczne badania, mające na celu jak najdokładniejsze zdiagnozowanie psa,
  • finansujemy niezbędne leczenie, zabiegi, operacje, rehabilitację,
  • każdy pies znajdujący się pod naszą opieką jest chipowany i zarejestrowany w krajowych i międzynarodowych bazach,
  • naszych podopiecznych sterylizujemy (suki) i kastrujemy (psy) – zyskujemy pewność, że nie będą rozmnażane oraz unikną potencjalnych chorób,
  • przygotowanym do adopcji psom, znajdujemy cudownych opiekunów i domy na resztę życia,
  • w miarę możliwości staramy się pomóc w finansowaniu kosztownego leczenia lub zabiegów goldenów, które mają właścicieli.

Adoptowany przez nas Erni, Gaga, Bąbel i  Fado- znalazły już nowe domy na stałe.

W obecnej chwili adoptujemy Gibsa. 

 

Co się stało, że nie pisałam przez 18 dni…




Witajcie,

 

Kto śledzi naszego fanpage na facebooku ==> www.facebook.pl/goldenmajko

ten wie niestety, że ostatnio mamy nie zbyt mile przygody. Kolejny raz w ciągu 5 tyg niestety weterynarz… Najpierw zaczął Mojo starciem z dzikiem w czerwcu ledwo się chłopak wygoił to Chila dostała zimny ogon… Ledwo ogon się naprawił to popsuł się żołądek. Tyle tylko że Chila napędzila nam mega stracha. Dzisiaj i wczoraj (10 i 11 sierpnia) spędziłam ponad 13h łącznie w klinice weterynaryjnej. Litry kroplowek podanej glukozy zastrzyków dozylnych przeciwzapalnych, przeciwwymiotnych, rozkurczowych i chemioterapeutyków, rtg, usg, badania krwi, badania na parwowiroza. Na szczęście negatywna … Jeszcze do dzisiaj do południa pies bardzo słaby. Tak słaby że strach na poważnie zaczął zaglądać mi w oczy. Niestety 12 sierpnia Chili wcale nie czuła się lepiej. Brak poprawy.

20729627_516694715334808_7480282340656021142_n

Chila niestety dalej nie ma apetytu. Stan zapalny jelit opanowany, natomiast żoładek dalej pozostaje problemem. To już trzecia doba leczenia. Udało się ustalić, że to nie wirusowe a bakteryjne podłoże (przynajmniej tak mówi wet).

Przy okazji zastanawiam się co ewentualnie może być. Moje oba psy jedzą to samo, chodzą na spacerach razem. Jeden chory drugi zdrowy.

Pomyślałam, może to rośliny trujące w ogrodzie? Jednak, jak otworzyłam ten artykuł, stwierdziłam, że ogród powinnam zrównać w pień, i zostawić same kamienie i trawę.

Chila na szczęscie nie je roślin ogrodowych poza bratkami, a jak mówi jej hodowca- wszystko wyszłoby na wynikach wątroby- więc porzuciłam opcje zatrucia rośliną z ogrodu.

W każdym razie, bardzo BARDZO ważna lektura! Poczytajcie, a się… przerazicie!
Lista jest ogromna! ==> http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-zdrowie_profilaktyka_szkodliwe.html

13 sierpnia spanikowana brakiem poprawy zmieniłam klinikę weterynaryjną, zjechałam cały Wrocław z jednego końca na drugi aby w końcu dotrzeć do innego lekarza. Zmiana leczenia i oczekiwanie…

15 sierpnia Zmiana leczenia pomogla!!! Chila wraca do zdrowia. Czeka nas kontynuacja leczenia przynajmniej do końca tyg a potem zobaczymy jak wyniki. Chila je pije chodzi na spacery ma apetyt i generalnie poprawa jest olbrzymia. Kamień z serca! Było mnóstwo strachu.

16 sierpnia 

W obliczu ostatnich wydarzeń, troszkę Was zaniedbałam. Jednakże, głowa jest ciągle pełna pomysłów i przemyśleń także, nie martwcie się wszystko nadrobimy!

Wiadomość z pierwszej chwili, Chilunia czuje się już zdecydowanie lepiej. Kontrola stanu nerek nastąpi w piątek, jednakże ten okropny wynik ostrego zapalenia który zdiagnozowano w niedzielę (w czwartek jeszcze wszystkie parametry biochemiczne organów były bardzo dobre), w poniedziałek był już o połowę niższy.

