Dysplazja stawu biodrowego i łokciowego u psów rasy Golden Retriever

Drops

Witajcie,

Bardzo, bardzo kontrowersyjny temat na dzisiaj… DYSPLAZJA. Temat niesamowicie eksploatowany, temat uwielbiany przez weterynarzy, temat uwielbiany przez różnego rodzaju forumowiczów… a więc zaczynamy. Postanowiłam napisać ten artykuł ze względu na bardzo dużą ilość pytań jaką dostałam od Państwa w tej sprawie przez wiele wiele lat prowadzenia własnej strony internetowej. A ponieważ Goldeny to dla mnie niekończąca się historia, zawsze pełna zaskakujących zwrotów akcji blog pozwoli mi pisać i odpowiadać na Wasze nurtujące pytania do momentu kiedy nie wyczerpie się moja i Wasza wyobraźnia. 

Ja osobiście zawsze zaznaczam, że dysplazja jest dziedziczna choć jej dziedziczenie nie jest proste a zaryzykuję stwierdzenie, że połowa z nich miewa podłoże środowiskowe, począwszy od nieprawidłowo przyjętego porodu skończywszy na urazach powypadkowych.  Czym bardziej interesuje mnie ten temat i czym więcej wiem o dysplazji tym ostrożniej podchodzę do stwierdzeń, że to absolutnie dziedziczne.

My hodowcy musimy ostrożnie wypowiadać się na ten temat, bo już wielokrotnie spotkałam się z tym, że wszystkie winy i nieszczęścia zwalane są na nas. Ludzi należy uświadamiać przede wszystkim o tym jak delikatnym i kruchym stworzeniem jest małe szczenię i że nie można trzy lub cztero miesięcznego kajtusia wyciągać na godzinne spacery lub tez puszczać po śliskiej podłodze. Olbrzymie znaczenie ma i  żywienie.

Uważam, ze na temat dysplazji TRZEBA mówić chociażby z troski o nasze psy. W przypadku niektórych chorób dziedzicznych nie należy chować głowy w piasek i próbować milczeć z nadzieja, ze NAS ten problem nie dotyczy… W przypadku psów robi się „sensacje” wokół dysplazji, a przecież ludzie też na nią cierpią! Profilaktyka u ludzi została dawno opracowana.  Kilkumiesięczne dzieci są profilaktycznie prześwietlane w kierunku dysplazji. I tu ciekawostka. Badania te POWINNO się dzieciom robić OBLIGATORYJNIE, jednak w praktyce dziecko kierowane jest na nie TYLKO w przypadku widocznych niepokojących objawów…
Efektem takiej powierzchownej „profilaktyki” jest np. ujawnienie się dysplazji stawu biodrowego w wieku 50 lat. Czy coś się zmieniło w tej kwestii obecnie- jeśli chodzi o ludzi? Jeśli tak, proszę dajcie znać. 

Badania na ludziach wykazały, że ewidentnie /choć nie zawsze!/ dysplazja stawu biodrowego uzależniona jest od gospodarki hormonalnej. Częściej zapadają na nią dziewczynki /i kobiety/. Myślę, ze fakt ten powinien dać wiele do myślenia… I nie tylko w kwestii psów…

Przez wiele lat panował pogląd, że dysplazja stawu biodrowego dotyka tylko duże rasy. Amerykanie prześwietlają jednak w tym kierunku i małe rasy np. mopsy. Tu nasuwa się pytanie: co ludzi różni od psów w tej kwestii. Odpowiedz jest jedna – u ludzi stosuje się PROFILAKTYKĘ, u psów w praktyce nie. Psia profilaktyka zaczyna być w powijakach. Jednak jak praktyka pokazała hodowców i właścicieli psów ta profilaktyka po prostu nie interesuje. Ile osób tak naprawdę wie o co chodzi z tą dysplazją? Ile stopni odchyłu decyduje o tym, że mamy wynik A lub C?

