Hard Dog Race 2018 Zawiesiuchy: błogostan dla serca

Około 450 par człowiek- pies wystartowało w pięknych okolicznościach przyrody w Zawiesiuchach pod Warszawą 12 maja.

Nie często można spotkać ważkę, kolorowe motyle, posłuchać odgłosów żab oraz innych stworzeń.

W takim właśnie anturażu psy oraz ich współtowarzysze w rywalizacji biegały, pływały, skakały oraz wykonywały inne skomplikowane czynności, by dotrzeć do mety 6-cio kilometrowej trasy, pokonując uprzednio 16 przeszkód

Inhibicja gryzienia- jak to wyćwiczyć.

U podstaw zrytualizowanych form agresji leży zahamowanie gryzienia…

‼‼Koniecznie przeczytaj…‼‼

U psów otwartą agresję zastępują mowa ciała, wpatrywanie się w oczy, warczenie, odsłanianie zębów i ugryzienia „na niby” niepozostawiające śladów.

🐺🐺🐺Psy to zwierzęta wyposażone przez naturę w mocne szczęki i w umiejętność zabijania, rozrywania zdobyczy i łamania jej kości. A przy tym są zwierzetami żyjącymi w sforze i w porównaniu z innymi gatunkami- dość skłonnymi do zwady. Zważywszy jak groźne jest ich uzębienie, psy muszą też dysponować mechanizmami, które zapobiegają walkom i powstałym w ich następstwie poważnym zranieniom.

🐺🐺🐺Taką funkcję spełnia RYTUALIZACJA ZACHOWAŃ. Rytualizacja to zespół zachowań, które rozwinęły się w procesie ewolucji i które pozwalają na rozwiązywanie konfliktów bez walki i wynikających z niej szkód. W środowisku naturalnym zachowanie agresywne wobec współplemiencow nie popłaca. Zarówno przegrany jak i zwycięzca ryzykują groźne poranienie, a w najlepszym razie niepotrzebnie tracą energię konieczną do polowania.

Jeszcze większe byłyby koszty wewnątrzgatunkowej agresji u tych zwierząt, ktore same są ofiarami drapieżników- poranione, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Aby tego uniknąć zwierzęta wykształciły szeroki repertuar zachowań agonistycznych służących do rozładowania rysujących się konfliktów.

Psy nie rodzą się z tą umiejętnością: przeciwnie, małe szczenięta gryzą całkiem ostro ale szybko się uczą, by tego nie robić, jeśli umożliwi im się naukę. Przede wszystkim trzeba im uświadomić, że ich ugryzienia są za mocne. Aby tę naukę ułatwić, natura wyposażyła szczeniaczki w nadzywczaj ostre ząbki, wbijające się w skórę jak igły 🙂 Znacie, to prawda? 🙂

Psy uczą się osłabiać siłę ugryzień w zabawach z rówieśnikami. Szczenięta oddawane są do nowych domów wcześnie, a tam zdarza się, że trafiają w „socjalną próżnię”. Nie bawią się z innymi, a właściciele nie wszystkie zabawy uważają za odpowiednie; nie koniecznie te podczas których dochodzi do gryzienia. Nawet jeśli wcześniej psy poznały czym jest inhibicja gryzienia to szybko o tym zapominają. Wyrastają z nich osobniki, które nie potrafią ograniczać siły swoich szczęk. Nie wyrobiły sobie mechanizmów zabezpieczaających przed poważnym pogryzieniem.

Jeśli masz doświadczenie z psami, to to co powyżej może być dla Ciebie jakąś niesłychaną historią. Jednak… serio ludzie mają takie problemy. Ludzie mają najróżniejsze problemy takie o których my nawet nie mamy pojęcia.

Przewidujący właściciel pozwala psu na zabawy z użyciem zębów, żeby poznał siłę swojego ugryzienia. Ma to tak wielkie znaczenie, że szczenięta, które same nie przejawiają chęci do podobnych zabwa, trzeba do nich zachęcać, bo inaczej nigdy nie nauczą się inhibicji. 

Zaczynamy od nakłonienia szczeniaka, aby chwytał ząbkami mocno. Wprawdzie zęby są bardzo ostre, ale uścisk szczęk jeszcze na tyle słaby że nawet silne ugryzienie da się wytrzymać. Kiedy je rzeczywiście poczujesz, głośno krzyknij  „Ojej!” lub inne tego typu sformułowanie dzwięczne, udając że pies chwycił naprawdę mocno.  Spójrz na niego z takim wyrzutem, jakby próbował Cię zamordować, zacznij piszczeć, udawaj że płaczesz i wyjdź z pokoju na minutę bądź dwie. Wyjście to czytelny komunikat, że nie zamierzasz się tak bawić, a okrzyk „Ojej!” zapowiada jego rychłą konsekwencję- koniec zabawy. Większość szczeniąt instynktownie rozumie znaczenie ostrzegawczego pisku co ułatwia zadanie. Po krótkiej przerwie wróć do pokoju i kontynuuj zbawę. Tym razem szczeniak powinien być delikatniejszy, ale nie zawsze tak jest. Opisane postępowanie trzeba powtarzać aż do skutku. Szczeniak musi zapamiętać, że gdy gryzie zbyt mocno, z zabawy nici.

Ważne aby podobny trening przeprowadzały ze szczeniakiem różne osoby, z wyjątkiem małych dzieci. Małe dzieci są najgorszymi nauczycielami dla szczeniąt. Połączenie szczeniak i małe dziecko to kombinacja bardzo niebezpieczna. Dzieci robią wszystko to, czego nie powinno się robić. Często piszczą, podskakują, biegają, przewracają się, z punktu widzenia psa zachowują się niebywale zabawnie gdy je chwycić zębami.

Nieznaczy to że dzieciom  trzeba zabaraniać kontaktu ze szczeniętami ale to że musi się to odbywać ZAWSZE pod kontrolą dorosłych, a reakcje psa należy bacznie obserwować.  W przypadku kiedy szczeniak za bardzo się rozochoci dziecko powinno natychmiast wyjść, a dorosły postępować według wcześniejszych wskazówek. Można też zmienić zabawę na inną odwracając uwagę od gryzienia.

Kiedy szczeniak zaczyna przejawiać stałą kontrolę nad siłą swoich ugryzień, ustalony arbitralnie „próg bólu” możemy obniżać aby pies nabrał jak najwięcej praktyki w miękkim gryzieniu. Każdy szczeniak nawet ten któy rzuca się na rękę jak pirania w końcu nauczy się jak może „gryźć”.  Kiedy będzie chwytał zębami już tylko leciutko, mozna ukierunkować go na odpowiednie zabawki. W ten sposób pies nauczy się że ludzi nie wolno chwytać zębami.

Jeśli zainteresował Cię artykuł, zostaw proszę komentarz 🙂

Pozdrawiam
Edyta
www.goldenmajko.pl

 

 

ZROBIŁAM TEST- Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!



ZROBIŁAM TEST- JESTES CIEKAWY WYNIKÓW? KONIECZNIE PRZECZYTAJ…

Tekst będzie składał się z dwóch części bo dotyczyć będzie dwóch zagadnień. Zapraszam się do części pierwszej.

Zabawa w przeciąganie- czego nie wiesz!

W zeszłym tygodniu zrobiłam test. Na trzy grupy o goldenach znajdujące się na facebooku wrzuciłam bardzo krótki filmik mojej zabawy z Chili…

Zdumiały mnie niektóre komentarze. I nie to, że ludzie nie mają prawa do wyrażania własnej opinii- mają jak najbardziej i powinni z niego korzystać, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to brak kultury, bardzo szybka ocena sytuacji i osób oraz kompletna nieznajomość tematu- jakże podstawowego w wychowaniu psa…

Przykro mi, jeśli nie znasz znaczenia zabawy w przeciąganie oraz tzw. ostrych zabaw, to w Twojej psiej relacji prędzej czy później może pojawić się problem…

Pomijając fakt, że ludzie w internecie nie szczypią się za bardzo i nie mają hamulców przed nazywaniem innych użytkowników głupcami (o kulturze w sieci chyba też napiszę felieton), to zawsze zaskakuje mnie to że inni wiedzą na pewno lepiej jaka jest nasza intencja działania i gotowi są od zaraz udzielać nam surowych osądów jakbym wzbudzała w swoim psie agresję. Wiedzą to,  nie znając psa, nie znając naszej relacji, po zaledwie 17 sekundach filmiku…

Chila

Opublikowany przez goldenmajko.BLOG.pl na 28 lutego 2018

A teraz do teorii…

Szkoleniowcy, hodowcy, nawet lekarze weterynarii od dziesięcioleci wkładają do głowy właścicielom psów aby nigdy pod żadnym pozorem nie bawili się z nimi w przeciąganie oraz w tzw. „ostre zabawy”. Ma to jakoby grozić wyzwoleniem i utrwaleniem zachowań dominacyjnych i agresji u psa.