Dla tych, którzy nie wiedzą. Za nerki odpowadają m.in takie parametry jak stęzenie mocznika i kreatyniny.

U psa kreatynina w parametrzach normy to 0,8-1,7 md/dl, mocznika zaś od 20-50 mg/dl.

W niedzielę wieczorem nasza Chili miała mocznik powyżej 300, kreatyninę 3,19.

Po podaniu leków i kroplówki (0,75 l płynu Ringera) wynik w poniedziałek rano to kreatynina 2,1 mg/dl, mocznik zaś spadł do 141,1 mg/dl. Ulga ogromna, ale nie całkowita.

Kontynuacja leczenia to antybiotyki plus leki ograniczające zapalenie błony śluzowej. Wszystko domięsniowo i podskórnie. Nie podajemy jej doustnie leków aby ominąć i tak słaby żołądek.
Zresztą, po uprzednich wymiotach podanie doustne byłoby wielce ryzykowne.

Przez cały ten tydzień Chilunia dostaje kroplówki plus swoje lekarstwa.

W piątek będziemy znów badać krew i w zależności od tego zastosowane będą kolejne kroki- oby nie konieczne się okazały.

Trzustka, wątroba, poziom cukru już wszystko w normie.

Apetyt dopisuje, jednak dieta musi być zachowana. Ponieważ Chila nam baaaaardzo schudła (nie przyjmowała żadnego pokarmu przez 5 dni) wylądowała na specjalistycznej weterynaryjnej karmie aby odciążyć żołądek jednak dostarczyć jej skłądników niezbędnych do powrotu do zdrowia.

Dostaje także tzw. nutri drinki czyli RC Convalescence- który podawany jest psom po operacjach, anorektykom i psom niedożywionym.

Mojo jest bardzo zdziwiony dlaczego jego koleżanka, je tak czesto w obecnej chwili- a on biedny nie. Wyczekuje więc, aż Chila zostawi resztę jedzenia w misce i czyści po niej na błysk zastawę z której młoda spożywała pokarm. Jednym słowem mam w domu psa zabidzonego wychudzonego i drugiego który nie dość że jego kupa futra dodaje mu conajmniej 5 kg to jeszcze ucztuje on ponad normę ze względu na obecną sytuację zdrowotną w rodzinę. Mojo narzekać nie może… 😉

Pozdrawiamy Was.

Edyta

Zmysły u psa część 1.

Zmysł to konkretna zdolność psa do przyjmowania, odczuwania i analizowania bodźców, jakie stale odbiera jego organizm.

Analizy bodźców dokonywane są w samym receptorze, ciałkach czuciowych i centralnym układzie nerwowym, a zwłaszcza korze mózgu. W tym złożonym układzie tkanek są zlokalizowane specjalistyczne komórki zmysłowe, które odbierają pobudzenia za pomocą swoich wypustek. Analiza odebranych wrażeń bodźców dokonuje się także we właściwym, wyspecjalizowanym, specyficznym centralnym ośrodku nerwowym (odpowiednio- mózgu i rdzeniu kręgowym), z którymi receptor łączy się dośrodkowymi włóknami nerwowymi.

Receptory

Dostarczają informacje o środowisku zewnętrznym i wewnętrznym, co po analizie wywołuje określone reakcje organizmu psa. Receptor to czuła tkanka, wrażliwa na bodźce, które powodują powstawanie impulsów nerwowych. W pełni ukształtowane i kompletne narządy zmysłów odpowiadają za możliwość odbierania impulsów z zewnątrz i wewnątrz psiego organizmu. W zależności od miejsca pochodzenia bodźców rozróżnia się ekstroreceptory i interoreceptory. Niektórzy autorzy uważają, że u ludzi wszystkie wrażenia powstające w eksteroreceptorach, docierają do ich świadomości. Sądzimy, że podobny sposób należy analizować większość reakcji obserwując zachowanie się psa.

Wiele osób myli i nie odróżnia różnic behawioru psa wynikających z reakcji zależnych od zmysłów, a reakcji instynktownych; inaczej mówiąc – od reakcji zmysłowych, a zachowania instynktownego u psa.