GENETYKA to takie magiczne słowo uwielbiane zarówno przez lekarzy jak i przez hodowców i właścicieli. Słówko to dla wielu osób jest MAGICZNYM wyjaśnieniem WSZYSTKIEGO czego nie da się wyjaśnić. A trzeba się po prostu na niej trochę znać i trochę nią interesować, żeby zorientować się, że nie jest to żadna magia. Mamy psa z krzywymi nóżkami – to wina genetyki – bo przecież nikt się nie przyzna, że przez nieprawidłowe karmienie psina ma krzywicę. Źle leczony kaszel kenelowy doprowadził do zwyrodnień krtani… To tez „genetyka”- bo nie można się przyznać, że zaniedbano leczenie. Chciałam uzmysłowić, że DYSPLAZJA stawu biodrowego MOŻE być NABYTA. Pies, który w wyniku zaniedbania, kontuzji, wypadku nabawił się zwyrodnienia stawu biodrowego to oznacza dysplazję środowiskową. Z punktu widzenia weterynarza jest to dysplazja i zadaniem weterynarza nie jest zastanawianie się co było tego przyczyna… Wet stwierdza stan faktyczny.

Kilka przykładów kiedy to psina „NABYŁA” dysplazję… „Mądrzy” właściciele poszli ze szczeniakiem siedmiomiesięcznym na oblodzony /zamarznięty/ staw. Zabawa była przednia do momentu, aż szczeniak zrobił szpagat na lodzie. Przez kolejne półtora miesiacą, a były to miesiące intensywnego wzrostu psa, lekarze podawali środki przeciwzapalne i przeciwbólowe, bo poobijany szczeniak kulał… I pewnie trwało by to do dziś, gdyby nie jeden wet, który postanowił prześwietlić psa. Wynik – wyrwana główka kości udowej i rozlegle zmiany w panewce… Kolejny przykład – szczenię czteromiesięczne zabrano na górska wycieczkę… I znów to samo… tylko, ze zanim prześwietlono malucha minęły 4  miesiące. A właściciele zgłosili się do lekarza tylko i wyłącznie dlatego, że „wydawało” im się, że jedna nożka jest krótsza… I była… o 10cm..

Ogłoszenie Pracowni RTG i USG Katedry Chirurgii Zwierzat Wydziału Medycyny Weterynaryjnej z zaproszeniem do współpracy w programie badawczym /profilaktycznym/ szczeniąt ras predysponowanych do dysplazji stawów biodrowych. Program ten prowadziła (kiedyś) dr. Izabella Jonska. (Czy dalej? Nie wiem. Warto sprawdzić jeśli kogoś to interesuje). Pani doktor PRÓBUJE zająć się PROFILAKTYKĄ. Szczenięta pomiędzy 1 a 12 tygodniem życia badane są ultrasonograficznie pod katem dysplazji stawu biodrowego. Abyśmy zrozumieli się- Jest to PRÓBA zrobienia CZEGOŚ aby zapobiec dalszemu rozwojowi dysplazji… Program jest w powijakach, jednak nie dziwo, ponieważ aby moc go dalej prowadzić potrzebna jest WSPÓŁPRACA hodowców. Po ilości zgłoszeń widać było, że mało kogo to interesowało….

Mój pierwszy pies, ewidentnie predyspozycji do dysplazji nie miał. Ponieważ  był to mój pierwszy golden absolutnie nie byłam świadoma zagrożeń jakie niesie za sobą bieganie szczeniaka od pierwszych miesięcy po stromych schodach, długie spacery, nie do końca zbilansowane jedzenie… Miałam szczęście, że szybko w tym kierunku się dokształciłam… Drugi pies, został w wieku 3,5 miesięcy profilaktycznie prześwietlony w Zakładzie RTG i USG Chirurgii Małych Zwierząt Wydziału Medycyny Weterynaryjnej we Wrocławiu.