Rozumowanie takie bierze się z pomylenia zachowań łowieckich jakie występują w tej zabawie, z zachowaniami agonistycznymi (rozwiązywaniem konfliktów), jakie w niej nie występują.

Zabawy w przeciąganie jeśli tylko odbywają się według jasnych ustalonych reguł są znakomitym sposobem na rozładowanie energii. Tych reguł musisz psa nauczyć. ( i teraz powracając do mojego filmiku- moje psy doskonale znają te reguły!) Podobnie jak kontrolowane „ostre” zabawy tak i one są swego rodzaju barometrem wskazującym na ile panujesz nad zachowaniem swojego psa, zwłaszcza w jaki sposób robi on użytek ze swoich zębów. Zabawa nie wywołuje u psa zachowań drapieżnika- bo one już w NIM TKWIĄ- TYLKO DAJE IM UJŚCIE.

Oczywiście, że zabawa w przeciąganie jak każda intensywna zabawa może być potencjalnie groźna, jeśli nie obowiązują w niej żadne reguły ani zwyczajny zdrowy rozsądek. Nie należy jednak wylewać dziecka z kąpielą. Dlaczego pozbawiać właściciela i psa świetnej zabawy która w dodatku jest sposobem na ujście energii i zaciśnienie więzi? JEJ ZALETY to przede wszystkim ZWIĘKSZENIE KONCENTRACJI U PSA I JEGO PEWNOŚCI SIEBIE ORAZ URUCHAMIANIE JEGO GŁĘBOKO ZAKORZENIONYCH INSTYNKTÓW. Ponadto właściciel jest skojarzony z silnym wzmocnieniem pozytywny.   Jeśli czytasz mojego bloga wiesz jak ważne jest to wzmocnienie.

Korzyści jakie przynosi zabawa w przeciąganie to zmniejszenie ryzyka wystąpień zaburzeń zachowania, które mają źródło w bezczynności i niedostatku bodźców. Dla właściciela ta forma aktywności jest bardzo wygodna, bo w w krótszym czasie bez  ruszania się z miejsca daje to wszystko co długi spacer (co nie znaczy że może go zastąpić). Jest także dobrą nagrodą przy szkoleniu w zakresie posłuszeństwa.

Argument że przeciąganie zrobi z psa dominanta jest wyjątkowo słaby, a pomysł że psy czy wilki rozstrzygają między sobą kwestie dominacji i podporzadkowania poprzez chwytanie dwóch końcow linii czy zabawki i przeciąganie jej w swoją stronę brzmi śmiesznie. Ma sens? Myślę że ma!

W zabawie tej pies i właściciel nie występują przeciwko sobie a raczej współpracują „przeciwko” zabawce. Zazywczaj jeśli pozwolisz psu wygrać podczas takiej zabawy to znaczy że dasz mu zabawkę, przyniesie ją z powrotem i będzie chciał zacząć przeciąganie od nowa, a nie ucieknie ze zdobyczą. Uczy się, że tylko właściciel dysponuje niezwykłą umiejętnością- powoduje że zabawka stawia opór, żyje i zachowuje się jak prawdziwa zdobycz. W ten sposób właściciel zyskuje wspaniały środek motywujący jakim jest wzmocnienie.

Jeśli czasem zdarza się że pies chwyta zabawkę i z nią ucieka to znaczy, że  jest to skutek popełnionych przez właściciela prostych błędów taktycznych. Gdy pies przejąwszy kontrolę nad zabawką zwiewa, trzeba go przechytrzyć a nie przegonić. Tam gdzie decydują szybkość i zwinność- pies zawsze wygra.

Kiedy Twój pies nauczy się że zabawka żyje i stawia opór tylko wtedy gdy jest w rękach właściciela, uciekanie z nią nie przyjdzie mu do głowy.

Doktor Peter Borchelt i doktor Linda Goodloe przeprowadzili badania porównujące zachowania psów, z którymi właściciele bawią się w przeciąganie, z  tymi, które tej zabawy nie znaja. Nie wykazali żadnego związku między zabawą a wzrostem agresji.  Jeśli ktokolwiek przedstawi dobrze udokumentowane badania że jest inaczej z pewnością wezmę je od uwagę, a tymczasem wzbudzanie agresji podczas tej zabawy jest tylko domniemaniem.

Wydaje się że ta zabawa jest groźna, bo groźnie wygląda, a pies zachowuje się podczas niej jak prawdziwy drapieżnik. Najwyraźniej niektórym trudno się pogodzić z faktem że jest drapieżnkiem.

Trzeba pamiętać że pies bawiący się w przeciąganie nie walczy z właścicielem, on współpracuje z nim aby „zabić” zdobycz. „Zabijanie” w zabawie w przeciąganie jest intensywnym i przyjemnym przeżyciem, które pies kojarzy z właścicielem. Podkreślam jednak,  że niezbędne jest by taka zabawa była podporządkowana ścisłym regułom:

  • Na komendę pies puszcza zabawkę
  • Zabawa zaczyna się zawsze z inicjatywy właściciela
  • Jest przeplatana ćwiczeniami posłuszeństwa
  • Nie ma tolerancji dla wypadków.

Dziękuję, że dotarłeś aż tutaj. Teraz pomyślisz, ale przecież filmik nie był o przeciąganiu… Tak filmik nie był, ale „ostre” zabawy oraz przeciąganie zaliczane są do tego samego typu zabaw przez najlepszych behawiorystów. O ostrych zabawach napiszę w kolejnej części, dlatego śledź mojego bloga i mój fanpage…

Na zakończenie, mogłabym „obrazić” się na świat po niestosownych komentarzach niektórych nielicznych osób z forum. Ale to nikomu nie przyniosłoby nauki. W zamian wybrałam wyciągnięcie lekcji po tym  jak zauważyłam ze w temacie niektórym brakuje ewidentnie gruntownej wiedzy. Zmotywowało mnie to więc do napisania tego wpisu.

Jednakże, jeśli uważasz inaczej i nie zgadzasz się z przytoczonymi powyżej argumentami, chętnie poznam Twoje które mają sens. Jednakże jedyne czego wymagam, to kultury- jej brak nie będzie tolerowany. Myślę, że wszyscy jesteśmy dorośli. Zdecyduj więc z jaką intencją się wypowiadasz.

 

Pozdrawiam,

Edyta
www.goldenmajko.pl

na podstawie „Pies i Człowiek” Jean Donaldson

 

Mądre inaczej ale i tak kochane: jak pies się uczy?




Australian Shepherd dog jumping for a ball

Wielu szkoleniowców zajmujących się psami jest w tyle nie o kilka, ale przynajmniej o pięćdziesiąt lat. Po części można to tłumaczyć przemożnym wpływem jaki na właścicieli psów wywierały i ciągle jeszcze wywierają produkcje Disneya. To za ich sprawą skłonni jesteśmy uwierzyć, że każdy pies ma duży pofałdowany, całkiem ludzki mózg i z natury chce sprawiać człowiekowi przyjemność.

Tymczasem mózg psa jest nieduży i gładki, a sam pies szuka szefa. I co z tego? Czy to powód, żeby mniej lubić te zwierzęta? Inna przyczyna, dla której czysty behawioryzm tak opornie przyjmuje się na szkoleniu, to stosunkowo niezła skuteczność dotychczas stosowanych metod, mimo wszystkich ich minusów. Efektywność ta bierze się jednak przede wszystkim stąd, że pies należy do gatunku dość łatwo poddającego się szkoleniu. Inaczej stało się w przypadku ssaków morskich, gdzie szkoleniowcy zmuszeni byli do wykorzystywania nowocześniejszych technik szkoleniowcy, a to dlatego, że zwierzęta te nie tolerują przemocy, która jest nieodłącznym składnikiem dawnych praktyk, do dziś stosowanych w szkoleniu psów.

Kolejny powód to precyzja metod badawczych i języka behawioryzmu; z tego powodu przeciętnemu właścicielowi niełatwo jest przenieść tą wiedzę- uzyskaną eksperymentalnie i w kontrolowanych warunkach- na praktyczne szkolenie swojego basseta, by przychodził na komendę. Dlatego pewnie tak łatwo wdajemy się w rozważania o „dominacji u psów” utrudniającej naukę.

uczenie-sie-20-728

Warunkowanie instrumentalne (sprawcze) jest, dokładnie rzecz ujmując, utrwalaniem zachowań operacyjnych.