 

Instynkt

To złożone, wrodzone, odruchowe stany zachowania się psów, dotyczące stereotypów motorycznych, a przeważnie związane są z popędami. Zachowania instynktowne stale są takie same, przybierają określone formy, typowe dla gatunku pies i stanowią specyficzne reakcje na bodziec środowiskowy. Instynkt decyduje o przetrwaniu osobnika. Reakcje instynktowne odnoszą się do czynności życiowych, a mianowicie: szukanie i zdobywanie pokarmu, obrona, uczieczka, rozród, macierzyństwo, odpoczynek, sen i inne. Poszczególne aktywności instynktowne ujawniają się wraz z wiekiem, sezonowo (np. rozrodcze), lub w określonych okolicznościach (obrona, sen), agresja czy ucieczka. Zawsze składają się z dwóch etapów- fazy przygotowawczej (np. poszukiwanie, wysyłanie sygnałów- „zaloty” dla zwabienia samca) i fazy niejako następczej – „automatycznej”, inaczej fazy spełniającej (ssanie pokarmu od matki z wyszukanego sutka). Mamy tu do czynienia ze skoordynowanymi czynnościami, które wykształciły się w ciągu życia gatunku pies i wielkiej liczby generacji dziedziczących zespół odruchów warunkowych (w rozwoju filogenetycznym). Zachowania instynktowne w określonych warunkach mogą ulegać zmianom.

14055195_1258641600836942_5678593056479269865_n

Do niedawna wyróżniono pięć zmysłów:

  • węchu
  • wzroku
  • słuchu
  • smaku (zmysł chemiczny)
  • dotyku

dodatkowo wyodrębniono i jako zmysły traktuje się także:

  • zmysł zachowania równowagi (występujący łącznie z orientacją przestrzenną i czuciem drgania podłoża)
  • zmysł kinestetyczny- kinestezji
  • zmysł temperatury (zdolnośc czucia ciepła, zimna, bólu)
  • zmysł czucia zmian ciśnienia atmosferycznego
  • zmysł odczuwania zmian pola elektrycznego i magnetycznego

Wszystkie narządy zmysłów mają określoną (większą lub mniejszą), możliwość reagowania u poszczegulnych psich osobników, co daje się określić fizycznymi metodami policzalnymi (np. podać zakres i długość fal przy ocenie zmysłu słuchu i wzroku).

 

Część pierwsza tego wpisu powstała na podstawie informacji z magazynu PIES 1 (361)

Pozdrawiam,
Edyta

Obalamy mity na temat ras psów.

 

Obalamy mity na temat ras psów? No to obalamy… do dzieła! 

Ile to razy słyszysz, że Alaskan malamut męczy się w bloku.  Mają gęsty podszerstek, którego w lecie się pozbywają.  Z pewnością pola i lasy są im milsze niż miejskie osiedla, ale to nie mieszkanie w bloku jest przyczyną największej udręki, lecz brak ruchu i wysiłku – zwłaszcza w zespole, czyli w zaprzęgu. Malamut jest zatem dobrym towarzyszem dla wysportowanego właściciela, który poświęci wolny czas na uprawianie sporu ze swoim pupilem. Jeśli właściciel nie zadba o rozrywkę dla psa, malamut zapewni ją sobie sam. Przeskoczy przez najwyższy płot lub się pod nim podkopie, zerwie się ze smyczy. Jeżeli jednak będzie dużo biegał, takie pomysły nie będą przychodziły mu do głowy.

Kolejny hit, to słowa typu Rottweiler jest bardzo agresywny. Samo określenie rasy agresywnej wydaje się być bardzo nieścisłe. Na jakiej podstawie bowiem kwalifikujemy psa jako niebezpiecznego. Czy bierzemy pod uwagę jego wielkość i siłę, czy też wrodzone skłonności? Jeśli jako kryterium przyjmiemy siłę i wielkość psa, to lista potencjalnie agresywnych ras powinna być znacznie dłuższa. A więc to drugie!To duży, masywny pies, wyhodowany do obrony, co oznacza, że w sytuacji zagrożenia musi być zdolny do agresji wobec napastnika. I choć może być bardzo niebezpieczny, od innych psów obronnych różni się jednak tzw. wysokim progiem reakcji, czyli dość trudno wyprowadzić go z równowagi. Skąd się zatem biorą doniesienia o pogryzieniach? Cóż, źle wychowany rottweiler jest dużo większym zagrożeniem niż pekińczyk. Jeśli więc kupimy takiego psa, powinniśmy w ośrodku szkolenia nauczyć go manier. Dobrze wychowany rottweiler będzie wspaniałym, oddanym i zrównoważonym przyjacielem. Należy pamiętać, że większość doniesień o atakach tych psów na ludzi, to najczęściej ataki mieszańców, a nie psów rasowych. O tym, że charakter jest dziedziczony, podobnie jak wielkość czy kolor futra, wiemy już od dawna. Także skłonność do zachowań agresywnych, o czym świadczą badania swego czasu przeprowadzone na szczurach. Stosując odpowiednią selekcję możemy wyhodować osobniki o większej agresywności, tak samo jak takie, które są z natury bardzo łagodne.Pragę jednak zwrócić uwagę na to, że generalnie cały czas  mówimy o wrodzonych skłonnościach do zachowań agresywnych, a nie o samych zachowaniach agresywnych. Decyzja o zakupie psa zawsze powinna być przemyślana. Przy wyborze rasy, nie kierujmy się wyłącznie wyglądem, ale również jej predyspozycjami psychicznymi. Nigdy też nie kupujmy zwierząt od bazarowych handlarzy. Warto również trochę sobie o wychowaniu szczeniaków poczytać. Pies to naprawdę wspaniały przyjaciel człowieka, ale w niewłaściwych rękach może stać się niebezpieczną bronią!

