Pies w Kajaku? Oczywiscie!

Witajcie,

Postanowiłam opublikować zdjęcia z naszego letniego wypadu na kajaki do Murowa w woj. opolskim.

Jest tam Starobrawski Park Narodowy, a spływ odbywał się na rzece Budkowiczance.

Bardzo gorąco polecamy ten typ aktywności. Oczywiscie nie obyło się bez wpadek do wody, niekontrolowanych psich wyskoków i innych mokrych akcji.

Zobaczcie sami.  Umiejęność robienia zdjęć w kajaku jest przez nas jeszcze nieopanowana, więc następnym razem postaramy się lepiej 🙂

Zapraszam też do obejrzenia filmiku, co prawda są też do góry nogami więc można zobaczyć jak psy pływają po niebie 🙂 Za pierwszym razem filmiki ładują się dość długo.

 

„Żywieniowi ekstermiści” czyli dlaczego grupy o goldenach doprowadzają do szału…

Na różnego rodzaju forach, ja osobiście dzielę ludzi, na tych którzy na zadane pytanie odpwiadają konkretnie, oraz na takich- którzy nie mają pojęcia nt. intencji pytania (nie zawsze osoba zadająca pytanie pisze ze szczegółami, o co chodzi) zachowują się jakby pozjadali wszystkie rozumy i za wszelką cenę chcą USZCZĘŚLIWIĆ nas swoją „jedyną prawdą”… siejąc zamęt w około, szukając zadymy, pyskówki, gdzie oczywiście z rzeczową rozmową nie ma z ich strony to nic wspólnego- a upomnieni- że odzywają się nie na temat- nie robią sobie z tego kompletnie nic.

W dzisiejszych czasach jakiekolwiek „dyskutowanie” na publicznych, otwartych forach jest moim zdaniem karkołomnym zajęciem- no chyba że ktoś czerpie przyjemność z pyskówki, jaka ma miejsce praktycznie pod każdym tematem.

Z tego powodu, z wielu grup tzw. wazajemnej adoracji wypisałam się sama, z grup na których osoby które dzieliły się wiedzą- były hejtowane, z grup gdzie zadane niewygodne pytanie „niewłaściwym” osobom, powoduje obruszenie administracji „wzajemnej adoracji”. Z grup, gdzie nie ma żadnej merytoryki, a treści są bezwartościowe i płytkie. Z grup, gdzie ludzie siebie nie szanują.

Z tych wszystkich najgorsze są te gdzie tematem przwodnim jest żywienie… lub te tematy, gdzie ktoś po prostu zapyta o cokolwiek co dotyczy „żywienia”.

Zapytałam dzisiaj na jednym forum „Makrelę wędzoną podajecie całą czy obieracie z ości”. Mając na uwadze już swoje własne preferencje (moje są takie, żeby podawać surową). Pytanie, myślę konkretne… bez opisywwania z mojej strony jak często zamierzam psa karmić taką rybą, dlaczego (czym to jest uzasadnione) etc.

Odchodząc jeszcze na chwilę od tematu ryby… dlaczego najbardziej nie lubię dyskutować na otwartych forach? Bo ludzie są bezmyślni. I bezmyślnie zadają pytania (nie szukając w historii) oraz ludzie nie mają szacunku ( nie do pomyślenia na zamkniętym forum dla hodowców na którym każdy każdego zna osobiście!).

Dlaczego makrela? Po krótce… makrela należy do ryb tłustych, dzięki temu jest dobrym źródłem dobroczynnych kwasów omega-3 oraz witaminy D. Dodatkowo w makreli znajdziemy dużą ilość selenu. Makrela to źródło pełnowartościowego białka (18,6 g/100 g). Warto zastąpić nią mięso czerwone i drób. Makrela zawiera aminokwasy egzogenne (m.in. leucynę, izoleucynę, lizynę), które muszą być dostarczone do organizmu z pożywieniem. Makrela to ryba tłusta, zawiera 14 g tłuszczu w 100 g mięsa. W rybie tej znajduje się bardzo dużo kwasów tłuszczowych wielonienasyconych omega-3, co decyduje o walorach zdrowotnych makreli. Kwasy omega-3 normalizują poziom trójglicerydów we krwi, mają działanie ochronne na serce i naczynia krwionośne. Poprzez wbudowywanie się w krwinki czerwone poprawiają ich elastyczność, w ten sposób zwiększając ukrwienie organizmu. Ponadto makrela to źródło fosforu i potasu oraz witaminy D i witaminy A.
Oczywiście makrela podczas wędzenia „nabawia”się znacznej ilości soli… (!!!!)
Wiele też zależy od technik wędzenia…

Na moje pytanie, które przypomnę było nt. sposobu podawania, a nie tego czy ją podawać… przeczytałam odp. że to sama sól i oczywiście „miły” komentarz jednej pani, na mój temat nt. sposobu karmrienia psa…

Pani się bardzo rozpędziła w swoim wywodzie, widząc już chyba oczami swojej wyobraźni i znając lepiej jak czesto i w jakich ilościach zamierzam podawać taką rybę swoim psom.

Ludzie- opanujcie się. To że ktoś zadaje jakieś pytanie, nie oznacza od razu że:
1) nie zna plusów i minusów danej czynności/ sytuacji etc
2) jest totalnym laikiem w temacie
3) zamierza pakować w psa 2 tony makreli każdego dnia.
4) nie wie co robi
5) nie konsultował tego z kimś o głębszej wiedzy weterynaryjnej
6) zadając pytanie nie mamy w obowiązku spowiadać się ze swoich działań a już tym bardziej tłumaczyć dlaczego zadaliśmy takie konkretne pytanie, na które oczekiwałam tylko w swoim przypadku, tylko „obieram” bądź „nie obieram”.

Więcej pokory… przy niedzieli dla wszystkich. 
Mniej hejtu, więcej zrozumienia i mniej wścibstwa w pouczaniu innych.

dziekuję za uwagę.
EG

Szczeniaczkowo

Witajcie,

Długo nas nie było. Działo się u nas bardzo wiele, niektóre elementy życia zostały wywrócone do góry nogami. Samo życie.

Ale ponieważ mamy 4+4+2 nogi to dajemy radę ogarniać rzeczywistość, a energii nam nie brakuje więc ciagle gdzieś jesteśmy. Albo ciągle gdzieś nas nie ma. Albo jest nas za mało.

Nawet nie wiem od czego zacząć. Może od jednej z radośniejszych nowin takich jak to, że 4 tygodnie temu urodziły się pierwsze szczeniaki po Mojo w 2018 roku. Jest to trzecie skojarzenie tej samej pary. Z dwóch poprzednich miotów urodziły się fantastyczne maluchy, za każdym razem mamy inne odcienie goldenów, także i tym razem stwierdziliśmy, że skoro Dafne i Mojo dają takie piekne i mądre dzieci to dlaczego nie. W końcu jak to niektórzy mówią, nie ma drugiego takiego piękne złotego goldena.

Żeby za dużo nie pisać pozostawiam Was w rękach galerii zdjęć. Oczywiście więcej zdjęć na moim facebooku, na którego serdecznie zapraszam www.facebook.pl/goldenmajko

W kolejnym wpisie podzielimy się dalszą częscią relacji, dlaczego nas nie było przez chwilę.

 

ZROBIŁAM TEST- Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!



