Bieganie, rower? Jak przygotować psa do tego typu aktywności.

Witajcie,

Na dzisiaj przygotowałam dla Was artykuł na temat biegania lub jazdy na rowerze z psem który biegnie z boku.

Po pierwsze i najważniejsze, jeśli dane ćwiczenia wprowadzimy z głową w sposób rozsądny to ani nam ani psu nie powinny grozić żadne kontuzje.

Odnosić się będę w dużej mierze do psów dużych takich jak Golden retrievery. Jednakże Ty jako wlaściciel psa powinieneś przede wszystkim wiedzieć do jakiej aktywności dana rasa się nadaje. Jesli tego nie wiesz, warto odrobić lekcje, poczytać na temat charakterystyki i predyzspozycji rasy, aby potem móc rozważać odpowiednią aktywność ruchową dla Ciebie i Twojego pupila. Zawsze możesz tez zasięgnąc języka u dobrych hodowców lub znawców rasy.

Do każdej aktywności- zwłaszcza nowej należy przgotować się stopniowo. Nie wybieraj się od razu na dystans biegowy 5-10-15 km. Nawet jeśli uda Ci się przebiec to kontuzje raczej masz gwarantowane. Nie mówię tutaj już nawet o skręconych stawach skokowych ale o naciagniętych lub naderwanych mięsniach, obolałych stawach bądź innych urazach. Zacznij od krótkiego dystansu, naucz sie stopniowo chodzić przynajmniej 2 km dziennie dość szybkim tempem aby nie mieć zadyszki, później staraj sie spacer zmienić w marszobieg i stopniowo w bieg. Jak masz zacząć biegać nie będe Ci tutaj pisać- od tego sa inne blogi. Zaopatrz się w odpowiednie obuwie i ubranie. Pamiętaj zresztą zawsze o rozgrzewce, a po bieganiu o rozciaganiu. Nigdy odwrotnie.

I tu przechodzimy do kluczowych kwestii. Rozgrzewki także potrzebuje pies. Taką rozgrzewką może być szybki spacer. Potem kilka razy siad/wstań. Chodzenie w około po jak najmniejszym promieniu w lewo i w prawo. Chodzenie ósemek. Podawanie łapy lewej/prawej. Oraz kompozycja stój/siad/leżeć. Powtórzona kilka razy.  Rozgrzewkę robimy przed bieganiem (jogging) oraz przy bieganiu przy rowerze. 

ROWER
1) Do tego aby pies mógł z Tobą regularnie biegać przy rowerze musisz zrobić RTG stawów biodrowych. Jesli radiolog oceni zdjęcie i stawy biodrowe na zdrowe i nadające sie do regularnego ruchu- śmiało.  

ROWER /JOGGING

2) Zawsze pamiętaj o rozgrzewce

3) Pies przy rowerze może biegać tylko w kłusie (nigdy galopem chyba że trenujecie do zawodów i masz rasy pociągowe np. husky lecz wtedy zapewne doskonale wiesz co trzeba robić 🙂 )

4) Unikaj wysiłku z psem w silnym nasłonecznieniu

5) Wysiłek tylko minimum 1-2 h po posiłku

6) Jeśli planujecie długi dystans pamiętaj że Twój pies potrzebuje wody (lub zbiornika wodnego, cieku wodnego do schłodzenia) 

7) Jesli widzisz że Twój pies nie daje rady- daj mu odpocząć- jesteś za niego odpowiedzialy.

8) Pies jak człowiek potrzebuje wdrożenia do aktywnych treningów- nie zaczynaj od 15 km.  Trenujcie razem od poczatku stopniowo. 

9) Uważaj po jakiej nawierzchni biegasz. To, że Ty masz buty nie oznacza, że Twojemu psu będzie się miło biegło po betonie… ( już nie wspomnę, że po rozgrzanym betonie czy asfalcie absolutnie nie wolno wyprowadzać Ci psa!) 

10) Zabierz ze sobą woreczki na odchody- Twój pies w każdej chwili może chcieć się załatwić. Posprzątaj po nim.

11) Jeśli biegasz w nocy załóż na siebie i na psa odblaski.

12) Zawsze biegajcie w szelkach, smyczy z amortyzatorem odpowiedniej dlugości i pasie trekingowym. 

Oto mój zestaw do biegania:

Buty


Pas dogtrekingowy

 


Smycz z amortyzatorem


Szelki

Chili w szelkach

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Edyta
www.goldenmajko.pl

Jeśli masz ciekawe uwagi zapraszam Cię do komentowania.

Inhibicja gryzienia- jak to wyćwiczyć.

U podstaw zrytualizowanych form agresji leży zahamowanie gryzienia…

‼‼Koniecznie przeczytaj…‼‼

U psów otwartą agresję zastępują mowa ciała, wpatrywanie się w oczy, warczenie, odsłanianie zębów i ugryzienia „na niby” niepozostawiające śladów.

🐺🐺🐺Psy to zwierzęta wyposażone przez naturę w mocne szczęki i w umiejętność zabijania, rozrywania zdobyczy i łamania jej kości. A przy tym są zwierzetami żyjącymi w sforze i w porównaniu z innymi gatunkami- dość skłonnymi do zwady. Zważywszy jak groźne jest ich uzębienie, psy muszą też dysponować mechanizmami, które zapobiegają walkom i powstałym w ich następstwie poważnym zranieniom.

🐺🐺🐺Taką funkcję spełnia RYTUALIZACJA ZACHOWAŃ. Rytualizacja to zespół zachowań, które rozwinęły się w procesie ewolucji i które pozwalają na rozwiązywanie konfliktów bez walki i wynikających z niej szkód. W środowisku naturalnym zachowanie agresywne wobec współplemiencow nie popłaca. Zarówno przegrany jak i zwycięzca ryzykują groźne poranienie, a w najlepszym razie niepotrzebnie tracą energię konieczną do polowania.

Jeszcze większe byłyby koszty wewnątrzgatunkowej agresji u tych zwierząt, ktore same są ofiarami drapieżników- poranione, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Aby tego uniknąć zwierzęta wykształciły szeroki repertuar zachowań agonistycznych służących do rozładowania rysujących się konfliktów.

Psy nie rodzą się z tą umiejętnością: przeciwnie, małe szczenięta gryzą całkiem ostro ale szybko się uczą, by tego nie robić, jeśli umożliwi im się naukę. Przede wszystkim trzeba im uświadomić, że ich ugryzienia są za mocne. Aby tę naukę ułatwić, natura wyposażyła szczeniaczki w nadzywczaj ostre ząbki, wbijające się w skórę jak igły 🙂 Znacie, to prawda? 🙂

Psy uczą się osłabiać siłę ugryzień w zabawach z rówieśnikami. Szczenięta oddawane są do nowych domów wcześnie, a tam zdarza się, że trafiają w „socjalną próżnię”. Nie bawią się z innymi, a właściciele nie wszystkie zabawy uważają za odpowiednie; nie koniecznie te podczas których dochodzi do gryzienia. Nawet jeśli wcześniej psy poznały czym jest inhibicja gryzienia to szybko o tym zapominają. Wyrastają z nich osobniki, które nie potrafią ograniczać siły swoich szczęk. Nie wyrobiły sobie mechanizmów zabezpieczaających przed poważnym pogryzieniem.

Jeśli masz doświadczenie z psami, to to co powyżej może być dla Ciebie jakąś niesłychaną historią. Jednak… serio ludzie mają takie problemy. Ludzie mają najróżniejsze problemy takie o których my nawet nie mamy pojęcia.

Przewidujący właściciel pozwala psu na zabawy z użyciem zębów, żeby poznał siłę swojego ugryzienia. Ma to tak wielkie znaczenie, że szczenięta, które same nie przejawiają chęci do podobnych zabwa, trzeba do nich zachęcać, bo inaczej nigdy nie nauczą się inhibicji. 