Rottweiler

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rottweiler#/media/File:Rottweiler.jpg

Jamnik to typowy kanapowiec  Nieprawda! Pamiętajmy, że jamnik to pies myśliwski! Pies myśliwski to pies temperamentny. Niezależnie więc od tego, gdzie mieszkają, muszą mieć zapewniony co najmniej jeden dłuuuugi spacer dziennie. Na konkursach myśliwskich startują w konkurencji NOROWCE. Etymologia nazwy związana jest z jego zbliżoną do borsuków budową oraz wykorzystywaniem tej rasy do polowania na zwierzęta ryjące nory.Jamniki to bardzo radosne, ruchliwe psy znane ze skłonności do ścigania małych zwierząt i ptaków. Cechuje je upór i nieustępliwość, co utrudnia ich tresurę. Szczekają wyjątkowo głośno, dlatego mają predyspozycję do bycia dobrym psem stróżującym. Znane są ze swojego przywiązania i lojalności w stosunku do właściciela. Są towarzyskie, jednak obcych traktują z rezerwą i nieufnością. 

Labrador jest przyjaznym psem rodzinnym.  Labrador pies z rekalmy…, w której idealna rodzina ma dom na przedmieściu, urocze dzieci i labradora, Czy prawdziwy labrador może być taki? Może, ale pamiętajmy, że pies to nie nakręcana zabawka i będziemy musieli włożyć sporo wysiłku w jego wychowanie. Labrador to bowiem szalenie energiczny pies myśliwski. Nie wychowany będzie przysparzał kłopotów.  Nie wolno więc poddać się urokowi szczenięcia i na wszystko mu pozwalać. Najlepiej zacząć wychowywać go jak najwcześniej – nie powinno to być zresztą trudne, gdyż labradory są bardzo pojętne i szybko się uczą. I jeszcze jedno: uwielbiają wodę 🙂

Pudle to głupie maskotki. Ależ skąd! Stanley Coren, kanadyjski behawiorysta, który sporządził ranking ras pod kątem inteligencji użytkowej i posłuszeństwa, umieścił pudla na drugim miejscu, za border collie, a przed owczarkiem niemieckim i golden retriverem. Pudle to naprawdę bardzo mili towarzysze. Bardzo szybko się uczą, nie mają instynktów myśliwskich czy obronnych. ch sierść wymaga co prawda regularnej pielęgnacji, ale absolutnie nie trzeba ich strzyc w pompony na ogonie. Wystarczy, jeśli pies będzie schludny i wyczesany.

Sporo osób uważa, że małe pieski są łagodne i nigdy nikogo nie ugryzą. Jednakże, na spacerach częściej musimy odganiać się od małych psów, niż od dużych. W tych maleńkich ciałkach jest tyle złości i zajadliwości, a wpływ na to zapewne mają właściciele, którzy nie reagują na nieodpowiednie zachowanie psa, ponieważ jest mały? Wiele osób zapomina, że znany wszystkim yorkshire terrier to pies, którego zadaniem było tępienie myszy i szczurów w domach biednych rzemieślników i robotników.

Chory pies z suchym nosem… Niestety nie ma to żadnego logicznego oraz racjonalnego wytłumaczenia. Mokry i zimny nos nie jest wyznacznikiem zdrowia, zaś gorący i suchy wcale nie oznacza choroby. Ciepły nos nie oznacza podwyższonej temeratury ciała- temperaturę mierzy się termometrem, a nie ciepłotą nosa. 