ZROBIŁAM TEST- JESTES CIEKAWY WYNIKÓW? KONIECZNIE PRZECZYTAJ…

Tekst będzie składał się z dwóch części bo dotyczyć będzie dwóch zagadnień. Zapraszam się do części pierwszej.

Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!

W zeszłym tygodniu zrobiłam test. Na trzy grupy o goldenach znajdujące się na facebooku wrzuciłam bardzo krótki filmik mojej zabawy z Chili…

Zdumiały mnie niektóre komentarze. I nie to, że ludzie nie mają prawa do wyrażania własnej opinii- mają jak najbardziej i powinni z niego korzystać, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to brak kultury, bardzo szybka ocena sytuacji i osób oraz kompletna nieznajomość tematu- jakże podstawowego w wychowaniu psa…

Przykro mi, jeśli nie znasz znaczenia zabawy w przeciąganie oraz tzw. ostrych zabaw, to w Twojej psiej relacji prędzej czy później może pojawić się problem…

Pomijając fakt, że ludzie w internecie nie szczypią się za bardzo i nie mają hamulców przed nazywaniem innych użytkowników głupcami (o kulturze w sieci chyba też napiszę felieton), to zawsze zaskakuje mnie to że inni wiedzą na pewno lepiej jaka jest nasza intencja działania i gotowi są od zaraz udzielać nam surowych osądów jakbym wzbudzała w swoim psie agresję. Wiedzą to,  nie znając psa, nie znając naszej relacji, po zaledwie 17 sekundach filmiku…

Chila

Opublikowany przez goldenmajko.BLOG.pl na 28 lutego 2018

A teraz do teorii…

Szkoleniowcy, hodowcy, nawet lekarze weterynarii od dziesięcioleci wkładają do głowy właścicielom psów aby nigdy pod żadnym pozorem nie bawili się z nimi w przeciąganie oraz w tzw. „ostre zabawy”. Ma to jakoby grozić wyzwoleniem i utrwaleniem zachowań dominacyjnych i agresji u psa.

Rozumowanie takie bierze się z pomylenia zachowań łowieckich jakie występują w tej zabawie, z zachowaniami agonistycznymi (rozwiązywaniem konfliktów), jakie w niej nie występują.

Zabawy w przeciąganie jeśli tylko odbywają się według jasnych ustalonych reguł są znakomitym sposobem na rozładowanie energii. Tych reguł musisz psa nauczyć. ( i teraz powracając do mojego filmiku- moje psy doskonale znają te reguły!) Podobnie jak kontrolowane „ostre” zabawy tak i one są swego rodzaju barometrem wskazującym na ile panujesz nad zachowaniem swojego psa, zwłaszcza w jaki sposób robi on użytek ze swoich zębów. Zabawa nie wywołuje u psa zachowań drapieżnika- bo one już w NIM TKWIĄ- TYLKO DAJE IM UJŚCIE.

Oczywiście, że zabawa w przeciąganie jak każda intensywna zabawa może być potencjalnie groźna, jeśli nie obowiązują w niej żadne reguły ani zwyczajny zdrowy rozsądek. Nie należy jednak wylewać dziecka z kąpielą. Dlaczego pozbawiać właściciela i psa świetnej zabawy która w dodatku jest sposobem na ujście energii i zaciśnienie więzi? JEJ ZALETY to przede wszystkim ZWIĘKSZENIE KONCENTRACJI U PSA I JEGO PEWNOŚCI SIEBIE ORAZ URUCHAMIANIE JEGO GŁĘBOKO ZAKORZENIONYCH INSTYNKTÓW. Ponadto właściciel jest skojarzony z silnym wzmocnieniem pozytywny.   Jeśli czytasz mojego bloga wiesz jak ważne jest to wzmocnienie.

Korzyści jakie przynosi zabawa w przeciąganie to zmniejszenie ryzyka wystąpień zaburzeń zachowania, które mają źródło w bezczynności i niedostatku bodźców. Dla właściciela ta forma aktywności jest bardzo wygodna, bo w w krótszym czasie bez  ruszania się z miejsca daje to wszystko co długi spacer (co nie znaczy że może go zastąpić). Jest także dobrą nagrodą przy szkoleniu w zakresie posłuszeństwa.

Argument że przeciąganie zrobi z psa dominanta jest wyjątkowo słaby, a pomysł że psy czy wilki rozstrzygają między sobą kwestie dominacji i podporzadkowania poprzez chwytanie dwóch końcow linii czy zabawki i przeciąganie jej w swoją stronę brzmi śmiesznie. Ma sens? Myślę że ma!

W zabawie tej pies i właściciel nie występują przeciwko sobie a raczej współpracują „przeciwko” zabawce. Zazywczaj jeśli pozwolisz psu wygrać podczas takiej zabawy to znaczy że dasz mu zabawkę, przyniesie ją z powrotem i będzie chciał zacząć przeciąganie od nowa, a nie ucieknie ze zdobyczą. Uczy się, że tylko właściciel dysponuje niezwykłą umiejętnością- powoduje że zabawka stawia opór, żyje i zachowuje się jak prawdziwa zdobycz. W ten sposób właściciel zyskuje wspaniały środek motywujący jakim jest wzmocnienie.

Jeśli czasem zdarza się że pies chwyta zabawkę i z nią ucieka to znaczy, że  jest to skutek popełnionych przez właściciela prostych błędów taktycznych. Gdy pies przejąwszy kontrolę nad zabawką zwiewa, trzeba go przechytrzyć a nie przegonić. Tam gdzie decydują szybkość i zwinność- pies zawsze wygra.

Kiedy Twój pies nauczy się że zabawka żyje i stawia opór tylko wtedy gdy jest w rękach właściciela, uciekanie z nią nie przyjdzie mu do głowy.

Doktor Peter Borchelt i doktor Linda Goodloe przeprowadzili badania porównujące zachowania psów, z którymi właściciele bawią się w przeciąganie, z  tymi, które tej zabawy nie znaja. Nie wykazali żadnego związku między zabawą a wzrostem agresji.  Jeśli ktokolwiek przedstawi dobrze udokumentowane badania że jest inaczej z pewnością wezmę je od uwagę, a tymczasem wzbudzanie agresji podczas tej zabawy jest tylko domniemaniem.

Wydaje się że ta zabawa jest groźna, bo groźnie wygląda, a pies zachowuje się podczas niej jak prawdziwy drapieżnik. Najwyraźniej niektórym trudno się pogodzić z faktem że jest drapieżnkiem.

Trzeba pamiętać że pies bawiący się w przeciąganie nie walczy z właścicielem, on współpracuje z nim aby „zabić” zdobycz. „Zabijanie” w zabawie w przeciąganie jest intensywnym i przyjemnym przeżyciem, które pies kojarzy z właścicielem. Podkreślam jednak,  że niezbędne jest by taka zabawa była podporządkowana ścisłym regułom:

  • Na komendę pies puszcza zabawkę
  • Zabawa zaczyna się zawsze z inicjatywy właściciela
  • Jest przeplatana ćwiczeniami posłuszeństwa
  • Nie ma tolerancji dla wypadków.

Dziękuję, że dotarłeś aż tutaj. Teraz pomyślisz, ale przecież filmik nie był o przeciąganiu… Tak filmik nie był, ale „ostre” zabawy oraz przeciąganie zaliczane są do tego samego typu zabaw przez najlepszych behawiorystów. O ostrych zabawach napiszę w kolejnej części, dlatego śledź mojego bloga i mój fanpage…

Na zakończenie, mogłabym „obrazić” się na świat po niestosownych komentarzach niektórych nielicznych osób z forum. Ale to nikomu nie przyniosłoby nauki. W zamian wybrałam wyciągnięcie lekcji po tym  jak zauważyłam ze w temacie niektórym brakuje ewidentnie gruntownej wiedzy. Zmotywowało mnie to więc do napisania tego wpisu.

Jednakże, jeśli uważasz inaczej i nie zgadzasz się z przytoczonymi powyżej argumentami, chętnie poznam Twoje które mają sens. Jednakże jedyne czego wymagam, to kultury- jej brak nie będzie tolerowany. Myślę, że wszyscy jesteśmy dorośli. Zdecyduj więc z jaką intencją się wypowiadasz.

 

Pozdrawiam,

Edyta
www.goldenmajko.pl

na podstawie „Pies i Człowiek” Jean Donaldson

 

18 punktów po których będziesz mógł wymieść konkurencję z rynku…




Życie potrafi zaskakiwać każdego dnia. Jaką lekcję dzisiaj wyciągnęłam po 19 latach zainteresowania kynologią?

Jak mówi mój mentor Kamila Rowińska :

„Nigdy nie chciałam uczestniczyć w dyskusjach typu: „jesteś lepsza/y niż…”, „zajdziesz wyżej, dalej…”, „… zazdrościsz mi…”, bo to dyskusje, które prowadzą donikąd. Gdy otoczenie mówiło: „ten lub tamten się już skończył lub wypalił”, podchodziłam do tego z rezerwą. Nie wiedziałam, jaki jest plan tej osoby, poza tym ja sama nie wiem, kim ja będę za 10 lat. Nie rżnę zatem kozaka, bo i po co?” [1]

Co jakiś czas słyszę, jak początkujący w hodowli wypowiadają się o ludziach z 10-letnim; 20-letnim  i dłuższym stażem. Tych, którzy zbudowali szanujące się hodowle, działające prężnie od kilkunastu lat dające wiele wartości.

Mówiąc krótko – co drugi, który dopiero wchodzi do tego świata zrobiłby wszystko lepiej, szybciej i ma swoich starszych oraz bardziej doświadczonych kolegów za idiotów 🙂

Gdy zaczynałam to przyglądałam się pracy osób, które są na tym „rynku” dłużej. Miałam dużo pokory i szacunku do ich osiągnięć. Nadal ją mam.

Czas się zwijać…

Osobiście czytam wszystkie wiadomości kierowane do mnie. Wiele z nich jest naprawdę zdumiewających i mocno inspirujących, bo piszecie wiele wspaniałych rzeczy. Szczególnie wtedy kiedy, doceniacie, że jest ktoś kto stara się przekazać Wam wiedzę. Dostaję dużo telefonów od Was na temat waszych problemów z psami. Mimo że nie jestem wykwalifikowanym szkoleniowcem staram się przekazać Wam jak najlepiej umiem tą wiedzę, którą zdobyłam do tej pory oraz to co wyczytałam w książkach lub dowiedziałam się od znanych mi inspirujących hodowców.

Jednak dzisiaj na fanpage dostałam wiadomość od mężczyzny, która właśnie startuje w tym świecie. Świecie hodowli, kynologii. Nie będę przytaczać całej wiadomości, jednak można ją z powodzeniem skrócić do: „Pani sobie robi mną reklamę i zazdrości mi mojego psa (…) Mój pies osiągnie jeszcze dużo, bo jest młody a Pani pies jest stary (…) ”. Co brzmi mniej więcej tak „zbieraj zabawki, zaraz Cię wywiozę z tej piaskownicy”.

Znów zacytuję Rowińską „Szkoda, że nie mogę pokazać Ci, jak wyglądała moja mina, kiedy to przeczytałam 🙂 Mnie samej, nawet by przez myśl nie przeszło, aby tak napisać do kogokolwiek, ale…przecież ludzie są różni.”

Powiesz: „nie przejmuj się i rób dalej swoje”. I tak też można do tego podejść.

Niepokoi mnie jednak to, że ktokolwiek w ogóle hodowlę postrzega w taki właśnie sposób.

I nie mam tutaj na myśli tego, że konkurencja jest zła, bo wyznaję zasadę, że dla każdego znajdzie się miejsce. Przykre jest natomiast to, że ktoś chce robić coś, aby innych niszczyć, zamiast budować realną wartość i skupić się na pomaganiu innym.”

Pomyślałam więc, że podam Ci, szanowny Panie, instrukcję jak przygotować się do tego abyś mógł być (jak to nazwałeś) reklamą dla innych i aby inni faktycznie mieli Ci czego zazdrościć. Jak wymieść konkurencję z rynku…

Wszak misją moją jest wspierać innych w zdobywaniu wiedzy na temat tej rasy. Do stworzenia poniższych podpunktów posłużyłam się moim ulubionym artykułem Kamili Rowińskiej (z której argumentacją w tej kwestii  w 100% się zgadzam- Kamila co prawda opowiada o innej branży- ale dotyka tego samego problemu).

Pomijając kwestię, że chcesz budować swój wizerunek z intencją, która nie wróży nic dobrego na dłuższą metę …

  • To nie jest takie proste! Nie wystarczy tylko zarejestrować psa jako reproduktora, „wyklikać reklamę na fejsie” i liczyć zyski.
  • To, że Twoje ego ledwie mieści się na FB, to za mało.
  • To, że masz duże plany i myślisz w wielkich kategoriach, to jeszcze nie wystarczy, aby odnieść sukces.
  • To, że budujesz swój wizerunek, motywując się tym, aby kogoś “wywieźć i ośmieszyć” to na dłuższą metę fatalny napęd Twoich działań. [1]

Tak naprawdę uważam, że to pomoc innym powinna być Twoją główną motywacją i pasją, która będzie Cię napędzać.

Zacznijmy jednak od początku, abyś wiedział, przez jakie kroki przyjdzie Ci przejść, zanim Twój wizerunek zacznie się liczyć w ‘branży’. [1]

  1. ODNIEŚ SUKCES w pierwszym projekcie, który sobie zaplanujesz.

Wbrew pozorom to najłatwiejsze. Masz entuzjazm początkującego, większość osób chce Ci pomóc, a koszty masz niewielkie. Kiedy odrobinę zaczniesz wystawać “ponad stół” Twoje otoczenie będzie Ci gratulowało. Ale mowa jest o takim sukcesie prawdziwym. Z rzetelnymi liczbami i konkretnymi wynikami, oparty na faktach, a nie odczuciach. Prawdziwe tytuły, championaty, wygrane prestiżowe wystawy!  Ukończone szkolenia, posiadane dyplomy, realna praca z psem… Nie wystarczy tylko to, że dla Ciebie jest on najpiękniejszy na świecie (bo to jest oczywiste!).  

2. Uwzględnij fakt, że koszty Twojej działalności hodowlanej to nie tylko pełna micha dla psa.

  • To koszty badań lekarskich, certyfikatów zdrowotnych (regularnie)
  • To koszty wystaw- jeśli więcej niż podstawowe trzy na hodowlankę ( a zakładam, że chcesz odnieść sukces?) to wydasz na to kupę kasy, spędzisz mnóstwo czasu na halach na ringach i w samochodzie: kiedy chcesz być włścicielem szanowanego reproduktora tym bardziej!
  • To energia przeznaczona na wychowanie i pielęgnacje psa
  • To koszty reproduktora/ lub koszty wizyt u szczeniąt aby sprawdzić i zweryfikować warunki hodowlane w końcu podpisujesz się pod tym imieniem i nazwiskiem!
  • To koszty utrzymania szczeniaków, ich odpowiedniego zywienia, socjalizacji, opieki weterynaryjnej, mleka, karmy, zabawek, mat, ręczników, podkładów, preparatów, to Twoje nieprzespane noce kiedy nikt nie płaci Ci dniówki, a potencjalni nabywcy pytają „czy można negocjować”. Czy można negocjować twoją pracę która odbywa się 24h/h przez dwa miesiące non stop? Twój strach, ból, cierpienie kiedy coś pójdzie nie tak?
  • To tylko drobny procent tego ile kosztuje prowadzenie hodowli

I jeszcze jedno, chyba najważniejsze – przygotuj się na działanie NON STOP! Będą nieprzespane noce, nerwy i stres.

To nie tak, że kiedy zakłada się hodowlę, to  możesz sobie wstać o godzinie 10, potem śniadanko i leniwym krokiem do szczeniaczków.

3. Zbuduj silny zespół.

Zadbaj o to, aby ludzie przy Tobie się rozwijali  i realizowali się w hodowli.

Nie będzie łatwo, ale dzięki temu stworzysz grupę ludzi, z którymi będzie Ci się wyśmienicie współpracowało i pomogą Ci w realizacji coraz wyższych celów. [1]

4. Wprowadź optymalizację swoich działań

Rób więcej w krótszym czasie. Postaw na efektywność. Już nie jesteś sam na okręcie, ale ponosisz współodpowiedzialność za osoby zaproszone do zespołu.

Liczą się wyłącznie efektywne działania, które popchną Twój wizerunek ku lepszemu. Inaczej wylądujesz na mieliźnie i skończą się marzenia o podboju świata kynologii. [1]

5. Utrzymaj zainteresowanie Twoimi psami

Gdy minie pierwszy zachwyt, zadbaj o to, aby ‘cykl życia’ Twojego psa  był możliwie jak najdłuższy. Żeby tak się stało, właściciele powinni być wręcz zachwyceni tym, co oferujesz w swojej hodowli, a i Tobie również musi to sprawiać prawdziwą frajdę i radość. Dzięki temu będziesz w stanie dawać jeszcze więcej wartości.

Zachwycić ludzi pięknym zdjęciem w sieci, to potrafi prawie każdy. Zachwycać ludzi dając im wymarzone dla nich pod względem temperamentu szczenięta, to potrafią nieliczni. Sam jesteś tego przykładem- wszak jesteś właścicielem szczeniaka po moim psie (i jego pięknej matce!). 

6. Znajdź przyjemność w mówieniu tego samego po raz tysięczny

Na swojej kynologicznej drodze spotkasz wiele osób, dla których ta niezwykła podróż dopiero się rozpoczyna. Dla nich jest to PIERWSZY raz i wiele tematów będzie wałkowanych bez końca.  Jeśli nie kochasz ludzi i psów oraz tego co robisz, nie poradzisz sobie z tym i bardzo szybko przyjdzie tzw. wypalenie.

7. POWTÓRZ sukces lub pogódź się z niepowodzeniem.

To, że Twój pierwszy pies, czy suka okazała się sukcesem, nie oznacza, że kolejny również nim będzie.

Bądź przygotowany na to, że istnieje spora szansa, iż okaże się inaczej. Bywa, że zdrowie psa wysiada albo certyfikaty są nie takie albo szczenięta rodzą się z chorobą genetyczną. Trudno, takie rzeczy się dzieją i nawet najlepszym nie wszystko wychodzi. Czy będziesz potrafił z godnością ustąpić i wycofać swoje zwierzę z hodowli dla dobra innych? Wyciągnij wnioski i pamiętaj, aby pod żadnym pozorem nie powielać starych błędów.

8. Przygotuj się na wrogów Twojego sukcesu.

Wszyscy kochają Cię, gdy jesteś w drodze do swojego pierwszego miotu. Jednak, kiedy już to zarobisz, to dla niektórych staniesz się piep…..ną konkurencją, która dorobiła się na „układach”.

Wiem, że teraz może Ci się to wydawać mocno podkoloryzowane, jednak rzeczywistość potrafi być naprawdę brutalna. I nawet jeśli tak jak ja przeznaczasz pieniądze na cele adopcji psów, to i tak licz się z tym, że spotkasz sporo osób, którym Twój sukces się nie spodoba i zrobią wiele, aby nadszarpnąć Twoją reputację, zaszkodzić Ci lub spróbują Cię zwyczajnie sciągnąć w dół.

9. Wytrzymaj hejt i fakt, że ludzie interpretują każde Twoje słowo dowolnie, w zależności od potrzeb i intencji.

Bez względu na to, co powiesz, znajda się tacy, którzy będą szukali dziury w całym.

Jak Cię ktoś spyta pod zdjęciem potomka Twojego psa „z jakiej pochodzi hodowli” ,a Ty odpowiesz i okaże się, że jest to znana hodowla/ utytułowani rodzice – powiedzą, że się się reklamujesz. Jeśli nie powiesz, uznają, że zadzierasz nosa.

Jeśli ktoś będzie Cię obrażał na Twoim fanpage’u i go zablokujesz, to nagle okaże się, że nie masz do siebie dystansu. Jeśli pozwolisz mu pisać, inni powiedzą, że pozwalasz robić bałagan we własnej piaskownicy.

Im większa będzie Twoja rozpoznawalność, tym surowiej będą Cię oceniać. Przywyknij, że gdy na Twoim profilu pojawi się zdjęcie z Twoim psem, usłyszysz, że „nawet Twoje psy są na sprzedaż”.

Nie dogodzisz wszystkim.

10. Przygotuj się na to, że niektórzy skorzystają bezprawnie z Twojego wizerunku dla osiągnięcia własnych celów.

Chociażby aby zrobić gównoburzę wobec Twojej osoby na forum  internetowym. Przywyknij.

11. Pracuj pomimo tego, co przykrego Cię spotka i pozostań równie entuzjastyczną i pomocną osobą dla swoich, co na początku.

W życiu dzieją się różne rzeczy i nie zawsze będą one pozytywne. Niezależnie od tego, co się stanie, bądź nadal  osobą na którą można liczyć. [1]

12. Poszukaj otoczenia, gdzie Ty również się rozwijasz.

Nie ma nic gorszego niż bycie non stop „najmądrzejszym w pokoju”. Otaczaj się zatem ludźmi, którzy osiągnęli więcej od Ciebie, aby czerpać z ich doświadczenia i wiedzy. Przekonasz się wtedy, że jeszcze mało wiesz, a jednocześnie zyskasz zupełnie nowe kierunki rozwoju. [1]

13. Wspieraj w działaniach tych, którzy dopiero zaczynają.

Prawdziwą miarą Twojego sukcesu nie są sukcesy, które Ty osiągasz, ale te, które osiągają osoby korzystające z Twoich usług i doświadczenia.

Pamiętaj, że Ty też kiedyś zaczynałeś, dlatego powinieneś być wyrozumiały dla początkujących i zaoferować pomoc w rozwijaniu się. Nie ma nic piękniejszego niż obraz szczęśliwego właściciela psa, który dzięki Tobie oraz swojemu zaangażowaniu był w stanie rozwinąć swoją relację z psem. [1]

14. Naucz się rozstawać z ludźmi,

Nie zawsze jest tak, że ci, których lubimy, mogą nam rzeczywiście pomóc w budowaniu naszej hodowli.  Dla dobra Twojego wizerunku  nie możesz pozwolić, aby nadal byli w Twojej drużynie. Tak, wiem, że to nie brzmi najlepiej. Nie każę jednak zrywać Ci z nimi całkowicie kontaktu, ale ograniczyć współpracę pod względem hodowlanym.

Bądź przygotowany na to, że zaraz po tym, gdy już to zrobisz, większość osób, które obserwuje Twoje działania, stwierdzi, że Ci odbiło. Mimo że nie mają zielonego pojęcia, czym podyktowana była tak trudna decyzja. [1]

15. Inwestuj w swoją wiedzę

 Jeśli chcesz się rozwijać, to nie da się obejść bez śledzenia historii rasy, rodowodów, psów, skojarzeń, czytania o chorobach i o wychowaniu psów w ogóle. Wiele z nich może realnie pomóc Ci w budowaniu Twojego wizerunku.

Podejmuj przy tym mądre decyzje. [1]

16. Pilnuj, aby woda sodowa nie uderzyła Ci do głowy.

Dziś jesteś zdrowy, silny i być może jest tak, że stać Cię na naprawdę wiele. Jednak, co będzie jutro? Tego nie wie nikt. Równie dobrze Twoja hodowla może przestać istnieć bo Twoje psy zachorują na parwowirozę.

Dlatego nie graj gwiazdy, która wszystko wie, bo w kluczowym momencie Twojego życia może się okazać, że nie będziesz mieć wokół siebie bliskich osób, które SZCZERZE pogratulują sukcesu. Natomiast w gorszych chwilach nikt nie poda pomocnej dłoni. [1]

17. Dbaj o ludzi i relacje.

Dotrzymuj słowa i danych innym ludziom obietnic. Pamiętaj o tych, którzy pomogli Ci dojść do miejsca, w którym obecnie jesteś. Szczególnie, jeśli ich wsparcie już nie jest Ci do niczego potrzebne, to mimo wszystko pamiętaj o nich.

I nie mów przypadkiem, że Ty wszystko sam i tylko sam. Hodowla nie kończy się na skasowaniu pieniędzy za sprzedanego szczeniaka, a bycie właścicielem repa nie kończy się na kasowaniu pieniędzy za krycie. Krycie musi być skuteczne, muszą urodzić się szczeniaki, powinieneś wtedy pomóc hodowcy znaleźć dla nich jak najlepsze domy a potem pielęgnować kontakt z właścicielami szczeniąt. Ale najpierw… najpierw ktoś musi przyjechać do Ciebie na krycie… A to nie jest tak, że skoro na fejsie pod zdjęciem Twojego pięknego psa pojawi się 30 komentarzy i 200 lajków to właściciele suk będą walić do Ciebie drzwiami i oknami…
Trzeba mieć jeszcze co zaoferować poza ładnym obrazkiem… I umieć oddzielić ziarno od plew. Umieć powiedzieć nie, mimo wizji rzekomego zarobku!

18. Wciąż się rozwijaj i twórz nowe wizje.

Musisz wiedzieć, że w hodowli liczy się to, aby stale się rozwijać i kreować nowe rozwiązania. Ty również nie poprzestawaj na jednym sukcesie, ale staraj się z tego czerpać garściami.

Jeśli w swoich działaniach znajdziesz czas na coś więcej niż hodowla i utrzymasz się w tym środowisku w czołówce minimum na 10 lat, to kłaniam Ci się bardzo nisko.

Kiedy już przejdziesz przez te punkty z sukcesem, to ja ucieszę się z Twojej drogi i gorąco Ci jej pogratuluję!

Najprawdopodobniej o tych osobach, które dziś chcesz „wymieść”, pomyślisz wtedy z wdzięcznością i chętnie z nimi przez telefon porozmawiasz, czy kawę wypijesz. U wielu z nich znajdziesz zrozumienie oraz wsparcie. [1]

Nawet jeśli sposób bycia i pracy każdego z nich nie będzie Ci bliski, to docenisz ich wytrwałość w dążeniu do celu. Zrozumiesz wreszcie, że ogromna miłość do innych, chęć pomagania i tytaniczna praca doprowadziła ich do tego miejsca, w którym są obecnie.

Gadanie jest tanie, a ostatecznie jednak liczą się efekty! [1]

Dlatego bierz się do pracy i pamiętaj, aby czytać mojego bloga. Jestem przekonana, że to pomoże Ci popchnąć Twoje działania hodowlane do przodu i mocno zainspiruje Cię do działania. [1]

Nie marnuj swojego czasu na latanie za mną po forach internetowych i szkalowanie mojego imienia ponieważ po 19 latach bycia w tym środowisku tego typu dziecinne działania motywują mnie do działania jeszcze bardziej.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Edyta, właścicielka przecudownego utytułowanego przepięknego Mojo- ojca Twojego psa 😉

[1] https://rowinskabusinesscoaching.com/rowinska-pakuj-sie/

 

Adoptuj, nie kupuj! Goldeny z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea



„Jest twoim przyjacielem, wspólnikiem, obrońcą, jest Twoim psem. Ty jesteś jego życiem, jego miłością, jego przywódcą. On będzie Twój, wierny i szczery, do ostatniego tchnienia. Musisz okazać się godny takiego oddania – jesteś mu to winien.

Goldeny adoptowane wirtualnie z Fundacji Pomocy goldenom Aurea

cropped-22048181_1459855054122111_3872899858865571889_o

Od listopada 2015 adoptujemy podopiecznych z Fundacji Pomocy Goldenom Aurea- wirtualnie. Robimy to wpłacając poszczególne kwoty  comiesięcznie na konto fundacji.  Co z tego mamy? Satysfakcję, że pomagamy. Dlaczego pomagamy? ponieważ kochamy Goldeny, ponieważ nie będziemy biedniejsi od tej dobroci, ponieważ  nie mamy miejsca u siebie w domu aby przyjąć takiego pieska- więc robimy to inaczej.Najlepiej jak umiemy. I Ty możesz pomóc? Nie wiesz jak? Przeczytaj tutaj
Jak działa fundacja?

  • staramy się przyjmować pod opiekę każdego goldena w potrzebie,
  • psa, który staje się naszym podopiecznym, umieszczamy w domu tymczasowym, gdzie mieszka do czasu adopcji,
  • określamy jego potrzeby, obserwujemy zachowania, często uczymy życia z ludźmi, życia w mieście, staramy się też rozwiązywać problemy z zachowaniem psa – jednym słowem robimy wszystko, aby pies czuł się bezpiecznie i dobrze oraz był jak najlepiej przygotowany do adopcji,
  • każdy pies ma zapewnioną najlepszą opiekę, mieszka w domowych warunkach, zbiera pozytywne doświadczenia, jest karmiony dobrej jakości karmą, jest też troszkę rozpieszczany – jest po prostu traktowany jak domownik i własny pies,
  • każdy pies ma zapewnioną profilaktykę weterynaryjną: szczepienia, odrobaczenie, zabezpieczenie przez pasożytami skóry,
  • zdrowie naszych podopiecznych jest dla nas bardzo ważne: każdy z nich przechodzi podstawowe badanie u lekarza weterynarii oraz ma wykonane badanie krwi, często jednak to nie wystarczy i wykonujemy dodatkowe, specjalistyczne badania, mające na celu jak najdokładniejsze zdiagnozowanie psa,
  • finansujemy niezbędne leczenie, zabiegi, operacje, rehabilitację,
  • każdy pies znajdujący się pod naszą opieką jest chipowany i zarejestrowany w krajowych i międzynarodowych bazach,
  • naszych podopiecznych sterylizujemy (suki) i kastrujemy (psy) – zyskujemy pewność, że nie będą rozmnażane oraz unikną potencjalnych chorób,
  • przygotowanym do adopcji psom, znajdujemy cudownych opiekunów i domy na resztę życia,
  • w miarę możliwości staramy się pomóc w finansowaniu kosztownego leczenia lub zabiegów goldenów, które mają właścicieli.

Adoptowany przez nas Erni, Gaga, Bąbel i  Fado- znalazły już nowe domy na stałe.

W obecnej chwili adoptujemy Gibsa. 

 

Obcy w organizmie- diagnostyka chorób układu pokarmowego




Witajcie,

Staram się nadrobić zaległości. Ponieważ zostałam uziemiona w domu z powodu skręcenia kostki, nie pozostaje mi nic innego jak zakasać rękawy do pracy 🙂

Przygotowałam dla Was ciekawy, choć krótki artykuł na temat diagnostyki chorób pasożytniczych u psów.

Co ciekawe taką samą metodę wykrozystuje się w kierunku poszukiwania pasożytów u ludzi.

Jedną z takich metod diagnostycznych jest badanie kału. Większość labolatoriów diagnostycznych wykonuje badanie mikroskopowe kału metądą rozmazu bezpośredniego, które jest obarczone wysokim ryzykiem fałszywie ujemnych wyników. Wykrywalność pasożytów za pomocą tego sposobu wynosi zalediwe 7% do maksymalnie 25 %. Analizę powinno się tu powtarzać trzykrotnie w określonych odstępach czasu (2-3 dni), ponieważ jaja, cysty, czy formy larwalne niektórych pasożytów mogą pojawiać się w kale cyklicznie.

 Laboratory

Próbki należy pobrać zawsze z kilku miejsc stolca, szczególnie z tych gdzie widać krew, śluz lub ropę. Kolejną sprawą jest sumienność pacjenta w kwestii przechowywania materiału (temperatura 2-8 stopnia C) i jego dostarczenie do badania (w ciągu 24h od pobrania).

Istnieją labolatoria, które badają materiał dopiero po kilkunastodniowym procesie wywoływania pasożyta, polegającym na stosowaniu odpowiedniej diety iłatwiającej wyjście robakó. W tym wypadku wynik jest bardziej wiarygodny. Miarodajne są również badania krwi, gdyż przy inwazji pasożytniczej często obserwowuje się eozynofilię czyli komórek układu odpornościowego, które walczą między innymi z pasożytami oraz podwyższone miano przeciwciał klasy IGE. We krwi sprawdza się również obecność specyficznych przeciwciał klasy IgM i IgG skierowanych przeciwko konkretnym pasożytom (np. pierwotniakom takim jak lamblia czy Toxoplasma).

Zostaw swój kometarz,

Pozdrawiam

Edyta

Co z tym ogonem??? Syndrom „zimnego ogona”

Witajcie,

U Was też tak gorąco? Czy w weekend byliście nad wodą? My podczas niedzielnych odwiedzin u szczeniaków co prawda nie byliśmy nad wodą ale nie powstrzymało to, Chili od odkrycia basenu dla dzieci. Chili nie potrafi się powstrzymać jak widzi wodę- nie ważne ile tej wody jest. Jak widać Mojo także wziął udział w niecnym czynie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Chili od tych wodnych szaleństw (4 h w basenie), nie skończyła z syndromem… zimnego ogona.

IMG_6799

W kręgu właścicieli psów myśliwskich, psów dowodnych mówi się o tym syndromie i jest im znany, a co ciekawe wielu lekarzy weterynarii nie spotkało się z tą jednostką. Geneza choroby ewentualnie przypadłości nie jest poznana. Na dziś dzień wiadomo jedynie, iż często u psów dowodnych dochodzi do prosto mówiąc ‚porażenia’ ogona, co wiąże się z miejscowym zapaleniem mięśni i najprawdopodobniej nerwów. Najczęściej syndrom pojawia się u psów przy dużej różnicy temperatur ( gorąco na zewnątrz, zimna woda) lub np zimą podczas zabaw w wysokim śniegu, w upalne dni tarzanie się w zimnej chłodnej mokrej trawie.

Objawy choroby są bardzo charakterystyczne gdyż dochodzi do silnego porażenia ogona co objawia się tym, iż zwierzę nie chce poruszać ogonem, ogon na ogół zwisa w dół. Pies dotknięty syndromem nie chce nim poruszać, jest osowiały i często miewa problemy ze znalezieniem odpowiedniej pozycji do leżenia czy siedzenia.

Dochodzi do ostrej miopatii objawiającej się bólem podstawy ogona, co może wywołać trudność przy siadaniu lub kładzeniu się. Sam ogon wydaje się być odłączony od reszty ciała, stąd zagraniczni lekarze weterynarii przyrównują go do ugotowanego makaronu (wet noodle), natomiast sam zespół określają terminem: dead tail (martwy ogon). Wiadomo iż sprawia to duży dyskomfort i ból. Na ogół sprawność ogona wraca od kilku do kilkunastu dni (nawet trzech tygodni) i raczej nie wymaga leczenia, w skrajnych przypadkach konieczna jest wizyta u lekarza weterynarii.

W przypadku Chili, ból jest bardzo duży, biedna Chila piszczy a czasami nawet zawodzi z bólu. Mamy za sobą nieprzespaną noc i wizytę u weterynarza. Chila dostała zastrzyk przeciwbólowy, tabletki przeciwbólowe na kolejne dni oraz nasada ogona została rozgrzana laserem. W zaleceniach jest także rozgrzewanie nasady ogona co kilka godzin. Mam nadzieję, że syndrom zimnego ogona Chiluni szybko minie.

Co ciekawe Mojo taki syndrom miał dwa razy. Za każdym razem po kąpielach w zimnej wodzie. Od tego momentu zabraniam mu wchodzić do wody przy bardzo dużym ryzyku róznicy temperatur. U Mojo porażenie ogona nie było, aż tak bolesne, przechodziło po trzech dniach. Chili być może przez to, że totalnie wyliniała i nie ma chroniącego jej podszerstka skończyła swoją wodną zabawę z takim nieprzyjemnym efektem.

A czy Wy macie doświadczenia z syndromem zimnego ogona? (Nie mylić z syndromem końskiego ogona).

Pozdrawiam Was trzymajcie kciuki za powrót Chili do zdrowia i oby ją bardzo nie bolało.

Edyta

Ps, Mówi się, że jest to ostry skurcz mięsni. Nie chcę myśleć jak wygląda szok termiczny u człowieka płynącego w morzu, rzece w jeziorze… skoro ogon wydaje się odłączony od reszty ciała… jak wyraźne zdaje się być ryzyko utonięcia w przypadku owego skurczu. Uważajcie na siebie.

Szczeniak w stanie INSTANT kwarantanna czy socjalizacja?

Witajcie,

O szczeniętach i to jak zacząć z nimi koegzystować napisałam tutaj na tym blogu chyba najwięcej artykułów. Jest to zdecydowanie największy Wasz dylemat na grupach dyskusyjnych zaraz po pytaniu „Jaką hodowlę polecacie”… Szczenię dość szybko zazwyczaj adaptuje się w nowym domu i rodzi się pytanie co z takim maluchem można robić. Sprawę komplikuje w dodatku kwarantanna- która mimo, że obowiązkowa- jako obowiązkowa przez niektórych nie jest traktowana. Bez komentarza nie może pozostać również fakt, że tydzień 4-16 są to najbardziej newralgiczne tygodnie w życiu szczeniaka, a w wielu publikacjach stawia się wręcz tylko na jeden tydzień i  celuje się w tydzień 8. 

1688746_orig

Zarówno kwarantanna jak i socjalizacja powinny być bardzo ważnymi pojęciami dla każdego właściciela psa. Na jednej ze stron natknęłam się na taki wpis „Niestety oba terminy niejako się wykluczają, ponieważ występują w tym samym okresie życia szczeniaka.  Wpis ten ma odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze ? kwarantanna czy socjalizacja?”. Moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne. Jedno nie wyklucza drugiego. Pamiętać należy, że szczenie to nie jest produkt instant, a co za tym idzie jego socjalizacja TRWA CAŁE ŻYCIE. PSA SOCJALIZUJEMY CALE ŻYCIE. Owszem z logicznego nawet założenia najwięcej bodźców pies poznaje jako psi dzidziuś i jest to oczywiste, ponieważ młody pies w naszym domu uczy się najzwyczajniej w świecie życia. Nie jest jednak prawdą, że przestrzeganie kwarantanny sprawi że wychowamy w domu dzikusa. A pojawiają się i tego typu komentarze.

Kwarantanna to okres ochronny szczeniaka, który zazwyczaj trwa do drugiego tygodnia po trzecim szczepieniu. Według wskazań weterynarzy pies nie powinien w tym czasie uczęszczać do miejsc, gdzie bywają inne zwierzęta. Odporność poszczepienna przychodzi z czasem,  więc zakłada się, że w okresie tzw. kwarantanny szczenię jest zdecydowanie bardziej podatne na choroby takie jak chociażby nosówka czy niezwykle groźna parwowiroza. Szczenię trafia do nowego domu najczęściej po pierwszym z serii dwóch lub trzech szczepień przeciwko chorobom zakaźnym. Oczywiste jest, że do czasu przyjęcia ostatniego z nich, a także kilku dni po nim, narażone jest na niebezpieczeństwo zarażenia chorobą zakaźną. Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu. Po uwzględnieniu terminu ostatniego szczepienia i okresu ochronnego po nim wychodzi na to, że szczeniak nie powinien opuszczać domu do ukończenia 11-14 tygodnia życia

Zacznijmy od początku czyli zacznijmy od szczepień oraz wyjaśnienia kilku pojęć.

Odporność przeciwzakaźna jest jednym z podstawowych mechanizmów umożliwiających organizmowi funkcjonowanie w warunkach środowiska naturalnego.

Podstawowe zadania układu odpornościowego w zakresie ochrony przed chorobami zakaźnymi

* rozpoznanie czynnika infekcyjnego jako obcego ustrojowi
* uruchomienie szybkiej i skutecznej reakcji obronnej
* przekazanie informacji o rozpoznanych antygenach komórkom potomnym

Prof. dr. hab. n. med. Janusz Marcinkiewicz jest immunologiem, z wykształcenia lekarzem, kierownikiem Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej:

Przede wszystkim musimy wytłumaczyć, że przed chorobotwórczymi drobnoustrojami chroni skutecznie układ immunologiczny (odpornościowy), ale tylko wtedy, gdy nabył tę właściwość poprzez wcześniejszy kontakt z danym zarazkiem. Powinniśmy jasno wytłumaczyć, dlaczego szczepienia są najlepszą drogą do nabycia odporności na infekcje bakteryjne i wirusowe, a szczepionka jest preparatem biologicznym zawierającym unieczynniony lub znacznie osłabiony wirus, bakterię lub ich istotne fragmenty. Warto również uświadomić, że szczepienia są formą profilaktyki zdrowotnej, czyli zachowania dobrego zdrowia, a antybiotyki jedynie próbą leczenia, czyli już naprawiania szkód wywołanych chorobą, co więcej, w przypadku zakażeń wirusowych – próbą nieskuteczną.

Odporność dzielimy na nieswoistą

* bardzo szybka, nie wymaga wstępnej aktywacji
* receptory rozpoznające antygen są niezmienne
* są dziedziczone z pokolenia na pokolenie
* celem ataku nie są własne struktury organizmu
* nie pozostawia trwałej pamięci immunologicznej
* rozwija się niezależnie od odporności swoistej

Odporność dzielimy również na swoistą

* rozwija się powoli, wymaga kontaktu z antygenem
* receptory rozpoznające antygen wykształcają się na nowo w każdej pierwotnej reakcji immunologicznej
* nie są dziedziczone
* może dojść do autoagresji
* pozostawia trwałą pamięć immunologiczną
* do rozwinięcia prawie zawsze wymaga odporności nieswoistej

Inaczej mówiąc odporność nieswoista czyli naturalna, wrodzona. 

Elementy odporności nieswoistej zapobiegające wtargnięciu patogenów do organizmu

  • bariery mechaniczne (skóra, błony śluzowe układu pokarmowego, oddechowego, moczowo-płciowego)
  • bariery czynnościowe (perystaltyka jelit, aparat rzęskowy dróg oddechowych, wydzielanie śluzu przez nabłonek, kaszel, kichanie)
  • bariery chemiczne (kwasy tłuszczowe na powierzchni skóry, enzymy – lizozym, pepsyna, kwas solny żołądka, peptydy o działaniu antybakteryjnym – kryptydyna jelitowa)
  • bariery mikrobiologiczne (fizjologiczna flora bakteryjna)
  • przeciwciała IgM wytwarzane przez limfocyty B1 (obecne w wydzielinie śluzowo-surowiczej nabłonka)

Elementy odporności nieswoistej działające po przerwaniu ciągłości zewnętrznych barier ochronnych: makrofagi, komórki NK (naturalne komórki cytotoksyczne), układ dopełniacza, granulocyty obojętnochłonne (neutrofile), komórki dendryczne. A więc jak widzimy cała masę „żołnierzy” jest gotowa walczyć w obronie zdrowia naszego pupila. Przejdźmy zatem do drugiego typu odporności (O odporności dużo więcej będę pisać w następnym artykule).

Elementy odporności swoistej: działanie ukierunkowane na antygeny charakterystyczne dla poszczególnych gatunków drobnoustrojów. 

  • Limfocyty T
  • Limfocyty B
  • Przeciwciała (immunoglobuliny)

Pamięć immunologiczna jest to skłonność organizmu do przyspieszonej i bardziej efektywnej odpowiedzi immunologicznej podczas ponownego kontaktu z antygenem, nawet po wielu latach od pierwszego kontaktu.

Szczeniak w stanie instant! 

Bez wątpienia pierwsze dni pobytu szczenięcia w naszym domu to czas najważniejszy dla kształtowania jego osobowości i relacji z otoczeniem. Jednak nie zapominajmy, że kluczowy jest też moment socjalizacji w hodowli. Najczęściej odbieramy szczenię od hodowcy, gdy ma ono 7-8 tygodni. To optymalny czas dla nawiązania bliskich relacji z domownikami, ale także okres, gdy układ odpornościowy malucha nie jest jeszcze w pełni sprawny. Uwaga, w niektórych publikacjach mówi się, że 8 tydzień jest najbardziej newralgicznym tygodniem w życiu psa.

Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu.

Przeglądając artykuły w internecie nt. socjalizacji i kwarantanny natrafiam na sformułowania „W ten sposób szczeniak wyrasta z okresu najlepszego dla socjalizacji i oswajania się ze światem, praktycznie całkowicie nie poznając bodźców, z którymi będzie musiał radzić sobie potem przez kilkanaście lat. W efekcie może wyrosnąć na osobnika w najlepszym razie lękliwego, w najgorszym reagującego agresją na rzeczy, które zrównoważony pies traktuje bez emocji.” I szczerze odpowiem, że owszem jest to jeden z najlepszych etapów do socjalizacji psa, która trwa przez całe jego życie bo szczeniak to nie produkt instant, ale bzdurą jest, że szczeniak którego właściciel będzie przestrzegał kwarantanny i nie będzie prowadzał go na smyczy po osiedlu będzie totalnym dzikusem- co wynika z cytowanej opinii powyżej. Dlaczego?

Ponieważ o ile osobiście nie pokusiłabym się na spacerowanie ze szczeniakiem po osiedlu na smyczy, bez smyczy czy też na jego własnych nogach, o tyle z takim szczeniakiem spokojnie można spacerować po mieście na rękach lub w sportowej torbie, tak aby mógł oglądać świat. Przebywanie w ogrodzie, na balkonie, na domowym ogródku w apartamencie na parterze, jazda samochodem, autobusem czy tramwajem w tym wieku będzie jak najbardziej wskazana, a wręcz obowiązkowa. Mieszkając już w większym miasteczku na jakimkolwiek osiedlu jesteś w stanie dostarczyć szczeniakówi odpowiednich bodźców nie narażając go przy tym na utratę zdrowia czy życia. Podczas tego rodzaju spacerów mały pies może oswajać się z hałasem oraz obecnością obcych ludzi. Im więcej tego rodzaju doświadczeń będzie jego udziałem, tym większa szansa, że jako dorosły będzie reagował otwartością i zainteresowaniem na nowe zjawiska i osoby. Wystarczy odrobina wyobraźni. A jeśli nie wiesz jak, poczytaj inne artykuły z cyklu o socjalizacji, podajemy tam kilka przykładów.

Możemy również zaprosić świat do siebie – organizując spotkania w naszym domu. Ważne jest przy tym, by goście nie wchodzili do naszego mieszkania w butach, gdyż na ich podeszwach mogą przynieść niechciane zarazki. Nie wolno też pozwolić szczenięciu oblizywać, zwłaszcza podeszw butów, w których chodzimy po ulicy. Zapraszając gości możemy zadbać o to, by maluch poznał różnych ludzi – w szczególności dorosłych, postawnych mężczyzn, małe dzieci (zwłaszcza takich raczkujących), młodzież i osoby starsze.

Większe ryzyko zachorowanie niesie za sobą spotkanie z innym psem. Jeśli jednak jest on dorosły, zaszczepiony i zdrowy, ryzyko jest kontrolowane. Korzyści z takiego spotkania trudno przecenić. Szczenię w okresie podatności na socjalizację musi nauczyć się psiego języka. My właściciele nie jesteśmy w stanie zaspokoić tej potrzeby. Warto zatem zaprosić do siebie znajomych z dorosłym, zrównoważonym i zdrowym psem lub odwiedzić ich ogrodzony ogród do którego nie mają wstępu zwierzęta bezdomne lub zaniedbane.

Wielu właścicieli szczeniąt czeka ze szkoleniem na zakończenie kwarantanny. Warto jednak pamiętać, że mały pies uczy się każdego dnia. Jeśli zajęcia przedszkola dla szczeniąt odbywają się w pomieszczeniu, ryzyko zarażenia chorobą zakaźną jest ograniczone. Chociaż wciąż istnieje i trzeba sobie z niego zdawać sprawę. Wszyscy uczestnicy zajęć są jednak w tej samej sytuacji – w trakcie kwarantanny. Uważać jednak należy, ponieważ to że my jesteśmy ostrożni, Ty jesteś ostrożny nie oznacza, że maluch, który przyszedł na zajęcia ma tak samo ostrożnego właściciela. Co chwila słyszy się o szczeniaczkach umierających na parwowirozę.

Dla maluchów kontakty z innymi szczeniakami to cenne doświadczenie. Uczą się grzecznej zabawy, psiego języka, uczą się też od siebie nawzajem, jak zrozumieć polecenia człowieka. Szczenię w wieku 9-12 tygodni przyswaja sobie nowe polecenia w tempie, które jest zaskakujące dla większości właścicieli. By nauczyć malca siadania wystarczy dosłownie kilka mądrze przeprowadzonych ćwiczeń. W ciągu jednego wieczoru można nauczyć go kilku komend, które zapamięta na całe życie.

Rozsądny właściciel podczas kwarantanny nie będzie pozwalał szczenięciu chodzić po ogólnie dostępnym podłożu. Będzie unikał kontaktów z psami, których sytuacja zdrowotno-szczepienna nie jest mu dokładnie znana. Powinien dbać o to, by maluch nie miał kontaktu z obuwiem używanym na zewnątrz. Jednocześnie jednak zadba o socjalizację swojego pupila. Jej brak naraża go na spędzenie kilkunastu lat z nieszczęśliwym, zestresowanym osobnikiem, którego zachowanie może być uciążliwe i nieprzewidywalne w skutkach.

Jeśli tylko wszystko zrobimy z rozsądkiem i będziemy pamiętać o ryzyku jakie niesie ze sobą okres międzyszczepienny oraz zdamy sobie sprawę z tego, że pies socjalizuje się owszem najefektywniej do 14-16 tygodnia życia, jednak jego socjalizacja trwa przez całe życie (np. pies zawsze może przestraszyć się czegoś tak bardzo że będzie pamiętał to do końca życia i będzie niepewny danej sytuacji w każdym wieku) to nie powinniśmy mieć problemów. Pamiętajmy, że za dużo bodźców też nie jest dobre dla takiego malucha, a efekt może być wręcz odwrotny. Obserwuj swojego szczeniaka i zwracaj uwagę czy dany trening to już maksimum jego możliwości na tą chwilę, czy jeszcze nie.
Teraz w obecnych czasach konsumpcjonizmu kiedy wszystko dostarczane nam jest w ekspresowym tempie często zapomina się o tym aspekcie, że wychowanie psa to nie tylko pierwsze 16 tygodnii jego życia. Ten trening to życie. Masz zatem kilka solidnych konsekwentnych lat przed sobą, dopilnuj więc z głową tej dyscypliny. Szczeniak to nie produkt w stanie instant. 
Pozdrawiam,
Edyta