Warunkowanie to wzmacnianie, a zachowania operacyjne to typ zachowań, na przykład siadanie, ściąganie prania ze sznura czy gryzienie ludzi. Zachowania operacyjne dzięki wzmocnieniu stają się mocniejsze, tak jak mięśnie stają się silniejsze dzięki fizycznemu treningowi.

Gdy pies siada na jakąś komendę, jest to pojedynczy przykład zachowania operacyjnego- siadania.

Taki pojedynczy przykład zachowania nazywamy odpowiedzią. Pojedyncza odpowiedź plus wzmocnienie albo komenda plus odpowiedź plus wzmocnienie nazywa się próbą. Parokrotne ( zwykle od 5 do 10 x) powtórzenie próby to seria, a kilkakrotnie powtórzone serie składają się na sesję.

Wzmacnianie zachowania operacyjnego prowadzi do jego utrwalenia; na skutek wzmacniania odpowiedzi rośnie prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Jeśli pies dostaje ciasteczko za każdym razem gdy usiądzie, zachowanie operacyjne „siadanie” utrwala się i staje się coraz bardziej prawdopodobne.

Nie ma niczego takiego, jak nagłe objawienie, w wyniku którego pies w jednym momencie pojmuje, że właściciel oczekuje od niego żeby usiadł. I tu właśnie dochodzimy do tego, co jest tak istotne w behawiorystycznej koncepcji zachowania. U danego psa siadanie może być utrwalone silnie, słabo lub wcale. Szkolenie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia określonego zachowania, a nie „dodaje rozumu”.

Tak samo z Twoim bicepsem- on ani nie wiem ani nie rozumie że podnoszenie ciężarków ma na celu jego rozbudowanie, tylko po prostu powiększa się dzięki treningowi. Ale fakt, że pies funkcjonuje na zasadzie akcja- reakcja nie czyni go w żadnym stopniu „gorszym”. Takie postrzeganie psa pozwala natomiast zrozumieć, w jaki sposób uczy się, skądinąd wielu zachowań ludzie  uczą się tak samo. Warunkowanie instrumentalne jest sposobem na skuteczne porozumiewanie się obu gatunków. Pozwala też uniknąć bodźców zniechęcających, powszechnie stosowanych aby zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia oczekiwanej reakcji. Bodźce zniechęcające motywują psa poprzez sygnalizowanie, że czeka go ból. Ich stosowanie w szkoleniu ma długą tradycję i poparte jest bogatą argumentacją…

Jeśli podobał Ci się artykuł, udostępnij go lub napisz mi o tym w komentarzu.

Pozdrawiam Edyta

 

Zmysły u psa cz.2




Jeśli już przeczytaliście Zmysły u Psa cz.1. Pora na kolejną porcję wiedzy.

O Nosie psa pisaliśmy w artykule Pan Psi Nos, nie mniej jednak tematyka nosa psiego jest na tyle ciekawa, że pozwoliłam sobie opisać ją jeszcze raz.

Zmysł węchu (powonienia)

73008_articlefeature

U psa jest to wybitna zdolność do rozpoznawnia w powietrzu, wodzie lub innym środowisku zapachów substancji, również w niezwykle śladowych ilościach. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia opisywany był cocker spaniel anieglski służacy w szwarjcarskiej służbie celnej, który bez trudnu wykrywał śladowe ilości narkotyku zapakowanego w gazę nasądzoną olejem napędowym i zalutowaną w metalowej puszce.

Zmysł węchu spełnia kluczową rolę w zachowaniu każdego psa. Odbierane przez nos psa zapachy mogą działać bardzo różnie na danego osobnika np. atrakcyjnie wabiąco i nazywane są atraktantami, lub hamująco, powstrzymująco lub zniechęcająco- są to repelenty. Przykładem atraktantów dla psa samca, są zapachy płciowe suki, którą pies jest w stanie wykryć ( w dobrych warunkach klimatycznych i otoczenia) nawet z odległości kilkunastu kilometrów (!!!). Repelenty to substancje „odpychające” psa, wydzielane przez niektóre zwierzęta (np. skunks) w celach obronnych, substancje chemiczne wytwarzane przez owady i zapachy tzw. alarmujące służace oznakowaniu własnego terytorium przez psowate i inne zwierzęta.

pies-mysliwski=202

Uważa się, że węch ma podstawowe znaczenie w stymulacji procesów rozrodu u psów poprzez wpływ czynników zapachowych na wydzielanie hormonów płciowych. Najwięcej receptorów węchowych znajduje się w błonie śluzowej okolicy węchowej jamy nosowej w jej odcinku tylno-górnym. Bodźce zapachowe- wodrębniane są z przepływającego przez okolię nosa powietrza przez receptory zapachowe znajdujące się w błonie ślizowej nosa. Tam właśnie znajduje się nabłonek z wyspecjalizowanymi na odbierane wrażeń węchowych, rozproszonymi w nim nerwowymi komórkami zwojowymi. Komórki te posiadają wypustki zwane włoskami węchowymi. Łączą się one z sąsiednimi wypustkami tworząc pęczki nici węchowych, które przez otwory w kości sitowej docierają do opuszek węchowych mózgowia. W błonie śluzowej okolicy węchowej jamy nosowej znajdują się również gruczoły węchowe wytwarzające wydzielinę surowiczo-śluzową, w której rozpuszczają się substancje wonne drażniące włoski węchowe zanurzone w wydzielnie. Z częścią węchową jamy nosowej związany jest narząd lemieszowo-nosowy, drugi niezależny system powonienia, odgrywający rolę węchu ustnego a u psów narządu tropienia i węszenia. Od receptorów węchowych pozyskane informacje wędrują nerwowymi drogami węchowymi do ośrodkowego ukłądu newrowego, głównie kory mózgowej. Uważa się, że nabłonek węchowy u psów ras z krótkimi nosami (mops, pekińczyk, boston) zajmuje powierzchnię ok 10-15% tej którą mają posokowce znane z doskonałego węchu i odpowiednio mniej komórek węchowych na cm^2.

Nos psa

Nie można zapominać, że wrażliwość węchowa psa jest cechą osobniczą związaną z rasą i jest utrwalana przez pokolenia. Pies różnicuje woń człowieka bezbłędnie wyczuwając jego stan emocjonalno-psychiczny. W łowiectwie psy potrafią nie tylko sygnalizować obecność zwierzyny, ale również jej gatunek, płeć, stan oddalenia się do psa i stan fizyczny ( zmęczenie, krwawienie, ból).

Próg wyczuwalności zapachowej

To najmniejsza cząsteczka woni zdolna wywołać reakcję receptorów zapachowych u psa. Im wyższy jest próg wyczuwalności tym wrażliwszy pod względem rozpoznawania zapachu jest psi aparat węchowy. Znalazło to zastosowanie między innymi w kryminalistyce, wykrywaniu min (lub innych materiałów wybuchowych), narkotyków, a także wyczuwaniu zbliżających się chorób takich jak padaczka czy stany cukrzycowe, niektóre nowotwory i wiele innych. Istota i mechanizm przemieszczania i rozpoznawania zapachów przez psy jest cały czas w sferze pozwania i zainteresowania coraz wi,ększej liczby służb państwowych.

e95b71e3b723b410534c30d1290689b4

Aparat węchowy

Wrażliwy jest na warunki zewnętrzne, a szczególnie na temperaturę i na wilgotność, a także jego wrażliwość zmniejsza się wraz z narastającym zmęczeniem psa. Pies mało wypoczęty, zwłaszcza w upały, znaczną część wdychanego powietrza przyjmuje pyskiem, co zmniejsza szansę wykrycia śladowych zapachów. Jednocześnie podwyższona temperatura zmniejsza nasycenie zapachu, który szybko się ulatnia.

Aby dobrze wypełniać zadania zapachowe, pies powinien móc odpocząć a przy wysokich temperaturach zewnętrznych (powyżej 25-30 stopni Celsjusza) móc przebywać i odpocząć w chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeniach. Mimo wielu wysiłków do dziś nie udało się skonstruować aparatu wykrywającego zapachy, potrafiącego zastąpić jak się określa „absolutny nos psa”. Nawet jeśli takie aparaty spełniały zadanie (wykrycie zasypanego lawiną ciała ludzkiego) robiły to znacznie dłużej, na mniejszej głębokości i mniej pewnie niż psy. Udowodniono, że zdolności do węchu idą i psów w parze z chęcią aportowania, czyli odszukiwania, podejmowania i przynoszenia rzucanych, a potem pozostawianych przedmiotów.