Pozwolę sobie przytoczyć teraz opracowanie Doroty Skoczylas-Andrzejczyk,  ponieważ absolutnie się z nim zgadzam, a jest bardzo wyważone i warte uwagi http://barbabella.republika.pl 

Dysplazja stawu biodrowego to problem gnębiący wielu hodowców dużych i średnich ras– niestety dzisiejsza wiedza na ten temat nie pozwala jej całkowicie wyeliminować. Z pewnością konieczność prześwietlania psów dopuszczanych do hodowli pozwoliła zmniejszyć skalę problemu, ale problem dalej istnieje. Dzieje się tak, ponieważ na wystąpienie dysplazji u psa ma wpływ wiele innych czynników poza samym spłaszczeniem panewki stawu biodrowego takich jak nadmierna ruchomość (wiotkość) stawu, budowa miednicy psa, ustawienie kończyn, umięśnienie i masa psa. Pisząc dysplazja mam na myśli stan chorobowy rozumiany jako przemieszczenie główki stawu biodrowego poza obręb panewki a nie tylko rentgenowski obraz stawów biodrowych, zakwalifikowanych na tej podstawie jako dysplastycznych. Takie przemieszczenie powoduje często uszkodzenie chrząstki stawu, naciągnięcie wiązadeł i stan zapalny, co objawia się bólem i kulawizną u psa.

Co prawda zmiany w budowie panewki i główki stawu biodrowego najczęściej rozwijają się na skutek nadmiernej ruchomości stawu, jednak istnieje możliwość wystąpienia u psa tylko niektórych przyczyn dysplazji. Zdarza się więc, że pies, którego stawy biodrowe w wieku kilkunastu miesięcy zostały na podstawie zdjęcia rtg zakwalifikowane jako HDA lub B (wolne od dysplazji), zaczynają zdradzać jej objawy w wieku kilku lat i odwrotnie – pies ze stawami zakwalifikowanymi jako HDC (lekka dysplazja) jest w pełni sprawny i dożywa późnej starości bez żadnych objawów dysplazji.  Nie bez znaczenia są również czynniki środowiskowe takie jak sposób żywienia, obciążenie ruchem, podłoże, po którym porusza się pies.

Co zatem może zrobić właściciel psa by zmniejszyć ryzyko rozwinięcia się u pupila dysplazji stawów biodrowych a także jak postępować z chorym psem ?