Zaczynamy od nakłonienia szczeniaka, aby chwytał ząbkami mocno. Wprawdzie zęby są bardzo ostre, ale uścisk szczęk jeszcze na tyle słaby że nawet silne ugryzienie da się wytrzymać. Kiedy je rzeczywiście poczujesz, głośno krzyknij  „Ojej!” lub inne tego typu sformułowanie dzwięczne, udając że pies chwycił naprawdę mocno.  Spójrz na niego z takim wyrzutem, jakby próbował Cię zamordować, zacznij piszczeć, udawaj że płaczesz i wyjdź z pokoju na minutę bądź dwie. Wyjście to czytelny komunikat, że nie zamierzasz się tak bawić, a okrzyk „Ojej!” zapowiada jego rychłą konsekwencję- koniec zabawy. Większość szczeniąt instynktownie rozumie znaczenie ostrzegawczego pisku co ułatwia zadanie. Po krótkiej przerwie wróć do pokoju i kontynuuj zbawę. Tym razem szczeniak powinien być delikatniejszy, ale nie zawsze tak jest. Opisane postępowanie trzeba powtarzać aż do skutku. Szczeniak musi zapamiętać, że gdy gryzie zbyt mocno, z zabawy nici.

Ważne aby podobny trening przeprowadzały ze szczeniakiem różne osoby, z wyjątkiem małych dzieci. Małe dzieci są najgorszymi nauczycielami dla szczeniąt. Połączenie szczeniak i małe dziecko to kombinacja bardzo niebezpieczna. Dzieci robią wszystko to, czego nie powinno się robić. Często piszczą, podskakują, biegają, przewracają się, z punktu widzenia psa zachowują się niebywale zabawnie gdy je chwycić zębami.

Nieznaczy to że dzieciom  trzeba zabaraniać kontaktu ze szczeniętami ale to że musi się to odbywać ZAWSZE pod kontrolą dorosłych, a reakcje psa należy bacznie obserwować.  W przypadku kiedy szczeniak za bardzo się rozochoci dziecko powinno natychmiast wyjść, a dorosły postępować według wcześniejszych wskazówek. Można też zmienić zabawę na inną odwracając uwagę od gryzienia.

Kiedy szczeniak zaczyna przejawiać stałą kontrolę nad siłą swoich ugryzień, ustalony arbitralnie „próg bólu” możemy obniżać aby pies nabrał jak najwięcej praktyki w miękkim gryzieniu. Każdy szczeniak nawet ten któy rzuca się na rękę jak pirania w końcu nauczy się jak może „gryźć”.  Kiedy będzie chwytał zębami już tylko leciutko, mozna ukierunkować go na odpowiednie zabawki. W ten sposób pies nauczy się że ludzi nie wolno chwytać zębami.

Jeśli zainteresował Cię artykuł, zostaw proszę komentarz 🙂

Pozdrawiam
Edyta
www.goldenmajko.pl

 

 

Obcy w organizmie- diagnostyka chorób układu pokarmowego




Witajcie,

Staram się nadrobić zaległości. Ponieważ zostałam uziemiona w domu z powodu skręcenia kostki, nie pozostaje mi nic innego jak zakasać rękawy do pracy 🙂

Przygotowałam dla Was ciekawy, choć krótki artykuł na temat diagnostyki chorób pasożytniczych u psów.

Co ciekawe taką samą metodę wykrozystuje się w kierunku poszukiwania pasożytów u ludzi.

Jedną z takich metod diagnostycznych jest badanie kału. Większość labolatoriów diagnostycznych wykonuje badanie mikroskopowe kału metądą rozmazu bezpośredniego, które jest obarczone wysokim ryzykiem fałszywie ujemnych wyników. Wykrywalność pasożytów za pomocą tego sposobu wynosi zalediwe 7% do maksymalnie 25 %. Analizę powinno się tu powtarzać trzykrotnie w określonych odstępach czasu (2-3 dni), ponieważ jaja, cysty, czy formy larwalne niektórych pasożytów mogą pojawiać się w kale cyklicznie.

 Laboratory

Próbki należy pobrać zawsze z kilku miejsc stolca, szczególnie z tych gdzie widać krew, śluz lub ropę. Kolejną sprawą jest sumienność pacjenta w kwestii przechowywania materiału (temperatura 2-8 stopnia C) i jego dostarczenie do badania (w ciągu 24h od pobrania).

Istnieją labolatoria, które badają materiał dopiero po kilkunastodniowym procesie wywoływania pasożyta, polegającym na stosowaniu odpowiedniej diety iłatwiającej wyjście robakó. W tym wypadku wynik jest bardziej wiarygodny. Miarodajne są również badania krwi, gdyż przy inwazji pasożytniczej często obserwowuje się eozynofilię czyli komórek układu odpornościowego, które walczą między innymi z pasożytami oraz podwyższone miano przeciwciał klasy IGE. We krwi sprawdza się również obecność specyficznych przeciwciał klasy IgM i IgG skierowanych przeciwko konkretnym pasożytom (np. pierwotniakom takim jak lamblia czy Toxoplasma).

Zostaw swój kometarz,

Pozdrawiam

Edyta

Zatrucie czekoladą u psa



Zatrucie czekoladą (metyloksantynami)

Na zatrucie czekoladą podatne są nie tylko psy. Dotyczy ono tak naprawdę większości hodowanych przez nas zwierząt domowych, w tym m.in. kotów, fretek, czy nawet papug. Jednakże większość z tych zwierząt czekoladą zwyczajnie nie jest zainteresowana. Koty nie są w stanie odbierać słodkiego smaku, co sprawia, że dla większości z nich czekolada jest raczej mało atrakcyjna.

Psy zdecydowanie doceniają smak wszelkich słodyczy. Nie jest to (poza wywoływaniem uśmiechów na twarzach szwajcarskich mistrzów) nic dobrego. Skłonności do pożerania słodyczy u ludzi mogą poskutkować co najwyżej koniecznością diety, u psów mogą być śmiertelne. A wszystkiemu winna jest substancja (alkaloid), obecna w czekoladzie i ziarnach kakaowca, znana nam pod nazwą teobrominy.

Czekolada jest źródłem trujących metyloksantyn w postaci teobrominy i kofeiny. Poza czekoladą metyloksantyny znajdziemy w różnego rodzaju tabletkach i napojach pobudzających, a także w kawie i herbacie. Teobromina jest bardziej niebezpieczna od kofeiny, ponieważ jest bardzo wolno wydalana z organizmu, więc po wchłonięciu z przewodu pokarmowego (w całości), ulega kumulacji, a objawy pojawiają się z opóźnieniem (po przekroczeniu dawki krytycznej).

Do zatrucia dochodzi najczęściej u psów, bardzo rzadko u kotów. Dla psów czekolada jest atrakcyjnym, niecodziennym kąskiem i mogą jej spożyć dużo w krótkim czasie, czyli zanim zdążymy zareagować. Większe ryzyko zatrucia istnieje u psów małych. Ma to bezpośredni związek z masą ciała – potrzeba dużo mniej czekolady lub innej substancji, aby wywołać zatrucie.

Dawki toksyczne:

Ilość metyloksantyn jest różna zależnie od produktu. Dla przykładu 30g (czyli około 1/3 tabliczki) czekolady mlecznej zawiera 45-60 mg teobrominy i 5-10 mg kofeiny, zaś taka sama ilość gorzkiej czekolady aż 400-450 mg teobrominy i 20mg kofeiny. Kakao zawiera 150-600mg teobrominy w 30g produktu.

Przy dawce teobrominy 20mg/kg m.c. najczęściej występują łagodne objawy zatrucia, przy dawce dwa razy wyższej zwykle pojawiają się groźne dla zdrowia objawy kardiologiczne, a powyżej 60mg/kg m.c. – problemy neurologiczne. Oznacza to, że dla psa o wadze około 5kg, spożycie 1/3-1/2 tabliczki gorzkiej czekolady może być bardzo niebezpieczne. Śmiertelne dawki teobrominy i kofeiny dla psów wynoszą 100-300 mg/kg m.c.

Mechanizm działania:

Działanie metyloksantyn jest wielokierunkowe. Przez hamowanie odpowiednich receptorów pobudzają one ośrodkowy układ nerwowy, zwężają naczynia krwionośne, pobudzają pracę serca. Ponadto zwiększają poziom wewnątrzkomórkowego wapnia, co zwiększa kurczliwość mięśni.
Okres półtrwania teobrominy jest długi – wynosi 17,5 godziny. Teobromina ulega przemianom w wątrobie, a produkty jej rozkładu wydalane są z moczem.
Okres półtrwania kofeiny wynosi tylko 4,5 godziny, więc w tego typu zatruciach ta substancja może nie jest tak istotna, jednak nasila działanie teobrominy.

Objawy kliniczne:

Objawy kliniczne mogą być rozmaite, pojawiają się zwykle do 24 godzin, a najczęściej w ciągu 4-6godzin od spożycia i mogą utrzymywać się nawet do 72 godzin. Ich nasilenie zależy od rodzaju oraz ilości spożytego produktu zawierającego substancje trujące, wielkości zwierzęcia oraz osobniczej wrażliwości.

  • Objawy żołądkowo-jelitowe (głównie jako skutek spożycia dużej ilości tłuszczu i cukru)
  • Nadmierne pobudzenie i niepokój
  • Przyspieszone oddychanie oraz wzmożona praca serca
  • Drżenia i sztywność mięśni
  • Podwyższona temperatura ciała
  • Drgawki
  • Niezborność
  • Śpiączka
  • Zejście śmiertelne

 

Postępowanie:

Zaleca się wdrożenie leczenia, jeżeli zwierzę zjadło więcej niż 20mg teobrominy na kg m.c.

  • Wywoływanie wymiotów i/lub płukanie żołądka, jeżeli pacjent zgłasza się w krótkim czasie od spożycia i jego stan ogólny pozwala na takie działanie.
  • Węgiel aktywowany
  • Środki przeczyszczające
  • Płynoterapia dożylna
  • Monitorowanie pracy układu krążenia i w razie potrzeby podaż odpowiednich leków
  • W razie wystąpienia objawów neurologicznych podaż leków uspokajających i przeciwdrgawkowych, niekiedy z koniecznością wprowadzenia w stan śpiączki farmakologicznej
  • Leki moczopędne
  • Cewnik moczowy (aby zapobiec ponownemu wchłanianiu metyloksantyn z moczu)
  • Hospitalizacja co najmniej do czasu stabilizacji stanu pacjenta
  • Badania morfologiczne i biochemiczne krwi
  • chocolate-183543_1280
  • Cykl życia teobrominy w ciele psa to ok. 18-24h. Dla porównania, ten sam alkaloid pozostaje w ciele człowieka przez około 2 -3h, u kota okres wydłuża się do 4,5h. W czasie doby od spożycia czekolady mogą pojawić się objawy takie jak mdłości, wymioty, biegunka, czy znacznie częstsze, niekontrolowane oddawanie moczu przez psa. Jeśli zatrucie będzie postępować, może dojść do napadów padaczkowych, krwotoku wewnętrznego, ataków serca, a w konsekwencji tych poważniejszych już objawów – śmierci zwierzęcia.

Źródło:

https://www.vetopedia.pl/article734-1-Zatrucie_czekolada_.html

Zmysły u psa cz.2




Jeśli już przeczytaliście Zmysły u Psa cz.1. Pora na kolejną porcję wiedzy.

O Nosie psa pisaliśmy w artykule Pan Psi Nos, nie mniej jednak tematyka nosa psiego jest na tyle ciekawa, że pozwoliłam sobie opisać ją jeszcze raz.

Zmysł węchu (powonienia)

73008_articlefeature

U psa jest to wybitna zdolność do rozpoznawnia w powietrzu, wodzie lub innym środowisku zapachów substancji, również w niezwykle śladowych ilościach. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia opisywany był cocker spaniel anieglski służacy w szwarjcarskiej służbie celnej, który bez trudnu wykrywał śladowe ilości narkotyku zapakowanego w gazę nasądzoną olejem napędowym i zalutowaną w metalowej puszce.

Zmysł węchu spełnia kluczową rolę w zachowaniu każdego psa. Odbierane przez nos psa zapachy mogą działać bardzo różnie na danego osobnika np. atrakcyjnie wabiąco i nazywane są atraktantami, lub hamująco, powstrzymująco lub zniechęcająco- są to repelenty. Przykładem atraktantów dla psa samca, są zapachy płciowe suki, którą pies jest w stanie wykryć ( w dobrych warunkach klimatycznych i otoczenia) nawet z odległości kilkunastu kilometrów (!!!). Repelenty to substancje „odpychające” psa, wydzielane przez niektóre zwierzęta (np. skunks) w celach obronnych, substancje chemiczne wytwarzane przez owady i zapachy tzw. alarmujące służace oznakowaniu własnego terytorium przez psowate i inne zwierzęta.

pies-mysliwski=202

Uważa się, że węch ma podstawowe znaczenie w stymulacji procesów rozrodu u psów poprzez wpływ czynników zapachowych na wydzielanie hormonów płciowych. Najwięcej receptorów węchowych znajduje się w błonie śluzowej okolicy węchowej jamy nosowej w jej odcinku tylno-górnym. Bodźce zapachowe- wodrębniane są z przepływającego przez okolię nosa powietrza przez receptory zapachowe znajdujące się w błonie ślizowej nosa. Tam właśnie znajduje się nabłonek z wyspecjalizowanymi na odbierane wrażeń węchowych, rozproszonymi w nim nerwowymi komórkami zwojowymi. Komórki te posiadają wypustki zwane włoskami węchowymi. Łączą się one z sąsiednimi wypustkami tworząc pęczki nici węchowych, które przez otwory w kości sitowej docierają do opuszek węchowych mózgowia. W błonie śluzowej okolicy węchowej jamy nosowej znajdują się również gruczoły węchowe wytwarzające wydzielinę surowiczo-śluzową, w której rozpuszczają się substancje wonne drażniące włoski węchowe zanurzone w wydzielnie. Z częścią węchową jamy nosowej związany jest narząd lemieszowo-nosowy, drugi niezależny system powonienia, odgrywający rolę węchu ustnego a u psów narządu tropienia i węszenia. Od receptorów węchowych pozyskane informacje wędrują nerwowymi drogami węchowymi do ośrodkowego ukłądu newrowego, głównie kory mózgowej. Uważa się, że nabłonek węchowy u psów ras z krótkimi nosami (mops, pekińczyk, boston) zajmuje powierzchnię ok 10-15% tej którą mają posokowce znane z doskonałego węchu i odpowiednio mniej komórek węchowych na cm^2.

Nos psa

Nie można zapominać, że wrażliwość węchowa psa jest cechą osobniczą związaną z rasą i jest utrwalana przez pokolenia. Pies różnicuje woń człowieka bezbłędnie wyczuwając jego stan emocjonalno-psychiczny. W łowiectwie psy potrafią nie tylko sygnalizować obecność zwierzyny, ale również jej gatunek, płeć, stan oddalenia się do psa i stan fizyczny ( zmęczenie, krwawienie, ból).

Próg wyczuwalności zapachowej

To najmniejsza cząsteczka woni zdolna wywołać reakcję receptorów zapachowych u psa. Im wyższy jest próg wyczuwalności tym wrażliwszy pod względem rozpoznawania zapachu jest psi aparat węchowy. Znalazło to zastosowanie między innymi w kryminalistyce, wykrywaniu min (lub innych materiałów wybuchowych), narkotyków, a także wyczuwaniu zbliżających się chorób takich jak padaczka czy stany cukrzycowe, niektóre nowotwory i wiele innych. Istota i mechanizm przemieszczania i rozpoznawania zapachów przez psy jest cały czas w sferze pozwania i zainteresowania coraz wi,ększej liczby służb państwowych.

e95b71e3b723b410534c30d1290689b4

Aparat węchowy

Wrażliwy jest na warunki zewnętrzne, a szczególnie na temperaturę i na wilgotność, a także jego wrażliwość zmniejsza się wraz z narastającym zmęczeniem psa. Pies mało wypoczęty, zwłaszcza w upały, znaczną część wdychanego powietrza przyjmuje pyskiem, co zmniejsza szansę wykrycia śladowych zapachów. Jednocześnie podwyższona temperatura zmniejsza nasycenie zapachu, który szybko się ulatnia.

Aby dobrze wypełniać zadania zapachowe, pies powinien móc odpocząć a przy wysokich temperaturach zewnętrznych (powyżej 25-30 stopni Celsjusza) móc przebywać i odpocząć w chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeniach. Mimo wielu wysiłków do dziś nie udało się skonstruować aparatu wykrywającego zapachy, potrafiącego zastąpić jak się określa „absolutny nos psa”. Nawet jeśli takie aparaty spełniały zadanie (wykrycie zasypanego lawiną ciała ludzkiego) robiły to znacznie dłużej, na mniejszej głębokości i mniej pewnie niż psy. Udowodniono, że zdolności do węchu idą i psów w parze z chęcią aportowania, czyli odszukiwania, podejmowania i przynoszenia rzucanych, a potem pozostawianych przedmiotów.

Naukę pracy węchowej rozpoczyna się u młodych psów od zabawy w szukanie chowającego się opiekuna, odszukiwaniu jego przedmiotów (np. części ubrania) rozrzucanych w terenie, a dopiero potem (jak samo odszukiwanie sprawiało psu przyjemność) zwiększa i urozmaica się trudności ćwiczeń. Wiadomo, że psy dla rozpoznania zapachów i ich identyfikacji wykorzystuj,ą chemiczne właściwości substancji o bardzo małych stężeniach środowiskowych. W Większości są to drobiny zawieszone w gazach obecnych w okolicy określonego  zapachu.

Nie poznano jeszcze do końca wszystkich ogniw doskonałego mechanizmu rozpoznawania zapachów przez psy. W łowiectwie  rozróżniamy rasy psów pracujące przez większość czasu posługując się dolnym wiatrem (tropowce), ale także takie pracujące przy wykorzystywaniu górnego wiatru (wyżły, płochacze).

trawa-deszczu-krople

Intensywny deszcz i śnieg utrudniają pracę psa tropiącego, a rosa i śnieg poprzez rozpuszczenie i w ten sposób utrwalenie zapachu pracę psa ułatwia. Powoduje to, że wielu przewodników woli zaprzestać szukania śladów w trudnym terenie późno wieczorem i w nocy, a wracają do pracy z psem rano „po rosie”.

Powszechnie uważa się, że niezbyt wysoka trawa i nie za wysokie krzaki sprzyjają długiemu utrzymywaniu się zapachu, a dodatkowo w takim terenie pies mało się męczy.

wysokie-trawy-2

Praca węchowa psa to fascynujący temat.

PIES 1 (361) 2016

Regresja w szkoleniu



Zazwyczaj gdy właściciel zauważy w zachowaniu psa jakąś zmianę na gorsze, zadaje sobie mnóstwo pytań, kto i w którym momencie popełnił błąd i komu można przypisać winę. Zupełnie tak jakby zwierzę miało obowiązek za każdym razem reagować identycznie. Tymczasem zachowanie wszystkich żywych organizmów cechuje się znaczną zmiennością i regresje w szkoleniu są zjawiskiem dość częstym i całkowicie normalnym. Trzeba pamiętać, że to co obserwujemy jako zachowanie, jest zjawiskiem dynamicznym, podlegającym zarówno wpływom środowiska, jak i bliżej nieznanym oddziaływaniom czynników wewnętrznych. Jeśli stwierdzamy, że nastąpiła regresja zachowania, które wydawało się już dobrze utrwalone, należy wziąć pod uwagę trzy przyczyny:

17880058-1515500121817754-3524117314982578193-o_orig

1.  Niedostateczne wyszkolenie: zachowanie nie zostało dość silnie utrwalone.

2. Oczekiwane zachowanie wygasło albo jakieś inne zostało utrwalone w jego miesjce przez właściciela lub przez środowisko.

3. Niedostateczna generalizacja: wyuczone zachowanie nie ujawnia się w nowym miejscu i kontekście.

Tak naprawdę wszystkie trzy przyczyny można sprowadzić do jednej: niedostatecznego wyszkolenia. W sytuacjach codziennych bardzo trudno przeprowadzić tyle rozmaitych ćwiczeń i prób, aby uzyskać niezawodną generalizację, czyli reakcję na tyle silną i trwałą, że będzie się sprawdzać w każdych warunkach i w każdej sytuacji, bez względu na okoliczności.

Ludzie przejawiają dużą skłonność do przyjmowania za pewnik, że psy „wiedzą” co im wolno, a czego nie, jedynie na tej podstawie, że zaobserwowali kilkakrotnie ich prawidłowe reakcje. Tylko, że psy zupełnie inaczej, niż nam się wydaje, rozumieją to, co dozwolone. Jakie jest rozwiązanie w tym przypadku?

1. Staranne wzmocnienie pożadanego zachowania we właściwym miejscu.

2. Zapobieganie wpadkom do czasu, aż zostanie spełniony warunek pierwszy.

3. Po spełnieniu warunku pierwszego przeprowadzanie kilku prób kontrolowanych, aby zapobiec wpadkom na przyszłość.

4. Podtrzymywanie pożadanego zachowania za pomocą okazjonalnego wzmocnienia.

Zawsze trzeba się liczyć z regresem, gdy zmienia się kontekst. Jedna na to rada- praca i nauka, skoro magicznego sposobu na kłopoty z psim zachowaniem jeszcze nie wynaleziono.

Zespół końskiego ogona




Witajcie,

Ostatnio pisałam o zespole „zimnego” ogona, dzisiaj pora na zespół tzw. końskiego ogona. Co ważne- obu tych chorób nie należy mylić. Mimo, że wyglądają podobnie.

Zespół końskiego ogona u psów?

pielegnacja_konskiego_ogona

Zwężenie kanału lędźwiowo-krzyżowego u psa, czyli zespół końskiego ogona.

Choroba zwana potocznie zespołem uciskowym końskiego ogona (Cauda equina syndrom) wywołana jest zwężeniem kanału kręgowego w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, prowadzącym do ucisku ostatnich korzeni nerwów lędźwiowych, korzeni nerwów krzyżowych oraz ogonowych, czyli grupy nerwów tworzących tzw. ogon koński. Może zostać również upośledzone ukrwienie tych nerwów, poprzez uciśnięcie naczyń krwionośnych w zwężonym kanale kręgowym.

Zespół końskiego ogona jest chorobą spowodowaną uciskiem na nerwy rdzeniowe. Czasami o chorobie mówi się „zwyrodnienie kręgosłupa jak u ONa”, gdyż najczęściej spotykana jest właśnie u psów tej rasy czyli u owczarków niemieckich (ON). Choroba najczęściej występuje u psów, natomiast u kotów spotykana jest dość rzadko. Najbardziej predysponowane na postać wrodzoną choroby są psy ras małych lub średnich (border collie) w wieku 3-8 lat, natomiast postać nabyta najczęściej pojawia się u samców psów ras dużych (owczarek niemiecki, labrador, owczarek belgijski, bokser, rottweiler), a średni wiek, w którym występują pierwsze objawy wynosi 6-7 lat. Procesem chorobowym objęty jest układ nerwowy pokrywający połączenie lędźwiowo-krzyżowe, co wiąże się z pojawianiem się różnych objawów, związanych z różnego stopnia uciskiem korzeni nerwów rdzeniowych, które niekoniecznie od razu sugerują opisywane schorzenie.

Przyczyny

Przyczyną choroby jest zwężenie kanału rdzeniowego między ostatnim kręgiem lędźwiowym a kością krzyżową. Powoduje to ucisk na nerwy rdzeniowe, które prowadzi zapalenia, niedokrwienia i w końcu trwałego uszkodzenia włókien nerwowych.

Najczęstsze choroby, prowadzące do zwężenia kanału rdzeniowego:
– bakteryjne zapalenie kręgów,
– dyskopatia,
– nowotwory kręgosłupa,
– zmiany zwyrodnieniowe kręgów lędźwiowych i kości krzyżowej,
– urazy (złamania, zwichnięcia),
– wrodzone wady kręgosłupa.

Objawy

Objawy pojawiają się u psów pomiędzy 3, a 7 rokiem życia. Wyjątkiem są psy z wrodzonymi wadami budowy kręgosłupa, gdyż u nich pierwsze objawy mogą wystąpić już w 8-10 miesiącu życia.

Schorzenie to jest chorobą postępującą, z upływem czasu nacisk na nerwy zwiększa się, co jest przyczyną coraz to większych uszkodzeń. Objawy choroby pojawiają się bardzo powoli, z miesiąca na miesiąc pogarszając się. U niektórych psów występują wszystkie objawy naraz, u innych – tylko część, bądź nawet tylko 1 symptom choroby.

Zajęcie korzeni nerwu sromowego powodować może nietrzymanie moczu i kału (czemu dodatkowo mogą towarzyszyć infekcje odpowiednich układów), natomiast zajęcie nerwów ogonowych – osłabienie lub porażenie ogona (ogon zwisa bezwładnie lub jest podwinięty, a zwierzę nie może go podnieść do góry).

Spaczone czucie często może być powodem wykonywania samouszkodzeń przez zwierzę. Objawy rozwijają się wiele miesięcy i mogą być obserwowane z różnym nasileniem i kombinacjami, a po wysiłku fizycznym nasilają się znacznie z pojawieniem się ogólnej słabości zwierzęcia.

Główne objawy zespołu końskiego ogona: 
– osłabienie tylnych kończyn,
– problemy ze wstawaniem,
– problemy z chodzeniem (plątanie się nóg),
– kulawizna jednej lub obu tylnych kończyn (czasem okresowa),
– w zaawansowanym stanie: zanik mięśni, problemy z oddawaniem moczu i kału,
– całkowite porażenie (niedowład) kończyn.
– ból w okolicy lędźwiowej,
– ból jednej lub obu tylnych kończyn,
– ból podczas podnoszenia ogona powyżej zadu,
– ból podczas wysiłku (np. skok, wstawanie),
– piszczenie, skomlenie lub wycie spowodowane bólem,

Diagnoza

Ciężko jest zdiagnozować zespół końskiego ogona, gdyż objawy mogą występować również przy innych chorobach. Aby to zrobić, należy przeprowadzić ogólne badanie kliniczne, badanie ortopedyczne i neurologiczne. To ostatnie daje możliwość całkowitego potwierdzenia zespołu końskiego ogona. Następnie, wykonuje się zdjęcie RTG oraz rezonans magnetyczny, który ukazuje dokładny wygląd rdzenia kręgowego.

Jak leczyć?

W przypadku zespołu końskiego ogona leczenie można przeprowadzić w dwojaki sposób:

nieoperacyjnie (zachowawczo) lub operacyjnie.

Wybór metody zależy od objawów choroby i stopnia jej zaawansowania.

Leczenie nieoperacyjne (zachowawcze) – stosuje się je w przypadku, gdy choroba przebiega dosyć łagodnie i nie ma poważnych zaburzeń neurologicznych. Polega ono na podawaniu zwierzęciu leków przeciwbólowych i ścisłym ograniczeniu ruchu (na okres 4-6 tygodni spacery ograniczone do minimum). U psów, u których wystąpiło zapalenie kręgów, podaje się dodatkowo przez długi czas (6-8 tygodni) antybiotyki. Lekarze zalecają również wykonywanie specjalnych ćwiczeń, które wspomagają mięśnie tylnych kończyn.

Leczenie operacyjne – stosuje się je u psów, u których: choroba trwa kilka miesięcy, wystąpiły poważne zaburzenia neurologiczne, leczenie zachowawcze nie przynosi rezultatów bądź są ono krótkotrwałe, stan zdrowia szybko się pogarsza i pojawiają się kolejne, coraz bardziej poważne objawy. Zabieg polega na poszerzeniu kanału rdzeniowego i usunięciu ucisku na nerwy. Chirurg usuwa operacyjnie fragmenty kręgów i ewentualnie zmienione dyski. Najlepsze rezultaty uzyskuje się u psów z krótką historią choroby, gorsze – u tych z długą, jednak i u jednych i u drugich zabieg przynosi ulgę od bólu i całkowicie likwiduje nacisk na nerwy. W okresie rekonwalescencji stosuje się silne środki przeciwbólowe i rygorystycznie ogranicza aktywność ruchową psa na okres 6 tygodni.

 Wpis powstał na podstawie informacji ze strony https://www.vetopedia.pl/article87-1-Zespol_konskiego_ogona_.html

Pozdrawiam,

Edyta Gajewska

Co z tym ogonem??? Syndrom „zimnego ogona”

Witajcie,

U Was też tak gorąco? Czy w weekend byliście nad wodą? My podczas niedzielnych odwiedzin u szczeniaków co prawda nie byliśmy nad wodą ale nie powstrzymało to, Chili od odkrycia basenu dla dzieci. Chili nie potrafi się powstrzymać jak widzi wodę- nie ważne ile tej wody jest. Jak widać Mojo także wziął udział w niecnym czynie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Chili od tych wodnych szaleństw (4 h w basenie), nie skończyła z syndromem… zimnego ogona.

IMG_6799

W kręgu właścicieli psów myśliwskich, psów dowodnych mówi się o tym syndromie i jest im znany, a co ciekawe wielu lekarzy weterynarii nie spotkało się z tą jednostką. Geneza choroby ewentualnie przypadłości nie jest poznana. Na dziś dzień wiadomo jedynie, iż często u psów dowodnych dochodzi do prosto mówiąc ‚porażenia’ ogona, co wiąże się z miejscowym zapaleniem mięśni i najprawdopodobniej nerwów. Najczęściej syndrom pojawia się u psów przy dużej różnicy temperatur ( gorąco na zewnątrz, zimna woda) lub np zimą podczas zabaw w wysokim śniegu, w upalne dni tarzanie się w zimnej chłodnej mokrej trawie.

Objawy choroby są bardzo charakterystyczne gdyż dochodzi do silnego porażenia ogona co objawia się tym, iż zwierzę nie chce poruszać ogonem, ogon na ogół zwisa w dół. Pies dotknięty syndromem nie chce nim poruszać, jest osowiały i często miewa problemy ze znalezieniem odpowiedniej pozycji do leżenia czy siedzenia.

Dochodzi do ostrej miopatii objawiającej się bólem podstawy ogona, co może wywołać trudność przy siadaniu lub kładzeniu się. Sam ogon wydaje się być odłączony od reszty ciała, stąd zagraniczni lekarze weterynarii przyrównują go do ugotowanego makaronu (wet noodle), natomiast sam zespół określają terminem: dead tail (martwy ogon). Wiadomo iż sprawia to duży dyskomfort i ból. Na ogół sprawność ogona wraca od kilku do kilkunastu dni (nawet trzech tygodni) i raczej nie wymaga leczenia, w skrajnych przypadkach konieczna jest wizyta u lekarza weterynarii.

W przypadku Chili, ból jest bardzo duży, biedna Chila piszczy a czasami nawet zawodzi z bólu. Mamy za sobą nieprzespaną noc i wizytę u weterynarza. Chila dostała zastrzyk przeciwbólowy, tabletki przeciwbólowe na kolejne dni oraz nasada ogona została rozgrzana laserem. W zaleceniach jest także rozgrzewanie nasady ogona co kilka godzin. Mam nadzieję, że syndrom zimnego ogona Chiluni szybko minie.

Co ciekawe Mojo taki syndrom miał dwa razy. Za każdym razem po kąpielach w zimnej wodzie. Od tego momentu zabraniam mu wchodzić do wody przy bardzo dużym ryzyku róznicy temperatur. U Mojo porażenie ogona nie było, aż tak bolesne, przechodziło po trzech dniach. Chili być może przez to, że totalnie wyliniała i nie ma chroniącego jej podszerstka skończyła swoją wodną zabawę z takim nieprzyjemnym efektem.

A czy Wy macie doświadczenia z syndromem zimnego ogona? (Nie mylić z syndromem końskiego ogona).

Pozdrawiam Was trzymajcie kciuki za powrót Chili do zdrowia i oby ją bardzo nie bolało.

Edyta

Ps, Mówi się, że jest to ostry skurcz mięsni. Nie chcę myśleć jak wygląda szok termiczny u człowieka płynącego w morzu, rzece w jeziorze… skoro ogon wydaje się odłączony od reszty ciała… jak wyraźne zdaje się być ryzyko utonięcia w przypadku owego skurczu. Uważajcie na siebie.

Szczeniak w stanie INSTANT kwarantanna czy socjalizacja?

Witajcie,

O szczeniętach i to jak zacząć z nimi koegzystować napisałam tutaj na tym blogu chyba najwięcej artykułów. Jest to zdecydowanie największy Wasz dylemat na grupach dyskusyjnych zaraz po pytaniu „Jaką hodowlę polecacie”… Szczenię dość szybko zazwyczaj adaptuje się w nowym domu i rodzi się pytanie co z takim maluchem można robić. Sprawę komplikuje w dodatku kwarantanna- która mimo, że obowiązkowa- jako obowiązkowa przez niektórych nie jest traktowana. Bez komentarza nie może pozostać również fakt, że tydzień 4-16 są to najbardziej newralgiczne tygodnie w życiu szczeniaka, a w wielu publikacjach stawia się wręcz tylko na jeden tydzień i  celuje się w tydzień 8. 

1688746_orig

Zarówno kwarantanna jak i socjalizacja powinny być bardzo ważnymi pojęciami dla każdego właściciela psa. Na jednej ze stron natknęłam się na taki wpis „Niestety oba terminy niejako się wykluczają, ponieważ występują w tym samym okresie życia szczeniaka.  Wpis ten ma odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze ? kwarantanna czy socjalizacja?”. Moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne. Jedno nie wyklucza drugiego. Pamiętać należy, że szczenie to nie jest produkt instant, a co za tym idzie jego socjalizacja TRWA CAŁE ŻYCIE. PSA SOCJALIZUJEMY CALE ŻYCIE. Owszem z logicznego nawet założenia najwięcej bodźców pies poznaje jako psi dzidziuś i jest to oczywiste, ponieważ młody pies w naszym domu uczy się najzwyczajniej w świecie życia. Nie jest jednak prawdą, że przestrzeganie kwarantanny sprawi że wychowamy w domu dzikusa. A pojawiają się i tego typu komentarze.

Kwarantanna to okres ochronny szczeniaka, który zazwyczaj trwa do drugiego tygodnia po trzecim szczepieniu. Według wskazań weterynarzy pies nie powinien w tym czasie uczęszczać do miejsc, gdzie bywają inne zwierzęta. Odporność poszczepienna przychodzi z czasem,  więc zakłada się, że w okresie tzw. kwarantanny szczenię jest zdecydowanie bardziej podatne na choroby takie jak chociażby nosówka czy niezwykle groźna parwowiroza. Szczenię trafia do nowego domu najczęściej po pierwszym z serii dwóch lub trzech szczepień przeciwko chorobom zakaźnym. Oczywiste jest, że do czasu przyjęcia ostatniego z nich, a także kilku dni po nim, narażone jest na niebezpieczeństwo zarażenia chorobą zakaźną. Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu. Po uwzględnieniu terminu ostatniego szczepienia i okresu ochronnego po nim wychodzi na to, że szczeniak nie powinien opuszczać domu do ukończenia 11-14 tygodnia życia

Zacznijmy od początku czyli zacznijmy od szczepień oraz wyjaśnienia kilku pojęć.

Odporność przeciwzakaźna jest jednym z podstawowych mechanizmów umożliwiających organizmowi funkcjonowanie w warunkach środowiska naturalnego.

Podstawowe zadania układu odpornościowego w zakresie ochrony przed chorobami zakaźnymi

* rozpoznanie czynnika infekcyjnego jako obcego ustrojowi
* uruchomienie szybkiej i skutecznej reakcji obronnej
* przekazanie informacji o rozpoznanych antygenach komórkom potomnym

Prof. dr. hab. n. med. Janusz Marcinkiewicz jest immunologiem, z wykształcenia lekarzem, kierownikiem Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej:

Przede wszystkim musimy wytłumaczyć, że przed chorobotwórczymi drobnoustrojami chroni skutecznie układ immunologiczny (odpornościowy), ale tylko wtedy, gdy nabył tę właściwość poprzez wcześniejszy kontakt z danym zarazkiem. Powinniśmy jasno wytłumaczyć, dlaczego szczepienia są najlepszą drogą do nabycia odporności na infekcje bakteryjne i wirusowe, a szczepionka jest preparatem biologicznym zawierającym unieczynniony lub znacznie osłabiony wirus, bakterię lub ich istotne fragmenty. Warto również uświadomić, że szczepienia są formą profilaktyki zdrowotnej, czyli zachowania dobrego zdrowia, a antybiotyki jedynie próbą leczenia, czyli już naprawiania szkód wywołanych chorobą, co więcej, w przypadku zakażeń wirusowych – próbą nieskuteczną.

Odporność dzielimy na nieswoistą

* bardzo szybka, nie wymaga wstępnej aktywacji
* receptory rozpoznające antygen są niezmienne
* są dziedziczone z pokolenia na pokolenie
* celem ataku nie są własne struktury organizmu
* nie pozostawia trwałej pamięci immunologicznej
* rozwija się niezależnie od odporności swoistej

Odporność dzielimy również na swoistą

* rozwija się powoli, wymaga kontaktu z antygenem
* receptory rozpoznające antygen wykształcają się na nowo w każdej pierwotnej reakcji immunologicznej
* nie są dziedziczone
* może dojść do autoagresji
* pozostawia trwałą pamięć immunologiczną
* do rozwinięcia prawie zawsze wymaga odporności nieswoistej

Inaczej mówiąc odporność nieswoista czyli naturalna, wrodzona. 

Elementy odporności nieswoistej zapobiegające wtargnięciu patogenów do organizmu

  • bariery mechaniczne (skóra, błony śluzowe układu pokarmowego, oddechowego, moczowo-płciowego)
  • bariery czynnościowe (perystaltyka jelit, aparat rzęskowy dróg oddechowych, wydzielanie śluzu przez nabłonek, kaszel, kichanie)
  • bariery chemiczne (kwasy tłuszczowe na powierzchni skóry, enzymy – lizozym, pepsyna, kwas solny żołądka, peptydy o działaniu antybakteryjnym – kryptydyna jelitowa)
  • bariery mikrobiologiczne (fizjologiczna flora bakteryjna)
  • przeciwciała IgM wytwarzane przez limfocyty B1 (obecne w wydzielinie śluzowo-surowiczej nabłonka)

Elementy odporności nieswoistej działające po przerwaniu ciągłości zewnętrznych barier ochronnych: makrofagi, komórki NK (naturalne komórki cytotoksyczne), układ dopełniacza, granulocyty obojętnochłonne (neutrofile), komórki dendryczne. A więc jak widzimy cała masę „żołnierzy” jest gotowa walczyć w obronie zdrowia naszego pupila. Przejdźmy zatem do drugiego typu odporności (O odporności dużo więcej będę pisać w następnym artykule).

Elementy odporności swoistej: działanie ukierunkowane na antygeny charakterystyczne dla poszczególnych gatunków drobnoustrojów. 

  • Limfocyty T
  • Limfocyty B
  • Przeciwciała (immunoglobuliny)

Pamięć immunologiczna jest to skłonność organizmu do przyspieszonej i bardziej efektywnej odpowiedzi immunologicznej podczas ponownego kontaktu z antygenem, nawet po wielu latach od pierwszego kontaktu.

Szczeniak w stanie instant! 

Bez wątpienia pierwsze dni pobytu szczenięcia w naszym domu to czas najważniejszy dla kształtowania jego osobowości i relacji z otoczeniem. Jednak nie zapominajmy, że kluczowy jest też moment socjalizacji w hodowli. Najczęściej odbieramy szczenię od hodowcy, gdy ma ono 7-8 tygodni. To optymalny czas dla nawiązania bliskich relacji z domownikami, ale także okres, gdy układ odpornościowy malucha nie jest jeszcze w pełni sprawny. Uwaga, w niektórych publikacjach mówi się, że 8 tydzień jest najbardziej newralgicznym tygodniem w życiu psa.

Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu.

Przeglądając artykuły w internecie nt. socjalizacji i kwarantanny natrafiam na sformułowania „W ten sposób szczeniak wyrasta z okresu najlepszego dla socjalizacji i oswajania się ze światem, praktycznie całkowicie nie poznając bodźców, z którymi będzie musiał radzić sobie potem przez kilkanaście lat. W efekcie może wyrosnąć na osobnika w najlepszym razie lękliwego, w najgorszym reagującego agresją na rzeczy, które zrównoważony pies traktuje bez emocji.” I szczerze odpowiem, że owszem jest to jeden z najlepszych etapów do socjalizacji psa, która trwa przez całe jego życie bo szczeniak to nie produkt instant, ale bzdurą jest, że szczeniak którego właściciel będzie przestrzegał kwarantanny i nie będzie prowadzał go na smyczy po osiedlu będzie totalnym dzikusem- co wynika z cytowanej opinii powyżej. Dlaczego?

Ponieważ o ile osobiście nie pokusiłabym się na spacerowanie ze szczeniakiem po osiedlu na smyczy, bez smyczy czy też na jego własnych nogach, o tyle z takim szczeniakiem spokojnie można spacerować po mieście na rękach lub w sportowej torbie, tak aby mógł oglądać świat. Przebywanie w ogrodzie, na balkonie, na domowym ogródku w apartamencie na parterze, jazda samochodem, autobusem czy tramwajem w tym wieku będzie jak najbardziej wskazana, a wręcz obowiązkowa. Mieszkając już w większym miasteczku na jakimkolwiek osiedlu jesteś w stanie dostarczyć szczeniakówi odpowiednich bodźców nie narażając go przy tym na utratę zdrowia czy życia. Podczas tego rodzaju spacerów mały pies może oswajać się z hałasem oraz obecnością obcych ludzi. Im więcej tego rodzaju doświadczeń będzie jego udziałem, tym większa szansa, że jako dorosły będzie reagował otwartością i zainteresowaniem na nowe zjawiska i osoby. Wystarczy odrobina wyobraźni. A jeśli nie wiesz jak, poczytaj inne artykuły z cyklu o socjalizacji, podajemy tam kilka przykładów.

Możemy również zaprosić świat do siebie – organizując spotkania w naszym domu. Ważne jest przy tym, by goście nie wchodzili do naszego mieszkania w butach, gdyż na ich podeszwach mogą przynieść niechciane zarazki. Nie wolno też pozwolić szczenięciu oblizywać, zwłaszcza podeszw butów, w których chodzimy po ulicy. Zapraszając gości możemy zadbać o to, by maluch poznał różnych ludzi – w szczególności dorosłych, postawnych mężczyzn, małe dzieci (zwłaszcza takich raczkujących), młodzież i osoby starsze.

Większe ryzyko zachorowanie niesie za sobą spotkanie z innym psem. Jeśli jednak jest on dorosły, zaszczepiony i zdrowy, ryzyko jest kontrolowane. Korzyści z takiego spotkania trudno przecenić. Szczenię w okresie podatności na socjalizację musi nauczyć się psiego języka. My właściciele nie jesteśmy w stanie zaspokoić tej potrzeby. Warto zatem zaprosić do siebie znajomych z dorosłym, zrównoważonym i zdrowym psem lub odwiedzić ich ogrodzony ogród do którego nie mają wstępu zwierzęta bezdomne lub zaniedbane.

Wielu właścicieli szczeniąt czeka ze szkoleniem na zakończenie kwarantanny. Warto jednak pamiętać, że mały pies uczy się każdego dnia. Jeśli zajęcia przedszkola dla szczeniąt odbywają się w pomieszczeniu, ryzyko zarażenia chorobą zakaźną jest ograniczone. Chociaż wciąż istnieje i trzeba sobie z niego zdawać sprawę. Wszyscy uczestnicy zajęć są jednak w tej samej sytuacji – w trakcie kwarantanny. Uważać jednak należy, ponieważ to że my jesteśmy ostrożni, Ty jesteś ostrożny nie oznacza, że maluch, który przyszedł na zajęcia ma tak samo ostrożnego właściciela. Co chwila słyszy się o szczeniaczkach umierających na parwowirozę.

Dla maluchów kontakty z innymi szczeniakami to cenne doświadczenie. Uczą się grzecznej zabawy, psiego języka, uczą się też od siebie nawzajem, jak zrozumieć polecenia człowieka. Szczenię w wieku 9-12 tygodni przyswaja sobie nowe polecenia w tempie, które jest zaskakujące dla większości właścicieli. By nauczyć malca siadania wystarczy dosłownie kilka mądrze przeprowadzonych ćwiczeń. W ciągu jednego wieczoru można nauczyć go kilku komend, które zapamięta na całe życie.

Rozsądny właściciel podczas kwarantanny nie będzie pozwalał szczenięciu chodzić po ogólnie dostępnym podłożu. Będzie unikał kontaktów z psami, których sytuacja zdrowotno-szczepienna nie jest mu dokładnie znana. Powinien dbać o to, by maluch nie miał kontaktu z obuwiem używanym na zewnątrz. Jednocześnie jednak zadba o socjalizację swojego pupila. Jej brak naraża go na spędzenie kilkunastu lat z nieszczęśliwym, zestresowanym osobnikiem, którego zachowanie może być uciążliwe i nieprzewidywalne w skutkach.

Jeśli tylko wszystko zrobimy z rozsądkiem i będziemy pamiętać o ryzyku jakie niesie ze sobą okres międzyszczepienny oraz zdamy sobie sprawę z tego, że pies socjalizuje się owszem najefektywniej do 14-16 tygodnia życia, jednak jego socjalizacja trwa przez całe życie (np. pies zawsze może przestraszyć się czegoś tak bardzo że będzie pamiętał to do końca życia i będzie niepewny danej sytuacji w każdym wieku) to nie powinniśmy mieć problemów. Pamiętajmy, że za dużo bodźców też nie jest dobre dla takiego malucha, a efekt może być wręcz odwrotny. Obserwuj swojego szczeniaka i zwracaj uwagę czy dany trening to już maksimum jego możliwości na tą chwilę, czy jeszcze nie.
Teraz w obecnych czasach konsumpcjonizmu kiedy wszystko dostarczane nam jest w ekspresowym tempie często zapomina się o tym aspekcie, że wychowanie psa to nie tylko pierwsze 16 tygodnii jego życia. Ten trening to życie. Masz zatem kilka solidnych konsekwentnych lat przed sobą, dopilnuj więc z głową tej dyscypliny. Szczeniak to nie produkt w stanie instant. 
Pozdrawiam,
Edyta

 

 

 

 

 

 

Pan Psi Nos

O pomoc w temacie, poprosiłam Kamilę Kurlapską. Kamila jest właścicielką firmy „Szczęśliwy Koniec Smyczy”.

DODATKOWE INFORMACJE KONTAKTOWE
biuro@szczesliwykoniecsmyczy.pl
http://www.szczesliwykoniecsmyczy.pl

 

19642698_498632870474326_7886474049528236960_n

          Można z powodzeniem stwierdzić, że u większości gatunków, dominuje jeden ze zmysłów. Dla przykładu – ludzie, naczelne, małpy i ptaki są typowymi wzrokowcami i świat odbierają przede wszystkim obrazami. Zwierzęta nocne, takie jak nietoperze czy ryjówki, posługują się głównie słuchem, jako metodą analizy otoczenia. Coś mniej spotykanego, jak rozgwiazdy czy meduzy, wrażliwe głównie są na dotyk.

            A pies? Można domniemać, że to głównie słuch – reakcja na nasz głos, tonacje, fobie i nadwrażliwości na różne dźwięki. Jednak to nie to. Wzrok? Przecież nie jeden pies uczy się schematów, właśnie przez obserwowanie chociażby swojego przewodnika – reaguje na widok smyczy w ręku, analizuje naszą mowę ciała i same sygnały uspokajające w psim świecie, to przede wszystkim analiza postawy drugiego psa. Niemniej, nadal to nie to… I zapewne dla jednych to oczywiste, a dla niektórych zaskakujące – pies buduje swój świat… nosem.

            Większość teraz powie „No tak! Przecież on ciągle wącha na spacerach!”, inni z kolei dopowiedzą „Ale my tez ciągle wąchamy”. Owszem – smród otoczenia, zapach obiadu, czy perfum osoby stojącej przed nami. I, co ważniejsze, my bardzo często robimy to mimowolnie. Aby zapach doszedł z podświadomości, do świadomości…musi być szczególny, intensywny lub dla nas znaczący. Inaczej, nawet nie zwrócimy większej uwagi, że w ciągu dnia, coś „wpadło nam do nosa”.

            Zapachy dla psa są o wiele bardziej ważne. Ważne i szczegółowe. Sama struktura mózgu u psa, już pokazuje jak wielka różnica jest między „ludzkim wąchaniem”, a psim. Oczywiście w obu przypadkach, mamy masę neuronów, tzw. opuszki węchowe. Czym się różnią? Ludzkie ważą ok.1.5g i wyglądają, jak małe bazie na gałązce. U psa ich waga jest 4 razy większa i wynosi ok 6g – a ich wielkość powoduje, że pień na którym są osadzone, jest niewidoczny. Co daje nam wynik dość miażdżący – centrum analizy zapachów u naszego psiego przyjaciela, jest 40 razy większy. Różnica kolosalna, prawda? O czym to świadczy? Że pies nie tylko czuje mocniej, ale i więcej, i dokładniej. Spośród puli zapachów, potrafi wyciągać pojedyncze wonie. Każdy zapach jest analizowany, zapamiętywany i kodowany w głowie psa. Wyższa fizyka kwantowa!

            Oprócz mózgu, oczywiście różnice znajdują się też w samym nosie. Cała struktura, budowa i warstwy nochala u naszego psa maja znaczenie. Czy wiedzieliście, że pies potrafi poruszać pojedynczymi nozdrzami, tak aby odnaleźć kierunek zapachu? Teraz już wiecie. A wiecie dlaczego pies tak głośno „wącha”? Ponieważ najpierw wydmuchuje powietrze nosem, przez co zapachy leżące na ziemi/liściach/szafce unoszą się do góry…by nagle je wciągnąć i przeanalizować. Każdy po kolei.

            Po co to wszystko? Ten cały wykład o wąchaniu? Ponieważ wielu z nas zapomina o podstawowych potrzebach naszego psa. Pomijając tutaj potrzeby fizjologiczne, dochodzi nam jeszcze gryzienie/żucie, kontakty z innymi psami, ale właśnie… węszenie. Skoro już wiemy, jak bardzo szczególny jest to zmysł dla naszego psa, dlaczego mu to odbieramy? Zapewne wielu z Was spotkało na swojej drodze spacerowicza z psem na króciutkiej smyczy, szarpanym do nogi. Taki spacer dla psa jest jałowy. Samo maszerowanie przed siebie budzi większą frustracje, niż zamknięcie w domu. Brak możliwości sprawdzenia i powąchania otoczenia, uniemożliwia…relaksacje. Czyli generalnie to, czego oczekujemy od psa w czasie spaceru.

            Relaksacje? Ano… Pomyślcie. Jeżeli analiza zapachów u psa jest tak złożona – roztrzepywanie zapachów, wyłapywanie każdego pojedynczego i analiza, kodowanie, poszukiwanie źródła, to zapewne jest tez bardzo męcząca. I teraz pytanie: Czy dziecko zostawione na kilka godzin na placu zabaw, przyjdzie samo do domu i powie „Mamo, jestem zmęczony”?. Nie wydaje mi się. A co się dzieje z tym samym dzieckiem, kiedy myśli nad grą interaktywną lub odrabia pracę domową? Sytuacja kolosalnie się zmienia. Zatem, dlaczego rzucamy naszemu psu piłkę, bez celu? Dlaczego uważamy, że jak wypuścimy go na podwórko, to się wybiega?

            Do czego dążę? Do relaksacji i wyciszania Twojego psa. Do zapewnienia mu jego podstawowych potrzeb. Nie ma tutaj miejsca na wymówki,że nie masz na to czasu. To jest prostsze niż Ci się wydaje. Słyszałeś kiedyś o warsztatach węchowych dla psa? Nie nie, to nic wielce ambitnego. To tylko Twoja kreatywność i radość Twojego psa. A jeśli Ci powiem, że miska ze śniadaniem, może posłużyć na prawie 30-40 minutową zabawę dla Twojego psa, po której pies położy się i zaśnie – zachęci Cię to? Uwierz, że tak absorbująca praca umysłowa, zmęczy a przy tym wyciszy Ci psa bardziej, niż te bezsensowne chodzenie z psem na krótkiej smyczy, „bo ciągnie”.

            Na czym polega cała magia? Zmuś psa do szukania… Możesz zacząć od chowania smakołyków po kątach domu, ale to szybko okaże się za mało. Spróbuj schować smakołyk w pojemnik po jajku i przykryj gazetą. To nic, że będzie rozrywał i narobi bałaganu! Patrz, jak Twój pies pracuje nosem i kombinuje, jak do tego dotrzeć! Udało mu się? Znaczy, trzeba podnieś poprzeczkę. A cała gama pomysłów, zależy już od Twojej wyobraźni. Chcesz przykładowych pomysłów?

–                    znana już mata węchowa (gumowa wycieraczka z zaplecionymi bawełnianymi/polarowymi paskami)

–                    miska/wanienka z piłeczkami

–                    miska z wodą i plastikowymi miseczkami

–                    miseczki/pojemniki wiszące na sznurku

–                    dywaniki/kawałki materiałów które można zawiną w naleśnik

–                    pognieciony papier/gazeta

 

Smakołyki chowasz do/w/na/pod – a pies? Pies najpierw szuka nosem, potem kombinuje, jak to zjeść. Plusy?

–                    potrzeba zdobywania pożywienia,

–                    potrzeba węszenia

–                    potrzeba pracy umysłowej i wyzwaniowej

–                    potrzeba zadowolenia przewodnika

–                    budowa pewności siebie

–                    relaksacja i wyciszenie psa (znaczne obniżenie poziomu kortyzolu)

–                    budowanie relacji z przewodnikiem

–                    satysfakcja i spełnienie przewodnika 🙂

 

Jeśli podobał Ci się artykuł bardzo proszę zostaw komentarz.

Pozdrawiam,

Edyta