Naukę pracy węchowej rozpoczyna się u młodych psów od zabawy w szukanie chowającego się opiekuna, odszukiwaniu jego przedmiotów (np. części ubrania) rozrzucanych w terenie, a dopiero potem (jak samo odszukiwanie sprawiało psu przyjemność) zwiększa i urozmaica się trudności ćwiczeń. Wiadomo, że psy dla rozpoznania zapachów i ich identyfikacji wykorzystuj,ą chemiczne właściwości substancji o bardzo małych stężeniach środowiskowych. W Większości są to drobiny zawieszone w gazach obecnych w okolicy określonego  zapachu.

Nie poznano jeszcze do końca wszystkich ogniw doskonałego mechanizmu rozpoznawania zapachów przez psy. W łowiectwie  rozróżniamy rasy psów pracujące przez większość czasu posługując się dolnym wiatrem (tropowce), ale także takie pracujące przy wykorzystywaniu górnego wiatru (wyżły, płochacze).

trawa-deszczu-krople

Intensywny deszcz i śnieg utrudniają pracę psa tropiącego, a rosa i śnieg poprzez rozpuszczenie i w ten sposób utrwalenie zapachu pracę psa ułatwia. Powoduje to, że wielu przewodników woli zaprzestać szukania śladów w trudnym terenie późno wieczorem i w nocy, a wracają do pracy z psem rano „po rosie”.

Powszechnie uważa się, że niezbyt wysoka trawa i nie za wysokie krzaki sprzyjają długiemu utrzymywaniu się zapachu, a dodatkowo w takim terenie pies mało się męczy.

wysokie-trawy-2

Praca węchowa psa to fascynujący temat.

PIES 1 (361) 2016

Regresja w szkoleniu



Zazwyczaj gdy właściciel zauważy w zachowaniu psa jakąś zmianę na gorsze, zadaje sobie mnóstwo pytań, kto i w którym momencie popełnił błąd i komu można przypisać winę. Zupełnie tak jakby zwierzę miało obowiązek za każdym razem reagować identycznie. Tymczasem zachowanie wszystkich żywych organizmów cechuje się znaczną zmiennością i regresje w szkoleniu są zjawiskiem dość częstym i całkowicie normalnym. Trzeba pamiętać, że to co obserwujemy jako zachowanie, jest zjawiskiem dynamicznym, podlegającym zarówno wpływom środowiska, jak i bliżej nieznanym oddziaływaniom czynników wewnętrznych. Jeśli stwierdzamy, że nastąpiła regresja zachowania, które wydawało się już dobrze utrwalone, należy wziąć pod uwagę trzy przyczyny:

17880058-1515500121817754-3524117314982578193-o_orig

1.  Niedostateczne wyszkolenie: zachowanie nie zostało dość silnie utrwalone.

2. Oczekiwane zachowanie wygasło albo jakieś inne zostało utrwalone w jego miesjce przez właściciela lub przez środowisko.

3. Niedostateczna generalizacja: wyuczone zachowanie nie ujawnia się w nowym miejscu i kontekście.

Tak naprawdę wszystkie trzy przyczyny można sprowadzić do jednej: niedostatecznego wyszkolenia. W sytuacjach codziennych bardzo trudno przeprowadzić tyle rozmaitych ćwiczeń i prób, aby uzyskać niezawodną generalizację, czyli reakcję na tyle silną i trwałą, że będzie się sprawdzać w każdych warunkach i w każdej sytuacji, bez względu na okoliczności.

Ludzie przejawiają dużą skłonność do przyjmowania za pewnik, że psy „wiedzą” co im wolno, a czego nie, jedynie na tej podstawie, że zaobserwowali kilkakrotnie ich prawidłowe reakcje. Tylko, że psy zupełnie inaczej, niż nam się wydaje, rozumieją to, co dozwolone. Jakie jest rozwiązanie w tym przypadku?

1. Staranne wzmocnienie pożadanego zachowania we właściwym miejscu.

2. Zapobieganie wpadkom do czasu, aż zostanie spełniony warunek pierwszy.

3. Po spełnieniu warunku pierwszego przeprowadzanie kilku prób kontrolowanych, aby zapobiec wpadkom na przyszłość.

4. Podtrzymywanie pożadanego zachowania za pomocą okazjonalnego wzmocnienia.

Zawsze trzeba się liczyć z regresem, gdy zmienia się kontekst. Jedna na to rada- praca i nauka, skoro magicznego sposobu na kłopoty z psim zachowaniem jeszcze nie wynaleziono.

Szczeniak w stanie INSTANT kwarantanna czy socjalizacja?

Witajcie,

O szczeniętach i to jak zacząć z nimi koegzystować napisałam tutaj na tym blogu chyba najwięcej artykułów. Jest to zdecydowanie największy Wasz dylemat na grupach dyskusyjnych zaraz po pytaniu „Jaką hodowlę polecacie”… Szczenię dość szybko zazwyczaj adaptuje się w nowym domu i rodzi się pytanie co z takim maluchem można robić. Sprawę komplikuje w dodatku kwarantanna- która mimo, że obowiązkowa- jako obowiązkowa przez niektórych nie jest traktowana. Bez komentarza nie może pozostać również fakt, że tydzień 4-16 są to najbardziej newralgiczne tygodnie w życiu szczeniaka, a w wielu publikacjach stawia się wręcz tylko na jeden tydzień i  celuje się w tydzień 8. 

1688746_orig

Zarówno kwarantanna jak i socjalizacja powinny być bardzo ważnymi pojęciami dla każdego właściciela psa. Na jednej ze stron natknęłam się na taki wpis „Niestety oba terminy niejako się wykluczają, ponieważ występują w tym samym okresie życia szczeniaka.  Wpis ten ma odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze ? kwarantanna czy socjalizacja?”. Moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne. Jedno nie wyklucza drugiego. Pamiętać należy, że szczenie to nie jest produkt instant, a co za tym idzie jego socjalizacja TRWA CAŁE ŻYCIE. PSA SOCJALIZUJEMY CALE ŻYCIE. Owszem z logicznego nawet założenia najwięcej bodźców pies poznaje jako psi dzidziuś i jest to oczywiste, ponieważ młody pies w naszym domu uczy się najzwyczajniej w świecie życia. Nie jest jednak prawdą, że przestrzeganie kwarantanny sprawi że wychowamy w domu dzikusa. A pojawiają się i tego typu komentarze.

Kwarantanna to okres ochronny szczeniaka, który zazwyczaj trwa do drugiego tygodnia po trzecim szczepieniu. Według wskazań weterynarzy pies nie powinien w tym czasie uczęszczać do miejsc, gdzie bywają inne zwierzęta. Odporność poszczepienna przychodzi z czasem,  więc zakłada się, że w okresie tzw. kwarantanny szczenię jest zdecydowanie bardziej podatne na choroby takie jak chociażby nosówka czy niezwykle groźna parwowiroza. Szczenię trafia do nowego domu najczęściej po pierwszym z serii dwóch lub trzech szczepień przeciwko chorobom zakaźnym. Oczywiste jest, że do czasu przyjęcia ostatniego z nich, a także kilku dni po nim, narażone jest na niebezpieczeństwo zarażenia chorobą zakaźną. Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu. Po uwzględnieniu terminu ostatniego szczepienia i okresu ochronnego po nim wychodzi na to, że szczeniak nie powinien opuszczać domu do ukończenia 11-14 tygodnia życia

Zacznijmy od początku czyli zacznijmy od szczepień oraz wyjaśnienia kilku pojęć.

Odporność przeciwzakaźna jest jednym z podstawowych mechanizmów umożliwiających organizmowi funkcjonowanie w warunkach środowiska naturalnego.

Podstawowe zadania układu odpornościowego w zakresie ochrony przed chorobami zakaźnymi

* rozpoznanie czynnika infekcyjnego jako obcego ustrojowi
* uruchomienie szybkiej i skutecznej reakcji obronnej
* przekazanie informacji o rozpoznanych antygenach komórkom potomnym

Prof. dr. hab. n. med. Janusz Marcinkiewicz jest immunologiem, z wykształcenia lekarzem, kierownikiem Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej:

Przede wszystkim musimy wytłumaczyć, że przed chorobotwórczymi drobnoustrojami chroni skutecznie układ immunologiczny (odpornościowy), ale tylko wtedy, gdy nabył tę właściwość poprzez wcześniejszy kontakt z danym zarazkiem. Powinniśmy jasno wytłumaczyć, dlaczego szczepienia są najlepszą drogą do nabycia odporności na infekcje bakteryjne i wirusowe, a szczepionka jest preparatem biologicznym zawierającym unieczynniony lub znacznie osłabiony wirus, bakterię lub ich istotne fragmenty. Warto również uświadomić, że szczepienia są formą profilaktyki zdrowotnej, czyli zachowania dobrego zdrowia, a antybiotyki jedynie próbą leczenia, czyli już naprawiania szkód wywołanych chorobą, co więcej, w przypadku zakażeń wirusowych – próbą nieskuteczną.