Z czarnym podniebieniem to diabeł wcielony. Jest to oczywiście totalny mit niepoparty żadnymi badaniami bowiem agresja nie zależy od tego. Kolor podniebienia zależy od poziomu pigmentacji. Tylko i wyłacznie. 

Nie karm psa surowym mięsem- będziesz miał w domu zabójcę. Mówiłąm to już w innych punktach, ale powtórzę też tutaj- to nie kwestia karmienia czyni psa agresywnym, a jego wychowanie. To włąściciele są odpowiedzialni za zachowanie swoich psów. 

 

 

 

Z cyklu „Pies na szlaku i moje zaczarowane miejsce”

Z cyklu „Pies na szlaku i moje zaczarowane miejsce”

20046510_504485436555736_8223382800192305291_n

Należę do osób które same wyrabiają sobie zdanie na dany temat.

Samotnia. Jedno z najstarszych schronisk w Karkonoszach. Samotnia schronisko PTTK im. Waldemara Siemaszki.

Od kiedy pamiętam zawsze chciałam tam pojechać. Najpierw jako 12latka oglądałam zdjęcia Magdy Siemaszko i jej Goldenow „ze schroniska Samotnia”. Nawet dzisiaj na ścianie w schronisku wisi jej zdjęcie z Dutch. Przypominają mi się wtedy czasy mojego początku zakochania w tej rasie psów. Lata 2000 kiedy to jeszcze mój ukochany Majko miał zaledwie kilkanaście miesięcy.

20106527_504485553222391_6428365799132645578_n

Nie wiem ile osób wie ale legendarna już strona goldenretriever.pl to właśnie strona stworzona przez Magdalenę Siemaszko (córkę Waldemara i Sylwii). Strona na której ja stawiałam pierwsze kroki. W roku 2000 poza tą stroną i książkami nie było nic innego. Nie sposób było nie znać strony z zielonym tłem oraz nie sposób było nie być subskrybentem listy dyskusyjnej także moderowanej przez Magdę.

Magdy nigdy osobiście nie poznalam natomiast choćby ze względu na to że moje początki w kynologii opierałam na jej twórczości powoduje we mnie niesamowite wspomnienie.

Uwielbiam miejsca z duszą. Miejsca urocze i pięknie położone. Odludne. Schronisko takie jest- kiedy zaczyna się zmrok. Położone nad Małym Stawem robi niesamowite wrażenie. Kto był ten wie i może podziela też moje zdanie?

20108398_504485483222398_7904952350859499351_n

Niedzielny poranek w sercu Karkonoszy i wyjście na szlak o godzinie 8 w samym centrum gór. Coś niesamowitego. Brak tłoku ludzi który robi się na szlakach po godzinie 12. Przepiękna pogoda i pasmo gór z wrażeniem jak na Maderze. Tak samo zielone.

Miałam ta przyjemność w swoim życiu podróżować w różne miejsca od Azorów po Szkocję na Tajlandii skończywszy (jak do tej pory :)). Jednak Samotnia to jest to moje miejsce w górach i tak blisko niemalże na wyciągnięcie ręki. Zamykam oczy i widzę ten staw i to schronisko a w oddali uśmiech Śnieżki. Coś pięknego. Sami zobaczcie.

20139808_504485389889074_572589560956384635_n

O Samotni można pisać dużo choć lepiej tam przybyć samemu. Położona jest tak malowniczo że widok ten mi dalej marzy się. Niestety jest mocno oblegana i rezerwacja noclegu wymaga pewnej logistyki. Cena jak to w schronisku wszak płacisz za możliwość obcowania z naturą w prawie najczystszej postaci. W tym schronisku przyjmują psy. Wtedy nocleg obowiązkowy w pokoju dwuosobowym. Opłata za psa 20zl.

20228290_504485579889055_1236951804589650170_n

Najlepiej jak trafi się okno z widokiem na staw. I bezchmurne niebo usłane dywanem gwiazd. Brak świateł miejskich i cisza dookoła powoduje że wspomnienie nabiera ogromnej mocy. Chcę się tam wrócić.

20031649_504920226512257_5259901525859722190_n

Psy w Karkonowskim Parku Krajobrazowy muszą być na smyczy. Wstęp bezpłatny dla psa. Jednodniowy bilet dla turysty do parku to 6zl.

Jeśli podobał Ci się wpis daj znać na dole 🙂
Edyta

 

Dylematy o psie czyli jak to u mnie było i jaki z tego morał?