  1. Nie przekarmiać – masa psa jest jednym z głównych czynników sprzyjających rozwojowi dysplazji. Jest to szczególnie ważne w przypadku dużych, szybko rosnących ras, dla których karma powinna być szczególnie starannie zbilansowana tak, aby tempo wzrostu nie było zbyt szybkie.
  2. Rozsądnie dawkować ruch u szczeniąt i młodych psów – nie powinny one być nadmiernie obciążane ruchem- najlepsze dla harmonijnego rozwoju mięsni i stawów są częste, ale nie forsowne spacery. Lepiej wyjść z młodym psem kilka razy dziennie  na 15-20 minutowy spacer niż na jeden wielokilometrowy marsz. Latem bardzo dobrą formą ruchu dla psa jest pływanie- doskonale rozwija mięśnie nie obciążając przy tym stawów. Dobrze jest zwracać uwagę na podłoże, po którym biega pies- częstą przyczyna urazów są potknięcia biegnącego po nierównym podłożu psa. Bardzo niebezpieczne są wykopane przez psy dołki, których pies w pełnym galopie nie jest w stanie zauważyć a także skoki przez przeszkody u zbyt młodych psów.
  3. Zapobiegać poruszaniu się psa po śliskich podłożach – często właściciele szczeniąt likwidują dywany i wykładziny w momencie zakupu psa, wychodząc z założenia, że panele lub szkliwione, śliskie płytki ceramiczne będą łatwiejsze do utrzymania w czystości. Tymczasem łapy szczeniaka rozjeżdżają się na takich podłożach, co przy wrodzonej tendencji do nadmiernej ruchomości stawów może dodatkowo wpłynąć na rozwój dysplazji. Warto, więc przed zakupem psa pomyśleć o wyłożeniu podłogi w mieszkaniu jakąś „tępą” okładziną – na przykład wykładziną pcv lub płytkami typu gres a nawet tanią wykładzina dywanową, którą bez żalu będzie można wyrzucić gdy psiak dorośnie i przestanie brudzić w domu.
  4. Uważnie obserwować rozwój szczenięcia. Często zdarza się, szczególnie u szczeniąt dużych ras, że na pewnym etapie ich rozwoju mięśnie, miednica i stawy szczeniaka „nie nadążają” za wzrostem kości długich. Do takich pierwszych, często lekceważonych objawów należą – wąskie ustawienie tylnych kończyn lub ustawienie ich w literę X, lekko niepewny chód i postawa, bieg zajęczymi skokami (pies w galopie odbija się z obu nóg razem), trudności we wstawaniu, zwłaszcza po długim okresie odpoczynku. Te zaburzenia w rozwoju mogą, ale nie muszą oznaczać dysplazji. W takiej sytuacji warto wzbogacić dietę psa o preparaty wspomagające rozwój chrząstek i wiązadeł. (preparaty zawierające glukozaminę, siarczan chondroityny, hydrolizat kolagenu, np. Arthtoflex, Caniviton, Gelacan).  Podawanie tych preparatów ma wzmocnić więzadła, wspomóc rozwój mięśni i chrząstki stawowej.  Preparaty te warto podawać również profilaktycznie szczeniętom dużych ras, nie zdradzających żadnych objawów chorobowych.
  5. Nie dać się „zwariować” – jeśli podejrzewamy, że nasz pies może mieć tendencje do dysplazji należy poszukać pomocy specjalisty ortopedy, a nie zdawać się na opinie jednego lekarza weterynarii. Bardzo ważne jest palpacyjne badanie psa przez lekarza ortopedę, który potrafi w ten sposób sprawdzić czy staw nie jest nadmiernie ruchomy. Jeżeli weterynarz proponuje operację psa bezwzględnie należy udać się do specjalisty, warto to zrobić nawet, jeżeli trzeba przejechać większą odległość.  W wielu przypadkach właściwą dietą, postępowaniem i leczeniem zachowawczym można ograniczyć rozwój niekorzystnych zmian stawów. Operacyjne leczenie może być konieczne w ciężkich przypadkach, ale o tym powinien decydować specjalista. Kolejna sprawa, o której powinien decydować specjalista to sposób leczenia operacyjnego – obecnie znanych jest wiele metod leczenia operacyjnego, przy czym często stosowane podcięcie mięśnia grzebieniastego nie jest metodą leczenia dysplazji a jedynie okresowego zmniejszenia dolegliwości dysplastycznego psa. Ta metoda może być stosowana u młodych (poniżej 12 miesiąca życia) zwierząt, które muszą przeczekać aż rozwój kości i stawów się zakończy i  kiedy możliwe będzie na przykład wstawienie protezy stawu.

Reasumując- dysplazja u psa to nie koniec świata; w wielu przypadkach nie musi oznaczać ani konieczności operacji psa ani tym bardziej eutanazji. Oczywiście są przypadki, kiedy takie decyzje należy podejmować, ale większość psów z lekką i średnia dysplazja może wieść normalny psi żywot przy zachowaniu odpowiedniego sposobu żywienia i rozsądnym obciążeniu ruchem. Moja czarna sznaucerka olbrzymka, u której stwierdzono dysplazję stopnia C2 w wieku 15 miesięcy ma obecnie prawie siedem lat i żyje pełnia psiego życia. To ona prowokuje swoją młodszą koleżankę do wspólnych gonitw i zabawy. Bywają oczywiście momenty pogorszenia, kiedy widać u niej problemy ze wstawaniem po dłuższym odpoczynku. Podajemy jej wtedy zalecone przez weterynarza homeopatyczne leki przeciwzapalne (preparat firmy RE-VET o nazwie Traumato), które w krótkim czasie powodują poprawę oraz podajemy Arthroflex. Jednak takie stany pogorszenia zdarzyły się do tej pory tylko trzykrotnie w 7 letnim życiu Belindy i trwały tylko kilkanaście dni. Belinda nie jest suką używaną w hodowli.