Odporność dzielimy na nieswoistą

* bardzo szybka, nie wymaga wstępnej aktywacji
* receptory rozpoznające antygen są niezmienne
* są dziedziczone z pokolenia na pokolenie
* celem ataku nie są własne struktury organizmu
* nie pozostawia trwałej pamięci immunologicznej
* rozwija się niezależnie od odporności swoistej

Odporność dzielimy również na swoistą

* rozwija się powoli, wymaga kontaktu z antygenem
* receptory rozpoznające antygen wykształcają się na nowo w każdej pierwotnej reakcji immunologicznej
* nie są dziedziczone
* może dojść do autoagresji
* pozostawia trwałą pamięć immunologiczną
* do rozwinięcia prawie zawsze wymaga odporności nieswoistej

Inaczej mówiąc odporność nieswoista czyli naturalna, wrodzona. 

Elementy odporności nieswoistej zapobiegające wtargnięciu patogenów do organizmu

  • bariery mechaniczne (skóra, błony śluzowe układu pokarmowego, oddechowego, moczowo-płciowego)
  • bariery czynnościowe (perystaltyka jelit, aparat rzęskowy dróg oddechowych, wydzielanie śluzu przez nabłonek, kaszel, kichanie)
  • bariery chemiczne (kwasy tłuszczowe na powierzchni skóry, enzymy – lizozym, pepsyna, kwas solny żołądka, peptydy o działaniu antybakteryjnym – kryptydyna jelitowa)
  • bariery mikrobiologiczne (fizjologiczna flora bakteryjna)
  • przeciwciała IgM wytwarzane przez limfocyty B1 (obecne w wydzielinie śluzowo-surowiczej nabłonka)

Elementy odporności nieswoistej działające po przerwaniu ciągłości zewnętrznych barier ochronnych: makrofagi, komórki NK (naturalne komórki cytotoksyczne), układ dopełniacza, granulocyty obojętnochłonne (neutrofile), komórki dendryczne. A więc jak widzimy cała masę „żołnierzy” jest gotowa walczyć w obronie zdrowia naszego pupila. Przejdźmy zatem do drugiego typu odporności (O odporności dużo więcej będę pisać w następnym artykule).

Elementy odporności swoistej: działanie ukierunkowane na antygeny charakterystyczne dla poszczególnych gatunków drobnoustrojów. 

  • Limfocyty T
  • Limfocyty B
  • Przeciwciała (immunoglobuliny)

Pamięć immunologiczna jest to skłonność organizmu do przyspieszonej i bardziej efektywnej odpowiedzi immunologicznej podczas ponownego kontaktu z antygenem, nawet po wielu latach od pierwszego kontaktu.

Szczeniak w stanie instant! 

Bez wątpienia pierwsze dni pobytu szczenięcia w naszym domu to czas najważniejszy dla kształtowania jego osobowości i relacji z otoczeniem. Jednak nie zapominajmy, że kluczowy jest też moment socjalizacji w hodowli. Najczęściej odbieramy szczenię od hodowcy, gdy ma ono 7-8 tygodni. To optymalny czas dla nawiązania bliskich relacji z domownikami, ale także okres, gdy układ odpornościowy malucha nie jest jeszcze w pełni sprawny. Uwaga, w niektórych publikacjach mówi się, że 8 tydzień jest najbardziej newralgicznym tygodniem w życiu psa.

Większość weterynarzy tłumaczy właścicielom, że do czasu zakończenia kwarantanny nie powinni wychodzić z malcem z domu.

Przeglądając artykuły w internecie nt. socjalizacji i kwarantanny natrafiam na sformułowania „W ten sposób szczeniak wyrasta z okresu najlepszego dla socjalizacji i oswajania się ze światem, praktycznie całkowicie nie poznając bodźców, z którymi będzie musiał radzić sobie potem przez kilkanaście lat. W efekcie może wyrosnąć na osobnika w najlepszym razie lękliwego, w najgorszym reagującego agresją na rzeczy, które zrównoważony pies traktuje bez emocji.” I szczerze odpowiem, że owszem jest to jeden z najlepszych etapów do socjalizacji psa, która trwa przez całe jego życie bo szczeniak to nie produkt instant, ale bzdurą jest, że szczeniak którego właściciel będzie przestrzegał kwarantanny i nie będzie prowadzał go na smyczy po osiedlu będzie totalnym dzikusem- co wynika z cytowanej opinii powyżej. Dlaczego?

Ponieważ o ile osobiście nie pokusiłabym się na spacerowanie ze szczeniakiem po osiedlu na smyczy, bez smyczy czy też na jego własnych nogach, o tyle z takim szczeniakiem spokojnie można spacerować po mieście na rękach lub w sportowej torbie, tak aby mógł oglądać świat. Przebywanie w ogrodzie, na balkonie, na domowym ogródku w apartamencie na parterze, jazda samochodem, autobusem czy tramwajem w tym wieku będzie jak najbardziej wskazana, a wręcz obowiązkowa. Mieszkając już w większym miasteczku na jakimkolwiek osiedlu jesteś w stanie dostarczyć szczeniakówi odpowiednich bodźców nie narażając go przy tym na utratę zdrowia czy życia. Podczas tego rodzaju spacerów mały pies może oswajać się z hałasem oraz obecnością obcych ludzi. Im więcej tego rodzaju doświadczeń będzie jego udziałem, tym większa szansa, że jako dorosły będzie reagował otwartością i zainteresowaniem na nowe zjawiska i osoby. Wystarczy odrobina wyobraźni. A jeśli nie wiesz jak, poczytaj inne artykuły z cyklu o socjalizacji, podajemy tam kilka przykładów.

Możemy również zaprosić świat do siebie – organizując spotkania w naszym domu. Ważne jest przy tym, by goście nie wchodzili do naszego mieszkania w butach, gdyż na ich podeszwach mogą przynieść niechciane zarazki. Nie wolno też pozwolić szczenięciu oblizywać, zwłaszcza podeszw butów, w których chodzimy po ulicy. Zapraszając gości możemy zadbać o to, by maluch poznał różnych ludzi – w szczególności dorosłych, postawnych mężczyzn, małe dzieci (zwłaszcza takich raczkujących), młodzież i osoby starsze.

Większe ryzyko zachorowanie niesie za sobą spotkanie z innym psem. Jeśli jednak jest on dorosły, zaszczepiony i zdrowy, ryzyko jest kontrolowane. Korzyści z takiego spotkania trudno przecenić. Szczenię w okresie podatności na socjalizację musi nauczyć się psiego języka. My właściciele nie jesteśmy w stanie zaspokoić tej potrzeby. Warto zatem zaprosić do siebie znajomych z dorosłym, zrównoważonym i zdrowym psem lub odwiedzić ich ogrodzony ogród do którego nie mają wstępu zwierzęta bezdomne lub zaniedbane.

Wielu właścicieli szczeniąt czeka ze szkoleniem na zakończenie kwarantanny. Warto jednak pamiętać, że mały pies uczy się każdego dnia. Jeśli zajęcia przedszkola dla szczeniąt odbywają się w pomieszczeniu, ryzyko zarażenia chorobą zakaźną jest ograniczone. Chociaż wciąż istnieje i trzeba sobie z niego zdawać sprawę. Wszyscy uczestnicy zajęć są jednak w tej samej sytuacji – w trakcie kwarantanny. Uważać jednak należy, ponieważ to że my jesteśmy ostrożni, Ty jesteś ostrożny nie oznacza, że maluch, który przyszedł na zajęcia ma tak samo ostrożnego właściciela. Co chwila słyszy się o szczeniaczkach umierających na parwowirozę.

Dla maluchów kontakty z innymi szczeniakami to cenne doświadczenie. Uczą się grzecznej zabawy, psiego języka, uczą się też od siebie nawzajem, jak zrozumieć polecenia człowieka. Szczenię w wieku 9-12 tygodni przyswaja sobie nowe polecenia w tempie, które jest zaskakujące dla większości właścicieli. By nauczyć malca siadania wystarczy dosłownie kilka mądrze przeprowadzonych ćwiczeń. W ciągu jednego wieczoru można nauczyć go kilku komend, które zapamięta na całe życie.

Rozsądny właściciel podczas kwarantanny nie będzie pozwalał szczenięciu chodzić po ogólnie dostępnym podłożu. Będzie unikał kontaktów z psami, których sytuacja zdrowotno-szczepienna nie jest mu dokładnie znana. Powinien dbać o to, by maluch nie miał kontaktu z obuwiem używanym na zewnątrz. Jednocześnie jednak zadba o socjalizację swojego pupila. Jej brak naraża go na spędzenie kilkunastu lat z nieszczęśliwym, zestresowanym osobnikiem, którego zachowanie może być uciążliwe i nieprzewidywalne w skutkach.

Jeśli tylko wszystko zrobimy z rozsądkiem i będziemy pamiętać o ryzyku jakie niesie ze sobą okres międzyszczepienny oraz zdamy sobie sprawę z tego, że pies socjalizuje się owszem najefektywniej do 14-16 tygodnia życia, jednak jego socjalizacja trwa przez całe życie (np. pies zawsze może przestraszyć się czegoś tak bardzo że będzie pamiętał to do końca życia i będzie niepewny danej sytuacji w każdym wieku) to nie powinniśmy mieć problemów. Pamiętajmy, że za dużo bodźców też nie jest dobre dla takiego malucha, a efekt może być wręcz odwrotny. Obserwuj swojego szczeniaka i zwracaj uwagę czy dany trening to już maksimum jego możliwości na tą chwilę, czy jeszcze nie.
Teraz w obecnych czasach konsumpcjonizmu kiedy wszystko dostarczane nam jest w ekspresowym tempie często zapomina się o tym aspekcie, że wychowanie psa to nie tylko pierwsze 16 tygodnii jego życia. Ten trening to życie. Masz zatem kilka solidnych konsekwentnych lat przed sobą, dopilnuj więc z głową tej dyscypliny. Szczeniak to nie produkt w stanie instant. 
Pozdrawiam,
Edyta

 

 

 

 

 

 

Kilka przykładów socjalizacji psa

Socjalizacja, socjalizacja, jeszcze raz socjalizacja. Zwariować można, niech ktoś w końcu poda jakieś przykłady!

Tych odpowiedzi już udzielałam na fanpage ale myślę że warto powtórzyć jeszcze raz 🙂

Socjalizować można na wiele sposobów. Małego szczeniaka przyzwyczajamy do różnych odgłosów: do burzy, do spadających kluczy, do odgłosów talerzy, sztućców uderzających o garnki, do odkurzacza, suszarki, blendera, wiertarki, młotka.

IMG_2394

Do różnych zapachów, do różnych podłoży: folia, dywan, mata, karton, materac, i wszystko co nam wpadnie pod rękę, deski, ziemia, trawa, sztuczna trawa, panele, kafle, kratka co kolwiek spotkamy na swojej drodze.

Do różnych przedmiotów jak i ludzi. Człowiek w czapce czy kapeluszu to już inny człowiek niż bez. Lekko ubrany, grubo ubrany, ubrany w jakieś futra, szalki, kożuchy, rolki, buty narciarskie, w kask, z kijkami bez kijków, do roweru, do pędzla, do grzebienia, do ubrań, do przedmiotów, wszystko co tylko wzbudza zainteresowanie.

Zachęcamy szczeniaka głosem i czekamy na reakcję. Bez jakiś dziwnych gwałtownych ruchów co mogą wystraszyć.
Wszystko mówimy zawsze spokojnym głosem, jeśli pies się boi, wskakuje nam na ręce czy coś, to nie robimy z życia i sytuacji dramatu. Nie całujemy nie pieścimy (nie umacniamy lęku) tak samo z odgłosami burzy itp. Ja mówię „nic się nie dzieje”. Młoda suka jeszcze za dużo grzmotów w swoim życiu nie słyszała, huku z pistoletu startowego się nie boi, ale burza ją tak dziwnie intryguje ale też trochę jest niepewna. Wychodzę wtedy na balkon, na taras, do ogrodu z nią. Wołam ją, zazwyczaj przychodzi. Robię to co zawsze. Albo stoję z nią albo od czasu do czasu jest głaskana. Jak tylko zaczyna się bać to przestaję ją głaskać i uspokajam ją głosem. Bawię się z nią. Wszystko jest do przejścia.

Czy używasz jedzenia, aby zachęcić psa do powrotu? To bardzo częste, moim zdaniem, jest to błąd. Udowadnia to nie poziom komfortu u psa, ale siłę przyciągania jedzenia. Oczywiście używamy jedzenia w treningu, ale tylko do nagradzania, a nie do przekupywania!

W okresie kwarantanny można szczylka wsadzić do sportowej torby i spacerować po okolicy, po osiedlu, przejechać się tak autobusem, zabrać do knajpy lub do pubu. My młodą Chilę zabraliśmy na gokarty jak miała 9 tygodni. Spała w samochodzie przy uchylonych szybach. Najpierw sprawdziłam jaka jest jej rekacja na odgłosy (nie wzruszona była) potem położyła się spać. A my poszliśmy na jedną rundkę 10 min. W sumie na gokartach socjalizacja trwała 30 minut.

Szczeniaka oczywiście zapoznajemy z ludźmi, z dziećmi. Jeśli pies się wystraszy, wycofać się ale wrócić aby mógł znów zmierzyć się z wyzwaniem. Pies kiedy widzi w nas oparcie (uczy się od nas) widzi że jesteśmy pewni reaguje także inaczej. Jeśli my jesteśmy nie pewni to jak pewny ma być pies?  Jako przykład, przemyśl te rady, za którymi kryją się najlepsze intencje, ale też niebezpieczne zalecenia, aby „Dotykać jego nóg i uszu bardzo często, dzięki czemu się przyzwyczai do dotyku”, oraz aby „Bawić się szczeniaka/psa jedzeniem, gdy je” Jeśli nie upewnisz się, czy szczenię odczuwa przyjemność z tych interakcji i z ich wyniku, takie zachowania mogą uczulić je na dotyk i na zbliżanie się do jego jedzenia. Wszystko należy robić z głową i tylko wtedy kiedy szczenie odniesie sukces w wyzwaniu.

Czy Twój pies ma drogę ucieczki? Czy może odejść od motocyklu, strasznego kapelusza lub innego psa? Czy pies cały czas próbuje uciekać, czy jest niechętny do tego, aby ponownie zmierzyć się z wyzwaniem? (Jeśli tak, prawdopodobnie jest to dla niego za trudne!)Czy pies wraca do wyzwania z własnej woli? (To dobra rzecz, ponieważ oznacza, że wyzwanie jest na takim poziomie, że jest nim zainteresowany!

Laura VanArendonk Baugh mówi, że pies  musi nauczyć się przebywania w towarzystwie innych psów. Pies, który reaguje przesadnie emocjonalnie, jest psem zbyt podekscytowanym, by trzeźwo myśleć, przetwarzać informacje i zachowywać wiedzę na później. W skrócie, taki pies nie będzie się uczyć i udział w szkoleniu grupowym będzie stratą czasu i pieniędzy.

Uważam, że każdy pies powinien umieć, nabyć podstawowe umiejętności. Każdy pies powinien mieć swoją kontrolną komendę. U nas jest to „siad”. Uważam, że pies wykonuje dobrze swoją kontrolną komendę kiedy mogę założyć się kłądąc na stole 200 zł, że taki pies wykona ją w każdej sytuacji za pierwszym powtórzeniem. Właściciele, którymi kierują naprawdę dobre intencje i przekonanie, że właściwie „socjalizują” swoje psy, stawiają je (oraz innych ludzi i psy) w nieprzyjemnych sytuacjach – a czasami nawet w niebezpieczeństwie. Gdzie najczęściej mają miejsce takie zdarzenia? Często uczęszczane trasy spacerowe, rowerowe, psie parki, festiwale i imprezy zwierzęce, wydarzenia społeczne.

Laura VanArendonk Baugh radzi aby dopasować plan treningu do aktualnego zestawu umiejętności Twojego psa. Czy brał udział w jakimś publicznym wydarzeniu? Jeśli nie, zaczynanie od ulicznego targowiska, na nowym asfaltowym podłożu, przy kilkudziesięciu sprzedawcach jedzenia, innych (prawdopodobnie też zestresowanych) psach, muzyce i odgłosach ryków silników z wystawy samochodowej obok, prawdopodobnie nie jest najlepszym pomysłem na miejsce do socjalizacji. Może zaczniesz od grilla u sąsiada, gdzie będziesz mógł zapoznać psa z mniejszą ilością ludzi i odstawić go do domu po tym, jak miło spędził czas? Jak tylko zdecydujesz, gdzie się wybieracie, oceń umiejętności swojego psa. Jakie komendy wykonuje obecnie bardzo płynnie? Siad?

Prawda jest taka, że tak długo, jak pies jest w stanie dobrze wykonać komendę kontolną, sytuacja go nie przerasta i mieści się w granicach jego wytrzymałości. Kiedy wykonanie komendy zaczyna tracić na jakości – np. prosisz psa o „siad”, a on robi to powoli, lub robi to odwracając wzrok od Ciebie zamiast, jak zazwyczaj, patrząc na Ciebie, lub prezentuje jeszcze inny wariant, którego się raczej nie spodziewasz – bądź ostrożny. Twój pies właśnie mierzy się z dużym wyzwaniem. Może to oznaczać, że jest to czas na to, aby się wycofać lub zmienić taktykę.

Wybierz cele, które chcesz realizować. Czy chciałbyś, aby Twoje szczenię spokojnie leżało, gdy mijają je rowery?   A może chcesz, aby Twój nieśmiały pies poczuł się bardziej komfortowo przy mijaniu lub witaniu się z obcymi ludźmi na chodniku? Czy Twój pies widział mężczyzn i kobiety ubranych w dziwaczne stroje?

Co z innymi psami, kotami, końmi, deskorolkami, motocyklami i innymi rzeczami, których na co dzień nie spotka się w Twoim domu? Czy Twój pies będzie się do nich zbliżać, czy tylko je obserwować?

W nowym otoczeniu zacznij od wykonania przez psa komendy kontrolnej, spróbuj wyegzekwować inne komendy i sowicie psa nagradzaj. Chcesz, aby pies myślał, że nowe miejsca są świetne i można w nich dobrze zarobić! Zacznij obserwować swojego psa, czy zaczyna się czymś interesować, albo chce coś poznać. Idź za nim, werbalnie, łagodnie go do tego zachęcając i nagradzaj właściwe zachowania głaskaniem lub smakołykami (pamiętaj, że nie każdy pies lubi głaskanie

Gdy Twój pies wita się z obcą osobą lub obwąchuje rower, wiedz, kiedy przestać. Zawołaj go, zanim stanie się zbyt podekscytowany i zacznie szaleć, albo zanim jego pewność siebie zniknie i stwierdzi, że znalazł się w sytuacji, która go przerasta. Zatrzymaj się w punkcie kulminacyjnym tego doświadczenia! Zawołaj go (nie ciągnij) i nagródź przyjście do Ciebie. Jeśli nie masz jeszcze dobrego przywołania, rzuć mu kilka smakołyków i podprowadź do siebie.

Część artykułu na podstawie http://prosteszkoleniepsa.weebly.com/4-nie-socjalizuj-swojego-psa.html

* Laura VanArendonk Baugh, Laura od dziecka interesowała się pracą ze zwierzętami. Zajęła się profesjonalnym szkoleniem psów w 1999 roku, a w 2008 roku została certyfikowanym trenerem w akademii Karen Pryor. Interesuje się szczególnie pracą z psami, które mają problemy z kontrolą swoich emocji, o czym napisała też książkę, Fired Up, Frantic, and Freaked Out Training Crazy Dogs from Over the Top to Under Control.

Mam nadzieję, że wpis był pomocny i choć odrobinę rozjaśnił Ci kwestię socjalizacji. Zapraszam też do innych artykułów na ten temat, które znajdziesz w kategorii „szczenięta” oraz „praca z psem”.
Pozdrawiam Cię i proszę o Twój komentarz,

Edyta

Nienawiść do psów

Wszystko-jest-trucizną-i-nic-nią-nie-jest-2

Polska. Kraj pełen wartości chrześcijańskich, nie tylko w stosunku do ludzi ale i dla zwierząt.

Brzmi jak żart. Dla mnie na pewno. O co więc chodzi? Chodzi o podkładanie na ulicach i w parkach lub w innych miejscach jedzenia z trutką na szczury, nafaszerowanych gwoździami albo z pokruszonym szkłem. We Wrocławiu, gdzie mieszkamy, takie incydenty zdarzają się regularnie, siejąc postrach wśród psiarzy. I wiem, że problem dotyczy nie tylko Wrocławia.

Jak mówi Marcin Wierzba z Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego, prywatnie właściciel pięciu psów – Kiedyś sam o mało nie straciłem swojego border coolie, po tym jak zjadł chleb z trutką. To było w okolicach ulicy Nowowiejskiej. Poszliśmy na wieczorny spacer, mój pies zjadł chleb z ulicy. Na drugi dzień krew leciała mu ze wszystkich możliwych otworów ciała. Ledwo uszedł z życiem. 10 dni spędził w szpitalu. Miał uszkodzoną wątrobę. To była trutka na szczury. W zatrutym chlebie znalazłem kulki, które były identyczne jak te, które leżą w piwnicach – mówi Wierzba. Dodaje także, że to nie pierwszy razy, gdy trutki w pożywieniu są porozrzucane po całym mieście. – Oczywiście można psu założyć kaganiec, ale jak pies coś wywęszy i połknie, to już nie ma odwrotu. Marcin Wierzba przypomina również, że prawo nie zabrania wyprowadzania psów, zaś szantażowanie właścicieli (tak jak to ma miejsce w przypadku ulicy Deszczowej) śmiercią psa jest karalne i wynika z ustawy o ochronie zwierząt.

Liczba informacji o takich incydentach w Polsce jest przerażająca. Zdarzają się też trutki wyłożone nawet na wybiegach dla psów. Miejscu, które przecież specjalnie przeznaczone jest dla zwierząt, i w dodatku jest ogrodzone.

Zastanawiam się ile trzeba mieć w sobie nienawiści aby skazywać niczemu nie winne psy na bolesną śmierć. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści, żeby w poniższy sposób w ogóle móc się wypowiadać. 

Capture

W Polsce przewiduje się kary nawet do 3 lat więzienia za znęcanie się nad zwierzętami. Media za każdym razem podają informację, że „sprawą zajmuje się policja”, ale nigdy z tego „zajmowania się” nic nie wynikło.

Norbert Ziemnicki z wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami przyznaje, że przypadki podkładania trutek na szczury w jedzeniu dla psów są częste. – Zdaję sobie sprawę, że nie każdy właściciel sprząta po swoim psie, jednak to nie oznacza, że zwierzę trzeba od razu wybić – oburza się inspektor TOZ-u. – Ekstremalnymi przypadkami są gwoździe oraz szpilki w kiełbasie i mięsie. Rok temu we Wrocławiu mieliśmy taki przypadek zgłoszony. Niestety, ludzie często alarmują nas, że w mieście rozkładane jest zatrute jedzenie. Weterynarze z Krzyków i Ołbina stwierdzają, że i owszem, trafiają do nich psy z objawami biegunki, jednak po dwóch czy trzech dniach ciężko stwierdzić, czy pies zjadł trutkę na szczury czy po prostu zepsute jedzenie. Tomasz Tarkowski, lekarz z przychodni weterynaryjnej przy ulicy Krzyckiej przyznaje, że do tej pory przypadków zatruć trutką na szczury nie miał. – Pies niekoniecznie zje mięso, w którym są widoczne kulki trutki. Jeżeli się już tak zdarzy, a trutka będzie w śladowych ilościach, to nic poważniejszego psu nie grozi. Jednak w przypadku spożycia znacznej ilości trutki, w ilości: garść mięsa i garść ziaren trutki, nie ma niestety odwrotu. Taka trutka niszczy wątrobę i nerki, a pies umiera – przestrzega. Lekarz weterynarii Sylwia Dżugaj, z przychodni weterynaryjnej EVETA (tuż przy Parku Św. Edyty Stein na Ołbinie), przyznaje, że słyszała od klientów o kilku zatrutych psach w okolicach Parku Tołpy, jednak osobiście nie może takiego faktu potwierdzić.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/krzyki/a/nasza-cierpliwosc-sie-skonczyla-psy-beda-padac,10592833/

Mało tego, jeżeli trutka znalazła się na trawniku np. w płynie, to po spacerze może dojść do zatrucia, po tym jak pies obliże sobie łapki. Zatrute zwierzę bardzo cierpi, ponieważ może dojść do krwotoku np. z dziąseł czy oczu. Jeżeli pomoc nie przyjdzie na czas, zwierzę kona w męczarniach.

Można zapisać się do lokalnych grup psiarzy na facebooku. Najczęściej tam pojawiają się pierwsze informacje. Można zakładać psu kaganiec, można chodzić po okolicy i nerwowo wypatrywać trutek, ale nie jesteśmy przecież w stanie wszystkiego upilnować. Należy reagować i zgłaszać jakiekolwiek przypadki próby zatruć psów na policję, a jeśli już nie chcemy tego robić czy tak trudno takie jedzenie po prostu wyrzucić do śmietnika, gdzie żadne zwierzę się do tego nie dobierze? 

To naprawdę nic nie kosztuje, a można uratować czyjegoś psiego przyjaciela. Uważajmy na swoje psiaki. Jeśli widziałeś, że Twój pies zjadł coś na spacerze i zaczyna z nim dziać się coś niedobrego- szybko reaguj! Warto również wyćwiczyć z psem komendę „nie” i stosować ją zawsze, gdy pies podbiega do czegoś podejrzanego na ulicy. 

Przykro czytać jaka postawa króluje wśród Polaków. Czym się kierują uważając, że można bezkarnie bez szkody dla kogokolwiek truć zwierzęta. Od zwierząt się zaczyna, potem przychodzi kolej na zatrucie ludzi. Zwierzę jak i człowiek zasługuje na to aby żyć. Brak mi słów na zachowanie i postawę, a przede wszystkim tłumaczenia i postępowanie trucicieli. 

4

3

Pozdrawiam Was i życzę spokojnych spacerów.

Edyta

Pan Psi Nos

O pomoc w temacie, poprosiłam Kamilę Kurlapską. Kamila jest właścicielką firmy „Szczęśliwy Koniec Smyczy”.

DODATKOWE INFORMACJE KONTAKTOWE
biuro@szczesliwykoniecsmyczy.pl
http://www.szczesliwykoniecsmyczy.pl

 

19642698_498632870474326_7886474049528236960_n

          Można z powodzeniem stwierdzić, że u większości gatunków, dominuje jeden ze zmysłów. Dla przykładu – ludzie, naczelne, małpy i ptaki są typowymi wzrokowcami i świat odbierają przede wszystkim obrazami. Zwierzęta nocne, takie jak nietoperze czy ryjówki, posługują się głównie słuchem, jako metodą analizy otoczenia. Coś mniej spotykanego, jak rozgwiazdy czy meduzy, wrażliwe głównie są na dotyk.

            A pies? Można domniemać, że to głównie słuch – reakcja na nasz głos, tonacje, fobie i nadwrażliwości na różne dźwięki. Jednak to nie to. Wzrok? Przecież nie jeden pies uczy się schematów, właśnie przez obserwowanie chociażby swojego przewodnika – reaguje na widok smyczy w ręku, analizuje naszą mowę ciała i same sygnały uspokajające w psim świecie, to przede wszystkim analiza postawy drugiego psa. Niemniej, nadal to nie to… I zapewne dla jednych to oczywiste, a dla niektórych zaskakujące – pies buduje swój świat… nosem.

            Większość teraz powie „No tak! Przecież on ciągle wącha na spacerach!”, inni z kolei dopowiedzą „Ale my tez ciągle wąchamy”. Owszem – smród otoczenia, zapach obiadu, czy perfum osoby stojącej przed nami. I, co ważniejsze, my bardzo często robimy to mimowolnie. Aby zapach doszedł z podświadomości, do świadomości…musi być szczególny, intensywny lub dla nas znaczący. Inaczej, nawet nie zwrócimy większej uwagi, że w ciągu dnia, coś „wpadło nam do nosa”.

            Zapachy dla psa są o wiele bardziej ważne. Ważne i szczegółowe. Sama struktura mózgu u psa, już pokazuje jak wielka różnica jest między „ludzkim wąchaniem”, a psim. Oczywiście w obu przypadkach, mamy masę neuronów, tzw. opuszki węchowe. Czym się różnią? Ludzkie ważą ok.1.5g i wyglądają, jak małe bazie na gałązce. U psa ich waga jest 4 razy większa i wynosi ok 6g – a ich wielkość powoduje, że pień na którym są osadzone, jest niewidoczny. Co daje nam wynik dość miażdżący – centrum analizy zapachów u naszego psiego przyjaciela, jest 40 razy większy. Różnica kolosalna, prawda? O czym to świadczy? Że pies nie tylko czuje mocniej, ale i więcej, i dokładniej. Spośród puli zapachów, potrafi wyciągać pojedyncze wonie. Każdy zapach jest analizowany, zapamiętywany i kodowany w głowie psa. Wyższa fizyka kwantowa!

            Oprócz mózgu, oczywiście różnice znajdują się też w samym nosie. Cała struktura, budowa i warstwy nochala u naszego psa maja znaczenie. Czy wiedzieliście, że pies potrafi poruszać pojedynczymi nozdrzami, tak aby odnaleźć kierunek zapachu? Teraz już wiecie. A wiecie dlaczego pies tak głośno „wącha”? Ponieważ najpierw wydmuchuje powietrze nosem, przez co zapachy leżące na ziemi/liściach/szafce unoszą się do góry…by nagle je wciągnąć i przeanalizować. Każdy po kolei.

            Po co to wszystko? Ten cały wykład o wąchaniu? Ponieważ wielu z nas zapomina o podstawowych potrzebach naszego psa. Pomijając tutaj potrzeby fizjologiczne, dochodzi nam jeszcze gryzienie/żucie, kontakty z innymi psami, ale właśnie… węszenie. Skoro już wiemy, jak bardzo szczególny jest to zmysł dla naszego psa, dlaczego mu to odbieramy? Zapewne wielu z Was spotkało na swojej drodze spacerowicza z psem na króciutkiej smyczy, szarpanym do nogi. Taki spacer dla psa jest jałowy. Samo maszerowanie przed siebie budzi większą frustracje, niż zamknięcie w domu. Brak możliwości sprawdzenia i powąchania otoczenia, uniemożliwia…relaksacje. Czyli generalnie to, czego oczekujemy od psa w czasie spaceru.

            Relaksacje? Ano… Pomyślcie. Jeżeli analiza zapachów u psa jest tak złożona – roztrzepywanie zapachów, wyłapywanie każdego pojedynczego i analiza, kodowanie, poszukiwanie źródła, to zapewne jest tez bardzo męcząca. I teraz pytanie: Czy dziecko zostawione na kilka godzin na placu zabaw, przyjdzie samo do domu i powie „Mamo, jestem zmęczony”?. Nie wydaje mi się. A co się dzieje z tym samym dzieckiem, kiedy myśli nad grą interaktywną lub odrabia pracę domową? Sytuacja kolosalnie się zmienia. Zatem, dlaczego rzucamy naszemu psu piłkę, bez celu? Dlaczego uważamy, że jak wypuścimy go na podwórko, to się wybiega?

            Do czego dążę? Do relaksacji i wyciszania Twojego psa. Do zapewnienia mu jego podstawowych potrzeb. Nie ma tutaj miejsca na wymówki,że nie masz na to czasu. To jest prostsze niż Ci się wydaje. Słyszałeś kiedyś o warsztatach węchowych dla psa? Nie nie, to nic wielce ambitnego. To tylko Twoja kreatywność i radość Twojego psa. A jeśli Ci powiem, że miska ze śniadaniem, może posłużyć na prawie 30-40 minutową zabawę dla Twojego psa, po której pies położy się i zaśnie – zachęci Cię to? Uwierz, że tak absorbująca praca umysłowa, zmęczy a przy tym wyciszy Ci psa bardziej, niż te bezsensowne chodzenie z psem na krótkiej smyczy, „bo ciągnie”.

            Na czym polega cała magia? Zmuś psa do szukania… Możesz zacząć od chowania smakołyków po kątach domu, ale to szybko okaże się za mało. Spróbuj schować smakołyk w pojemnik po jajku i przykryj gazetą. To nic, że będzie rozrywał i narobi bałaganu! Patrz, jak Twój pies pracuje nosem i kombinuje, jak do tego dotrzeć! Udało mu się? Znaczy, trzeba podnieś poprzeczkę. A cała gama pomysłów, zależy już od Twojej wyobraźni. Chcesz przykładowych pomysłów?

–                    znana już mata węchowa (gumowa wycieraczka z zaplecionymi bawełnianymi/polarowymi paskami)

–                    miska/wanienka z piłeczkami

–                    miska z wodą i plastikowymi miseczkami

–                    miseczki/pojemniki wiszące na sznurku

–                    dywaniki/kawałki materiałów które można zawiną w naleśnik

–                    pognieciony papier/gazeta

 

Smakołyki chowasz do/w/na/pod – a pies? Pies najpierw szuka nosem, potem kombinuje, jak to zjeść. Plusy?

–                    potrzeba zdobywania pożywienia,

–                    potrzeba węszenia

–                    potrzeba pracy umysłowej i wyzwaniowej

–                    potrzeba zadowolenia przewodnika

–                    budowa pewności siebie

–                    relaksacja i wyciszenie psa (znaczne obniżenie poziomu kortyzolu)

–                    budowanie relacji z przewodnikiem

–                    satysfakcja i spełnienie przewodnika 🙂

 

Jeśli podobał Ci się artykuł bardzo proszę zostaw komentarz.

Pozdrawiam,

Edyta