Goldeny… nie wyobrażam sobie bez nich życia…

Zaczyna się, jak zawsze… od marzeń z dzieciństwa.  Od kiedy pamiętam chciałam mieć psa. 

majko

– Dzień dobry są szczeniaki? A po ile?

– Dzień dobry, po ile są szczeniaki?

– Dzień dobry, wyczytałem na stronie że macie Państwo szczeniaki, po ile są?

– Za ile sprzedajecie Państwo Szczeniaki?

– Dzień dobry są szczeniaki? Nie? A kiedy będą?

Tak zaczyna się duża część rozmów z niektórymi ludźmi. Jednakże po wielu latach doświadczenia, ten typ pytania działa na mnie następująco. Albo odpowiadam, że są nie na sprzedaż, albo że nie ma (nawet jeśli są), a na ostatnie pytanie odpowiadam ” To nie jest towar na półce, kiedy będzie wtedy będzie”. 

Mieszkaliśmy w bloku, a w związku z tym, że moi rodzice dużo pracowali aby żyło nam się dobrze i aby niczego mi nie brakowało-  obiecano mi że pies będzie, ale wtedy jak przeprowadzimy się do domu. Obawiali się pewnie, że  cały obowiązek spadłby na nich. Wychodzenie, karmienie,  wychowanie. Nie mieli na to czasu. Pracowali więc aby spełnić moje marzenie, a ja czekałam…  Ponieważ moi rodzice zawsze dotrzymują słowa- z chwilą  kiedy  zmieniliśmy mieszkanie w bloku na dom-  tydzień później przyjechał do nas Majko…

Ale powróćmy  jeszcze do pragnienia posiadania psa. Ponieważ rodzice  chcieli abym od samego początku poczuwała się do odpowiedzialności posiadania psa-musiałam na niego i poczekać i zapracować. Był rok 1999 więc miałam zaledwie 12 lat.  Mama wyznaczyła mi budżet na zakup psa i mogłam albo zmieścić się w tym budżecie albo  zarobić pieniądze (bądź odłożyć) i kupić psa spoza budżetu wyznaczonego przez rodziców. Pojawił się problem. Chciałam Golden Retrievera, a on kosztował więcej niż  „dawała” mi mama na zakup psa.  Teraz z perspektywy czasu, muszę przyznać, że ten jeden raz- na pewno miałam tzw. farta. Choć  z drugiej strony możliwe jest , że wizualizacja mojego marzenia była tak silna ( wszystko jest stanem umysłu), że  nie czekając długo… udało się 🙂 Zdobyłam pieniążki- brakującą kwotę na zakup ulubionego psa. 

W 1999 roku Golden Retriever z rodowodem kosztował 1500 zł. Mało tego, całą logistykę  tzw. „zakupy” psa, rodzice złożyli na moje barki. Musiałam więc, znaleźć hodowlę i porozmawiać z hodowcą (12 letnia- dziewczynka) oraz przekonać ją, że mój wymarzony pies będzie miał u mnie jak w niebie.  Były to czasy kiedy powszechne nie były komórki, ani internet, a zamiast e-maili pisało się listy!  Nie mogło się więc nie udać 🙂 

i dlatego dzisiaj, kiedy ktoś dzwoni do mnie i pyta tylko o cenę w pierwszej kolejności ( po latach już wiem, kto zapyta tylko o cenę, a kto porozmawia dłużej!), bo cena jest dla niego kluczowa (i wiem też że jeśli usłyszy moją cenę to odpuści- co jest dobre bo to i naturalna selekcja!) bo nie stać go na Goldena, bo ma ochotę przyoszczędzić-  to mi przykro. Przykro mi, że dla wielu ludzi cena jest jedynym kryterium. Nie wiedzą wiele o rasie- wychodzi to w czasie rozmowy- nie są zainteresowani niczym innym aby tylko był mały piesek, mały szczeniaczek w „dobrej cenie”. W końcu ” Cena czyni cuda”. Stąd też nigdy nie zrozumiem, że ktoś myśli o kupnie psa (a pies to wydatek, stały, comiesięczny rzędu kilkuset złotych) i nie jest w stanie tego przeanalizować- nie jest w stanie dołożyć kilka stów do psa z rodowodem ( teraz i pseudohodowle sprzedają w cenach wyższych niż hodowle FCI)- bo nie ma- nie zrozumiem, bo skoro ja jako 12 latka w 1999 roku mogłam, to tym bardziej można w 2017. A jeśli już go nie stać, to dlaczego nie adpotuje Goldena? 

Więcej niż połowę swojego życia przeżyłam z psem.  
Majko, mój pierwszy ukochany Golden Retriever.  
Towarzyszył mi prawie przez 10 lat.  
Spędziłam z nim całe dzieciństwo.  
Przegrałam walkę z jego chorobą i musiałam dać mu odejść. ​

Majko zmarł 14 sierpnia 2009 roku. Jaką lekcję wyciągnęłam z tego? Pies to ogromna odpowiedzialność- tego nauczyli mnie rodzice i to wyniosłam z domu. Ponieważ, na początku tej historii wspomniałam, że moi rodzice zawsze dotrzymują słowa, za nim Majko do nas przyjechał usłyszałam słowa, których nigdy nie zapomnę: „Wiemy, że zawsze chciałaś mieć Psa. Dbaj o niego więc i ucz go pilnie aby nie sprawiał kłopotów, ale żebyś mogła być  z niego dumna. Musisz go wyprowadzać i karmić bo to Twój pies. Jeśli go zaniedbasz, no cóż oddamy go komuś, kto będzie się lepiej nim opiekował, jeśli Ty nie dasz rady”. Przypomnę tylko, że miałam 12 lat! To było wychowanie i niezależnie od tego jak srogo to brzmiało- działało. I działa do dzisiaj. Pies to członek rodziny.  Od zawsze i na zawsze. Cokolwiek by się nie działo- pamiętaj, że masz obowiązek (i radość) w postaci Psa. 

Dlatego z obawą słucham o rodzicach, którzy kupują psa dla dziecka. Nie wszyscy rodzice są na tyle odpowiedzialni jak moi rodzice. Nie każde dziecko zaś pragnie psa i będzie o niego tak dbało i rozumiało zasady odpowiedzialności jak ja rozumiałam. Stąd obawa. Stąd też obawy wielu hodowców. Niektórzy bardzo niechętnie sprzedają szczenięta do domów z dziećmi. Sami przerabialiśmy sytuację, w której musieliśmy odebrać psa od rodziny, bo żona została sama z dwójką dzieci w Polsce, a mąż pracował za granicami- kobieta nie była w stanie opiekować się jeszcze dodatkowo psem. Cóż życie pisze różne scenariusze. Pies został odebrany i znaleziono mu wspaniały kochający dom. Ta historia skończyła się szczęśliwie, nie wszystkie jednak tak się kończą.
 
W Goldenie urzeka mnie przede wszystkim temperament. I to on zawsze będzie na pierwszym miejscu. Psy żyją z nami, nie obok nas. Zawsze chciałam mieć w domu typowego angielskiego lorda. Złotego. I jest… Mojo, prosto z New Milton. 

 

goldenmajko
W mojej dorosłości najpierw był On, On czyli Mojo (w dzieciństwie też był On- Majko). Przyjechał do mnie  na wariata.  I nie, żeby to było nieprzemyślane- bo było tysiąckrotnie. Na wariata, dlatego że były to wariackie czasy. Byłam na studiach i mieszkałam w mieszkaniu studenckim. Mojo więc rozpoczął swoją młodość w bardzo ciekawy i intensywny sposób. Co ciekawa, tu historia zatoczyła koło, ponieważ na Mojo, także zarobiłam pieniądze sobie sama. A jak 🙂 Można w wieku 12 to i można w wieku 22 🙂 Od  2016 roku do naszego domu dołaczyła  Chili.  Ach Chili,  jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli- czyli tak jak sobie założyliśmy- będzie założycielką naszej hodowli. Chili i Mojo, taki będzie układ idealny. Goldeny  miałam przyjemność obserwować w całej Europie. Mieszkając w Belgii i przez chwilę w Anglii. Oglądając Goldeny na europejskich ringach, wiem i mam wyobrażenie jaki w 100% powinien być golden.
Moje takie są. Ale  moje Goldeny do mojego domu dołączają po zdecydowanej i przemyślanej chęci zaangażowania się w kolejnego domownika.
A jak wygląda to u Ciebie?
Zastanów się więc, jak bardzo chcesz mieć psa, czy jest to marzenie czy słomiany zapał. Na każde marzenie trzeba pracować aby się spełniło. Życzę Ci powodzenia w spełnianiu Twoich marzeń.Pozdrawiam Cię serdecznie,
Edyta

PS. Dziękuję, że poświęciłeś swój czas na przeczytanie tego wpisu. Dopinguj mnie do pracy, będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz 🙂

Golden Retriever zimą- ogólnie o bezpieczeństwie!

Witajcie,

Jest sobota wieczór, poczułam, że dzisiejszy wpis jest konieczny. Dzisiejszy wpis jest spowodowany tragicznymi wydarzeniami jakie miały miejsce w Poznaniu nad rzeką Wartą. Ciężko mi o tym pisać, ponieważ temat dotyczy mnie pośrednio… Temat jest bardzo ciężko dla mnie, ale bardziej dla właściciela psiaka i jego hodowcy- jednak jeśli to pozwoli aby nieszczęścia uniknęło jakieś psie życie – przeczytajcie proszę koniecznie.

1384149_886259451408494_8965624050522306610_n

Od zawsze jestem zwolennikiem psiej dyscypliny. Moje psy, zawsze były bardzo dobrze wychowane. Do tego stopnia, że bez wstydu można było zabrać je w miejsce publiczne, restauracja, hotel, w gości. Goście też z chęcią przychodzą do nas- między innymi dlatego, że mam tak wspaniale wychowanego psa.

Wychowanie psa jest ważne. Pies musi być prowadzony w konsekwentny solidny sposób inaczej może zdarzyć się dramat. Dramat też może się zdarzyć jeśli nie będziemy przwidywać pewnych kwestii.  Psy wpadają pod samochody, psy zjadają zatrute jedzenie, psy zjadają ze stołu jedzenie, które dla nich jest szkodliwe, psy, które mają problemy ze swoją psychiką, biorą udział w agresywnych bójkach itd…

W Poznaniu w czwartek zdarzył się dramat… Synek, mojego Mojo utopił się.

Bruno miał skończone 2 lata, przed sobą co najmniej 8 lat życia… Niestety jego, życie skończyło się za szybko. Za bardzo tragicznie. Bruno nie miał szans.

Bruno urodził się pod poznaniem, był synkiem mojego Mojo. Bruno miał fantastycznego właściciela i bardzo kochający dom. Miał też, kochającego hodowcę.

Bruno w czwartkowy poranek poszedł ze swoim panem na spacer nad Wartę. Warta była zamarznięta- a na jej tafli lodowej spacerowały kaczki. Bruno pobiegł za kaczkami na lód…

Niestety, Bruno nie miał szczęścia. Lód załamał się. Bruno wpadł do wody. Tafla lodu przykryła go, a nurt rzeki porwał w głąb pod lód. Reszty możecie domyśleć się sami… Przyjechała straż jednakże bezskutecznie.

Wielki dramat właściciela. Ogromny żal mój i hodowcy.

Czy można takim sytuacjom zapobiec?

Tak…

Pamiętajcie, za psa trzeba przewidywać.

Idziesz w sylwestra na spacer- spodziewaj się wystrzałów i faktu, że Twój pies się przestraszy i ucieknie- wystarczy zapiąć smycz…

Przewiduj… naucz psa komendy „stop”. U nas taką komendą jest siad…

Kilka dni temu, Mojo prawie wpadł pod samochód na przejściu dla pieszych- Mojo często chodzi bez smyczy- celem wybiegania. Mojo zobaczył psa na drugim końcu polany i wyrwał do przodu… 10 metrów od przejścia. Wprost pod nadjeżdżający samochód. Było popołudnie. Ciemno. Przejście średnio oświetlone. Kierowca niemiałby szans zareagować. Na szczęście nas ratuje komenda SIAD… Dlaczego siad jest tak ważne? Bo siad to stop. Pies jest niegrzeczny, chcesz odwrócić jego uwagę? Pies gdzieś biegnie? Pies skacze na ludzi? Wydaj mu komendę siad.

Nas „siad” uratowało… Siad jest prawie bezwarunkowe. Siad słyszane powoduje że pies automatycznie stawia tyłek na ziemi. Jest hamulcem. Jest bardzo proste i skuteczne. Jest ratunkiem.

Czy siad uratowałoby Bruna? Nie wiem… Golden ma silną chęć pogoni za ptactwem…

Pamiętajcie, że zimą psom pękają opuszki od zimnej powierzchni. Smarujcie im zatem opuszki kremem do rąk, witaminą A lub wazeliną. Pilnujcie swoich psów.

Pamiętajcie:

1) przewidujcie
2) nauczcie swojego psa komendy „stop”
3) nie pozwalajcie psu wbiegać na lód zimą, i na rozgrzany asfalt latem
4) bądźcie konsekwentni
5) nauczcie swoje psy posłuszeństwa