Postanowiłam jeszcze zacytować jedno opracowanie, które kiedyś dawno temu zapadło mi w pamięć, a jest doskonałe do podsumowania tej wiedzy o dysplazji jaką przed chwilą nabyliście. Pan Marek Ręcki http://www.recki.net oraz http://www.hemoroidy.net opowiada o dysplazji w następujący sposób. 

Dysplazja  stawu biodrowego, to  wadliwe ukształtowanie się stawu biodrowego  w okresie płodowym, charakteryzujące się nieprawidłowością budowy  i  czynności  stawu,  wiotkości  torebki  stawowej, nadmiernym przodoskręceniem  szyjki  kości  udowej,  skróceniem i stromości dachu panewki. Prowadzi często do zwichnięcia lub podwichnięcia głowy kości udowej. Dotychczas   nie   znaleziono   dowodów  na  dziedziczne  przenoszenie dysplazji.  Należy  też  zwrócić  uwagę,  że  o  dysplazji można mówić dopiero  wtedy  kiedy dochodzi do zaburzenia czynnosci stawu(ów). Sama płytka  i  stroma panewka widoczna na RTG nie upoważnia do rozpoznania dysplazji!!!  Co  najwyżej można mówić o tendencji do dysplazji.

 Ocenę RTG  stawów  biodrowych  wykonuje się raz, zazwyczaj przed ukończeniem drugiego  roku  życia przez psa. Chociaż ostatnie badania zalecają prześwietlanie szczeniąt już w wieku kilku miesięcy jako profilaktykę leczenia dysplazji. W momencie rozpoznania u zwierzęcia dysplazji lub nieprawidłowości jest bardzo duża szansa wyleczenia. Na zdjęciu zobrazowany jest wyłącznie stan  koścca,  nie ma informacji o ew. wiotkości  torebki stawowej, napięciu mięśni itd. Płytka  panewka {C},  w  drugim  roku życia, może w czwartym roku okazać się ciężką dysplazją z podwichnięciem, uszkodzeniem powierzchni stawowych, zaburzeniem czynności stawu i żywa bolesnością, ale może tez być nadal wyłącznie płytka panewka typu C. Zwierzę będzie doskonale prezentowało się   na   wybiegu   i   nikt  nie  będzie  nawet  myślał o dysplazji. Oczywiście  podobnie  może  być  z  panewka  oceniona  na  A.  Jednak prawdopodobieństwo,   że   panewka   typu   A   ulegnie   przemianie dysplastycznej jest znacznie mniejsze niż w wypadku panewki typu C.  Ponieważ  nie  ma ścisłej granicy pomiędzy  A, B, C i D może się zdarzyć, że jeden vet napisze A a drugi napisze  nawet  C  i  rozbieżność  taka, z trudem, ale  mieści  się  w granicach błędu statystycznego!!!  Dlatego przed rozrodem  należy  oceniać  nie  wpis do rodowodu, ale zdjęcia psa i jego aktualny stan fizyczny!!! Zawsze   tez  trzeba  wziąć  pod  uwagę,  że podczas wykonywania zdjęć można, celowo lub nieświadomie, tak  ułożyć  psa,  ze  uwydatni  się lub pomniejszy jego tendencje do dysplazji,  jest  to  oczywiście możliwe  w niewielkim przedziale, ale możliwe!!! Dlatego  nie  dziwi  mnie ani  pies  z  wpisem A, który po 2 latach kuleje,  ani  pies  z  wpisem  C  który  w  wieku  8 lat biega jak psi nastolatek.  Jeżeli  pies/suka z ocena A dokonana przed ostatecznym uformowaniem  się  koścca,  co  np.  u kaukazów może następować nawet w trzecim  roku  życia,  będzie  intensywnie  obciążany/a,  zmuszany  do długich biegów, czy nawet przekarmiony/a, to nic dziwnego jeżeli w 4. 5. roku życia zacznie mieć objawy dysplazji. Oczywiście najlepiej jest aby psi rodzice mieli stawy na A, ale za wyjątkiem kilku  ras,  gdzie jest to warunek sine qua non, u wielu dopuszcza się do  rozrodu B i C. Takie stanowisko jest zgodne z aktualna wiedza i… logika. Wiadomo, ze AxA nie zawsze daje A. Dlatego uważam, ze należy kierować się nie  literka  w  rodowodzie  ale  aktualnym  stanem zwierząt. Zaryzykuje twierdzenie, ze kulejąca, 4-letnia    suka    A, pokryta   kulejącym  kilkuletnim  psem  A da potomstwo  bardziej  zagrożone  dysplazja  niż byłyby  dzieci  C  x  C w podobnym wieku ale  w doskonalej kondycji i bez dysplazji doskonalej.

PONIŻEJ SPIS LEKARZY WETERYNARII UPRAWNIONYCH DO OPISU I ODCZYTU ZDJĘĆ RTG

dr Barbara Blenau
Centrum Zdrowia MULTI-WET, ul. Gagarina 5, 00-753 Warszawa

dr Waldemar Golec
Klinika Weterynaryjna, ul. Bnińska 40, 61-023 Poznań, tel. (0-61) 877-54-75

prof. dr hab. Antoni Kopczewski
Zakład Higieny Weterynaryjnej, ul. Kaprów 10, 80-316 Gdańsk, tel. (0-58) 552-12-68

dr Renata Komsta
Akademia Rolnicza, Zakład Radiologii i Ultrasonografii, ul. Głęboka 30, 20-612 Lublin, tel. (0-81) 445-61-54

prof. dr hab. Stanisław Koper
Akademia Rolnicza, Zakład Radiologii i Ultrasonografii, ul. Głęboka 30, 20-612 Lublin, tel. (0-81) 445-61-54

dr Tadeusz Narojek
SGGW, Wydział Medycyny Weterynaryjnej, Katedra Nauk Klinicznych, Oddział Diagnostyki Obrazkowej, ul. Nowoursynowska 159c, 02-787 Warszawa

dr hab. Marek Nowicki
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Katedra i Klinika Chirurgii i Rentgenologii, ul. Oczapowskiego 14, 10-957 Olsztyn, tel. (0-89) 523-37-30

dr Jan Siembieda
Akademia Rolnicza, Klinika Chirurgii Zwierząt, Pl. Grunwaldzki 51, 50-366 Wrocław, tel. (0-71) 320-54-90

I jeszcze moja prośba. Jeśli podobał Ci się ten wpis, zostaw proszę swój komentarz. Dziękuję!
Edyta

4 odpowiedzi do “Dysplazja stawu biodrowego i łokciowego u psów rasy Golden Retriever”

    1. Tak, chociaż generalnie unikałabym robienia RTG u lekarzy którzy nie wiedzą jak robić zdjęcia RTG.
      Jesteś z Wrocławia, idź do Siembiedy i miej pewność, że zdjęcie jest dobrze zrobione.

      Brak umiejętności skutkuje złym zdjęciem i błędnym wynikiem.

  1. Sporo informacji. Dziękuję! 🙂
    Trzeba bardzo uważać na młode goldeny i miejsca, gdzie stawiają swoje łapki, ale z drugiej strony – jak przygotować je do różnych nawierzchni i jak nauczyć pokonywania codziennych przeszkód (przechodzenie przez kamień, gałęzie, dziury itp) bez narażania na szpagat i ryzyko urazu? Pozdrawiam!

    1. Dziękujemy.
      Wszystko należy robić z umiarem. Nic psu nie będzie jak pokona kilka gałęzi czy przejdzie przez dziurę. Warto, żeby nie biegał jak szalony po niebezpiecznym terenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *